Kowalczyk, Stoch, Żyła, Bródka i Pałka wznieśli się na wyżyny. Tomasz Zimoch wraz z nimi

polskieradio.pl
Aneta Hołówek 25.03.2013
Kowalczyk, Stoch, Żyła, Bródka i Pałka wznieśli się na wyżyny. Tomasz Zimoch wraz z nimi
foto: pap

Fantastyczny sezon Justyny Kowalczyk, Kamila Stocha i Piotra Żyły oraz całej drużyny skoczków, sukcesy biathlonistek i wreszcie łyżwiarzy szybkich rozbudziły apetyty przed Soczi. Wyczyny polskich sportowców jeszcze raz warto "zobaczyć" oczami Tomasza Zimocha.

Justyna zapisuje się w historii

Sezon zimowy 2012/13 Justyna Kowalczyk zakończyła zdobywając czwartą w karierze dużą Kryształową Kulę.

W statystykach całej dyscypliny Polka zrównała się w tym względzie z Norweżką Bente Skari, a lepsza jest jedynie legendarna rosyjska biegaczka Jelena Wialbe.

- Rzeczywiście teraz czuję, że wchodzę do historii światowych biegów narciarskich. Wiadomo, że w polskiej historii tej dyscypliny już się zapisałam, ale do tego naprawdę nie potrzeba było zbyt wiele. Teraz zaś odbierając czwartą Kryształową Kulę poczułam, że zaznaczyłam się w tej dyscyplinie bardzo mocno - stwierdziła Justyna Kowalczyk.

To, że podopieczna Aleksandra Wierietielnego zwycięży w klasyfikacji Pucharu Świata było stuprocentowo pewne już od kilku tygodni, ale tak naprawdę losy zwycięstwa rozstrzygnęły się wcześniej.

Pokaz siły podczas Tour de Ski

Justyna Kowalczyk nie dała się pokonać rywalkom i czwarty raz z rzędu wygrała prestiżowy Tour de Ski. Przed nią nie udało się to jeszcze nikomu. - Nie powiem, co sobie pomyślałam na mecie. Byłam chwilami jak martwa. Ta góra jest piekielna - mówiła Polka, po ostatnim etapie cyklu, czyli morderczej wspinaczce pod Alpe Cermis

W tegorocznym cyklu Tour de Ski z powodu kłopotów z sercem nie wystartowała Marit Bjoergen.

- Miałam wielkie nadzieje na wygranie Tour de Ski, lecz niestety kłopoty ze zdrowiem uniemożliwiły mi ten start – mówiła już po zakończeniu sezonu Norweżka.

Justyna
Justyna Kowalczyk

Po Mistrzostwach Świata Val di Fiemme był czas na refleksje

Polka w tegorocznych MŚ startowała w trzech konkurencjach indywidualnych. Pierwszy był sprint techniką klasyczną, w którym była wielką faworytką. W finale jednak się przewróciła i zajęła szóste miejsce. W biegu łączonym była natomiast piąta.

- Źle się te mistrzostwa zaczęły, a skończyły, tak jak się skończyły. Powinno być całkiem inaczej. Coś mi się wydaje, że po igrzyskach w Soczi będzie trzeba to skończyć - ocenił Wierietielny.

Mistrzyni olimpijska z Vancouver do całej sytuacji miała znacznie większy dystans.

- Sprint popsuł wiele, ale z biegu na 30 kilometrów jestem naprawdę zadowolona. Być może pojawił się efekt domina, ale nieudanych mistrzostw, z których jednak przywozi się medal, życzę wielu sportowcom. To są paradoksy życiowe. Czasem wydaje się, że zawody są w idealnym dla ciebie miejscu, że jesteś w życiowej formie, ale coś po prostu się nie składa - podkreśliła Kowalczyk, której nigdy przecież nie można było podejrzewać o brak ambicji i woli walki.

Justyna Kowalczyk czwarty raz z rzędu przekroczyła granicę dwóch tysięcy punktów zdobytych w jednym sezonie.

Najlepszy w historii sezon polskich skoczków

Mistrzostwo Świata Kamila Stocha w Val di Fiemme, brązowy medal drużyny w mistrzostwach świata, trzecie miejsce Kamila Stocha w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata oraz miejsca na podium Piotra Żyły podczas pucharowych zawodów to osiągnięcia jakich w polskich skokach nie było.

– Sezon był dla mnie bardzo udany. Zrealizowałem swoje główne założenia na tę zimę i jestem strasznie szczęśliwy. Oba osiągnięcia są dla mnie równie cenne. Mistrzostwa świata są rozgrywane co dwa lata. Puchar Świata jest co roku, ale trzeba wykazać się stabilną formą przez kilka miesięcy – mówił po ostatnich zawodach tego sezonu Stoch.

– To był sezon życia. Gdyby ktoś powiedział mi w listopadzie, że będę miał takie osiągnięcia, to bym go pewnie wyśmiał. W zeszłym roku miałem kilka udanych startów, coś tam zaczynało działać. Teraz od pewnego czasu te gorsze skoki są na niezłym poziomie, a te lepsze nawet na pudło. Wiem, co mam robić w przyszłym sezonie – cieszył się Żyła.

Kamil
Kamil Stoch

Polscy łyżwiarze rozbudzili apetyty przed igrzyskami w Soczi

Podsumowując występy Polaków podczas mijającego sezonu zimowego, nie można zapomnieć o sukcesach panczenistów i biathlonistek. Polscy łyżwiarze zdobyli dwa medale w konkurencjach drużynowych podczas rozgrywanych na olimpijskim torze w Soczi mistrzostwach świata. Indywidualnie Zbigniew Bródka zdobył Puchar Świata na dystansie 1500 m, co nigdy wcześniej nie udało się żadnemu Polskiemu łyżwiarzowi.

- W Polsce nie ma ani jednego pełnowymiarowego toru łyżwiarskiego, w Niemczech są cztery takie obiekty, w tym jeden w Berlinie - podkreślał w wywiadach Wiesław Kmiecik, trener polskiej kadry. - Może sukcesy Bródki przyśpieszą decyzje o budowie takiego toru w Polsce? - zastanawiał się głośno.

Zbigniew
Zbigniew Bródka (w środku)

Celne oko i wytrzymałość polskich biathlonistek

Krystyna Pałka została pierwszą Polką, która w indywidualnym starcie zdobyła medal biathlonowych mistrzostw świata. W Novym Mescie na Morawach była druga w biegu na dochodzenie na 10 km. W ważnych zawodach Polka nigdy wcześniej nie stanęła na podium.

Do tej pory jej największym sukcesem było piąte miejsce w biegu indywidualnym na 15 km podczas igrzysk olimpijskich w Turynie (2006). Cztery lata później w Vancouver w tej konkurencji była 15.

Niesamowity sezon miała także Monika Hojnisz, która zdobyła brązowy medal biathlonowych mistrzostw świata w biegu ze startu wspólnego na 12,5 km. Polka została także mistrzynią Europu U-26 w biegu na dochodzenie na 10 km, oraz brązową medalistką w sprincie na dystansie 7,5 km.

Krystyna
Krystyna Pałka

ah, polskieradio.pl, PR1, PAP, IAR

Komentarze:

sortuj
liczba komentarzy: 0
    Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!

Informacje

Sport na antenie

Ekstraklasa

Sport na luzie

Piłkarz skazany za podszywanie się pod... innego piłkarza

Piłkarz skazany za podszywanie się pod... innego piłkarza

Pochodzący z Kongo piłkarz Medi Abalimba, którego kariera nie rozwinęła się po obiecującym początku, trafił na cztery lata do więzienia za podszywanie się pod... innego piłkarza - Gaela Kakutę. Podając się za Francuza, Abalimba wydał ok. 163 tysiące funtów.