X
Aby nas słuchać lub oglądać potrzebujesz najnowszego Adobe Flash Player | Pobierz Flash
POLSKIE RADIO - HISTORIE DOBRZE OPOWIADANE OD 90 LAT
Wiadomości

Krym: zajęto parlament i rząd, wywieszono flagi Rosji. ”Wojska Ukrainy w stanie gotowości”

27.02.2014
Środowa demonstracja Tatarów krymskich przed miejscowym parlamentem, przeciwko oderwaniu półwyspu od Ukrainy
Środowa demonstracja Tatarów krymskich przed miejscowym parlamentem, przeciwko oderwaniu półwyspu od UkrainyFoto: PAP/EPA/ARTUR SHVARTS
Terroryści, którzy zbrojnie zajęli budynek krymskiego parlamentu, wpuścili do niego niektórych deputowanych. Tak donoszą ukraińskie media. Deputowani mają przeprowadzić posiedzenie.
Posłuchaj
00'26 A. Jankowski: Około 5:40 w centrum Symferopola było słychać wybuchy i wystrzały. Nieznani napastnicy, prawdopodobnie uzbrojeni, przejęli gmachy parlamentu i Rady Ministrów Autonomicznej Republiki Krymu. Nad tym ostatnim gmachem powiewają dwie flagi: rosyjska i krymskiej autonomii. Przy czym rosyjską zawieszono tam zamiast ukraińskiej (źr. IAR)
00'52 Relacja Pawła Buszko (IAR): zajęto budynki rządu i parlamentu na Krymie

Kryzys na Krymie, Rosja pręży muskuły [relacja] >>>

W środę do otwarcia obrad Rady Najwyższej Autonomii nie dopuścili krymscy Tatarzy, którzy obawiali się, że może na nich dojść do ogłoszenia odłączenia Krymu od Ukrainy i przyłączenia półwyspu do Rosji.

Według ostatnich informacji, deputowani właśnie przygotowują się do obrad. Zostali wpuszczeni przez napastników, którzy zajęli budynki parlamentu i rządu nocą, a wywieszone na nich flagi ukraińskie zastąpili rosyjskimi.

MSW Ukrainy: to prowokacja

P.o. prezydenta Ukrainy rano ostrzegł Rosję przed użyciem sił wojskowych. - Zwracam się do dowództwa Floty Czarnomorskiej Rosyjskiej Federacji z żądaniem, by jej jednostki pozostały w granicach terytoriów, ujętych w umowach. Jakiekolwiek ruchy wojskowych poza tymi terytoriami zostaną uznane za agresję wojskową - oświadczył Ołeksandr Turczynow przemawiając z trybuny parlamentu w Kijowie.

Na Krymie milicja i wojska wewnętrzne podniesione w stan najwyższej gotowości - powiadomił szef ukraińskiego resortu spraw wewnętrznych. Szef MSW  Arsen Awakow wyjaśnił, że ma to związek z zajęciem przez uzbrojonych napastników budynków rządowych w Symferopolu. Napastnicy uzbrojeni są w broń automatyczną i maszynową.

Szef ukraińskiego MSW dodał, że milicja otoczyła zajęte budynki. Jak zaznaczył, podjęto również szereg kroków, które mają zatrzymać działania ekstremistyczne. Jak napisał w swoim oświadczeniu, za zajęcie budynków mogą być odpowiedzialni prowokatorzy, którzy chcą zaognić sytuację na Krymie.

Wezwano p.o. ambasadora Rosji

Ukraińskie MSZ wezwało w czwartek p.o. rosyjskiego ambasadora w Kijowie i zażądało niezwłocznych konsultacji z Moskwą w związku z zajęciem gmachów regionalnego rządu i parlamentu na Krymie.
Resort spraw zagranicznych Ukrainy poinformował w pisemnym oświadczeniu, że Andriejowi Worobiowowi wręczono notę z żądaniem, by rosyjskie wojska stacjonujące w Sewastopolu pozostały w bazie.
Rosja odwołała swego ambasadora w Kijowie na konsultacje, gdy w sobotę parlament ukraiński pozbawił władzy prezydenta Wiktora Janukowycza.

"Rosyjska samoobrona"?

Uzbrojeni ludzie, którzy opanowali siedziby władz Autonomicznej Republiki Krymu, określają się jako "przedstawiciele samoobrony rosyjskojęzycznych obywateli Krymu" - oświadczył wicepremier Autonomii Rustan Temirgaliew na swoim profilu na Facebooku.
Agencja informacyjna Unian także podała, że budynki parlamentu i rządu Krymu kontrolowane są przez "siły samoobrony ludności rosyjskojęzycznej"

Prokuratura Ukrainy: jest śledztwo

Prokuratura generalna Ukrainy uznała zajęcie budynków rządowych w Symferopolu na Krymie za akt terrorystyczny i wszczęła śledztwo z odpowiedniego artykułu kodeksu karnego.
Prokuratura potwierdziła, że dwie grupy nieznanych dotychczas ludzi zajęły w czwartek nad ranem siedziby rządu i parlamentu Autonomicznej Republiki Krymu. Każda z tych grup liczyła po 10-15 osób - czytamy w komunikacie.
Prokuratura zaprzeczyła wcześniejszym doniesieniom, jakoby napastnicy strzelali z broni palnej. - Nie została ona użyta - czytamy.

Świadkowie mówią, że napastnikami są mężczyźni w mundurach, ale bez oznakowania, pozwalającego ich zidentyfikować.

Premier Krymu chciał rozmawiać z napastnikami, ale odmówili

Premier Autonomicznej Republiki Krymu Anatolij Mohylow udał się się na rozmowy z uzbrojonymi ludźmi, którzy zajęli w czwartek nad ranem siedziby parlamentu i rządu w Symferopolu.
Jednak odmówili oni negocjacji - napisała na swym profilu w Facebooku jego rzeczniczka Wioletta Lisina.
- O godzinie 9 (8 czasu polskiego) w holu Rady Ministrów ARK (Autonomicznej Republiki Krymu) Anatolij Mohylow spotkał się z przedstawicielami ludzi, którzy zajęli siedziby administracji republiki. Oświadczyli oni, że nie są upoważnieni do prowadzenia rozmów i wysuwania żądań - czytamy.
Według rzeczniczki Mohylow przekazał im numery swoich telefonów, by mogli się z nim kontaktować.

Mohylow wcześniej  apelował do mieszkańców Symferopola, by nie zbliżali się do zajętych budynków i wyraził nadzieję, że sytuacja szybko zostanie uregulowana. W związku z wydarzeniami premier ogłosił, że czwartek jest w Symferopolu dniem wolnym od pracy.

Relacja z Krymu: milicja na miejscu, gromadzą się ludzie

Jak relacjonuje Informacyjnej Agencji Radiowej ukraiński dziennikarz na Krymie Aleksander Jankowski, około 5:40 w centrum było słychać wybuchy i wystrzały. Stwierdził, że w centrum Symferopola nie brakuje funkcjonariuszy milicji. Wstrzymali ruch kołowy i pieszy w obawie przed ewentualnymi prowokacjami. Według miejscowych mediów, na parterze gmachu parlamentu wybite są szyby i widać ślady po kulach.

Jankowski mówi, że nad gmachem rady ministrów Krymu powiewają dwie flagi: rosyjska i krymskiej autonomii. Przy czym rosyjską zawieszono tam zamiast ukraińskiej.

Krym: Rosja inspiruje separatystów

Na Krymie utrzymuje się napięta sytuacja w związku z tendencjami separatystycznymi.

W środę przed parlamentem w Symferopolu zebrało się około 10 tysięcy osób - lojalni wobec Kijowa Tatarzy Krymscy, z drugiej strony separatystycznie nastawieni miejscowi Rosjanie. Tatarów było znacznie więcej. Doszło do bójek.

Szef Tatarów Refat Czubarow nawoływał do spokoju - to nieco rozładowało napięcie. Polecił też potem wszystkim rozjechać się do domów.

Prorosyjskie nastroje separatystyczne podgrzewa Kreml. W rosyjskiej Dumie ma być rozpatrzony projekt przyspieszonego nadania paszportów federacji krymskim Rosjanom. Na Krym przyjeżdżają też deputowani rosyjskiej Dumy. Jeden z nich Leonid Słuckij stwierdził kilka dni temu, że jeśli parlament Krymu lub referendum ludności opowie się za przyłączeniem do Rosji, to zareaguje się na to ”bardzo szybko”.

Sytuację próbują opanować nowe władze w Kijowie. W środę prokuratura generalna wszczęła śledztwo w związku z nawoływaniem przez niektórych polityków do dezintegracji ukraińskiego państwa.

Po obaleniu Wiktora Janukowycza wielu obywateli Krymu protestowało przeciwko nowemu porządkowi na Ukrainie.

PAP/IAR/PolskieRadio.pl/agkm

( Wideo: CNN Newsource/x-news. Środowy protest Tatarów krymskich przeciw odłączeniu półwyspu od Ukrainy i przyłączeniu do Rosji )

(Wideo: UA 1+1/x-news. Środowy protest Tatarów krymskich)

Komentarze1
aby dodać komentarz
kaziuk2014-02-27 09:12 Zgłoś
Obyś żył w ciekawych czasach.

Czytaj także

Krymscy Tatarzy protestują. ”Sława Ukrainie”, ”Krym nie Rosja”

26.02.2014
Manifestacja krymskich Tatarów w Symferopolu na Krymie
Manifestacja krymskich Tatarów w Symferopolu na KrymieFoto: PAP/EPA/ARTUR SHVARTS
Wielotysięczna manifestacja Tatarów krymskich zgromadziła się przed parlamentem lokalnym w Symferopolu. Zebrani krzyczą: ”Sława Ukrainie”, ”Gierojom sława” i ”Bandu het”. Obok kilkaset osób bierze udział w manifestacji prorosyjskiej.
Posłuchaj
01'03 Relacja Pawła Buszki z Kijowa (IAR): manifestacja Tatarów krymskich w Symferopolu

Protesty na Ukrainie: serwis specjalny  >>>

Tatarzy krymscy blokują budynek Wierchownej Rady Autonomicznej Republiki Krymu. Nie chcą dopuścić do posiedzenia, na którym może być rozpatrywana sprawa oderwania półwyspu od Ukrainy.

Na demonstracji są dziesiątki tysięcy ludzi. Manifestujący, z którym rozmawiał dziennikarz lokalnej telewizji ATR, mówił, że przybywają jeszcze kolejne osoby, z regionów. Podkreślił, że Tatarzy będą bronić jedności kraju, nie pozwolą na realizację planu odłączenia Krymu, powziętego przez małą klikę polityków, "bandę".

Jednocześnie pod parlamentem odbywa się druga pikieta – organizacji prorosyjskich. Jest na niej kilkaset osób. Zwolennicy oderwania Krymu od Ukrainy mają transparenty "Krym jest rosyjski” i "Jesteśmy Rosjanami”.

Obie grupy rozdziela buforowy kordon milicji. Mimo tego między uczestnikami zgromadzeń dochodziło do starć. Są poszkodowani.

Wideo: manifestacja krymskich Tatarów

Tatarzy chcą odwołania sesji parlamentu. O godzinie 14 ma się bowiem zebrać Rada Wierchowna Krymu. W porządku obrad są dwa punkty: rozmowa o sytuacji politycznej na Ukrainie i o lokalnych władzach. Możliwe jednak, że poruszona zostanie także sprawa oddzielenia się półwyspu od Ukrainy. Tę nadzwyczajną sesję wymusili we wtorek uczestnicy prorosyjskiej akcji.

Manifestacje separatystów organizowane są na półwyspie od kilku dni. Ze specjalną wizytą do obywateli krymskich przyjechali też na początku tygodni deputowani Dumy. Jeden z nich, Leonid Słuckij stwierdził, że jeśli parlament lokalny lub referendum opowie się na odłączeniem Krymu od Ukrainy,  to w Moskwie ta sprawa będzie rozpatrzona bardzo szybko.

Z kolei część posłów Dumy jest za tym, aby mieszkańcom Krymu rozdawać paszporty rosyjskie. Tak kilkanaście lat temu Rosja postąpiła w przypadku zbuntowanych gruzińskich republik, Abchazji i Osetii Płd.

Deputowani Dumy na Krymie. "Rosja was nie opuści" >>>

Refat Czubarow, wiceprzewodniczący Medżlisu, tatarskiej rady, powiedział dziennikarzom podczas środowej manifestacji że wnioskował o przeniesienie planowanej na 14 sesji parlamentu na inny termin. Jednak przewodniczący parlamentu krymskiego Władimir Konstantinow odparł, że musi udać się w tej sprawie na naradę z deputowanymi Czubarow stwierdził, że miejscowa Wierchowna Rada miała stabilizować sytuację, a tymczasem stała się "centrum destabilizacji".

Krymskim separatystom sprzyja Rosja. Choć oficjalnie rosyjskie MSZ zapewnia, że Moskwa nie będzie wtrącać się w wewnętrzne sprawy Ukrainy, to rosyjscy parlamentarzyści nie wykluczają przyłączenia się Krymu do Rosji.

PolskieRadio.pl/EspresoTV/ATR/IAR/PAP/agkm

Czytaj także

Napięcie w Charkowie spada. "Secesja Krymu to projekt numer 4"

26.02.2014
Euromajdan w Charkowie 25 lutego
Euromajdan w Charkowie 25 lutegoFoto: YouTube/HQ Travel
Komentatorzy uważają, że Ukrainie nie grozi oderwanie wschodu czy południa kraju, niepokoją się jednak o Krym.
Posłuchaj
00'38 Relacja Krzysztofa Renika z Charkowa (IAR): konflikt o flagę w Charkowie
00'58 Relacja Krzysztofa Renika z Charkowa (IAR): plan numer cztery Putina miał zakładać secesję Krymu

Protesty na Ukrainie: serwis specjalny  >>>

Burzliwie przebiegały ostatnio obrady rady miejskiej Charkowa. Gwałtowną dyskusję wywołało pojawienie się w mieście flag rosyjskich. Przedstawiciele Batkiwszczyny zażądali bezzwłocznego usunięcia tych flag z miejsc publicznych.

Gwałtowną dyskusję w radzie miejskiej wywołało usunięcie przed gmachem merii w Charkowie flagi Unii Europejskiej, która wisiała tam obok flagi ukraińskiej. Ludzie, którzy opuścili tę flagę zawiesili w jej miejsce flagę rosyjską.

Wywołało to konflikt pomiędzy zwolennikami Euromajdanu oraz obrońcami pomnika Lenina. To właśnie oni manifestują pod flagami rosyjskimi i radzieckimi. Przywołują także w swoim proteście symbolikę radziecką.

Mer Charkowa zażądał od służb porządkowych, by w mieście wisiały wyłącznie flagi ukraińskie oraz flagi miasta. Giennadij Kernes nakazał służbom usuwanie z miejsc publicznych wszystkich innych flag. W Charkowie sytuacja jest napięta, ale jak dotąd nie dochodzi do aktów przemocy.

Nagła przemiana mera Charkowa

Giennadij Kernes znany był wcześniej z lojalności wobec ekipy Wiktora Janukowycza i Partii Regionów. Jednak gdy były prezydent uciekł, Kernes zmienił punkt widzenia o 180 stopni.

Teraz opowiada za niepodzielnością Ukrainy. A jeszcze w sobotę władze miasta zorganizowały zjazd polityków ze wschodniej i południowej Ukrainy, na którym dyskutowano o możliwości federalizacji kraju oraz powołaniu autonomicznych obwodów.

Wydaje się, iż deklaracja charkowskiego mera potwierdza przekonanie większosci obserwatorów, że w najbliższym czasie nie grozi Ukranie podział i rozpad państwa.

Deputowani Dumy na Krymie. "Rosja was nie opuści" >>>

Krym: działacze boją się dziś prowokacji rosyjskiej. "Możliwy rozlew krwi" >>>

”Moskiewski Komsomolec” próba przejęcia Krymu przez Rosję oznacza wojnę; półwysep nie jest jej wart >>>

Jednocześnie jednak coraz silniejsze są obawy, że może dojść do secesji Krymu. Znany ukraiński obrońca praw człowieka, Ewgen Zacharow z Charkowa, obecnie kandydat Majdanu na stanowisko rzecznika praw obywatelskich, wyjaśniał w rozmowie z Polskim Radiem, że właśnie tam leży problem. Zdaniem Zacharowa, atmosferę na Krymie podgrzewa sztucznie Rosja. I tak np. rosyjskojęzyczny mer Sewastopola palił ukraińską flagę.

Rozmówca Polskiego Radia podkreślił, że secesja Krymu to tak zwany projekt numer cztery, według klasyfikacji byłego doradcy prezydenta Rosji, Andrieja Iłłarionowa. Pierwsze dwa projekty się nie udały. Pierwszym było podporządkowanie Rosji całej Ukrainy, drugim - federalizacja kraju, trzecim - podporządkowanie Rosji wschodu i południa. Teraz został czwarty, czyli podporządkowanie Krymu. Andriej Iłłarionow do roku 2005 był doradcą prezydenta Władimira Putina. Wypowiadał się krytycznie na temat działań Moskwy w okresie wojny rosyjsko-gruzińskiej.

IAR/agkm

Czytaj także

Putin ogłasza alarm bojowy. "Będą ćwiczenia przy granicy z Ukrainą"

26.02.2014
Władimir Putin w Dzień Rosyjskiej Armii i Floty Wojennej
Władimir Putin w Dzień Rosyjskiej Armii i Floty WojennejFoto: PAP/EPA/SERGEI CHIRIKOV
Rozkaz Władimira Putina dotyczy wojsk zlokalizowanych w okręgach Zachodnim i Centralnym. Sprawdzian trwa do 3 marca. Zaangażowano 150 tysięcy żołnierzy i m.in. 80 okrętów, blisko tysiąc czołgów.
Posłuchaj
00'38 Relacja Macieja Jastrzębskiego z Moskwy (IAR): Rosja szykuje się do wojny? Putin ogłasza alarm bojowy

Prezydent Federacji Rosyjskiej Władimir Putin polecił w środę Ministerstwu Obrony FR sprawdzenie gotowości bojowej sił zachodniego i centralnego okręgów wojskowych, a także niektórych rodzajów wojsk - poinformował szef resortu obrony Rosji Siergiej Szojgu.
- Zgodnie z poleceniem prezydenta FR dzisiaj o godz. 14.00 (godz. 11 czasu polskiego) bez uprzedzenia ogłoszono alarm bojowy w wojskach Zachodniego Okręgu Wojskowego, a także w związkach taktycznych i jednostkach wojskowych stacjonujących na jego terytorium, w 2. Armii Centralnego Okręgu Wojskowego, jak również dowództwach Obrony Powietrzno-Kosmicznej, Wojsk Powietrznodesantowych, Lotnictwa Dalekiego Zasięgu i Lotnictwa Transportowego - przekazał Szojgu, cytowany przez agencję ITAR-TASS.

Szojgu dodał, że "głównodowodzący postawił zadanie sprawdzenia gotowości wojsk do działań przy rozwiązywaniu sytuacji kryzysowych, stwarzających zagrożenie dla bezpieczeństwa militarnego kraju".

Minister oświadczył, że sprawdzian, w którym uczestniczy ponad 150 tys. żołnierzy, 90 samolotów, ponad 120 śmigłowców, 880 czołgów, ponad 1200 jednostek sprzętu wojskowego i 80 okrętów, "generalnie w żaden sposób nie jest związany z wydarzeniami na Ukrainie". Wielu ekspertów twierdzi jednak, że jest odwrotnie.
W kilka godzin po ogłoszeniu alarmu dla jednostek z dwóch okręgów wojskowych, minister obrony Siergiej Szojgu poinformował, że jego resort monitoruje sytuację na Krymie. - Podejmujemy działania, konieczne dla zagwarantowania bezpieczeństwa naszych obiektów - oświadczył Szojgu.

Będą ćwiczenia przy granicy z Ukrainą
Szojgu podał, że w ramach sprawdzianu, który potrwa do 3 marca, przeprowadzonych zostanie kilka ćwiczeń. - Odbywać się będą one u granic Rosji, w tym z Ukrainą - ujawnił, podkreślając, że głównym zadaniem tych manewrów jest sprawdzenie gotowości bojowej wojsk.
Putin zarządził ów sprawdzian gotowości bojowej wojsk nazajutrz po nadzwyczajnym posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa FR, które w całości było poświęcone sytuacji na Ukrainie.
W 2013 roku na polecenie prezydenta w Siłach Zbrojnych FR przeprowadzono sześć niezapowiedzianych kontroli gotowości bojowej. Objęły on wszystkie rodzaje wojsk na całym terytorium Rosji.

PAP/IAR/agkm

”Moskiewski Komsomolec” próba przejęcia Krymu przez Rosję oznacza wojnę; półwysep nie jest jej wart >>>

Tatarzy krymscy protestują przeciw odłączeniu Krymu od Ukrainy i przyłączeniu do Rosji >>>

Czytaj także

Poseł Rosji: Krym nie chce nowej ukraińskiej demokracji

26.02.2014
Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjneFoto: Wanwa/Wikimedia Commons/CC
Szef komisji spraw zagranicznych rosyjskiej Dumy Aleksiej Puszkow ocenił w środę, że większość mieszkańców Krymu nie akceptuje nowego porządku na Ukrainie.

Protesty na Ukrainie: serwis specjalny  >>>

Większości na Krymie nie odpowiada "nowa ukraińska demokracja" i jeśli Zachód uważa Majdan za wyraz woli narodu, to powinien uznać prawo Krymu do wyrażenia swej woli – oświadczył.
- Nastroje większości ludności Krymu są absolutnie jednoznaczne: ludzie nie chcą pozostawać w nowej ukraińskiej demokracji przepasanej (Stepanem) Banderą (przywódcą Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów) - oznajmił Puszkow na Twitterze.

Tatarzy krymscy protestują przeciw odłączeniu Krymu od Ukrainy i przyłączeniu do Rosji >>>

”Moskiewski Komsomolec” próba przejęcia Krymu przez Rosję oznacza wojnę; półwysep nie jest jej wart >>>

fot.
fot. Wikipedia/CC/Dmitry Rozhkov

Dodał, że "jeśli Zachód uznał kijowski Majdan za wyraz woli narodu ukraińskiego, to powinien uznać, że i naród Krymu ma prawo do wyrażenia swojej woli".
Po odsunięciu od władzy na Ukrainie prezydenta Wiktora Janukowycza rozważa się w Moskwie wydanie rosyjskojęzycznym obywatelom Ukrainy rosyjskich paszportów w przyspieszonym trybie.

 

Według rosyjskich danych około 60 proc. z 2 mln mieszkańców Krymu to Rosjanie, około 25 proc. - Ukraińcy i około 12 proc. - krymscy Tatarzy. Ci ostatni występują przeciwko separatystycznym tendencjom, zachowując lojalność wobec władz w Kijowie.
Na Krymie na mocy umowy między rządami Rosji i Ukrainy stacjonuje rosyjska Flota Czarnomorska. Jej główną bazą jest Sewastopol.

PAP/agkm

Deputowani Dumy na Krymie. "Rosja was nie opuści" >>>

Rosja wprowadza embargo na ukraińską wieprzowinę >>>

Czytaj także

Wrze na Krymie! Czy dojdzie do separacji?

Sytuacja jest napięta. Przed budynkiem Rady Najwyższej Krymu zebrało się kilka tysięcy osób. Doszło do przepychanek. W pobliżu zamieszek znaleziono ciało martwego mężczyzny.
Posłuchaj
00'54 Gorący dzień na Krymie. Dwa protesty przed gmachem parlamentu. Relacja Pawła Buszko (IAR)

Na razie nie wiadomo, czy brał mężczyzna udział w demonstracjach. - Trwa ustalanie jego tożsamości. Mężczyzna był w starszym wieku - poinformowało ministerstwo zdrowia Krymu. Według wstępnych ustaleń przyczyną śmierci był atak serca.

Rosyjskie radio Echo Moskwy powołując się także na krymskie ministerstwo zdrowia podało, że 30 osób zostało rannych, a stan trzech jest ciężki.

Protesty na Ukrainie: serwis specjalny  >>>

Z jednej strony zgromadziło się kilka tysięcy krymskich Tatarów, którzy zapowiadali, że będą bronić jedności kraju i nie pozwolą na realizację planu odłączenia Krymu. Z drugiej byli zwolennicy separatyzmu. Obie manifestacje rozdzielały kordony milicji. A mimo to i tak między dwiema wrogimi grupami doszło do przepychanek.

"Krym to nie Rosja!"

Tatarzy chcą, by Krym nadal znajdował się w granicach Ukrainy. Tłum skandował: "Krym to Ukraina!", "Chwała Ukrainie!" oraz "Krym nie Rosja!". Ich demonstracja była sprzeciwem wobec planów przeprowadzenia w parlamencie debaty w sprawie oderwania półwyspu od Ukrainy.

- Uprzedziliśmy deputowanych, by nie przeprowadzali posiedzenia parlamentu, by nie zaostrzali sytuacji na Krymie. Rozumiemy, że prowadzą oni działania, których celem jest oderwanie Krymu od Ukrainy - oświadczył przewodniczący Medżlisu (parlamentu) krymskich Tatarów, Refat Czubarow.

Niespokojnie
Niespokojnie na Krymie. FOT.: EPA/ARTUR SHVARTS

Nowe władze Ukrainy twierdzą, że sytuację na Krymie zaostrza Rosja. Ich zdaniem, to Moskwa podgrzewa nastroje separatystyczne wśród mieszkającej tu ludności rosyjskiej. Po odsunięciu od władzy Wiktora Janukowycza Rosjanie zaczęli mówić o wydawaniu rosyjskojęzycznym obywatelom Ukrainy rosyjskich paszportów w przyspieszonym trybie.

 

Manifestacja krymskich Tatarów>>>
Na Krymie mieszkają 2 miliony ludzi. Według rosyjskich danych około 60 procent z nich to Rosjanie, około 25 procent - Ukraińcy i około 12 procent - krymscy Tatarzy. Ci ostatni występują przeciwko separatystycznym tendencjom, zachowując lojalność wobec władz w Kijowie.
Na mocy umowy między rządami Rosji i Ukrainy na Krymie stacjonuje rosyjska Flota Czarnomorska. Jej główną bazą jest Sewastopol.

"Krym jest rosyjski"

By wyrazić swoją solidarność z Moskwą kilka tysięcy ludzi przyszło na manifestację przed gmach krymskiego parlamentu. Część z nich miała flagi rosyjskie. Zwolennicy oderwania Krymu od Ukrainy przynieśli ze sobą transparenty: "Krym jest rosyjski” i "Jesteśmy Rosjanami”.

Sytuacja na Krymie uległa napięciu, kiedy to we wtorek szef miejscowego parlamentu Władimir Konstantinow obiecał przedstawicielom rosyjskich separatystów, że zwoła sesję, na której rozpatrzona ma być aktualna sytuacja na Krymie i całej Ukrainie. Pod wpływem wydarzeń pod parlamentem szef krymskiej Rady Najwyższej oświadczył jednak, że nie będzie żadnych decyzji o wyjściu Krymu z Ukrainy. Posiedzenie nie zostało nawet otwarte, gdyż w parlamencie, zdominowanym przez Partię Regionów obalonego prezydenta Wiktora Janukowycza, zabrakło kworum.

- Krym pozostaje w składzie Ukrainy, z krymskimi Tatarami będą się teraz liczyć - komentował te decyzje Refat Czubarow.

Manifestacje separatystów organizowane są na półwyspie od kilku dni. Ze specjalną wizytą do obywateli krymskich przyjechali na początku tygodnia deputowani Dumy. Jeden z nich, Leonid Słuckij stwierdził, że jeśli parlament lokalny lub referendum opowie się na odłączeniem Krymu od Ukrainy,  to w Moskwie ta sprawa będzie rozpatrzona bardzo szybko.

Deputowani Dumy na Krymie. "Rosja was nie opuści" >>>

Parlament Autonomii Krymskiej zdominowany jest przez rządzącą jeszcze kilka dni temu na Ukrainie Partię Regionów obalonego prezydenta Wiktora Janukowycza.

IAR/PAP/asop

''

Zobacz więcej na temat: Krym Rosja Ukraina

Czytaj także

Radosław Sikorski o sytuacji na Krymie: separatyzm to błąd

26.02.2014
Minister spraw zagranicznych RP Radosław Sikorski (z prawej) i minister spraw zagranicznych Czech Lubomir Zaoralek
Minister spraw zagranicznych RP Radosław Sikorski (z prawej) i minister spraw zagranicznych Czech Lubomir ZaoralekFoto: PAP/Paweł Supernak
Uruchomienie separatyzmu byłoby bardzo poważnym błędem, przed którym przestrzegamy - powiedział Radosław Sikorski po spotkaniu z szefem czeskiego ministerstwa spraw zagranicznych. Dyplomata odniósł się w ten sposób do coraz głośniejszych apeli o oderwanie Krymu od Ukrainy.
Posłuchaj
00'28 Radosław Sikorski o sytuacji na Krymie (IAR)

Protesty na Ukrainie: serwis specjalny  >>>

Radosław Sikorski uważa, że zaangażowana w sprawę Rosja powinna stać na straży niepodzielności Ukrainy. Przypomniał, że jest ona sygnatariuszem porozumienia z Budapesztu z 1994 roku, zgodnie z którym jest "gwarantem integralności terytorialnej Ukrainy". Szef polskiej dyplomacji dodał, że odbyło się to w zamian za rezygnację Kijowa ze statusu państwa atomowego.

- Cała społeczność międzynarodowa powinna bardzo klarownie o tym naszym rosyjskim partnerom przypominać - zaznaczył.

Źródło: TVN24/x-news

Szefowie MSZ Polski i Czech zgodnie przyznali podczas konferencji prasowej, że Ukraina musi pokazać wolę przeprowadzenia reform w państwie. Dopiero wtedy Kijów otrzyma pomoc ze strony zachodu, która niezbędna jest dla kraju dotkniętego kryzysem ekonomicznym i finansowym.

"Próba przejęcia Krymu przez Rosję oznacza wojnę; półwysep nie jest jej wart" >>>

Tatarzy krymscy protestują przeciw odłączeniu Krymu od Ukrainy i przyłączeniu do Rosji >>>

Rosja: Putin ogłasza alarm bojowy >>>

Lubomir Zaoralek , minister spraw zagranicznych Czech, powiedział także, że Ukraina musi ustabilizować swoją sytuację polityczną. Jak zaznaczał dyplomata, dopiero nowy rząd będzie mógł podjąć się reformowania ukraińskiej gospodarki. - Najpierw jednak ten rząd musi się ukształtować - podkreślił.

'' mr