Gospodarka

Dropshipping: jak dochodzić swoich praw?

Ostatnia aktualizacja: 21.04.2017 10:39
Zamówione przez Internet buty lub narzędzia okazały się nie towarem...a usługą? To klasyczny przykład dropshipinnu. Jest to model logistyczny sprzedaży towarów za pośrednictwem internetu.
Audio
  • O dropshippingu w audycji "Pogotowie Konsumenckie" Polskiego Radia 24 (Błażej Prośniewski, Naczelna Redakcja Gospodarcza Polskiego Radia)
Na telefony będziemy czekać dziś od godz. 9.15 do 10.15
Na telefony będziemy czekać dziś od godz. 9.15 do 10.15Foto: Rawpixel.com/Shutterstock

Sprzedawca w nim nie jest sprzedawcą towaru, a jedynie dostarczycielem usługi pośrednictwa w jego nabyciu. Sprzedawcą jest innym podmiot trzeci. Jak wyjaśniał jednak w audycji "Pogotowie Konsumenckie" Piotr Stańczak, dyrektor Europejskiego Centrum Konsumenckiego, to właśnie ten pierwszy ponosi odpowiedzialność i to od niego możemy egzekwować swoje prawa.

Kto jest odpowiedzialny za transakcję?

- Ten ktoś może się nazywać dostawcą, usługodawcą. Jeśli on dokonuje zobowiązania z końcowym konsumentem, nieprofesjonalnym podmiotem, który nabywa w celach niezwiązanych z działalnością zawodową lub gospodarczą produkt lub usługę, to staje się sprzedawcą – wyjaśnia gość.  

Wątpliwości co to tego, kto ponosi odpowiedzialność za nieudana transakcje dropshippingową i do kogo możemy kierować swoje roszczenia nie ma także  Maciej Czapliński z UOKiKu.

- Wiadomo, że do tego z kim zawarł umowę. Prawo nie zostawia żadnych wątpliwości. Umowę zawiera się za pośrednictwem strony internetowej bądź osobą fizyczną. Wykonanie umowy, to jest oddzielna kwestia, z roszczeniami reklamacyjnymi występujemy do tego, który nam ten towar sprzedał – podkreśla rozmówca.

Dropshipping poszerza nasze możliwości

Jednocześnie jak dodawał, Piotr Stańczak, sam dropshipping nie jest niczym złym. Problemem jest tzw. pozorny dropshipping.

- Dropshipping jak dobrym mechanizmem logistycznym pozwalającym nam wykorzystywać globalne możliwości gospodarki. W uczciwej grze, w której uczestniczy wiele podmiotów, wiemy ile jest produktów, za ile, i wiemy do kogo mamy się zwrócić z reklamacją. Inaczej dzieje się w przypadku, gdy dropshipping tylko pozorny – wyjaśnia gość.

Problemem są pozory

Z tzw. pozornym dropshippinigem  próbują także walczyć platformy sprzedażowe.

- Reagujemy usunięciem takich ofert z danej kategorii produktowej. Przenosimy je najczęściej do kategorii usług, żeby jasno zasugerować, że jest to usługa, nie zaś produkt. A gdy sprzedawca jest oporny zdarza się, że blokujemy konto, lub czasowo wstrzymujemy możliwości publikowania ofert - mówi Paweł Klimiuk, rzecznik prasowy Allegro.

Kusząco niskie ceny

Dropshipping jest popularny, bo oferuje on atrakcyjne ceny. Jednocześnie nierzadko takie transakcje kończą się dla kupującego źle. I stąd też m.in. skargi  kierowane do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów - mówi Maciej Czapliński z UOKiKu.

- Mamy skargi dotyczące sklepów internetowych dotyczących bardzo różnych towarów. Są to często sklepy sprzedające zarówno ubrania jak i elektronikę. W dużej mierze te podmioty oferują towary sprowadzane z Chin. Przewidują długie czasy dostawy, są również problemy z odstąpieniem od tych umów. Czasem mamy do czynienia z oszustwami, gdy powstaje sklep internetowy, który zbiera zamówienie, jednak nie są one realizowane i klienci zostają na lodzie – wyjaśnia.

Gdzie szukać pomocy?

W takich sytuacjach konsumencki mogą się zwracać z prośbą o pomoc m.in. do UOKiK-u czy Europejskiego Centrum Konsumenckiego.  Pomoc - przynajmniej taką pierwszą, podstawową, można uzyskać także w naszej audycji. Wystarczy skorzystać z naszego cotygodniowego, porannego dyżury telefonicznego. Podczas niego otrzymaliśmy telefon m.in. w takiej sprawie

- Zamówiłam przez internet tablet. Nikt mi nie powiedział,  że wysyłka będzie z kraju producenta. Sprzedawca nie poinformował mnie o konieczności opłacenia cła i okazuje się, że koszt tego podatku jest porównywalny z ceną tabletu. Przedmiot jest trzymany obecnie na granicy. Czy jeśli nie zostałem poinformowany o dodatkowych kosztach, to czy mogę zrezygnować z zakupy i odzyskać pieniądze, które przelałem wcześniej na konto sprzedawcy – pyta słuchacz.

Według Piotra Stańczaka, jeśli sprzedający nie zamieścił nigdzie, czytelnej informacji w tej sprawie, nasz słuchacz może odstąpić od umowy i zażądać zwrotu pieniędzy.

- Podstawową kwestią jest wprowadzenie w błąd co do istotnych cech świadczenia. Zostaliśmy wprowadzeni w błąd w kwestii pełnej ceny. Z jednej strony, jeśli sprzedawca zapewnia transparentność swojego świadczenia, w to wchodzą również koszty, to jest na jego konto plus. Jeśli zrobił to w sposób nieczytelny, a tak często bywa, w jednym miejscu jest ta informacja, w innym inna. Nie ma zebranej informacji na koniec, że wie konsument, ile będę płacił. To jest wprowadzenie w błąd. Pewnie będzie trochę trudniej swoich praw dochodzić – wyjaśnia ekspert.

Transakcje są ubezpieczane

A jeśli to się nie uda, to możemy np. liczyć na przychylność danej platformy sprzedażowej. Mówił Paweł Klimiuk, rzecznik prasowy Allegro.

- Wszystkie transakcje ubezpieczamy, to znaczy, że jeśli z jakiegoś powodu, chodź są to przypadki marginalne, transakcja nie dojdzie do skutku, lub przedmiot otrzymany przez klienta będzie znacząco różnił się od opisu w ofercie, to my po dokonaniu formalności, czyli zgłoszeniu faktu oszustwa, czy nieprawidłowości transakcyjnej do organów ścigania, wypłacamy odszkodowanie, ubezpieczamy te transakcje do wartości 10 000 zł. Przejmujemy na siebie kwestie dochodzenia tych kwot od nieuczciwego bądź niefrasobliwego sprzedawcy – wyjaśnia.  

Kluczowe są prawa konsumenta

Kolejny problem, którym zajęliśmy się podczas audycji "Pogotowie Konsumenckie" dotyczył  rezygnacji z zakupionego telefonu.

- Kupiłem na aukcji telefon. Ponieważ po upływie tygodni jakie upłynęły od zamówienia był mi on już zbędny chciałem go odesłać. Sprzedawca odsyłał mnie z tym do Chin. W końcu łaskawie zgodził się bym wysłał telefon na jego adres w Polsce, ale pod jednym warunkiem, że podpiszę umowę, że to on odkupuje ode mnie ten telefon. Nazywa mnie tam sprzedawcą, a sobie kupującym. Czy podpisanie takiej umowy ma sens? Czy nie kryje się pod tym jakiś kluczek prawny – pyta słuchacz.

Podpisanie takiej umowy może być niekorzystne dla konsumenta.

- W tym momencie nie ma relacji konsument-sprzedawca. A my jako konsument mamy możliwość egzekwować nasze prawa konsumenckie, które są bardzo mocne. W tej sytuacji stajemy się po prostu podmiotem obrotu cywilnego na zasadach równych. Czyli tracimy bardzo dużo przywilejów. Dodatkowo, jeśli zgłosimy się do podmiotu, który chroni konsumentów, to każdy zapyta się, czy ty tu jesteś jeszcze konsumentem. Oczywiście to jest manipulacja, ważna jest istota świadczenia. Cel musi być nie związany z działalnością gospodarczą, lub zawodową, jeśli to wykażemy to znaczy, że jesteśmy konsumentami  - odpowiadał Piotr Stańczuk.

Błażej Prośniewski, abo

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak