Wiadomości

Romowie zatruwają powietrze? Spór polsko-cygański w Maszkowicach

07.02.2014 16:03
Jedni walczą o czyste powietrze i zdrowie, drudzy o przetrwanie. Eskalacja konfliktu między Polakami a Romami w gminie Łącko w Małopolsce.
Mieszkańcy osiedla romskiego w Maszkowicach
Mieszkańcy osiedla romskiego w MaszkowicachFoto: Monika Chrobak IAR
Posłuchaj
00'26 Inicjator zbierania podpisów pod petycją Jacek Ząbek, sołtys Maszkowic (IAR/M. Chrobak)
00'25 Sprzedaż miedzi to jedyna szansa na godne życie tłumaczą Romowie (IAR/M. Chrobak)
00'31 Stereotypy wciąż są obecne - podkreśla Zbigniew Piekarski, pełnomocnik starosty nowosądeckiego ds. mniejszości narodowych (IAR/M. Chrobak)
więcej

Mieszkańcy gminy w specjalnej petycji proszą o interwencję w sprawie masowego wypalania przez miejscową społeczność cygańską toksycznych odpadów, które później sprzedawane są na złom.

Jak tłumaczą Romowie, robią to z biedy. Protestujących jednak to nie przekonuje bo jak podkreślają, jest to działalność szkodliwa dla ich życia i zdrowia. - Sprawa jest poważna - mówi inicjator zbierania podpisów pod petycją Jacek Ząbek, sołtys Maszkowic, w której znajduje się największe osiedle romskie w gminie. Jak dodaje toksyczne kłęby dymu z ognisk szkodzą nie tylko mieszkańcom Maszkowic ale innym pobliskim wsiom.
Osiedle cygańskie w Maszkowicach skupia blisko 200 mieszkańców. Prawie wszyscy nie pracują. Utrzymują się jedynie z zasiłków społecznych. - Sprzedaż miedzi to jedyna szansa na godne życie bo nikt nie chce nas zatrudnić - tłumaczą Romowie. - Z biedy to robimy. Nie mamy normalnej pracy. Zrobiliśmy kursy: na układanie kostki brukowej, wózki widłowe. Ale roboty nie mamy. Wiemy, że to jest trujące, ale nie mamy wyboru - mówią Cyganie. Nie kryją rozgoryczenia: - Nikt pracy nam nie da. Aż tak źle wyglądamy? Trędowaci jesteśmy? To osiedle romskie to jest rezerwat. To świadczy o naszej bezradności w stosunku do ludzi - mówili reporterce IAR.
Zbigniew Piekarski, pełnomocnik starosty nowosądeckiego ds. mniejszości narodowej potwierdza, że brak pracy wśród Romów to efekt nie tylko wciąż słabego wykształcenia ale też stereotypów. Jak dodaje przedsiębiorcy nierzadko postrzegają Romów jako nieobowiązkowych pracowników czy skłonnych do kradzieży.

- Problem rozwiązać mogą być jedynie szersze działania systemowe ale musi być też dobra wola ze strony społeczności romskiej - twierdzi wójt gminy Łącko, Janusz Klag. Jego zdaniem jednak w pierwszej kolejności odpowiednie instytucje powinny przyjrzeć się tematowi nielegalnego recyklingu.
Pod petycją podpisało się 150 mieszkańców gminy Łącko. Trafiła ona między innymi do parlamentarzystów i wielu instytucji państwowych.

Zobacz galerię - dzień na zdjęciach>>>

mc

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Romowie, problem całej Europy

05.09.2013 19:47
Na Facebooku powstał profil "Nie dla Romów w Andrychowie". Został usunięty, ale do tego czasu miał ponad dwa tysiące polubień. Pozostaje jednak pytanie, dlaczego tak wiele osób kliknęło "Lubię to!" pod hasłami, które wprost i w bardzo niewybredny sposób nawoływały do wypędzenia Romów z Andrychowa?
W Polsce żyje od 20 do 25 tys. Romów
W Polsce żyje od 20 do 25 tys. RomówFoto: Anglos/Wikimedia Commons/lic. CC 3.0
Posłuchaj
22'40 Debata o sytuacji Romów w Polsce i w Europie (Popołudnie z radiową Jedynką)
więcej

Dr Małgorzata Różycka, departament Wyznań Religijnych, Mniejszości Narodowych i Etnicznych Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji wskazuje, że na terenie Polski zgodnie ze spisem powszechnym mieszka ok. 17 tysięcy Romów, ale według danych, którymi posługuje się MAiC można mówić o 20-25 tysiącach. Skupiska romskie są rozrzucono równomierni po kraju, choć z małą przewagą południa Polski. Są to skupiska miejskie, w przeciwieństwie np. do Rumunii czy Słowacji, gdzie można mówić o  biednych romskich wioskach w szczerym polu.  
Tomasz Żak, burmistrz Andrychowa, precyzuje, że na ponad 43 tysiące mieszkańców miasta Romów jest 102. Protestuje przeciwko pokazywaniu Andrychowa jako miejsca o poglądach rasistowskich i ksenofobicznych. Zapewnia, że żyją tam ludzie, którzy doskonale umieją dogadywać się z mniejszością narodową. - My mamy takie same problemy jak w innych miastach, innych częściach kraju i staramy się je rozwiązywać - mówi w radiowej Jedynce. Podkreśla, że to są takie same problemy jak gdzie indziej.
Dr Joanna Talewicz-Kwiatkowska, redaktor naczelna kwartalnika Dialog-Pheniben, zwraca uwagę, że rzeczywistość nie jest czarno-biała. - Niestety, coraz częściej, także w Polsce zdarzają się sytuacje nieprzyjemne, sytuacje konfliktowe między Romami i nie-Romami - podkreśla. Zaznacza, że Romowie są również Polakami. Zwraca uwagę, że o takich sytuacjach jak w Andrychowie, a wcześniej we Wrocławiu czy Limanowej jest głośniej, bo zajmują się nimi media, co nie znaczy, że jest takich sytuacji więcej. A jest głośniej, bo Romowie są widoczni. Poza tym w ich przypadku da się zauważyć odpowiedzialność zbiorową. Mówi się o wszystkich Romach, a nie o konkretnych. Nakłada się na to ich zła sytuacja finansowa i stereotypy.
Małgorzata Różycka dementuje obiegowe opinie, że Romowie nie posyłają dzieci do szkoły. - 70 procent romskich dzieci realizuje obowiązek szkolny - przytacza szacunkowe dane. Choć część uczniów nie kończy nauki. 80 procent Romów legitymuje się wykształceniem podstawowym, choć część z nich niepełnym.
Joanna Talewicz-Kwiatkowska zwraca uwagę, że Romowie są niechętni zinstytucjonalizowanej edukacji, a nie edukacji w ogóle. Poza tym dzieci nie wynoszą z domów wzorów nauki, bo rodzice tez się nie uczyli. Nakłada się na to wczesny wiek zawierania małżeństw, przez co młodzi Romowie porzucają szkołę i zajmują się rodziną. To zresztą problem nie tylko Polski. Asymilacja Romów to problem ogólnoeuropejski.
Tomasz Żak wskazuje, że w Andrychowie sprawami Romów zajmują się trzy osoby. Miasto stara się, aby przy pracach interwencyjnych zatrudniani byli również Romowie. Część z nich porzuca pracę, ale i Polacy porzucają takie prace, więc nie jest to coś szczególnego.
Debatę prowadził Paweł Wojewódka.

"Popołudnie z Jedynką" od poniedziałku do piątku między godz. 15.00 a 19.00. Zapraszamy!

(ag)

Zobacz więcej na temat: Andrychów Cyganie Romowie

Czytaj także

Nie bójmy się słowa "Cygan"

04.10.2013 15:54
– Określenie "Cygan" jest zakorzenione w języku polskim i nie jest jednoznacznie pejoratywne. Niesie za sobą wiele pozytywnych znaczeń, emocji i nie powinno się go wykorzeniać – mówiła w audycji "Źródła" Marta Godlewska-Goska.
Romowie
RomowieFoto: sxc.hu
Posłuchaj
32'25 O kulturze polskich Romów z Martą Godlewską-Goską rozmawiał Piotr Kędziorek (Dwójka/Źródła)
więcej

W audycji "Źródła" rozmawialiśmy z etnolog Martą Godlewską-Goską o kulturze polskich Romów, w związku z koncertem Agaty Siemaszko i Kuby "Bobasa” Wilka i wznowieniem koncertowego cyklu "Muzyczna Scena Tradycji".

Naszego gościa spytaliśmy się o to jakiego słowa należy używać – Cyganie, Romowie i czy określenie Cyganie ma wydźwięk pejoratywny. – Pisząc najczęściej staram się używać słowa Romowie. Od dwudziestu lat istnieją tendencje, żeby używać słowa Romowie ze względu na szacunek dla całej grupy. Rom jest nazwą własną - etnonimem, ale określenie Cygan jest bardziej pojemne. Cyganami możemy nazwać te grupy, które przed X wiekiem wyszły z Indii, mówiące podobnym językiem, choć z różnymi dialektami, mające pewne elementy wspólnych tradycji. Ta grupa jest bardzo zróżnicowana. Wyróżniamy w niej Romów, których jest najwięcej. Oprócz tego są Sintowie, Manusze, mieszkający  w Hiszpanii Cale i fińscy Kaale, są też Cyganie angielscy. Tak naprawdę są to grupy, które z określeniem Romowie się nie identyfikują, tak więc w pewnych sytuacjach gdy mówimy o całej zbiorowości, możemy jak najbardziej używać słowa Cyganie – tłumaczyła w audycji "Źródła" Marta Godlewska-Goska.

Rozmawialiśmy również o grupie Romów karpackich, do których tradycji nawiązuje bohaterka niedzielnego koncertu w Dwójce Agata Siemaszko. – Są to przedstawiciele Romów osiadłych od kilkuset lat. Mają też związki z Romami słowackimi, żyjącymi po drugiej stronie granicy. Określenie Romowie Karpaccy oznacza pewną zbiorowość, która nie zawsze odczuwa wspólnotę. – opowiadała Marta Godlewska-Goska.

Polscy Romowie z grupy Polska Roma mają swojego lidera zwanego Szero Rom. Na użytek Polaków określa się go Królem Cygańskim. – Królowie cygańscy, to coś, co rozpala wyobraźnię. Były takie grupy, które starały się roztoczyć przywództwo nad wszystkimi Romami. W okresie międzywojennym prym wiedli Kełderasze. Miała miejsce nawet koronacja króla Janusza Kwieka na Stadionie Narodowym. Był to tylko "show" i nie odniósł jakichś rzeczywistych skutków. Po prostu polscy Romowie nie uznają liderów kełderaskich czy lowarskich. Często Romowie mówią o Szero Romie jako o królu, ale nigdy tak nie mówią w swoich własnych społecznościach. Jest on ostateczną instancją rozstrzygającą różne wewnętrzne konflikty – mówiła Marta Godlewska-Goska.

Audycję przygotował Piotr Kędziorek.

Zobacz więcej na temat: Cyganie Romowie

Czytaj także

Policja zlikwidowała obozowisko Romów pod Paryżem

27.11.2013 20:27
W nielegalnym obozowisku w Saint-Ouen na przedmieściach Paryża mieszkało ponad 500 osób, w tym setki dzieci.
Francja: likwidacja nielegalnego romskiego obozowiska pod Paryżem
Francja: likwidacja nielegalnego romskiego obozowiska pod ParyżemFoto: PAP/EPA/ETIENNE LAURENT

Z wnioskiem o ewakuację wystąpiły francuskie koleje, właściciel terenu, na którym mieszkali Romowie.

Według komunikatu policji 250 osób zostało zmuszonych do opuszczenia obozowiska. Prowizoryczne domy, w których mieszkali, zostały zniszczone. Jeszcze przed ewakuacją obóz opuściło w nocy z wtorku na środę około 300 ludzi.

Z kolei agencja AFP podaje, że w obozowisku mieszkało w ostatnich tygodniach nawet 800 osób. Osiedle powstało po serii likwidacji obozowisk cygańskich pod Paryżem na początku lata. Na terenie w Saint-Ouen z braku miejsca prowizoryczne domy wznoszono nawet na torach kolejowych.
Spośród setek ludzi ewakuowanych w środę przy temperaturze rzędu 7 stopni około dziesięciu zaproponowano dach nad głową w nocy ze środy na czwartek. Chodzi o osoby "najbardziej narażone" spośród nielicznych, które poddały się tzw. diagnozie socjalnej. Władze powinny przeprowadzać taką diagnozę przed ewakuowaniem obozowisk romskich - podaje agencja AFP, powołując się na prefekta Philippe'a Galli.

Stowarzyszenie Głos Romów (La Voix des Roms) skrytykowało - bardzo brutalną operację-, w której wyniku - na ulicy z nadejściem zimy znalazły się setki ludzi.
O ewakuację obozowiska w Saint-Ouen zwróciły się 2 października francuskie koleje RFF i SNCF. Osiedle znajdowało się na terenach przyległych do elektrociepłowni, która zapewnia ogrzewanie miejskie dla części Paryża. Mer Saint-Ouen Jacqueline Rouillon twierdziła, że obozowisko stanowi zagrożenie dla funkcjonowania aglomeracji.

Szacuje się, że we Francji żyje 15-20 tys. Romów. Organizacja Amnesty International we wrześniu wezwała władze Francji, by zaprzestały wysiedlania ich z obozowisk. Według AI wysiedlenia objęły od stycznia do sierpnia ponad 10 tys. osób. Akcja likwidowania nielegalnych obozowisk cygańskich rozpoczęła się w 2010 roku za rządów centroprawicowej Unii na rzecz Ruchu Ludowego (UMP). Obecny socjalistyczny prezydent Francois Hollande kontynuuje tę politykę.

mc

''

Czytaj także

Listy do polskich władz w obronie wrocławskich Romów

14.12.2013 17:23
80 rumuńskich Romów, w tym 45 dzieci, mogą stracić swoje domy. Chodzi o wysiedlenie z nieformalnego obozowiska przy ulicy Kamieńskiego we Wrocławiu.
W Polsce żyje od 20 do 25 tys. Romów
W Polsce żyje od 20 do 25 tys. RomówFoto: Anglos/Wikimedia Commons/lic. CC 3.0
Posłuchaj
00'24 Agata Ferenc ze stowarzyszenia Nomada: mamy bardzo duży problem jeśli chodzi o edukację Romów (IAR)
00'30 Romka z wrocławskiego obozowiska: sami budowaliśmy swoje domy (IAR)
więcej

Romowie przyjechali do naszego kraju w latach 90. We Wrocławiu stworzyli sobie podstawowe warunki do egzystencji. Domy zbudowane są z przedmiotów znalezionych na śmietniku. Prąd mają z agregatu, który dostali w prezencie. Składają się po pięć złotych na benzynę do tego urządzenia. W nocy musi ono być wyłączone.
Kilka tygodni temu w sprawie obozowiska rozpoczęła się rozprawa we wrocławskim sądzie.

Pozew o eksmisję złożył w kwietniu wrocławski magistrat. Wcześniej miasto zawiadomiło policję o popełnieniu wykroczenia polegającego na nielegalnym zajmowaniu przez Romów terenu. Grozi im za to kara grzywny.

Agata Ferenc ze stowarzyszenia Nomada uważa, że polskie władze są winne zaniedbaniu, bo po prostu zapomniały o tych ludziach. W dużej części są to osoby, które nie potrafią pisać ani czytać. Nie znają prawa, nikt im nie powiedział, co mają robić. Jedyni urzędnicy, którzy ich odwiedzali, to policjanci i strażnicy miejscy.

Świat w obronie wrocławskich Romów

W obronie wrocławskich Romów upomni się w sobotę cały świat. Są oni jednymi z 15 bohaterów zaproponowanych przez Amnesty International w Maratonie Pisania Listów.

Tę akcję w obronie krzywdzonych ludzi 12 lat temu wymyślili Polacy. Jednak dopiero w tym roku, po raz pierwszy ludzie na całym świecie piszą również do polskich władz.
Szefowa polskiego oddziału organizacji Draginja Nadażdin powiedziała, że po pierwsze chodzi o ofiary tajnych więzień CIA, które miały znajdować się na terenie Polski. Autorzy listów będą domagać się ujawnienia całej prawdy o przetrzymywaniu i torturowaniu ludzi w miejscowości Stare Kiejkuty.
Druga sprawa dotyczy właśnie Romów, którym grozi wysiedlenie z nieformalnego obozowiska przy ulicy Kamieńskiego we Wrocławiu. Chodzi o wyrażenie poparcia dla 80 osób, z którymi nie zostały skonsultowane wysiedlenia i grozi im teraz bezdomność.
Tylko w Polsce listy pisane są w ponad 420 placówkach.

Uciążliwi sąsiedzi

Pod koniec marca rumuńscy Romowie z obozowiska przy ul. Kamieńskiego otrzymali od magistratu dwa pisma. W jednym z nich urzędnicy napisali, że mieszkańcy koczowiska łamią prawo, zajmując nielegalnie teren miejski. Drugie pismo zawierało wezwanie do opuszczenia koczowiska. Jak tłumaczyła wówczas Anna Bytońska z biura pasowego wrocławskiego magistratu, miasto zdecydowało się na podjęcie kroków prawnych m.in. po wielokrotnych skargach na "uciążliwe sąsiedztwo" ze strony mieszkańców okolicznych bloków.
Romowie nie opuścili koczowiska w terminie wyznaczonym przez magistrat. Przedstawiciele pomagającego Romom stowarzyszenia Nomada, tłumaczyli, że nie mają oni się gdzie przenieść. - Jeżeli wyprowadzą się z koczowiska, to przeniosą się na inny teren we Wrocławiu i to nie rozwiąże sprawy - mówiła wówczas Agata Ferenc ze stowarzyszenia Nomada.

Pomoc miasta
Władze miasta wielokrotnie podkreślały, że pomagały Romom z koczowiska. Twierdzą, że oferowano im m.in. ciepłe posiłki, dostarczano wodę, a w zimie straż miejska proponowała im noclegi w miejskich noclegowniach. Urzędnicy twierdzą również, że wiele form tej pomocy było odrzucanych przez Romów. Według magistratu miasto nie może podjąć innych form pomocy, dopóki Romowie nie zalegalizują swojego pobytu w Polsce.
W kwietniu ówczesny rzecznik wrocławskiego Urzędu Miasta Paweł Czuma, powiedział, że jeśli sąd zdecyduje o eksmisji, to miasto zaproponuje Romom lokale socjalne. Wrocławscy urzędnicy zadeklarowali to również podczas spotkania z przedstawicielami Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka oraz Amnesty International Polska, które odbyło się w kwietniu w Warszawie.
Głos w sprawie rumuńskich Romów zabrał też prezes Stowarzyszenia Romów w Polsce Roman Kwiatkowski. W liście otwartym do prezydenta Wrocławia napisał, że z niepokojem obserwuje "jak podsycane są przez niektóre grupy z Wrocławia antyromskie nastroje, które po ostatnich doniesieniach medialnych na temat obozowiska obywateli rumuńskich pochodzenia romskiego przy ul. Kamieńskiego, zaczęły gwałtownie narastać".

Zobacz galerię - Dzień na zdjęciach >>>

IAR, bk

Zobacz więcej na temat: Romowie sąd Wrocław

Czytaj także

Zabrze: protest przeciwko Romom. "Czarnuchy, won stąd! Tu jest Polska"

16.12.2013 07:41
W Zabrzu zawrzało, kiedy przed kilkoma dniami wyszła na jaw informacja o zaplanowanym przez Narodowe Odrodzenie Polski i grupę Patrioci Górnik Zabrze proteście "Nie dla cygańskiej przestępczości w Zabrzu" - pisze "Dziennik Zachodni".
Romowie
RomowieFoto: Водник /Wikimedia Commons/cc

Pojawiły się oskarżenia o rasizm i szerzenie nienawiści. Sytuację dodatkowo podsycać może fakt, że nie tak dawno, bo we wrześniu, romskie dzieci w pobliżu jednego z gimnazjów zostały obrzucone kamieniami i hasłami: "Czarnuchy, won stąd! Tu jest Polska".

Organizatorzy marszu wypowiadają się bardzo stanowczo. - Nasza manifestacja jest zgodna z obowiązującym prawem o zgromadzeniach. Protest ma upublicznić problem aktów przemocy i agresji, jakich Polacy doświadczają ze strony Cyganów. Do takich przypadków dochodzi nagminnie. Wystarczy przejść wieczorem niektórymi ulicami w centrum. I albo władze zaczną odpowiednio reagować, czyli wypełniać swoje obowiązki, albo dojdzie do społecznego wybuchu - podkreślili.

- Inicjatywa protestu wyszła bezpośrednio od mieszkańców, mówi Igor Matyjas -dodał pełnomocnik Dzielnicy Śląskiej Narodowego Odrodzenia Polski.

Marsz jest zaplanowany na 21 grudnia.

"Dziennik Zachodni"/mr