Sport

Cukrzyca miała być końcem marzeń, ale dla piłkarza Realu stała się motywacją. "Nie mam ograniczeń"

Ostatnia aktualizacja: 18.03.2017 12:27
Kiedy w wieku 12 lat dowiedział się, że ma cukrzycę, lekarz zasugerował mu pożegnanie z piłką. Ponad dekadę od diagnozy Nacho Fernandez zaliczył ponad 100 występów w barwach Realu Madryt, wygrał Ligę Mistrzów i zadebiutował w kadrze Hiszpanii. 
Choroba nie przekreśliła marzeń Nacho o piłkarskich sukcesach
Choroba nie przekreśliła marzeń Nacho o piłkarskich sukcesachFoto: PAP/JUANJO MARTIN

To choroba, która może brzmieć jak wyrok, i w większości przypadków rzeczywiście nim jest - przynajmniej jeśli chodzi o profesjonalny sport. Cukrzyca jest wymagająca, wymusza kontrolę, konsekwencję, pewną higienę życia. Choć z roku na rok dotyka coraz większą liczbę ludzi, wciąż nie mówi się o niej zbyt wiele. A zachorować może właściwie każdy.

- Byłem wtedy w akademii Realu Madryt od dwóch lat i oczywiście był to dla mnie bardzo trudny czas. Pamiętam drogę do szpitala. Miałem jechać z klubem na turniej, ale nie doszło do tego. Rozmawiałem z lekarzem, nie z endokrynologiem i powiedział mi, że to dla mnie koniec z piłką. Trzy dni później spotkałem się z doktorem Ramirezem, który powiedział mi coś zupełnie innego. Futbol był dla mnie kluczowy, ćwiczenia fizyczne są w tej chorobie bardzo ważne. Wtedy moje życie zaczęło się na nowo - opowiadał Nacho, środkowy obrońca "Królewskich”.

Zawodnik przeszedł całą drogę w akademii Realu, grał w rezerwach, aż do debiutu na Santiago Bernabeu. Gdyby w tamtym, jednym z najgorszych momentów w życiu, zdecydował się nie podjąć wyzwania, miałby bardzo dobre wytłumaczenie. Po tym właśnie poznaje się jednak charakter prawdziwych sportowców - dla nich ograniczenia nie istnieją.

"Wiele osób nawet nie wie, że jestem diabetykiem"

Zawodnik Realu Madryt sam przyznaje, że rzadko zdarza mu się mówić o swojej dolegliwości.

- Wiele osób nawet nie wie o tym, że jestem diabetykiem. Nie jest tak, że robię z tego tajemnicę, cukrzyca to po prostu coś, o czym rozmawiam przede wszystkim z dziećmi, które odwiedzam w szpitalach - powiedział Nacho, który dla wielu chorych może być przykładem na to, że nie trzeba rezygnować ze swoich marzeń z powodu choroby. 

Cukrzyca często mylnie kojarzona jest z dolegliwością osób starszych lub otyłych, które same sprowadziły ją na siebie prowadząc siedzący tryb życia, czy stosując złą dietę. Pierwszy i drugi typ tej choroby? To wciąż niezbyt jasne, podobnie jak jej objawy, które bywają bagatelizowane. Przemęczenie, jeden z nich, można przecież tłumaczyć w sposób banalny - pracą i codziennym natłokiem obowiązków. Chudnięcie? Jest dużo osób, dla których to powód do radości, a nie niepokoju. Wzmożone pragnienie? To także coś, co można zepchnąć na dalszy plan. Zdiagnozowanie może w skrajnych przypadkach nastąpić dopiero wtedy, gdy chory trafia do szpitala w stanie śpiączki spowodowanej nadmiarem cukru w organizmie (hiperglikemią).

Szacuje się, że na świecie chorują aż 422 miliony ludzi. W Polsce są to niecałe 3 miliony, przy czym wiele osób nawet o tym nie wie.

Czy dotyka też młodych ludzi? Jeśli chodzi o typ pierwszy, jak najbardziej, choć lekarze wciąż nie potrafią jednoznacznie stwierdzić, co jest tego powodem. Geny, czynniki zewnętrzne? Zdania są podzielone. Można się z nią urodzić, zachorować w wieku kilku lub kilkunastu lat - stąd choroba nazywana bywa "młodzieńczą”.

Lekarstwa wciąż nie ma, ale jakość życia, przy obecnym poziomie rozpoznania tej dolegliwości, jest dużo większy niż przed laty. Jeśli chory jest pod opieką diabetologa, przyjmuje insulinę, regularnie mierzy poziom cukru we krwi, to jego życie nie będzie diametralnie różnić się od tego, które prowadzi osoba zdrowa. 

Cukrzyca vs. sport

W momencie, w którym w grę wchodzi profesjonalny sport, sytuacja nieco się komplikuje. Diabetycy muszą dostarczać do swojego organizmu insulinę za pomocą zastrzyków lub pompy insulinowej - współczesna medycyna wiele ułatwia, ale chory i tak musi wykazywać się bardzo dużą odpowiedzialnością.

90 minut meczu to gigantyczny wysiłek dla organizmu, często powodujący spadki cukru nawet u osób zdrowych. Diabetycy są na to bardziej narażeni, w ich przypadku hipoglikemia może skończyć się śpiączką i koniecznością interwencji lekarzy. Do tego dochodzi stres, także mający wpływ na poziom cukru, konieczność dostarczania insuliny - każda dawka musi być odpowiednio dobrana, błąd może być bardzo kosztowny. Co oprócz tego? Urazy - diabetycy muszą szczególnie dbać o stopy, mogą mieć problemy, kiedy dojdzie do ich zranienia. Diabetolodzy swoim pacjentom polecają przede wszystkim te aktywności, które nie są kontaktowe i aż tak intensywne. 

- Oczywiście, że to trudne, bo musisz dbać o siebie trzy razy bardziej niż zdrowy człowiek, ale w pewien sposób to także pomaga. Trzeba przykładać większą wagę do diety i sposobu, w jaki odpoczywasz. Cukrzyca sprawia, że stajesz się bardziej odpowiedzialny - przyznał Nacho.

Pierwszy w historii? Nic z tych rzeczy

Jeśli przyjrzymy się lepiej, w sporcie możemy bez większych problemów znaleźć diabetyków, którzy doskonale radzili sobie mimo choroby. Wśród piłkarzy można podać przykład Gary'ego Mabutta, reprezentanta Anglii i zawodnika, który zaliczył blisko 500 występów w barwach londyńskiego Tottenhamu w latach 1982-98. Nie trzeba mówić, że wówczas radzenie sobie z cukrzycą było znacznie bardziej problematyczne i wymagające niż obecnie. 

Na cukrzycę chorują także Szkot Danny McGrain (62 występy w kadrze), Par Zetterberg (30 gier dla Szwecji). W niemieckim Mainz przez 15 lat bronił Dimo Wache. Na Wyspach grają także Scott Allan i Ben Coker, także diabetycy. Choć nie zbliżyli się do sukcesów, które odniósł Nacho, są w stanie żyć z zawodowego sportu.

Inne sporty? Futboliści Jay Cutler, grający dla Denver Broncos i Chicago Bears, Kyle Love znany z zespołu New England Patriots. Koszykarze NBA Adam Morrison i Chris Dudley, medalista igrzysk olimpijskich w pływaniu Gary Hall jr, hokejowy mistrz świata z Kanady, Bobby Clark. 

A na naszym krajowym podwórku? Michał Jeliński, jeden z wioślarskich "Terminatorów", którzy przez lata dominowali w swojej dyscyplinie, sięgając po cztery mistrzostwa świata i olimpijskie złoto w Pekinie. Lata po zachorowaniu były dla niego pasmem sukcesów. 

Są jeszcze dziesiątki innych, w rozmaitych sportach. Ale najważniejsze jest to, że żaden z tych zawodników nie przyjął choroby jak wyroku, ale postanowił się z nią zmierzyć.

"Nie mam żadnych ograniczeń"

- Nie mam żadnych ograniczeń. Mam to szczęście, że gram w piłkę na najwyższym poziomie, lubię też inne sporty, ćwiczenia fizyczne są dla mnie bardzo ważne. Kiedy jestem na wakacjach, jeżdżę na rowerze, sprawdzam się w duathlonie i triathlonie. Cukrzyca nie jest przeszkodą w niczym - mówił w wywiadzie Nacho.

27-latek sięgnął dotychczas z "Królewskimi" po sześć trofeów, w tym dwa puchary Ligi Mistrzów. Dotychczas rozegrał 5 meczów w reprezentacji Hiszpanii, mimo ogromnej konkurencji na pewno nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Z sezonu na sezon gra coraz więcej w jednym z największych klubów na świecie.

Dotarcie do takiego miejsca to sukces wręcz niewyobrażalny dla osób zdrowych. Możemy tylko zastanawiać się, ile więcej musiał dać z siebie Hiszpan, by dojść na szczyt. 

- Wiem, że będę chory do końca życia, chyba, że ktoś znajdzie lekarstwo. Ale to tak, jakby mieć cały czas ze sobą jednego z kolegów z drużyny, o którego trzeba po prostu bardziej dbać, i który zmusza też do większego wysiłku ciebie - powiedział.

Na piłkarskich salonach widzimy piłkarzy bardziej spektakularnych, grających efektowniej, mających większą renomę i sławę. Nacho, który sam podkreśla, że jest normalnym i raczej spokojnym człowiekiem, robi swoje. Rzetelnie, ale na najwyższym poziomie. 

Sport w najlepszym wydaniu jest właśnie przełamywaniem barier, gdzie przeciwnik nie zawsze jest najważniejszy. Często chodzi o walkę z samym sobą, ze słabościami, o nieustanne doskonalenie i unoszenie ciężaru oczekiwań. Zawodnik Realu Madryt to na pewno jeden ze świetnych przykładów na to, jak wiele można pokonać, by nie zrezygnować z marzeń.

Źródło: YouTube/GAEBBA

Paweł Słójkowski, PolskieRadio.pl

Więcej na blogu autora - Krótka Piłka

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Niezwykły przypadek Carlosa Kaisera, największego piłkarskiego oszusta w historii

Ostatnia aktualizacja: 10.03.2017 10:00
24 lata kariery, w CV zapisane takie kluby jak na Botafogo, Flamengo, Fluminense czy Vasco da Gama - całkiem nieźle jak na kogoś, kto… nie potrafił grać w piłkę. Jak to możliwe, by przez tak długi czas udawać profesjonalnego zawodnika? Przedstawiamy Carlosa Kaisera, największego futbolowego oszusta w historii.
rozwiń zwiń