X
Aby nas słuchać lub oglądać potrzebujesz najnowszego Adobe Flash Player | Pobierz Flash
POLSKIE RADIO - HISTORIE DOBRZE OPOWIADANE OD 90 LAT
Wiadomości

Transport zablokowany. Dary z Polski dotrą na Majdan?

04.02.2014
0 0 0
Polacy solidaryzują się z protestującymi na kijowskim Euromajdanie
Polacy solidaryzują się z protestującymi na kijowskim EuromajdanieFoto: PAP/EPA/IVAN BOBERSKYY
Nie ustają starania polskiej fundacji, dyplomatów i opozycjonistów ukraińskich, aby odblokować pomoc humanitarną dla protestujących na kijowskim Placu Niepodległości.
Posłuchaj
00'59 Walka o tir z pomocą humanitarną - korespondencja z Kijowa Pawła Pawlicy (IAR)
Tłumy na Majdanie: wiec 2 lutego
Tłumy na Majdanie: wiec 2 lutego

W poniedziałek ponad 11 ton darów zostało złożonych w jednym z magazynów w Kijowie . Czekają na odprawę celną i decyzję ukraińskich ministerstw, które transport muszą uznać za pomoc humanitarną. - Problem jest w tym, że urzędnicy działają powoli. Dla nich fakt, że trwają protesty i że wypadałoby tę pomoc rozdać od razu nie ma większego znaczenia. Mogą robić nawet pewne problemy i nie wydać pozwolenia - wyjaśnia Ksiądz Stefan Batruch - prezes Fundacji Kultury Duchowej Pogranicza, który zorganizował przewóz darów.

Protesty na Ukrainie - serwis specjalny >>>

Na Majdanie ciepła odzież rozdawana jest w kilku punktach. Ludzie podchodzą do miejsc gdzie rzeczy są zmagazynowane i otrzymują, to co jest im potrzebne. - Choć ubrań zdaje się nie brakować, to transport darów z Polski ma znaczenie symboliczne dla protestujących Ukraińców - dodaje rozmowie z IAR ksiądz Stefan Batruch - Wszelkie przejawy solidarności są tym ludziom bardzo potrzebne. Władza ewidentnie chce w tym przeszkodzić, żeby protestujący poczuli się osamotnieni i pozbawieni wsparcia - mówi.

Tir wypełniony ponad 11-toma tonami ciepłych ubrań, śpiworów, łóżek polowych i środków opatrunkowych to owoc ponad tygodniowej zbiórki darów w kilkunastu polskich miastach.

Demonstracje na Ukrainie

Protesty za naszą wschodnią granicą trwają od listopada 2013 r. Zaczęły się w Kijowie jako wyraz sprzeciwu wobec odrzucenia przez władze umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską, a następnie rozprzestrzeniły się na cały kraj. W styczniu premier Ukrainy Mykoła Azarow podał się do dymisji, którą przyjął prezydent Wiktor Janukowycz. Rada Najwyższa anulowała tzw. ustawy dyktatorskie, ograniczające m.in. prawo obywateli do wieców.

FILM. Solidarni z Euromajdanem - pikieta w Warszawie

Źródło: TVN24/x-news

W ubiegłym tygodniu ukraiński parlament przegłosował rozporządzenie o amnestii wobec protestujących, które przewiduje m.in., że amnestia zacznie obowiązywać dopiero wtedy, gdy przeciwnicy rządu opuszczą zajmowane przez nich budynki administracji państwowej w Kijowie i innych miastach Ukrainy. Opozycja nie uznaje tej ustawy.

'' IAR/PAP/aj

0 0 0
Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Opozycja chce zmiany konstytucji. ”Jedyne wyjście dla Ukrainy"

04.02.2014
0 0 0
Protestujący w Kijowie
Protestujący w KijowieFoto: PAP/EPA/SERGEY DOLZHENKO
Ukraińska opozycja wezwała na posiedzeniu Rady Najwyższej do powrotu do ustawy zasadniczej z 2004 roku. W mediach pojawiają się sprzeczne doniesienia: według jednego z posłów Wiktor Janukowycz gotów jest na wcześniejsze wybory, a według innego zamierza mianować premierem oskarżanego o pacyfikację Majdanu Andrija Klujewa.
Posłuchaj
00'54 Relacja Piotra Pogorzelskiego z Kijowa (IAR): zbiera się Rada Najwyższa, opozycja chce zmian w konstytucji i bezwarunkowej amnestii

Lider UDAR-u Witalij Kliczko powiedział w Radzie Najwyższej, że trzeba doprowadzić do nowego podziału władz, czyli powrotu do konstytucji z 2004 roku. Jest to - jak mówił - jedyny sposób pokojowego wyjścia z obecnego kryzysu. Podkreślił, że kraj jest na krawędzi wojny domowej. Odrzucił przy tym ideę federalizacji kraju, która pojawia się czasem w obozie rządzącym.

Opozycja liczy na nową większość. Pogłoski o nowym premierze >>>

Przywódca Swobody Ołeh Tiahnybok przypomniał o ofiarach zamieszek w Kijowie i w innych miastach. Podkreślił, że nadszedł czas, aby zatrzymać rozlew krwi. Dodał, że potrzebne są nie kosmetyczne zmiany, a radykalne, jak powrót do konstytucji z 2004 roku. Ołeh Tiahnybok dodał przy tym, że konieczna jest nowa ustawa o amnestii.

Szefowa unijnej dyplomacji po raz kolejny przyjedzie we wtorek na Ukrainę .Janukowycz pojedzie do Soczi?  >>>

Tymczasem szef klubu parlamentarnego rządzącej Partii Najwyższej Ołeksandr Jefremow przyznał, że zmiany w konstytucji są możliwe, ale nie natychmiast, a musi to być proces, który zajmie odpowiednio dużo czasu. Oświadczył przy tym, że rządzący zrobili wszystko, aby załagodzić obecny kryzys polityczny, jednak opozycja nie jest gotowa do porozumienia. Skrytykował także zachodnich polityków, którzy przyjeżdżają do Kijowa na Majdan. Jego zdaniem, jest to motywowane chęcią zrobienia sobie reklamy we własnym kraju.

Początkowo posiedzenie obserwowali członkowie rządu. Po tym jednak jak opozycja zażądała, aby na trybunę wyszedł szef MSW Witalij Zacharczenko, wszyscy ministrowie opuścili salę obrad.

Poseł Mironyszczenko: nie będzie wariantu siłowego

Wiktor Janukowycz nie bierze pod uwagę "wariantu siłowego” zakończenia kryzysu – zapewniał rano w jednej z telewizji poseł Jurij Mirosznyczenko, dodając jednocześnie, że prezydent nie wyklucza wcześniejszych wyborów. Według tego polityka, na spotkaniu z deputowanymi rządzącej Partii Regionów Janukowycz miał powiedzieć, że może siłą usunąć manifestantów z Majdanu i z zajmowanych przez nich budynków użyteczności publicznej. Nie zrobi tego jednak, gdyż nie chce użyć siły przeciwko obywatelom. W rozmowie z francuską agencją AFP Mirosznyczenko powiedział, że prezydent rozpatruje dwa warianty zakończenia kryzysu politycznego. Jeden to opuszczenie przez protestujących zajmowanych budynków i co za tym idzie, wejście w życie amnestii dla nich. Drugi wariant to wcześniejsze wybory. W takim wypadku amnestia by nie obowiązywała. Ukraińska opozycja, która domaga się bezwarunkowej amnestii, oświadczyła, że nie opuści zajmowanych budynków.

Poseł Mirosznyczenko był formalnie autorem ustawy o amnestii, warunkującej zwolnienie więźniów od opuszczenia przez protestujących siedzib administracji. Opozycja nie zgadzała się na ten wariant, domagając się amnestii bezwarunkowej. Jak informowały ukraińskie media, również część posłów Partii Regionów gotowa była poprzeć projekt opozycji. Jednak Janukowycz przyjechał do Rady Najwyższej i przekonał posłów do poparcia ustawy, a miał grozić im rozwiązaniem parlamentu.

Z kolei poseł partii Swaboda Rusłan Koszulińskij, a wcześniej adwokat Julii Tymoszenko Serhij Własenko twierdzili, że premierem Ukrainy może być Andrij Klujew, obecny szef administracji prezydenta, obwiniany przez opozycję o zlecenie pacyfikacji Majdanu.

Opozycja liczyła na nową większość w parlamencie

W Kijowie trwa posiedzenie parlamentu Ukrainy, podczas którego - zgodnie z zapowiedziami - deputowani po raz kolejny będą szukać dróg wyjścia z ostrego kryzysu politycznego, w którym od listopada pogrążony jest ich kraj.
Opozycja przygotowała projekt zmian w ustawie zasadniczej, które doprowadziłyby do przywrócenia zapisów konstytucji z 2004 roku, ograniczających uprawnienia prezydenta kraju i rozszerzających kompetencje parlamentu.
Opozycjoniści wyrażali nadzieję, że projekt poprze część deputowanych koalicji rządzącej, zdominowanej przez prezydencką Partię Regionów.

Tego samego dnia opozycja chce wprowadzić zmiany do uchwalonej w ubiegłym tygodniu ustawy o amnestii tak, by objęła ona bezwarunkowo wszystkich zatrzymanych i aresztowanych uczestników protestów antyrządowych. Zgodnie z obecnymi przepisami amnestia zacznie obowiązywać dopiero wtedy, gdy demonstranci opuszczą zajęte budynki administracji państwowej i samorządowej oraz zejdą z barykad w centrum Kijowa.
Ukraińscy posłowie powrócili do pracy po przerwie świąteczno-noworocznej. Zgodnie z tradycją nową, wiosenną sesję, powinno otworzyć przemówienie prezydenta. We wtorek rano Wiktor Janukowycz nie pojawił się w siedzibie parlamentu.

Protesty na Ukrainie - serwis specjalny >>>
Demonstranci nie wierzą w porozumienie

Najbardziej radykalna część demonstrantów nie liczy na kompromis w ukraińskim parlamencie. Opozycja chce jak najszybszego powrotu konstytucji z 2004 roku, która ogranicza uprawnienia prezydenta. Takie apele padły na rozpoczętym posiedzeniu Rady Najwyższej.

Przy ulicy Hruszewskiego prowadzącej do dzielnicy rządowej, gdzie kilkanaście dni temu dochodziło do krwawych starć, teraz demonstranci na barykadach słuchają transmisji obrad parlamentu. Co chwile z ich ust padają okrzyki: " Hańba, Hańba." Oddziały milicji starają się zagłuszyć przekaz przez emitowanie z głośników muzyki.

Wiktor, który spędził na barykadzie ostatnią noc, nie liczy specjalnie na polityków. - Tam w parlamencie nie wydarzy się nic korzystnego dla nas. Oni załatwiają swoje interesy, a nam pozostaje bić się z Berkutem. Nie odpuścimy - twierdzi aktywista.

Obecnie jednak demonstranci jedynie umacniają barykady kolejnymi workami ze śniegiem. Przejście w stronę parlamentu blokuje szpaler milicjantów. Większość funkcjonariuszy podobnie jak aktywiści ogrzewa się przy ogniskach palonych w przedziurawionych beczkach.

IAR/PAP/inne/ agkm

Protestujący
Protestujący w Kijowie; PAP/EPA/SERGEY DOLZHENKO

 

 

''

0 0 0

Czytaj także

Kliczko: Janukowycz ukrywa miliony za granicą

04.02.2014
0 0 0
Witalij Kliczko
Witalij KliczkoFoto: PAP/EPA/MAXIM SHIPENKOV
- Majątek prezydenta Ukrainy Wiktora Janukowycza oceniany jest na ponad 200 mln euro, ale w zeznaniu podatkowym widnieją niecałe trzy miliony dolarów - pisze opozycjonista Witalij Kliczko.
Posłuchaj
00'48 Relacja Wojciecha Szymańskiego z Berlina (IAR): Kliczko o majątku Janukowycza za granicą

Lider opozycji Witalij Kliczko na łamach niemieckiego dziennika ”Bild” oskarża prezydenta Ukrainy Wiktora Janukowycza o ukrywanie milionów euro na zagranicznych kontach bankowych.

Jak twierdzi opozycjonista, większość majątku prezydent przechowuje z pomocą firm powierniczych na kontach w Liechtensteinie i Szwajcarii. Kliczko dodaje, że szczególnie bliskie więzi łączą prezydenta także z Austrią, gdzie prawdopodobnie przeprowadza swoje "transakcje". Austria jest też krajem, w którym szczególnie dobrze czuje się były premier Mykoła Azarow, co nie może być przypadkiem - pisze Kliczko.

Lider partii Udar wylicza, że Janunowycz jest właścicielem terenów łowieckich o powierzchni 35 tys. hektarów, pałacu na Krymie oraz luksusowej daczy.

Jak pisze Kliczko, także rodzina prezydenta wzbogaciła się podczas jego kadencji. Jego syn, z wykształcenia lekarz stomatolog, awansował na jednego z najbogatszych ludzi na Ukrainie, a czasopismo ekonomiczne "Forbes" wyceniło jego majątek na 500 mln euro.

- Bardzo trudno jest siedzieć podczas negocjacji naprzeciwko tego oszusta - pisze Kliczko. Zwraca uwagę, że Janukowycz groził rozwiązaniem parlamentu, co oznaczałoby utratę przez posłów, w tym także Kliczkę, immunitetu. - To było coś więcej niż zwykła groźba; Janukowycz chce mnie widzieć w więzieniu tak jak Julię Tymoszenko - napisał ukraiński opozycjonista.

Kliczko ubolewa, że Unia Europejska wciąż nie zdecydowała się na wprowadzenie sankcji wobec Janukowycza.

Opozycja liczy na nową większość. Pogłoski o nowym premierze >>>

Szefowa unijnej dyplomacji po raz kolejny przyjedzie we wtorek na Ukrainę .Janukowycz pojedzie do Soczi?  >>>

PAP/IAR/agkm

Witalij
Witalij Kliczko, PAP/EPA/MAXIM SHIPENKOV

 

''

0 0 0

Czytaj także

Impas na Ukrainie. Opozycja walczy o konstytucję. "Władza gra na czas"

04.02.2014
0 0 0
Protest w Kijowie
Protest w Kijowie Foto: PAP/EPA/MAXIM SHIPENKOV D
W parlamencie Ukrainy nadal nie ma porozumienia co do sposobów rozwiązania kryzysu politycznego. Ogłoszono przerwę na narady. Lider UDAR-u Witalij Kliczko podkreśla, że zmiana konstytucji jest kluczowa.
Posłuchaj
00'17 niezrzeszony deputowany Serhij Miszczenko twierdzi, że władze starają się zyskać na czasie (źr. IAR)
00'58 Relacja Piotra Pogorzelskiego z Kijowa (IAR): przerwa w obradach Rady Najwyższej

Na porannym posiedzeniu we wtorek deputowani przedstawili swoje poglądy na sytuację w kraju, jednak nie podjęli żadnej decyzji na rzecz uspokojenia nastrojów. Przed godziną 11 czasu polskiego, po konsultacji z posłami, przewodniczący Rady Najwyższej Wołodymyr Rybak ogłosił przerwę do godz. 15 czasu polskiego.

Opozycja chce, żeby w pierwszej kolejności w parlamencie rozpatrzono sprawy, które wywołują największe napięcie w społeczeństwie ukraińskim. Pierwsza z nich to głosowanie za zmianą konstytucji. Opozycjoniści żądają przywrócenia zapisów konstytucji z 2004 roku, ograniczających uprawnienia prezydenta i rozszerzających kompetencje parlamentu.

Lider frakcji Partii Regionów Ołeksandr Jerfremow powiedział, że jeśli nie uda się osiągnąć zgody do godziny 15, to lepiej ogłosić przerwę do środy.

Opozycja liczy na nową większość. Pogłoski o nowym premierze >>>

Szefowa unijnej dyplomacji po raz kolejny przyjedzie we wtorek na Ukrainę .Janukowycz pojedzie do Soczi?  >>>

- Powinniśmy powrócić do reformy konstytucyjnej, która była w sposób niekonstytucyjny odwołana w 2010 roku. Jestem pewien, że jeśli tego nie zrobimy, społeczeństwo może wybuchnąć - przemawiał z trybuny Rady Najwyższej Ukrainy jeden z przywódców opozycji, Witalij Kliczko.


Szef frakcji rządzącej Partii Regionów prezydenta Wiktora Janukowycza, Ołeksandr Jefremow, apelując o porozumienie oskarżył opozycję o bojkotowanie propozycji szefa państwa, który oferował opozycyjnym politykom stanowiska w rządzie. Jefremow mówił także, że opozycja nie kontroluje wydarzeń na ukraińskich ulicach. - Nie dopuścimy do tego, by wydarzenia rozwijały się według scenariusza opracowanego przez prowokatorów! - podkreślił.

Trwają rozmowy

Lider UDAR-u Witalij Kliczko powiedział dziennikarzom, że opozycja stara się przekonać posłów Partii Regionów do zmiany konstytucji.

- Są gotowi głosować (za zmianą konstytucji), ale nie wykluczone, że znów będzie wywarta na nich presja, tak jak w zeszłym tygodniu, gdy prezydent Wiktor Janukowycz przyjechał do Rady najwyższej i naciskał na deputowanych – mówił Kliczko ”Ukraińskim Nowinom”. Dodał, że jeśli nie uda się przekonać posłów, to jedynie Janukowycz będzie dysponował instrumentami rozwiązania kryzysu. Wśród nich Kliczko  wymienił wcześniejsze wybory prezydenckie i parlamentarne.

Deputowany Partii Regionów Władysław Łukianow twierdzi. że ważniejsze jest powołanie rządu, który będzie kierował gospodarką w czasach kryzysu politycznego i ekonomicznego. - Musimy podejmować decyzję i nie odkładać jej na później - dodał.

Tymczasem niezrzeszony deputowany Serhij Miszczenko twierdzi, że władze po prostu grają na czas, na przykład, chcą powołać komisję, która zajmie się przygotowaniem powrotu do konstytucji z 2004 roku. Będzie ona pracować aż do 1 października. - A do tego czasu wszystko się może zmienić - dodaje polityk.

Konstytucja zmieniona dla Janukowycza
Konstytucja z 2004 roku, zgodnie z którą Ukraina była republiką parlamentarno-prezydencką, została anulowana w 2010 roku przez Trybunał Konstytucyjny. Uznał on, że zmiany ograniczające władzę prezydenta na rzecz parlamentu zostały uchwalone wbrew procedurom i orzekł, że na Ukrainie przywraca się konstytucję z 1996 roku. Ukraina przekształciła się tym samym z powrotem w państwo z systemem prezydencko-parlamentarnym.
O ocenę zgodności z prawem reformy konstytucyjnej z 2004 roku zwróciło się do Trybunału Konstytucyjnego w 2010 roku 252 deputowanych koalicji parlamentarnej zdominowanej przez Partię Regionów Janukowycza, który wówczas był już prezydentem.
Na Ukrainie trwa od listopada kryzys polityczny po odmowie podpisania przez prezydenta Janukowycza umowy stowarzyszeniowej z UE. Po użyciu siły przez władze początkowo pokojowe protesty przemieniły się w antyrządowe zamieszki z żądaniem dymisji prezydenta.

IAR/PAP/inne/ agkm

Berkut
Berkut naprzeciw barykady w Kijowie, PAP/EPA/SERGEY DOLZHENKO

 

Protestujący
Protestujący w Kijowie; PAP/EPA/SERGEY DOLZHENKO

 

 

''

0 0 0