X
Aby nas słuchać lub oglądać potrzebujesz najnowszego Adobe Flash Player | Pobierz Flash
POLSKIE RADIO - HISTORIE DOBRZE OPOWIADANE OD 90 LAT
Wiadomości

Potrójne zabójstwo w Lipie. Wyniki sekcji zwłok matki i dzieci

28.01.2014
Policja przed blokiem, gdzie znaleziono zwłoki matki i dwójki dzieci
Policja przed blokiem, gdzie znaleziono zwłoki matki i dwójki dzieci Foto: PAP/Wojciech Pacewicz
Do tragedii doszło w niedzielę, w bloku przy ulicy Pocztowej, w miejscowości Lipa (gmina Zaklików, województwo podkarpackie).
Posłuchaj
00'30 Szefowa Prokuratury Rejonowej w Stalowej Woli Barbara Bondyga o wynikach sekcji zwłok matki i dzieci z Lipy (IAR)

W jednym z mieszkań odkryto zwłoki 38-letniej kobiety i jej dzieci: 6-letniego chłopca i 9-letniej dziewczynki. Wszyscy mieli rany cięte szyi. Policję wezwała najstarsza, 12-letnia, córka zamordowanej. Nastolatka znalazła ciała, gdy wróciła do domu z kościoła. Śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Rejonowa w Stalowej Woli.
We wtorek przeprowadzono sekcje zwłok. Nie dały one jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, co się stało w Lipie. - Przyczyną śmierci 6-letniego chłopca było wykrwawienie - poinformowała szefowa Prokuratury Rejonowej w Stalowej Woli Barbara Bondyga. Nie wiadomo natomiast dlaczego zmarła 9-letnia dziewczynka. Aby to ustalić pobrano wycinki narządów wewnętrznych do dalszych badań. Podobnie postąpiono w przypadku matki. Kobieta miała rany kłute klatki piersiowej, co mogło być przyczyną zgonu.
Zdaniem biegłych - możliwe jest zarówno to, że cała trójka została zamordowana jak i to, że matka zabiła dzieci a potem siebie. W niedzielę podczas oględzin miejsca zdarzenia znaleziono m.in. nóż.
12-latka przebywa pod opieką babci. Ojciec dzieci kilka dni temu wyjechał do Francji (według mediów, by zakupić tam samochód). Mężczyzna został powiadomiony o tragedii. Rodzina jest pod opieką psychologów.
x-news.pl, TVN24
Zobacz galerię: DZIEŃ NA ZDJĘCIACH>>>
IAR, kk

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Podkarpacie: sprawca brutalnego zabójstwa aresztowany po szturmie policji

Zatrzymaniem 60-letniego mężczyzny, który wcześniej śmiertelnie zranił nożem 26-letniego mieszkańca Przyborowa zakończył się szturmem policjantów z Samodzielnego Pododdziału Antyterrorystycznego Policji w Rzeszowie.
Posłuchaj
00'12 Rzecznik prasowy podkarpackiej policji Paweł Międlar: policjanci wyważyli drzwi i obezwładnili 60-latka (IAR)
00'14 Rzecznik prasowy podkarpackiej policji Paweł Międlar: sprawca zabarykadował się w domu (IAR)

Podejrzany o zabójstwo przebywa obecnie w policyjnym areszcie.
W Przyborowie koło Dębicy w niedzielę późnym popołudniem mężczyzna po sprzeczce ugodził nożem w klatkę piersiową 26-letniego człowieka. Ciężko ranna ofiara zmarła mimo wysiłków lekarzy.
Sprawca zamknął się w swoim mieszkaniu na trzecim piętrze bloku. Nie podjął negocjacji z policjantami. Zapadła decyzja o siłowym wejściu do mieszkania. Po zabezpieczeniu okolicy do działań przystąpili policjanci z Samodzielnego Pododdziału Antyterrorystycznego Policji w Rzeszowie.

Podejrzany nie otworzył drzwi na polecenie policjantów. Antyterroryści wyważyli je i obezwładnili 60-letniego mężczyznę. Użyli paralizatora elektrycznego.

W mieszkaniu były trzy psy, żadne ze zwierząt nie ucierpiało. 60-letni Grzegorz Ż. był nietrzeźwy, miał 0,7 promila alkoholu w organizmie.

Śledztwo w tej sprawie prowadzi dębicka policja pod nadzorem prokuratury.

Zobacz galerię DZIEŃ NA ZDJĘCIACH >>>

IAR, bk

Czytaj także

Pijany ojciec oskarżony o wyrzucenie syna przez balkon

31.12.2013
Pijany ojciec oskarżony o wyrzucenie syna przez balkon
Foto: Glow Images/East News
42-letni mężczyzna ze Stalowej Woli (Podkarpackie) został oskarżony o usiłowanie zabójstwa 8-letniego syna; w czerwcu tego roku miał go wyrzucić przez balkon z czwartego piętra. Grozi mu kara nawet dożywotniego więzienia.

Krzysztof K. odpowie też za spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu chłopca, a także psychiczne znęcanie się nad rodziną.
Bandyga powiedziała, że mężczyzna przyznał się - w obliczu zebranych dowodów - do zarzucanego mu czynu, choć twierdzi, że nie pamięta przebiegu zdarzenia. - Pamięta, że była awantura, ale samego wyrzucenia dziecka przez balkon - nie. Jednak w obliczu zebranych dowodów dopuszcza taką możliwość - wyjaśniła Bandyga.
Natomiast tuż po zatrzymaniu K. nie przyznawał się do zarzucanego mu czynu i nie dopuszczał w ogóle takiej możliwości, by mógł wyrzucić syna przez balkon. Od początku natomiast przyznawał się do demolowania mieszkania i awantury. Przyznał się też do psychicznego znęcania się nad rodziną.
Do zdarzenia doszło w czerwcu 2013 r. wczesnym popołudniem na osiedlu mieszkaniowym w Stalowej Woli. Krzysztof K. wrócił pijany do mieszkania, gdzie od razu wywiązała się awantura, w czasie której miał wyrzucić synka przez balkon. Ranne dziecko, z obrażeniami głowy i klatki piersiowej, trafiło do szpitala w Tarnobrzegu.
Matka chłopca była w tym czasie w pracy, a starsza siostra - w szkole.
Po zdarzeniu policja zatrzymała ojca. Mężczyzna był pijany; miał 2,1 promila alkoholu w organizmie.
K. grozi kara nie mniejsza niż 8 lat pozbawienia wolności, albo 25 lat lub dożywocie. Kodeks karny przewiduje za usiłowanie zabójstwa karę w takiej samej wysokości jak za dokonanie zabójstwa.
pp/PAP

Czytaj także

Potrójne morderstwo w Lipie. Nie żyje dwoje dzieci i ich matka

26.01.2014
Policja przed blokiem przy ulicy Pocztowej w miejscowości Lipa k. Stalowej Woli, gdzie znaleziono zwłoki matki i dwójki dzieci
Policja przed blokiem przy ulicy Pocztowej w miejscowości Lipa k. Stalowej Woli, gdzie znaleziono zwłoki matki i dwójki dzieciFoto: PAP/Wojciech Pacewicz
Jak poinformował lokalny portal stalowka.net, ofiary - 38-letnia kobieta, 6-letni chłopiec i 9-letnia dziewczynka - miały podcięte gardła.
Posłuchaj
00'26 Szefowa prokuratury Rejonowej w Stalowej Woli Barbara Bandyga o tragedii w Lipie (IAR)

Do tragedii doszło w niedzielę, w bloku przy ulicy Pocztowej, w miejscowości Lipa (gmina Zaklików, województwo podkarpackie). Policję wezwała najstarsza, 12-letnia, córka zamordowanej. Nastolatka odkryła ciała, gdy wróciła do domu z kościoła.

TVN24/x-news

Trwa ustalanie okoliczności zdarzenia. Na miejscu pracują policjanci, prokuratorzy oraz eksperci ze specjalistycznej jednostki z laboratorium kryminalistycznego policji Komendy Wojewódzkiej Policji.
Portal stalowka.net poinformował, że z rozmów z sąsiadami ofiar wynika, że była to spokojna rodzina. Mąż 37-latki przebywa obecnie za granicą. Wyjechał do Francji, by sprowadzić samochód.

Zobacz galerię: DZIEŃ NA ZDJĘCIACH>>>

stalowka.net, IAR, k,kh