X
Aby nas słuchać lub oglądać potrzebujesz najnowszego Adobe Flash Player | Pobierz Flash
POLSKIE RADIO - HISTORIE DOBRZE OPOWIADANE OD 90 LAT
Wiadomości

Zaginięcie Boeinga 777. "Ktoś rozmyślnie skierował samolot na inny kurs"

14.03.2014
Ratownicy pokazują na mapie rejon, w którym zniknął samolot
Ratownicy pokazują na mapie rejon, w którym zniknął samolotFoto: PAP/EPA/HOTLI SIMANJUNTAK
Dane z radarów wojskowych sugerują, że zaginiona maszyna linii Malaysia Airlines celowo obrała kierunek nad Półwyspem Malajskim ku archipelagowi Andamanów - dowiedziała się agencja Reutera.
Posłuchaj
00'37 Teren poszukiwań samolotu Malaysia Airlines zostanie rozszerzony? Relacja Tomasza Sajewicza z Pekinu (IAR)
Tajemnicze zaginięcie boeinga
Tajemnicze zaginięcie boeinga

Andamany to archipelag położony na Oceanie Indyjskim. To przeciwny kierunek do tego, w którym miała lecieć maszyna (Pekin).
Jak podaje Reuters, niezidentyfikowany samolot leciał trasą między dwoma punktami nawigacyjnymi w chwili, gdy po raz ostatni został uchwycony przez radary wojskowe na północno-zachodnim wybrzeżu Malezji. Śledczy uważają obecnie, że był to zaginiony Boeing 777.
W rezultacie, jak dodaje agencja, nasilono poszukiwania w rejonie Morza Andamańskiego i Oceanu Indyjskiego. Malezja zwróciła się o nieprzetworzone dane z radarów do sąsiednich krajów: Tajlandii, Indonezji i Indii, które mają bazę lotniczą na Andamanach.
Jak powiedział wyższy rangą anonimowy przedstawiciel policji malezyjskiej, śledczy koncentrują się na teorii, że ktoś, kto umie pilotować, rozmyślnie skierował samolot na inny kurs. - Możemy powiedzieć, że badamy sabotaż z prawdopodobnym porwaniem - przyznał.

Wcześniej szef malezyjskiego lotnictwa Azharuddin Abdul Rahman potwierdził, że pięcioro pasażerów lotu MH370, którzy przeszli przez odprawę, nie pojawiło się na pokładzie maszyny. Ich bagaże - zgodnie z prawem lotniczym - usunięto jednak z pokładu. Nie zawierały żadnych zakazanych przedmiotów lub substancji.

Na pokładzie mieli się za to znaleźć dwaj pasażerowie, którzy przeszli odprawę posługując się skradzionymi europejskimi paszportami.

Zniknął z radarów

Boeing 777 należący do Malaysia Airlines wyleciał do Pekinu ze stolicy Malezji Kuala Lumpur w sobotę. Godzinę po starcie zniknął z cywilnych radarów nad Morzem Południowochińskim między Malezją a Wietnamem. Mimo zlokalizowania na morzu plam paliwa, nie odnaleziono śladów maszyny. Samolot nie wysłał sygnału SOS.

Fachowcy twierdzą, że już po zaginięciu satelity odbierały impulsy elektroniczne wysyłane automatycznie z pokładu Boeinga 777. Takie impulsy przekazywane są mniej więcej co godzinę. Satelity miały wychwycić pięć sygnałów. Ich emisja oznacza też, że maszyna mogła komunikować się z satelitami i miała włączone systemy monitorowania pracy. 
Z informacji do jakich dotarła agencja Reutera wynika, że przechwycone przez satelity sygnały nie pozwoliły na zlokalizowanie maszyny, ani określenie kierunku jej lotu. Anonimowi rozmówcy Reutera podkreślają, że nie można nawet wyrokować, czy samolot znajdował się w powietrzu kiedy wysyłał sygnały elektroniczne.
W czwartek "Wall Street Journal" podał, że według podejrzeń amerykańskich śledczych Boeing 777 mógł lecieć po utracie kontaktu z kontrolerami lotów jeszcze przez cztery godziny. Jednak minister transportu Malezji Hishammuddin Hussein uznał, że te doniesienia są fałszywe.
Na pokładzie boeinga było 239 osób.
Zobacz galerię: DZIEŃ NA ZDJĘCIACH>>>
IAR, PAP, kk

''

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Zaginięcie Boeinga 777. Słychać sygnał w telefonach pasażerów

12.03.2014
Krewni pasażerów zaginionego Boeinga 777 opuszczają konferencję prasową
Krewni pasażerów zaginionego Boeinga 777 opuszczają konferencję prasowąFoto: PAP/EPA/ROLEX DELA PENA
Ojciec Chińczyka, który był na pokładzie zaginionego Boeinga 777, słyszał sygnał w jego telefonie komórkowym. - Czas ucieka, musicie szukać ludzi! - krzyczał 50-latek na konferencji prasowej przedstawicieli Malaysia Airlines w Pekinie, zorganizowanej dla krewnych pasażerów.
Posłuchaj
00'39 Nadal więcej pytań niż odpowiedzi ws. zaginionego Boeinga 777. Relacja Tomasza Sajewicza (IAR)

Takie sygnały nieodbieranego telefonu słyszało jeszcze kilkoro innych krewnych i przyjaciół pasażerów feralnego lotu MH370. Według nich można nawiązać połączenie z telefonami komórkowymi, ale bez jakiejkolwiek odpowiedzi.

Wykrzykujący na konferencji prasowej mężczyzna żądał od przedstawicieli malezyjskich linii wyjaśnień, dlaczego wciąż słyszy sygnał w komórce swego syna, gdy wybiera jego numer - donosi CNN.

Zobacz kalendarium: NAJWIĘKSZE KATASTROFY LOTNICZE >>>

Przedstawiciel Malaysia Airlines Hugh Dunleavy przyznał, że jego firma miała podobne efekty, gdy próbowała dodzwonić się na telefony komórkowe członków załogi boeinga.

Siostra jednego z pasażerów powiedziała "International Business Times", że w poniedziałek po południu słyszała sygnał w telefonie swego starszego brata. - Jeśli mogę się połączyć, policja mogłaby zlokalizować (telefon) i jest szansa, że mój brat wciąż mógłby żyć - dodała.

Ale według ekspertów niekoniecznie oznacza to, że nawiązywane jest połączenie. - To jedynie oznacza, że sieć próbuje zlokalizować telefon i połączyć się z nim - mówi analityk Jeff Kagan, cytowany przez dziennik "USA Today".

Źródło:CNN Newsource/x-news

Lecący do Pekinu samolot zniknął w sobotę z radaru krótko po starcie z Kuala Lumpur i do tej pory nie został odnaleziony. Według przewoźnika samolot nie wysłał sygnału SOS.

Na pokładzie znajdowało się 239 osób, w tym 227 pasażerów; 153 osoby pochodziły z Chin kontynentalnych. W poszukiwaniach biorą udział ekipy ratunkowe z dziesięciu państw.

mr, PAP

''

Czytaj także

Zaginiony Boeing 777 leciał długo po zniknięciu z radarów?

13.03.2014
P.o. minister transportu Malezji Hishammuddin Hussein (centralnie) podczas konferencji prasowej dotyczącej zaginionego samolotu
P.o. minister transportu Malezji Hishammuddin Hussein (centralnie) podczas konferencji prasowej dotyczącej zaginionego samolotuFoto: PAP/EPA/MAK REMISSA
Amerykańscy śledczy badający zniknięcie samolotu Malaysia Airlines z 239 osobami na pokładzie podejrzewają, że po utracie kontaktu z kontrolerami lotów maszyna leciała przez kolejne cztery godziny - podał dziennik "Wall Street Journal".
Posłuchaj
00'48 Szósty dzień poszukiwań Boeinga 777. Relacja Tomasza Sajewicza (IAR)
00'57 Rząd Malezji: nie mamy nic do ukrycia. Relacja Tomasza Sajewicza (IAR)

P.o. minister transportu Malezji Hishammuddin Hussein zdementował w czwartek te doniesienia. - Są one fałszywe - powiedział na konferencji prasowej.

Jak komentuje agencja Reutera, informacje te stanowiłyby kolejny dramatyczny zwrot w sprawie, będącej najbardziej zaskakującą tajemnicę w historii współczesnego lotnictwa. Boeing 777 wyleciał do Pekinu ze stolicy Malezji Kuala Lumpur w sobotę. Godzinę po starcie zniknął z cywilnych radarów nad Morzem Południowochińskim między Malezją a Wietnamem.

"WSJ" napisał w czwartek, że według amerykańskich śledczych lotniczych i agentów bezpieczeństwa maszyna mogła lecieć łącznie przez pięć godzin. Powodem tych podejrzeń są dane pobierane automatycznie i wysłane na ziemię z silników Boeinga 777 w ramach rutynowego programu monitorowania. Gazeta powołuje się na dwie osoby zaznajomione z tą sprawą.

Oznacza to, że samolot mógł przelecieć dodatkowo 3,5 tys. km, potencjalnie docierając do Pakistanu czy miejsc na Oceanie Indyjskim - podaje "WSJ".

Pytania bez odpowiedzi

Według gazety amerykańscy agenci antyterrorystyczni badają trop, mówiący o tym, że pilot lub inna osoba znajdująca się na pokładzie zmieniła kurs samolotu i celowo wyłączyła transpondery, by Boeing 777 nie został wykryty przez radary.

Jednak wysoki rangą przedstawiciel Malaysia Airlines powiedział agencji Reutera, że dane takie nie istnieją, a inny przedstawiciel dodał, że nic o nich nie wie. Rzeczniczka firmy Rolls-Royce, która produkuje silniki, nie skomentowała na razie doniesień amerykańskiej gazety.

Wcześniej malezyjski przewoźnik informował, że silniki Rolls-Royce'a przestały przesyłać sygnały monitorujące, gdy utracono kontakt z samolotem.

Według Husseina duże obiekty pływające, który pojawiły się na zdjęciach z chińskiego satelity, nie są szczątkami zaginionego samolotu. - Nie widać na nich żadnych szczątków boeinga - powiedział. Dodał, że według chińskich władz zdjęcia te zostały opublikowane przez pomyłkę. W poszukiwaniach zaginionej maszyny, na pokładzie której było 153 Chińczyków i obywatele 13 innych krajów, biorą obecnie udział 42 statki i 39 samoloty z kilkunastu krajów. Akcja na razie nie przyniosła rezultatów.

W szóstym dniu poszukiwań operacje nad indonezyjską wyspą Sumatra utrudnia dym, którego powodem jest nielegalne wypalanie lasów.

Źródło: CNN Newsource/x-news

Zobacz kalendarium: NAJWIĘKSZE KATASTROFY LOTNICZE >>>

Lecący do Pekinu samolot zniknął w sobotę z radaru krótko po starcie z Kuala Lumpur i do tej pory nie został odnaleziony. Według przewoźnika samolot nie wysłał sygnału SOS.

Na pokładzie znajdowało się 239 osób, w tym 227 pasażerów; 153 osoby pochodziły z Chin kontynentalnych. W poszukiwaniach biorą udział ekipy ratunkowe z kilkunastu państw.

'' mr

Czytaj także

Zaginięcie Boeinga 777. USA mają nowy plan

14.03.2014
Poszukiwania zaginionego Boeinga 777
Poszukiwania zaginionego Boeinga 777Foto: PAP/EPA/OS1 Claudia Franco
Biały Dom rozważa rozszerzenie poszukiwań maszyny, która prawie tydzień temu "rozpłynęła się w powietrzu" niedługo po starcie, na obszar Oceanu Indyjskiego.
Posłuchaj
00'37 Teren poszukiwań samolotu Malaysia Airlines zostanie rozszerzony? Relacja Tomasza Sajewicza z Pekinu (IAR)

Decyzja - jak podał Waszyngton - jest podyktowana pojawieniem się nowych informacji w sprawie. Władze Stanów Zjednoczonych nie wykluczają, że samolot zmienił w trakcie lotu kurs.
- Taka sytuacja nie jest przesądzona, ale w oparciu o nowe informacje możemy rozszerzyć obszar poszukiwań na akwen Oceanu Indyjskiego - powiedział rzecznik Białego Domu, Jay Carney, nie podając przy tym żadnych szczegółów.
Carney dodał, że władze Stanów Zjednoczonych skonsultują się z Malezją, aby omówić szczegóły operacji. Amerykanie poinformowali także, że w rejon zachodniego wybrzeża Malezji wysłany został niszczyciel USS Kidd, który weźmie udział w akcji poszukiwawczej.
Zniknął z radarów

Boeing 777 należący do Malaysia Airlines wyleciał do Pekinu ze stolicy Malezji Kuala Lumpur w sobotę. Godzinę po starcie zniknął z cywilnych radarów nad Morzem Południowochińskim między Malezją a Wietnamem. Mimo zlokalizowania na morzu plam paliwa, nie odnaleziono śladów maszyny. Samolot nie wysłał sygnału SOS.

Fachowcy twierdzą, że już po zaginięciu satelity odbierały impulsy elektroniczne wysyłane automatycznie z pokładu Boeinga 777. Takie impulsy przekazywane są mniej więcej co godzinę. Satelity miały wychwycić pięć sygnałów. Ich emisja oznacza też, że maszyna mogła komunikować się z satelitami i miała włączone systemy monitorowania pracy. 
Z informacji do jakich dotarła agencja Reutera wynika, że przechwycone przez satelity sygnały nie pozwoliły na zlokalizowanie maszyny, ani określenie kierunku jej lotu. Anonimowi rozmówcy Reutera podkreślają, że nie można nawet wyrokować, czy samolot znajdował się w powietrzu kiedy wysyłał sygnały elektroniczne.
x-news.pl, CNN
Zamach?

Władze Malezji badają hipotezę o zamachu terrorystycznym. Służby bezpieczeństwa państwa sprawdzają dane dotyczące pasażerów, którzy wsiedli na pokład samolotu m.in. posługując się dwoma skradzionymi europejskimi paszportami.

Szef malezyjskiego lotnictwa Azharuddin Abdul Rahman potwierdził też, że pięcioro pasażerów lotu MH370, którzy przeszli przez odprawę, nie pojawiło się na pokładzie maszyny. Ich bagaże - zgodnie z prawem lotniczym - usunięto jednak z pokładu. Nie zawierały żadnych zakazanych przedmiotów lub substancji.

Na pokładzie boeinga było 239 osób.
Zobacz galerię: DZIEŃ NA ZDJĘCIACH>>>
IAR, PAP, kk

''