Wiadomości

Tusk przygotowuje Europę na czarny scenariusz dla Ukrainy

31.01.2014 06:46
Były już Budapeszt, Bruksela i Paryż, teraz czas na Londyn i Berlin. Podczas rozmów z unijnymi politykami, premier zabiegał o koordynację działań na wypadek pogorszenia się sytuacji za naszą wschodnią granicą.
Premier Polski w ukraińskiej podróży po Europie. Tu z przewodniczącym KE Jose Manuelem Barroso
Premier Polski w "ukraińskiej' podróży po Europie. Tu z przewodniczącym KE Jose Manuelem BarrosoFoto: PAP/Radek Pietruszka
Posłuchaj
01'01 Szef polskiego gabinetu rozmawia z unijnymi przywódcami o Europie - relacja z Brukseli Beaty Płomeckiej/IAR

Według nieoficjalnych informacji Polskiego Radia szef naszego rządu sugerował w Brukseli, że do destabilizacji sytuacji może dojść po igrzyskach w Soczi, bo wtedy Rosja znowu zacznie ingerować w wewnętrzne sprawy Kijowa. Jeśli dojdzie do eskalacji konfliktu, Warszawa obawia się masowego napływu uchodźców z Ukrainy.

Donald Tusk przygotowuje też europejskich przywódców na możliwy rozwój wydarzeń,  jeśli do władzy dojdzie opozycja. Z nieoficjalnych informacji Polskiego Radia wynika, że podczas spotkania z szefem Komisji Europejskiej premier mówił, że Unia musi być gotowa na wypadek kryzysu gazowego. Bo Rosja może wtedy przykręcić Ukrainie kurek z gazem, co odczują także odbiorcy w Europie.

Podczas rozmów polskiego premiera, w unijnych stolicach przewijał się też temat pomocy dla Kijowa. Tylko, że Wspólnota żadnej nowej oferty dla Ukrainy nie ma. Można wprawdzie usłyszeć, że stowarzyszenie z Unią to za mało, że trzeba zaproponować temu krajowi członkostwo, ale trudno sobie wyobrazić, przynajmniej na razie, zgodę na to wszystkich europejskich stolic.

Na dodatkową pomoc finansową Ukraina też nie ma co liczyć. Mówi się jedynie o unijnym wsparciu w negocjacjach z Międzynarodowym Funduszem Walutowym i o pożyczkach z Europejskiego Banku Inwestycyjnego, oraz Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju.

Donald Tusk w ostatnich dniach apelował o jednolite stanowisko całej Unii wobec naszych wschodnich sąsiadów.

Protesty na Ukrainie - serwis specjalny >>>

Janukowycz - piłeczka jest po stronie opozycji

Według prezydenta Ukrainy, władza spełniła już wszystkie oczekiwania Majdanu. W komunikacie zamieszczonym na stronie internetowej głowy państwa napisano, że "teraz czas na działania opozycji, która obecnie zaostrza konflikt i nie myśli o cierpiących na mrozie ludziach, a o własnych notowaniach”.

Przeciwnicy Janukowycza domagają się przede wszystkim wprowadzenia w życie ustawy o amnestii w kształcie przez nich proponowanym. Poza tym, prezydent nie podpisał jeszcze pakietu przepisów unieważniających "dekrety dyktatorskie" i może ich nie podpisać jeszcze przez jakiś czas zasłaniając się chorobą. Janukowycz poszedł bowiem na zwolnienie lekarskie z powodu problemów z układem oddechowym.

Parlament Ukrainy przyjął ustawę o amnestii / TV Espreso / x-news

Opozycja mówi nie

Liderzy Majdanu  podkreślali wielokrotnie, że ich postulaty nie są zrealizowane. Najważniejsze z nich czyli ograniczenie władzy prezydenta i przedterminowe wybory na razie wydają się nie do przyjęcia przez obóz władzy, choć minister sprawiedliwości Ołena Łukasz, zapowiedziała, że rozmowy w tej sprawie rozpoczną się w przyszłym tygodniu.

Ołeh Tiahnybok, lider partii Swoboda: władze Ukrainy nie spełniły żądań Majdanu. Nasza walka trwa nadal / źródło TV Espreso/ x- news

Opozycjoniści wydali w czwartek specjalne oświadczenie. - Większość parlamentarna w Radzie Najwyższej Ukrainy przegłosowała ustawę o amnestii pod naciskiem prezydenta i w wyniku szantażu ze strony Wiktora Janukowycza - napisali przywódcy opozycji: Arsenij Jaceniuk, Witalij Kliczko i Ołeh Tiahnybok. Zdaniem oponentów władz podczas głosowania, które odbyło się dzień wcześniej, złamano procedury - doszło m.in. do głosowania kartami posłów nieobecnych w sali plenarnej. - Odpowiedzialność za naruszenie norm konstytucyjnych ponosi Wiktor Janukowycz, który w środę  osobiście przybył do parlamentu i szantażując oraz zastraszając swoją frakcję, która balansuje na granicy rozłamu, zmusił ją do powrotu do sali posiedzeń i przepchnięcia ustawy o zakładnikach bez względu na to, że nie wystarczało do tego głosów - napisali opozycjoniści w oświadczeniu.

Rosja naciska na Ukrainę

Tymczasem Rosja zaostrzyła kontrole graniczne towarów importowanych z Ukrainy - podaje Ukraińska Federacja Pracodawców. Według jej doniesień, rosyjskie urzędy celne wymagają dodatkowych opłat, w wysokości od 5 do 40 procent wartości towarów. Rosyjskie urzędy celne zaprzeczają tym doniesieniom.
Zaostrzone kontrole dotyczyć mają ukraińskich produktów spożywczych, maszyn, sprzętu. Kontrole na granicach są odczytywane jako ostrzeżenie ze strony Kremla, że nie zaakceptuje on przejęcia władzy na Ukrainie przez antyrosyjski rząd. Wcześniej Moskwa groziła, że zmieni politykę celną wobec Ukrainy, jeśli podpisze ona umowę stowarzyszeniową z Unią Europejską. Protesty na Ukrainie rozpoczęły się po tym, jak prezydent Wiktor Janukowycz odstąpił od podpisania umowy stowarzyszeniowej. Antyrządowe wystąpienia z Kijowa rozlały się na inne miasta wschodniej i środkowej Ukrainy.

IAR/iz

''

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Tusk o Ukrainie: za przemoc odpowiada władza

25.01.2014 23:59
Donald Tusk jednoznacznie wskazuje winnych napięcia na Ukrainie i podkreśla, że tylko władze w Kijowie mogą przerwać łańcuch przemocy w tym kraju.
Premier RP Donald Tusk i szef Rady Europejskiej Herman Van Rompuy, podczas wspólnej konferencji prasowej na temat sytuacji na Ukrainie
Premier RP Donald Tusk i szef Rady Europejskiej Herman Van Rompuy, podczas wspólnej konferencji prasowej na temat sytuacji na UkrainieFoto: PAP/Rafał Guz
Posłuchaj
00'30 Donald Tusk: większość starć spowodowały służby reprezentujące władzę (IAR)

Dalsza radykalizacja nastrojów i narastający konflikt na Ukrainie nie służy ani samej Ukrainie, ani Europie, ani Polsce, najważniejszemu europejskiemu sąsiadowi Ukrainy - ocenił w sobotę Donald Tusk.

Premier o sytuacji na Ukrainie rozmawiał w Warszawie z szefem Rady Europejskiej Hermanem Van Rompuyem.

Tusk poinformował, że przekazał mu informacje z Ukrainy i przedstawił polski punkt widzenia. Dodał, że wydarzenia na Ukrainie obserwuje wielu polskich urzędników i ekspertów.
- Najważniejszą sprawą jest zaprzestanie jakiejkolwiek formy przemocy. Za przerwanie łańcucha przemocy odpowiedzialna jest władza. Mimo dość dramatycznych okoliczności manifestujący w Kijowie i innych miastach zachowują zaskakujący, duży poziom odpowiedzialności. Według naszych relacji i obserwacji, właściwie nie zdarzają się wypadki chuligaństwa, czy nieuzasadnionej agresji ze strony manifestujących - powiedział Tusk.

 

TVN24/x-news

Premier ocenił, że większość strać i konfliktów, jakie miały miejsce do tej pory była sprowokowana przez "milicję, Berkut, czy inne służby reprezentujące władze". Podkreślił, że żadne z protestujących środowisk nie kwestionuje jedności Ukrainy, a opozycja nie postuluje podziału kraju. Zdaniem Tuska na Ukrainie konieczny jest powrót do rozmów pomiędzy władzą a opozycją.

Premier zapowiedział, że będzie przekonywał europejskich partnerów, by środki przeznaczone na sfinansowanie stowarzyszenia Ukrainy z Unią Europejską, przeznaczyć na między innymi ukraińskie ruchy obywatelskie.

TVN24/x-news

Herman Van Rompuy zaznaczył, że Unia Europejska jest w ciągłej gotowości, by podpisać umowę stowarzyszeniową z Ukrainą. Przypomniał, że dokument został parafowany przez Kijów już rok temu.

- Możemy ją podpisać pod warunkiem, że władze potwierdzą swoją przynależność do wolnej, zjednoczonej, demokratycznej Ukrainy i potwierdzą wartości, na których opiera się ta umowa stowarzyszeniowa. Unia Europejska wierzy w ścisłe związki polityczne oraz w potęgę wspólnego dobrobytu, ponieważ wiemy, jakie korzyści daje ona obydwu stronom - powiedział Van Rompuy.

Rompuy potępił przemoc wobec uczestników opozycyjnych demonstracji, przekazał kondolencje rodzinom zabitych i zaapelował do stron konfliktu o powstrzymanie się od przemocy. Dodał, że ci, którzy odpowiadają za śmierć uczestników antyrządowych protestów, staną przed sądem.

Szef Rady Europejskiej spotkał się w sobotę w Warszawie również z prezydentem Bronisławem Komorowskim. Tematem rozmowy Komorowskiego z Van Rompuyem - jak powiedział Jaromir Sokołowski, minister w Kancelarii Prezydenta odpowiedzialny za sprawy zagraniczne - był zaostrzający się kryzys polityczny na Ukrainie i perspektywy jego rozwiązania oraz zaplanowany na 28 stycznia szczyt Unia Europejska-Rosja.

IAR, PAP, bk

Czytaj także

Unia zgodziła się konsultować z Rosją umowy stowarzyszeniowe

28.01.2014 18:57
W Brukseli zakończył się szczyt Unia Europejska - Rosja. Postanowiono między innymi, że UE będzie się odtąd konsultować z Rosją ws. umów stowarzyszeniowych dla krajów tzw. Partnerstwa Wschodniego.
W. Putin na szczycie UE w Brukseli. W tle J. Barroso (L) i Herman van Rompuy
W. Putin na szczycie UE w Brukseli. W tle J. Barroso (L) i Herman van RompuyFoto: PAP/EPA/OLIVIER HOSLET
Posłuchaj
01'06 Unia ustępuje Rosji? Z Brukseli korespondencja Beaty Płomeckiej (IAR)

Wspólna konferencja przewodniczących Rady Europejskiej i Komisji Europejskiej z prezydentem Rosji na zakończenie spotkania pełna była deklaracji o woli współpracy. Wbrew zapowiedziom Moskwa nie została otwarcie skrytykowana  za wywieranie presji na Ukrainę, by ta nie podpisywała umowy stowarzyszeniowej.

O wspólnych unijno-rosyjskich konsultacjach na poziomie ekspertów, dotyczących umów stowarzyszeniowych Unii z krajami zza jej wschodniej granicy, poinformował szef Rady Europejskiej Herman Van Rompuy. - Chodzi o to, by wyjaśnić różne interpretacje i nieporozumienia w tej sprawie - utrzymuje Rompuy.

To Rosja kwestionowała umowy, uważała, że podpisanie dokumentu przez Ukrainę będzie ze szkodą dla jej relacji gospodarczych z tym krajem. Teraz Władimir Putin przyjął ofertę konsultacji. - Musimy dokładnie ustawić zegarki, żeby pokazywały te samą godzinę, żebyśmy rozumieli problemy tak samo - dodał rosyjski prezydent.

Ale już nasuwają się pytania i wątpliwości czy to oznacza uległość wobec Rosji, czy będzie ona miała wpływ na negocjowane umowy i czy czasem nie będzie celowo opóźniać rozmów. Na przykład Mołdawia i Gruzja chcą podpisać umowy stowarzyszeniowe z Unią jeszcze w tym roku. Szczegółów dotyczących konsultacji nie podano.

 

UE będzie się konsultować z Rosją ws. Partnerstwa Wschodniego. CNN Newsource/x-news

Podczas konferencji prasowej prezydent Władimir Putin był też pytany o pożyczkę dla Ukrainy w wysokości 15 miliardów dolarów. - Będziemy rozmawiać z każdym rządem, nie zmienimy warunków pożyczki, ani porozumień gazowych. Te decyzje nie były wsparciem dla rządu, ale dla narodu na Ukrainie - dodał rosyjski prezydent. Władimir Putin powiedział też, że Rosja szanowała, szanuje i będzie szanować suwerenne prawa wszystkich krajów, także tych, które powstały po rozpadzie Związku Radzieckiego.

Rosyjski prezydent odpierał zarzuty o ingerencję w wewnętrzne sprawy sąsiednich krajów odpowiadając na pytania dziennikarzy. Unijni liderzy, którzy oficjalnie relacjonowali przebieg spotkania, już tego tematu nie podjęli. Podkreślali tylko że rozmowy były szczere i otwarte.

O sytuacji na Ukrainie - tu czytaj więcej>>>

W Brukseli można usłyszeć, że trudno oczekiwać, by krytyczne uwagi europejskich liderów zmieniły sposób prowadzenia przez Rosję polityki zagranicznej. Nie należy się też spodziewać stanowczych kroków i na przykład zamrożenia przez Unię relacji z Rosją. Na razie kontakty są ograniczone i najgorsze w ostatnich latach. A gorące tematy z przeszłości jak energia, handel czy wizy teraz mogą zejść na plan dalszy.

IAR B. Płomecka/mc

Czytaj także

Protesty na Ukrainie. Tusk: potrzeba działań Europy!

29.01.2014 20:02
Donald Tusk mówi o potrzebie działań europejskich liderów na rzecz porozumienia na Ukrainie. Szef rządu przebywa w Budapeszcie, na spotkaniu Grupy Wyszehradzkiej.
Donald Tusk uważa, że w interesie całej Europy jest stabilizacja sytuacji na Ukrainie
Donald Tusk uważa, że w interesie całej Europy jest stabilizacja sytuacji na UkrainieFoto: PAP/Radek Pietruszka
Posłuchaj
00'22 Donald Tusk o sytuacji na Ukrainie (IAR)

Podczas wspólnej konferencji prasowej z Viktorem Orbanem, Donald Tusk zaznaczył, że w interesie całego regionu jest stabilizacja sytuacji na Ukrainie. - Będę proponował współdziałanie na rzecz porozumienia - oświadczył polski premier. Podkreślił, że Ukraina ma prawo do solidarności i pomocy, ale nikt nie ma prawa wtrącać się w wewnętrzne sprawy tego kraju. Jak mówił, Europa powinna sformułować dodatkowe zachęty sprzyjające porozumieniu sił politycznych na Ukrainie. - My nie będziemy w stanie jako Europa pomagać, jeśli Ukraina tego nie będzie chciała. Jeśli Ukraina będzie zdestabilizowana i zanarchizowana, nie będziemy mieli partnera, któremu będzie można pomóc - zaznaczył szef polskiego rządu.

Protesty na Ukrainie - serwis specjalny >>>

Premier podkreślił, że trzeba poszanować prawa obu stron, zarówno opozycji, jak i rządzących. - Warunkiem numer jeden jest oczywiście wyrzeczenie się przemocy i to jest odpowiedzialność władzy, władza nie może bić swoich obywateli - deklarował Donald Tusk. Szef rządu zaznaczył również, że przemocy musi się wyrzec część protestujących. - Muszę to powiedzieć, bo mamy tutaj bardzo gruntowną wiedzę, dzisiaj opozycja zachowuje się odpowiedzialnie i wydarzenia w Kijowie nie świadczą o tym, aby Majdan stanowił zagrożenie dla kogokolwiek - przekonywał.

FILM. Polscy eurodeputowani w Kijowie: musimy być bandażem na ukraińskie rany

Źródło: TVN24/x-news

Tusk mówił, że w najbliższych dniach będzie rozmawiał z wieloma przywódcami unijnymi na temat Ukrainy. W czwartek spotka się z szefem Komisji Europejskiej Jose Barroso i prezydentem Francji Francois Hollande'm. W piątek uda się do Berlina na spotkanie z Angelą Merkel i do Londynu, gdzie będzie rozmawiał z Davidem Cameronem. Podkreślił, że na początku przyszłego tygodnia będzie miał przygotowany szczegółowy raport z tych rozmów.

Ukraina: w poszukiwaniu kompromisu [relacja] >>>

Donald Tusk uważa, że szansą dla Ukrainy może być współpraca energetyczna. - Energetyka ukraińska nie musi być zależna od dotychczasowych ram, w jakich funkcjonuje - powiedział. Zaznaczył, że Ukraina może być atrakcyjnym partnerem, zarówno jeśli chodzi o gaz, jak i energię elektryczną. W opinii premiera, "odważniej można też ruszyć temat wizowy. Tak by Ukraińcy odczuli ewentualny europejski zwrot Kijowa". Viktor Orban mówił, że nie można dopuścić do tego, by Ukrainę ogarnął chaos. Zaznaczył, że Polska w kwestii Partnerstwa Wschodniego jest ekspertem. Wieczorem w Budapeszcie o kwestiach ukraińskich będą rozmawiać premierzy państw Grupy Wyszehradzkiej.

Protesty na Ukrainie

Manifestacje zwolenników integracji europejskiej Ukrainy, trwające od listopada, z czasem przekształciły się w wystąpienia antyrządowe. 22 stycznia podczas starć z milicją padły pierwsze strzały. W wyniku zamieszek w Kijowie zginęło dotychczas sześć osób - podała opozycja.

'' IAR/PAP/aj