X
Aby nas słuchać lub oglądać potrzebujesz najnowszego Adobe Flash Player | Pobierz Flash
POLSKIE RADIO - HISTORIE DOBRZE OPOWIADANE OD 90 LAT
Wiadomości

Czy to był zamach? Nowy trop w sprawie zaginionego samolotu

09.03.2014
0 0 0
Na międzynarodowym lotnisku w Pekinie oczekiwanie na  informacje o zaginionym samolocie
Na międzynarodowym lotnisku w Pekinie oczekiwanie na informacje o zaginionym samolocieFoto: PAP/EPA/JOHN SUN
Minęła już doba od ostatniego kontaktu z malezyjskim Boeingiem 777, który zniknął nad wodami Zatoki Tajlandzkiej. Władze w Kuala Lumpur biorą pod uwagę możliwość zamachu terrorystycznego. Co najmniej dwóch pasażerów feralnego lotu podróżowało posługując się skradzionymi paszportami.
Posłuchaj
00'53 Ekipy 5 państw szukają Boeinga malezyjskich linii lotniczych. Od kiedy w piątek wieczorem polskiego czasu zniknął z radarów, nic nie wiadomo o jego losie - relacja z Pekinu Tomasza Sajewicza/IAR
Tajemnicze zaginięcie boeinga
Tajemnicze zaginięcie boeinga

Dwaj mężczyźni, którzy byli na pokładzie maszyny linii Malaysia Airlines lecącej z Kuala Lumpur do Pekinu miało dokumenty zdobyte nielegalnie w Tajlandii. Dowody tożsamości należały do obywateli Włoch i Austrii. Sprawdzana jest tożsamość kolejnych dwóch pasażerów.

Te informacje rozbudzają podejrzenia, że zaginiony samolot mógł paść ofiarą ataku terrorystycznego. Czterej mężczyźni, których dane są obecnie weryfikowane, kupili bilety na lot z Kuala Lumpur do Pekinu za pośrednictwem chińskich linii China Southern. Zaginiony lot MH370 był bowiem wspólnym połączeniem rejsowym chińskiego i malezyjskiego przewoźnika.

W rejonie, gdzie po raz ostatni radary zarejestrowały sygnał samolotu, prowadzona jest intensywna akcja poszukiwawcza. Urządzenia namierzające trasę maszyny wykazały, że tuż po tym, jak umilkł sygnał, Boeing prawdopodobnie zawrócił z wyznaczonego toru. Malezyjskie zespoły ratownicze rozszerzyły więc promień poszukiwań aż do zachodnich wybrzeży kraju.

CNN Newsource/x-news

Amerykańskie media podały, że Federalne Biuro Śledcze wyśle do Malezji swoich ekspertów, aby pomóc w dochodzeniu. Dziennik "Los Angeles Times" napisał, że również FBI próbuje wyjaśnić, czy w samolocie doszło do zamachu terrorystycznego.
- Do tej pory wszystko, co się stało, pozostaje zagadką - powiedział anonimowo wysoki rangą agent amerykańskiej policji federalnej.
Do Malezji mają także polecieć biegli amerykańskiej Narodowej Rady ds. Bezpieczeństwa Transportu (NTSB) oraz specjaliści z zakładów lotniczych Boeinga.
Samolot zniknął z radarów w sobotę mniej niż godzinę po starcie z lotniska w Kuala Lumpur. Linie lotnicze Malaysia Airlines oświadczyły w niedzielę, że "obawiają się najgorszego".

IAR/iz

''

 

0 0 0
Komentarze1
aby dodać komentarz
szeleszczyciel2014-03-09 10:11 Zgłoś
"Amerykańskie media podały, że Federalne Biuro Śledcze wyśle do Malezji swoich ekspertów, aby pomóc w dochodzeniu." A do Smoleńska nie mogli polecieć?

Czytaj także

Katastrofa w Rosji: Piloci nawet nie próbowali poderwać samolotu

20.11.2013
0 0 0
Samolot - rejestrator rozmów w kokpicie
Samolot - rejestrator rozmów w kokpicieFoto: Meggar/wikipedia
Samolot, który rozbił się w Kazaniu, pikował aż do uderzenia w ziemię. Do takich wniosków doszli rosyjscy eksperci badający przyczyny niedzielnej katastrofy lotniczej. Zginęło w niej 50 osób, w tym syn prezydenta Tatarstanu i szef Federalnej Służby Bezpieczeństwa tej republiki.
Posłuchaj
00'37 Relacja z Sankt Petersburga - Maciej Jastrzębski / IAR

Szczegółową analizę tragedii z 17 listopada przedstawia rządowy dziennik "Rossijskaja Gazieta". Z przytaczanych opinii ekspertów wynika, że piloci przez ostatnie 20 sekund przed katastrofą kierowali maszynę dziobem w dół, nie próbując ani wyrównać lotu ani się wznieść.

"Według danych Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego, urządzenia pokładowe i silniku pracowały normalnie, aż do chwili uderzenia w ziemię” - dodaje dziennik.
W innym artykule "Rossijskaja Gazieta" zwraca uwagę na łamanie zasad bezpieczeństwa przez małe linie lotnicze. Dziennik podkreśla, że właściciele firm przewozowych próbują oszczędzać na wszystkim, od wynajmu samolotów, do szkolenia pilotów włącznie.

IAR/iz

0 0 0

Czytaj także

Samolot British Airways podczas startu zahaczył o budynek. Cztery osoby ranne

23.12.2013
0 0 0
Samolot Boeing 747-400 linii British Airways na lotnisku OR Tambo w Johannesburgu
Samolot Boeing 747-400 linii British Airways na lotnisku OR Tambo w JohannesburguFoto: Adrian Pingstone/Wikimedia Commons/CC
Do wypadku doszło w nocy z niedzieli na poniedziałek na lotnisku międzynarodowym OR Tambo w Johannesburgu (RPA).

Boeing 747-400 linii British Airways z około 200 osobami na pokładzie przygotowywał się do odlotu do Londynu, jednak wjechał na zbyt wąski dla niego pas kołowania. Skrzydło samolotu zahaczyło o budynek - podał portal BBC News.
Nikt na pokładzie nie został ranny, ale ucierpiały cztery osoby z personelu naziemnego, przebywające w budynku. Rzeczniczka zarządu lotnisk ACSA (Airports Company South Africa) zapewniła, że ludzie ci są tylko lekko ranni.
Trwa dochodzenie w sprawie wypadku.
Zobacz galerię: DZIEŃ NA ZDJĘCIACH>>>
PAP, kk

''

0 0 0

Czytaj także

USA: awaryjne lądowanie samolotu na ruchliwej drodze w Nowym Jorku [wideo]

05.01.2014
0 0 0
Awaryjne lądowanie awionetki w Nowym Jorku
Awaryjne lądowanie awionetki w Nowym JorkuFoto: PAP/EPA/ANDREW GOMBERT
Mały samolot z trzema osobami na pokładzie awaryjnie wylądował w sobotę na trasie szybkiego ruchu w Nowym Jorku. Pilotowi i dwóm pasażerkom nic poważnego się nie stało. Nie doszło także do kolizji z samochodami.

Maszyna typu Piper PA-28 szczęśliwie wylądowała na zatłoczonej Major Deegan Expressway w nowojorskiej dzielnicy Bronx.

To cud, jak podkreślają amerykańskie media, że nie doszło do kolizji z samochodami. Pilotowi udało się bezpiecznie posadzić samolot na środku drogi. Zarówno jemu, jak i dwóm kobietom, które były na pokładzie, nic poważnego się nie stało. Nie ucierpiała także maszyna.

Awaryjne lądowanie samolotu / źródło You Tube

Na razie nie wiadomo, jaka była przyczyna awaryjnego lądowania na drodze. Amerykańskie władze lotnicze poinformowały, że jednosilnikowy Piper został wyprodukowany w 1966 roku.

O włos od tragedii w Chicago

Dużo większa maszyna Airbus A319 linii Spirit Airlines ześlizgnęła się z pasa podczas kołowania na międzynarodowym lotnisku O'Hare w Chicago. Miała lecieć do Las Vegas.

Na pokładzie samolotu w momencie zdarzenia było 141 osób. Nikt nie ucierpiał.

Spirit Airlines to największa amerykańska tania linia lotnicza realizująca połączenia w Stanach Zjednoczonych, na Karaiby, Bahamy i do Ameryki Łacińskiej.

Od kilku dni Stany Zjednoczone paraliżują śnieg i niskie temperatury. W Chicago w weekend może paść rekord zimna z 1994 roku. Wówczas były -24 stopnie, zaś w nocy z niedzieli na poniedziałek ma być o 1 stopień mniej. Być może to złe warunki pogodowe były przyczyną wypadnięcia Airbusa z pasa.

PAP/http://abclocal.go.com/IAR/iz

''

0 0 0

Czytaj także

Nepal: z radarów zniknął samolot z 18 osobami na pokładzie

16.02.2014
0 0 0
Himalaje
HimalajeFoto: sxc.hu
Maszyna linii Nepal Airlines leciała z popularnej wśród turystów Pokhary do miasta Dźumla na zachodzie kraju. Była w rejonie, w którym panują trudne warunki pogodowe.

Rzecznik policji Ganesh KC powiedział agencji AFP, że samolot Twin Otter zniknęł z radarów 15 minut po opuszczeniu lotniska w Pokharze. Maszyna miała przed sobą 350 kilometrowy kurs.

Na pokładzie było 15 pasażerów i trzech członków załogi.

Śmigłowiec ratunkowy próbuje dotrzeć do miejsca, w którym zerwał się kontakt, ale jest to trudne ze względu na pogodę. Pada śnieg, a mgła ogranicza widoczność.

PAP/iz

''

0 0 0

Czytaj także

Wietnam: katastrofa Boeinga 777. Ślady ropy na morzu

08.03.2014
0 0 0
Krewni ofiar katastrofy samolotu Malaysia Airlines
Krewni ofiar katastrofy samolotu Malaysia AirlinesFoto: PAP/EPA/SHEN XIANG
Samoloty wietnamskich sił powietrznych znalazły na powierzchni morza u południowych wybrzeży Wietnamu dwa równoległe, liczące od 10 do 15 km długości, ślady ropy. Mógł je zostawić zaginiony samolot linii Malaysia Airlines, który w sobotę zniknął z radarów.

Wraku poszukują samoloty i okręty z Malezji, Wietnamu, Singapuru, Chin i Filipin. Swój niszczyciel - USS Pinckney - z dwoma śmigłowcami na pokładzie wysłała w sobotę po południu marynarka wojenna Stanów Zjednoczonych; oczekuje się, że dotrze on na przeszukiwane obszary w ciągu 24 godzin. Z amerykańskiej bazy na Okinawie, by pomóc w poszukiwaniach, wyleciały samoloty zwiadowcze wyposażone w radary dalekiego zasięgu. Pomoc lotniczą obiecała również Francja. Marynarka Singapuru ma wysłać okręt podwodny.
Plamy ropy odnalezione przez wietnamskie samoloty nie muszą stanowić śladu po katastrofie malezyjskiego boeinga, ale ich rozmieszczenie wskazuje na to, że powstały na skutek wycieku paliwa z obu zbiorników maszyny - głosi komunikat wietnamskiego rządu.

Brak sygnału SOS
Samolot z 239 osobami na pokładzie mógł rozbić się obok Wietnamu, na malezyjskich wodach terytorialnych - powiedział przedstawiciel wietnamskiej marynarki wojennej.
Według Malaysia Airlines samolot nie wysłał sygnału SOS. Może to wskazywać, że "cokolwiek przydarzyło się maszynie, zdarzyło się szybko i z katastrofalnym skutkiem" - powiedział dyrektor tych linii Ahmad Jauhari Yahya.
Premier Malezji Najib Razak, pytany o to, czy brany jest pod uwagę scenariusz, w którym katastrofa była dziełem terrorystów, powiedział: "Bierzemy pod uwagę wszystkie możliwości, ale jest za wcześnie, by wyciągać jakiekolwiek wnioski".

Wśród ofiar nie ma Polaków
Boeing 777-200 leciał ze stolicy Malezji Kuala Lumpur do Pekinu. Zaginął o godz. 2.40 czasu lokalnego w sobotę (godz. 19.40 czasu polskiego w piątek). W stolicy Chin miał wylądować o godz. 6.30 (godz. 23.30 czasu polskiego). Na pokładzie było m.in. ponad 150 Chińczyków i obywatele 13 innych krajów.
- Wśród ofiar katastrofy samolotu Malaysia Airlines nie ma Polaków - poinformowało na Twitterze polskie MSZ. Resort przekazał kondolencje rodzinom ofiar.
Według wietnamskiego admirała Ngo Van Phata samolot mógł runąć do morza na malezyjskich wodach terytorialnych. Jak powiedział admirał agencji Reutera, do katastrofy mogło dojść 153 mile morskie od wietnamskiej wyspy Tho Chu. Wyspa leży na południowy zachód od południowego krańca Wietnamu.
To największa katastrofa Boeinga 777, od kiedy model ten wszedł na rynek w 1995 roku, i dopiero druga w jego historii. W 2013 roku taka maszyna rozbiła się w San Francisco; zginęły wówczas trzy osoby.
Według szefa Malaysia Airlines maszyna po raz ostatni miała kontakt z kontrolerami lotów 120 mil morskich od miasta Kota Bharu na wschodzie Malezji. Piloci nie kontaktowali się ani z wietnamskimi, ani z chińskimi kontrolerami lotów.
Na pokładzie Boeinga 777-200 znajdowało się 227 pasażerów, w tym dwoje dzieci i 12 członków załogi. W sumie, 239 osób z 14 krajów, m.in. 153 Chińczyków, 38 Malezyjczyków, 12 Indonezyjczyków, sześciu Australijczyków, czterech Amerykanów, trzech Francuzów, dwóch Ukraińców, Holender i Rosjanin. Nie potwierdziły się informacje o śmierci Włocha i Austriaka; jak podały ministerstwa spraw zagranicznych tych krajów paszporty obu mężczyzn zostały skradzione, a oni sami nie znajdowali się na pokładzie maszyny. Nie wiadomo, kto mógł posłużyć się ich dokumentami.
Malaysia Airlines to narodowe linie lotnicze Malezji. Wśród ekspertów cieszą się opinią bezpiecznych.

Zobacz galerię: dzień na zdjęciach >>>

PAP, to

''

0 0 0