X
Aby nas słuchać lub oglądać potrzebujesz najnowszego Adobe Flash Player | Pobierz Flash
POLSKIE RADIO - HISTORIE DOBRZE OPOWIADANE OD 90 LAT
Wiadomości

Prawnicy: kary za jazdę po pijanemu są wystarczające

01.01.2014
Prawnicy: kary za jazdę po pijanemu są wystarczające
Foto: Silar/Wikimedia Commons/CC
Kary dla kierowców powodujących wypadki po pijanemu są wystarczająco wysokie i nie powinno się rozważać ich zaostrzenia na fali emocji spowodowanych tragicznym wydarzeniem - uważają prawnicy, z którymi rozmawiała PAP.

W środę pijany kierowca wjechał w Kamieniu Pomorskim w grupę ludzi idącą chodnikiem. Zginęło sześć osób, dwoje rannych dzieci przebywa w szpitalu.
Dr Piotr Kładoczny z wydziału prawa i administracji UW ocenił w rozmowie z PAP, że podobne zdarzenia będą miały miejsce dopóki nie zniknie przyzwolenie na jazdę po pijanemu, obecne sankcje karne uznał natomiast za wystarczające.
- Kary dla kierowców, którzy powodują wypadki, także po pijanemu, są wystarczająco surowe. Za popełnienie takiego przestępstwa można dostać do 12 lat. Trudno sobie wyobrazić by jeszcze bardziej podnieść wymiar kary, bo za zabójstwo jest 15 do 25 lat albo dożywocie, za rozbój z niebezpiecznym narzędziem do 15 lat, a to są przestępstwa umyślne zaś wypadek komunikacyjny jest nieumyślny" - powiedział Kładoczny.
Karnista, prof. Marian Filar podkreśla, że w takich sytuacjach bardzo istotne jest by nie ulegać pojawiającym się pod wpływem emocji pomysłom, np. by za jazdę po pijanemu wprowadzić sztywną sankcję.
- Np. za prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwym zawsze musi być zastosowana sankcja X powiedzmy dwóch lat pozbawienia wolności. To, wbrew pozorom - bo rozumiem emocje opinii publicznej, która domaga się w takich wypadkach zaostrzenia kar - byłby strzał w kolano - powiedział
Prof. Filar neguje też pojawiające się przy okazji takich zdarzeń pomysły, by dla nietrzeźwych kierowców, którzy spowodowali śmiertelny wypadek stosować najwyższe wymiary kary - dożywocia albo 25 lat pozbawienia wolności - jak za zabójstwo.
dp

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Zarzuty dla pijanego sprawcy śmiertelnego wypadku

25.06.2013
Zarzuty dla pijanego sprawcy śmiertelnego wypadku
Foto: policja.gov.pl
23-latek, nie mający prawa jazdy, w niedzielą, w centrum Łodzi, po pijanemu najechał kobietę z małym dzieckiem. 24-latka zginęła, a jej 14-miesięczny synek został ranny.
Posłuchaj
00'26 Sprawca wypadku w Łodzi usłyszał prokuratorskie zarzuty - mówi rzecznik łódzkiej prokuratury okręgowej Krzysztof Kopania. (źr, IAR/Radio Łódź Dariusz Kulas)

Pierwszy zarzut dotyczy spowodowania w stanie nietrzeźwości wypadku komunikacyjnego ze skutkiem śmiertelnym, połączonego z ucieczką z miejsca zdarzenia. Drugi zarzut mówi o kierowaniu samochodem w stanie nietrzeźwym, a trzeci - o stawianiu czynnego oporu i znieważeniu policjantów. Mężczyźnie grozi do 12 lat więzienia.

Do tragedii doszło w niedzielę wieczorem u zbiegu ulic Wschodniej i Rewolucji 1905 roku. Sprawca miał ponad promil alkoholu we krwi.

Zobacz wiadomości Radia Kierowców>>>

Czytaj także

Przejechał kobietę i chłopca. Będzie przesłuchany jak wytrzeźwieje

14.10.2013
Dwie osoby - 63-letnia kobieta i 10-letni chłopiec - zostały śmiertelnie potrącone 13 bm. na przejściu dla pieszych na ulicy Żeromskiego w Łodzi
Dwie osoby - 63-letnia kobieta i 10-letni chłopiec - zostały śmiertelnie potrącone 13 bm. na przejściu dla pieszych na ulicy Żeromskiego w Łodzi/Foto: PAP/EPA/Grzegorz Michałowski
Łódzka prokuratura we wtorek ma przesłuchać 32-latka, który prowadząc auto po pijanemu, śmiertelnie potrącił na przejściu dla pieszych 10-letniego chłopca i 63-letnią kobietę. Mężczyzna miał niemal 2 promile alkoholu w organizmie.

Do wypadku doszło w niedzielę wieczorem na przejściu dla pieszych na ul. Żeromskiego w Łodzi. Jak ustalono, jadący z dużą prędkością opel tigra nie zatrzymał się na czerwonym świetle przed przejściem dla pieszych i potrącił dwie osoby - idącego z psem 10-letniego chłopca oraz 63-letnią kobietę.

Jak powiedział rzecznik łódzkiej prokuratury Krzysztof Kopania, oboje piesi zginęli na miejscu. Ustalono, że 10-latek był na spacerze z psem. Kobieta wracała do domu po odprowadzeniu znajomego na przystanek; śledczy nie wykluczają, że w chwili uderzenia znajdowała się jeszcze na chodniku.

W samochodzie oprócz sprawcy wypadku jechało dwóch pasażerów. Wszyscy zostali niegroźnie ranni. Według prokuratury cała trójka była pijana. 32-latek, który najprawdopodobniej kierował autem, miał prawie 2 promile alkoholu, a pasażerowie w wieku 26 i 28 lat - 2,7 i 2,2 promila alkoholu w organizmie. Pobrano od nich krew do badania.

Cała trójka została zatrzymana. Dwaj pasażerowie po udzieleniu pomocy medycznej wyszli ze szpitala i przebywają w policyjnym areszcie; kierowca opuścić ma szpital w poniedziałek. Po wytrzeźwieniu wszyscy zostaną przesłuchani - kierowca we wtorek. Wtedy też najprawdopodobniej usłyszy zarzuty.

Za spowodowanie po pijanemu śmiertelnego wypadku grozi kara do 12 lat więzienia.

W ubiegłym roku sądy w okręgu łódzkim skazały 1912 kierowców pojazdów mechanicznych zatrzymanych za jazdę po pijanemu lub po użyciu środków odurzających. W pierwszym półroczu tego roku było ich 910. W 2012 r. osądzono także prawie 1400 pijanych rowerzystów, a w pierwszej połowie tego roku - 514.

Zobacz serwis Radia Kierowców>>>

mc

Czytaj także

Spowodował wypadek, a później udawał autostopowicza

05.12.2013
Spowodował wypadek, a później udawał autostopowicza
Foto: sxc.hu
23 - latek z Krapkowic na Śląsku zawiadomił policję o wypadku. Gdy funkcjonariusze dojechali na miejsca twierdził, że kierowca auta uciekł do lasu. Te tłumaczenia wzbudziła podejrzenia policjantów.
Posłuchaj
00'38 Spowodował wypadek i udawał autostopowicza. Relacja Bogusława Kalisza

Gdy funkcjonariusze przybyli na miejsce wypadku, zobaczyli w rowie rozbitego Forda Focusa, a w nim siedzącego na miejscu pasażera młodego mężczyznę. Zaskoczonym policjantom powiedział, że kierowca pojazdu po wypadku, wysiadł z samochodu i zbiegł do lasu.

Te tłumaczenia wzbudziły podejrzenia policjantów. Sprawdzili więc poziom alkoholu w wydychanym powietrzu „autostopowicza”. Okazało się był pijany i miał 1.3 promila w organizmie.

Po dłuższej chwili rozmowy z funkcjonariuszami 23-latek przyznał, że to on prowadził samochód. W dodatku, wcześniej - jak to określił - wziął auto od znajomego bez jego zgody. W trakcie jazdy skradzionym samochodem, doprowadził do wypadku, bo jak zeznał - nagle na drogę wyskoczyła przed samochód sarna. Chcąc ją wyminąć, stracił panowanie nad pojazdem i wpadł do rowu.

Funkcjonariusze zatrzymali mężczyznę. Za krótkotrwały zabór mienia oraz jazdę pod wpływem alkoholu grozi mu nawet do 8 lat więzienia.

Zobacz galerię - dzień na zdjęciach>>>

pjk

Czytaj także

Pijana wjechała autem do przejścia podziemnego. 31-latka skierowana na badania

18.12.2013
Wjechała do przejścia podziemnego, usłyszała zarzut
Wjechała do przejścia podziemnego, usłyszała zarzutFoto: policja.waw.pl
Sąd zdecydował, że kobieta będzie sądzona na zasadach ogólnych, a nie w trybie przyspieszonym. Uznał za konieczne badania dotyczące poczytalności oskarżonej.
Obejrzyj
Wjechała do przejścia podziemnego, usłyszała zarzut (policja.waw.pl)

Rozprawa w części dotyczącej danych osobowych oskarżonej, w tym jej stanu zdrowia, została utajniona. Sąd zabronił ujawniania danych kobiety, która do sądu została doprowadzona w kajdankach. Sąd nakazał także jej zwolnienie, zarazem zakazał 31-latce opuszczania kraju, polecił jej zdać paszport policji, zastosował też dozór policyjny. - To mocno koliduje z moimi planami na święta - oponowała oskarżona.

x-news.pl, TVN24
Do zdarzenia doszło w nocy z poniedziałku na wtorek na Rondzie Dmowskiego w Warszawie. Ze wstępnych ustaleń policjantów wynika, że kobieta wjechała samochodem na rondo prawdopodobnie na czerwonym świetle. Chwilę później 31-latka zderzyła się z jadącym oplem. W wyniku zderzenia jej mercedes staranował bariery ochronne i zjechał na schody przejścia podziemnego. Kobiecie nic się nie stało, opuściła auto wychodząc szyberdachem. W momencie zatrzymania kobieta miała prawie promil alkoholu w organizmie. Usłyszała zarzut kierowania samochodem w stanie nietrzeźwości.
x-news.pl, TVN24 31-latka w przeszłości była już zatrzymywana za jazdę samochodem pod wpływem alkoholu. Po raz pierwszy w 2008 roku. Miała wówczas we krwi poniżej pół promila alkoholu. Zdarzenie zostało zakwalifikowane jako wykroczenie. W sierpniu 2013 roku miała z kolei powyżej pół promila alkoholu, co jest przestępstwem. Kobiecie odebrano prawo jazdy i zasądzono zakaz prowadzenia samochodu. Odwołała się ona od tego wyroku. Wyrok jest nieprawomocny, co w świetle przepisów oznacza, że mogła prowadzić samochód.
Zgodnie z obowiązującymi przepisami za jazdę po wypiciu alkoholu - gdy jego zawartość we krwi kierowcy wynosi od 0,2 do 0,5 promila - grozi zakaz prowadzenia pojazdów do 3 lat, do 30 dni aresztu i do 5 tys. zł grzywny; jeśli stężenie alkoholu przekracza 0,5 promila, kierowcy grozi do 2 lat więzienia i utrata prawa jazdy na 10 lat.

Zobacz galerię: DZIEŃ NA ZDJĘCIACH>>>

PAP, kk

Czytaj także

Tragiczny Nowy Rok. Dwoje dzieci walczy o życie

01.01.2014
Tragiczny wypadek w Kamieniu Pomorskim. Sześć osób nie żyje
Tragiczny wypadek w Kamieniu Pomorskim. Sześć osób nie żyjeFoto: PAP/Marcin Bielecki
Pijany kierowca spowodował w Kamieniu Pomorskim w wypadek, w wyniku którego zginęło sześć osób. Siódma ofiara - 8 letni chłopiec - walczy o życie. W Łodzi pijana ciężarna wpadła pod samochód. Lekarze starają się uratować jej dziecka.
Posłuchaj
00'17 Dyrektor placówki Maria Ilnicka-Mądry mówiła w TVPInfo o stan dzieci rannych w wypadku (IAR)
00'12 Rzecznik Komendanta Głównego Policji Mariusz Sokołowski o wypadku w Kamieniu Pomorskim (IAR)

Oba wypadki łączy alkohol. Kierowca z Kamienia Pomorskiego miał w wydychanym powietrzu dwa promile alkoholu. Ciężarna z Łodzi - ponad 2 promile alkoholu w organizmie. Kobieta była w dziewiątym miesiącu ciąży.

Według wstępnych ustaleń kobieta wraz z kilkoma osobami wyszła na drogę, by przywitać Nowy Rok. Zatrzymali jadące pojazdy i odpalali petardy. Gdy zaczęli zachowywać się agresywnie, kierowca toyoty próbował odjechać z tego miejsca. Po przejechaniu kilku metrów, zauważył leżącą na ulicy kobietę, która prawdopodobnie zaczepiła się o jego samochód.

Ranną odwieziono do szpitala. Natychmiast przeprowadzono cesarskie cięcie. Teraz noworodek walczy o życie. W kilka godzin później matka dziecka na skutek odniesionych ran zmarła.

Około godziny 14 na grupę mieszkańców Kamienia Pomorskiego wpadło rozpędzone bmw. Siła uderzenia była tak wielka, że ciała zostały porozrzucane w odległości kilku metrów. Na miejscu zginęło pięć osób. Wśród ofiar jest policjant z żoną, którzy wybrali się na noworoczny spacer. Troje dzieci odwieziono do szpitala. Jedno, dziecko policjanta, zmarło.

Świadek wypadku. (źródło: TVN24/x-news)

Dwoje pozostałych czeka wiele operacji. Jedno z nich - ośmioletni chłopiec jest w ciężkim stanie. - Ma bardzo poważne wielonarządowe urazy zagrażające życiu - poinformowała dyrektor szpitala klinicznego w Szczecinie Maria Ilnicka-Mądry.

Chłopiec przebywa na oddziale intensywnej terapii.

U starszej o dwa lata dziewczynki zdiagnozowano podejrzenie urazu uda i ogólne potłuczenia. Dziewczynka jest przytomna.

- Przy dzieciach ciężko pracują lekarze, trwa ciągle diagnostyka. Trzeba dać lekarzom czas - mówił minister zdrowia Bartosz Arłukowicz, który odwiedził ranne dzieci w szpitalu. Powiedział, że sytuację monitoruje i koordynuje wojewoda zachodniopomorski, który zadba, by rodzinom ofiar udzielono wszelkiej pomocy.

(źródło:TVN24/x-news)

Sprawca wypadku, 26 letni mężczyzna, gdy tylko wytrzeźwieje zostanie przesłuchany. Zostanie postawiony mu zarzut związany ze spowodowaniem katastrofy w ruchu lądowym. Grozi mu za to do 15 lat więzienia.

Według policji, mężczyzna był już notowany za jazdę po pijanemu.

Jak powiedział Informacyjnej Agencji Radiowej rzecznik Komendanta Głównego Policji Mariusz Sokołowski, pod uwagę brane są dwie wersje przyczyn tego tragicznego wypadku. Jedna z nich sugeruje, że kierowca umyślnie skierował auto w pieszych. Jak mówi Sokołowski, policjanci sprawdzają informację o tym, że kierowca kłócił się ze swoją współpasażerką i z premedytacją wjechał w grupę osób. Druga z rozpatrywanych hipotez mówi, że pijany kierowca stracił panowanie nad samochodem. Auto dachowało. Kobieta, która jako pasażer jechała samochodem była trzeźwa. Nic jej się nie stało.
Minister spraw wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz polecił szefowi policji Markowi Działoszyńskiemu objęcie osobistym nadzorem postępowania w tej sprawie. Szef policji został zobowiązany do zadbania o to, żeby rodzina nieżyjącego funkcjonariusza otrzymała niezbędne wsparcie.

IAR/PAP/asop

Czytaj także

Wypadek w Kamieniu Pomorskim. Pijany kierowca celowo wjechał w ludzi?

01.01.2014
Tragedia w Kamieniu Pomorskim. Sześć ofiar wypadku samochodowego
Tragedia w Kamieniu Pomorskim. Sześć ofiar wypadku samochodowegoFoto: PAP/Marcin Bielecki
To jedna z wersji rozpatrywanych przez policję. Funkcjonariusze sprawdzają, czy pijany mężczyzna umyślnie skierował auto w pieszych.
Posłuchaj
00'12 Rzecznik Komendanta Głównego Policji Mariusz Sokołowski o tragicznym wypadku w Kamieniu Pomorskim (IAR)
00'26 Mieszkańcy Kamienia Pomorskiego o tragicznym wypadku (IAR)

Jak powiedział Informacyjnej Agencji Radiowej rzecznik Komendanta Głównego Policji Mariusz Sokołowski policjanci sprawdzają informację o tym, że tuż przed wypadkiem kierowca kłócił się z pasażerką samochodu. I z premedytacją wjechał w grupę osób. Druga z rozpatrywanych hipotez mówi, że pijany kierowca stracił panowanie nad samochodem i zjechał z drogi na chodnik.

Szef policji nadinsp. Marek Działoszyński, który wieczorem przyjechał do Kamienia Pomorskiego nie chciał wypowiadać się na temat przyczyn wypadku. - Stawianie hipotez, w sprawie przebiegu wypadku przed przesłuchaniem świadków i zakończeniem oględzin, nie byłoby uprawnione - zaznaczył Działoszyński.

Miejsce wypadku znajduje się przy skrzyżowaniu i przed przejazdem kolejowym. Obowiązuje tam prędkość 50 km/h.
Po uderzeniu samochodu ciała ofiar zostały rozrzucone na przestrzeni kilkudziesięciu metrów, a bmw dachowało.

Po południu rozpędzone auto wjechało w grupę pieszych. Zginęło 6 osób - ofiary to między innymi policjant, jego żona i dziecko. Pięć osób zmarło na miejscu. Dziecko - dziewięcioletni chłopiec - zmarł po przewiezieniu do szpitala. Ośmiolatek - walczy o życie. Lekarze określają jego stan jako ciężki. Chłopiec lezy na oddziale intensywnej terapii. Starsza o dwa lata dziewczynka również trafiła do szpitala. Jej życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.

(źródło: TVN24/x-news)

26 letni kierowca, gdy tylko wytrzeźwieje - zostanie przesłuchany. Wypadkiem zajęła się już prokuratura, która prowadzi śledztwo w tej sprawie. Sprawca zdarzenia może usłyszeć zarzuty spowodowania katastrofy w ruchu lądowym. Grozi mu do 15 lat więzienia.

Jak podają funkcjonariusze, mężczyzna był już notowany za jazdę pod wpływem alkoholu. Na rok zatrzymano mu prawo jazdy. Było to w 2006 roku.
Marcin Zydorowicz, wojewoda zachodniopomorski (źródło: TVN24/x-news)

Ubolewanie z powodu tragedii w Kamieniu Pomorskim wyraził Bartłomiej Sienkiewicz. Szef MSW zadeklarował, że bliscy zmarłego policjanta zostaną objęci "szczególną opieką". Minister spraw wewnętrznych polecił również Komendantowi Głównemu Policji objęcie osobistym nadzorem postępowania w tej sprawie. Marek Działoszyński został zobowiązany do zadbania o to, by rodzina funkcjonariusza otrzymała "niezbędne wsparcie".

Mieszkańcy Kamienia Pomorskiego są wstrząśnięci

(źródło: TVN24/x-news)

- To było okropne - mówił w TVP Szczecin Paweł Ukraiński z portalu www.kamienskie.info. - Ludzie leżeli we wszystkich możliwych miejscach, ten samochód przewrócony, służby, które starały się udzielać pomocy - mówi świadek. Dodaje, że akcja ratunkowa była prowadzona bardzo sprawnie, ale skala tragedii sprawiła, że trudno było o koordynację.
Mieszkańcy Kamienia Pomorskiego są poruszeni bezmyślnością 26-letniego kierowcy, który wsiadł po alkoholu do auta. - Że w ogóle ludzie potrafią coś takiego zrobić, że po wypiciu alkoholu w ogóle siadają za kierownicę - powiedziała jedna z kobiet. - To jest po prostu straszne. Nikt sobie nie zdaje sprawy z tego, że za sekundę, za chwilę może odebrać sobie życie, komuś, kto jedzie z nim, czy komuś, kto przechodzi - dodała.

IAR/PAP/asop