Wiadomości

Azerbejdżan: gazociąg Nabucco może jeszcze powrócić

08.05.2014 20:42
Ministerstwo energetyki Azerbejdżanu zapewnia, że plan poprowadzenia rurociągu Nabucco do Europy Centralnej może być w przyszłości zrealizowany.
Azerbejdżan: gazociąg Nabucco może jeszcze powrócić
Foto: Wikimedia Commons/CC
Posłuchaj
01'04 Relacja Andrzeja Gebera ze Strasburga (IAR): gazociąg Nabucco może powrócić
Żołnierze w punkcie kontrolnym pod Słowiańskiem
Żołnierze w punkcie kontrolnym pod Słowiańskiem

Kryzys na Ukrainie: serwis specjalny >>>

Donieck i Ługańsk przeprowadzą "referendum", mimo apeli Putina [relacja] >>>

Władze w Baku chcą dalszego rozszerzania współpracy energetycznej z Europą. Azerbejdżan jest teraz szczególnie aktywny na arenie międzynarodowej - przewodniczy w tym półroczu Komitetowi Ministrów Rady Europy.

Azerska ropa i gaz będą odgrywać coraz ważniejszą rolę w dostarczaniu energii dla Europy. Zdaniem wiceministra energetyki Azerbejdżanu Natiga Abbasowa, ostatnio dokonany wybór przesyłania gazu ze złoża Shah Deniz II w kierunku Włoch i budowa gazociągu Trans-Adriatyckiego nie przekreśla planów budowy gazociągu Nabucco do Europy Centralnej. Według Abbasowa, nic nie stoi na przeszkodzie, aby projekt ten był kontynuowany i połączył także złoża gazu w Turkmenistanie.

Podobnie uważa wiceprzewodniczący azerbejdżańskiego koncernu naftowego SOCAR Vitaliy Baylarbayov. Jego zdaniem, obecnie sprawą kluczową jest, by gaz dotarł do Włoch, skąd może popłynąć dalej. Następnym etapem - jak twierdzi - może być Nabucco. Baylarbayov zapewnia, że jego firma jest też w pełni przygotowana do przedłużenia naftowego rurociągu Odessa-Brody w kierunku Płocka i Gdańska. Wyraził zdziwienie, że Polska mimo unijnych dotacji nie podjęła realizacji projektu.

Azerbejdżan produkuje rocznie 37 milionów ton ropy i blisko 28 miliardów metrów sześciennych gazu. Rezerwy gazu oceniane są na 2,6 biliona metrów sześciennych.

IAR/agkm

''

 

 

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Putin ukryje działania wojsk w Kaliningradzie? Litwa bije na alarm

05.05.2014 21:00
Kreml jednostronnie zawiesił porozumienie z Litwą, przewidujące udzielanie informacji o siłach zbrojnych w obwodzie kaliningradzkim.
Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjneFoto: Glow Images

Jak pisze agencja BNS ministerstwo obrony Litwy otrzymało od władz Rosji notę dyplomatyczną z informacją, że strona rosyjska zawiesza porozumienie o dodatkowych środkach budowy zaufania i bezpieczeństwa. Resort obrony w Wilnie wskazał, że  ustalenia zawarte w dokumencie z 2001 roku przewidywały prowadzenie inspekcji wojskowych oraz wymianę informacji o siłach zbrojnych, i że po stronie rosyjskiej miało ono zastosowanie do wojsk w Kaliningradzie.

Kryzys ukraiński - zobacz serwis specjalny >>>

W oświadczeniu litewskiego MON podkreślono, że Litwa wypełniała wszelkie zobowiązania wynikające z porozumienia z Rosją i nie dała Moskwie pretekstu do takiego działania. - Takie posunięcie pokazuje niechęć Kremla do zapewnienia wzajemnego zaufania i może zostać uznane za kolejne działanie zmierzające do zniszczenia systemu bezpieczeństwa w Europie - czytamy w komunikacie.

''PAP/aj

Czytaj także

Zubow: Putin posunie się tak daleko, na ile Zachód mu pozwoli

06.05.2014 22:00
Dla obecnych rosyjskich władz nie istnieje żadna czerwona linia, której nie mogłyby przekroczyć – mówi w rozmowie z Trójką profesor Andriej Zubow, historyk, religioznawca. Jeśli Putin przegra, wtedy jest szansa na demokratyzację Rosji. W przeciwnym razie reżim totalitarny się umocni.
2S19 MSTA-S  radziecka samobieżna haubicoarmata kalibru 152 mm podczas prób parady na Dzień Zwycięstwa na placu Czerwonym w Moskwie (5 maja)
2S19 MSTA-S – radziecka samobieżna haubicoarmata kalibru 152 mm podczas prób parady na Dzień Zwycięstwa na placu Czerwonym w Moskwie (5 maja)Foto: PAP/EPA/SERGEI ILNITSKY
Posłuchaj
04'23 prof. Andriej Zubow, religioznawca i historyk, którego na krytyczny wobec Putina artykuł próbowano zwolnić z MGIMO (Trójka)

Prof. Andriej Zubow (Moskiewski Państwowy Instytut Stosunków Międzynarodowych, MGIMO) powiedział, że bardzo głęboko przeżył rosyjską agresję na Krym. Ocenił, że to ”bezprecedensowa katastrofa” polityki zagranicznej Rosji, bo naruszając granicę, łamała porządek ustalony po II wojnie światowej. Nie wiedział jeszcze wówczas, do czego doprowadzą działania żołnierzy, którzy przedostali się na ukraiński półwysep. – Chciałem powiedzieć, że tak nie wolno. Dlatego napisałem artykuł dla gazety ”Wiadomości” – powiedział prof. Andriej Zubow. Porównał w nim atak na Krym z Anschlussem Austrii.

Religioznawca opowiedział, jak doszło do próby jego zwolnienia z uniwersytetu, po napisaniu tego artykułu. Zadzwonił kierownik katedry i powiedział, że wezwał go rektor uniwersytetu, Anatolij Torkunow. Kazał polecić Zubowowi, aby szybko napisał podanie o zwolnienie na własne życzenie, gdyż w przeciwnym razie zostanie zwolniony. Zubow odmówił, bo nie chciał pisać nieprawdy. Wtedy usłyszał, że straci pracę. Gość Trójki dodał, że potem media zagraniczne prosiły go o komentarz do tej sprawy, zrobiło się duże zamieszanie, zaczęto organizować akcje w jego obronie i m.in. pod wpływem tych wydarzeń uniwersytet wycofał się z planów jego zwolnienia.

Profesor uważa, że jeśli Rosja nie osiągnie założonego celu, mimo krwawych walk na wschodzie i południu Ukrainy, to władza Putina zapewne osłabnie i obecny reżim zastąpi inny, bardziej demokratyczny. - Natomiast jeśli Putinowi uda się obalić obecny rząd i powołać marionetkowy, lub też utworzy nowe separatystyczne państwo na wschodzie, wtedy umocni totalitarny reżim w Rosji. A w Europie powstanie nowy zapalny punkt, który będzie zagrażał stabilności kontynentu – powiedział Andriej Zubow.

Czy Władimir Putin może się zdecydować na podobną prowokację wobec Estonii czy Łotwy? Gość Trójki ma nadzieję, że tak się nie stanie. Zaznaczył przy tym, że aneksji Krymu się nie spodziewał. – Po tej operacji Finlandia zaczęła zastanawiać się nad wstąpieniem do NATO (…). To strach przed tym, że zagarnianie ziemi pójdzie dalej, w stronę Finlandii, Polski czy Litwy – mówił. Zaznaczył, że gdyby Hitlerowi wcześnie wypowiedziano wojnę, nie byłoby światowego konfliktu. - Plany agresora rozwijają się razem z jego sukcesami – mówił Zubow. W jego ocenie, Putin posunie się tak daleko, na ile Zachód mu pozwoli.

Pytany, czy nie boi się krytykować Putina, Zubow powiedział, iż zależy mu, aby na świecie wiedziano, że nie wszyscy w Moskwie myślą tak, jak Kreml.

Gościem Trójki był prof. Andriej Zubow, historyk i religioznawca, któremu jego Moskiewski Państwowy Instytut Stosunków Międzynarodowych  (MGIMO) groził zwolnieniem za artykuł porównujący inwazję na Krym do Anschlussu Austrii przez Adolfa Hitlera. Jest jednym z nie tak licznych w Rosji krytyków Władimira Putina.

Rozmawiał Damian Kwiek.

agkm

Zobacz więcej na temat: Krym Rosja Trójka Ukraina

Czytaj także

MSZ Ukrainy krytykuje apel Putina: zwykła farsa

08.05.2014 12:26
Władze w Kijowie nie zgadzają się na omawianie sposobów uregulowania sytuacji na Ukrainie bez udziału swoich przedstawicieli.
Separatyści posłuchają apelu rosyjskiego przywódcy?
Separatyści posłuchają apelu rosyjskiego przywódcy?Foto: PAP/EPA/SERGEI KARPUKHIN / POOL
Posłuchaj
00'51 Piotr Pogorzelski z Kijowa o odpowiedzi MSZ Ukrainy na apel Władimira Putina o przełożenie referendum z 11 maja/IAR

Ukraińscy dyplomaci żądają od Rosji realnych działań na rzecz deeskalacji napięcia we wschodnich obwodach, gdzie działają prorosyjscy separatyści.
"Rosja powinna przede wszystkim wypełnić swoje zobowiązania wynikające z porozumienia z Genewy i odciąć się od działań terrorystów na wschodzie Ukrainy, publicznie zaapelować do nich o złożenie broni oraz powstrzymać działalność grup dywersyjnych – napisano w komunikacie MSZ Ukrainy, które domaga się także "realnych dowodów" potwierdzających odejście wojsk rosyjskich znad ukraińskich granic.

Kryzys na Ukrainie: serwis specjalny >>>

>>> Putin apeluje o odłożenie referendum. Separatyści posłuchają prezydenta Rosji? [relacja] >>>

Władze w Kijowie oceniają, iż apele Putina o przełożenie zapowiedzianego na najbliższą niedzielę przez separatystów referendum niepodległościowego w obwodach donieckim i ługańskim "nie są przejawem dobrej woli, lecz zwykłą farsą". "Jakiekolwiek +terrorystyczne referenda+ na wschodzie naszego kraju są bezprawne. Taki scenariusz był już realizowany przez Rosję na Krymie - stwierdzono.

FILM: Prezydent Rosji poinformował w środę, że wycofał wojska z granicy z Ukrainą i wezwał prorosyjskich separatystów, by przełożyli niepodległościowe referendum. Odłożenie, zaplanowanego na tę niedzielę głosowania umożliwi - zdaniem Putina - "stworzenie warunków niezbędnych do dialogu".

TVP/x-news

Ukraińska dyplomacja przekonuje, że w kraju tym nie mamy do czynienia z wojną domową, lecz z "agresją Federacji Rosyjskiej, okupacją Krymu i bezczelną ingerencją w politykę wewnętrzną, której towarzyszy wspieranie (przez Rosję) działań terrorystycznych przeciwko ukraińskim obywatelom i jedności terytorialnej państwa". Dodała też, że sytuację na Ukrainie może uregulować wyłącznie dialog sił politycznych i społeczeństwa ze wszystkich jej regionów.
Zadowolenie szefa niemieckiego MSZ
Tymczasem minister spraw zagranicznych Niemiec Frank-Walter Steinmeier wyraził  zadowolenie z "konstruktywnego tonu" prezydenta Rosji Władimira Putina.
Wezwał o "natychmiastowe wdrożenie tego, co było dyskutowane w Moskwie".
"Jesteśmy być może w decydującym momencie" - ocenił szef niemieckiej dyplomacji. "Sytuacja jest bardzo krytyczna, lecz jest jeszcze szansa, że dzięki środkom dyplomatycznym unikniemy nowej eskalacji przemocy i całkowitej utraty kontroli na wschodzie Ukrainy" - zaznaczył.
pp/PAP/IAR

''

Czytaj także

Łotwa boi się prowokacji Rosji. Nie będzie manifestacji 9 maja

08.05.2014 15:15
Władze Rygi, po analizach, nie wydały zgody na odbycie w piątek 9 maja manifestacji ulicznej szykowanej przez mniejszość rosyjską - informują łotewskie media.
Łotwa boi się prowokacji Rosji. Nie będzie manifestacji 9 maja
Foto: president.lv

Kryzys na Ukrainie: serwis specjalny >>>

Donieck i Ługańsk przeprowadzą "referendum", mimo apeli Putina [relacja] >>>

Okazją do zorganizowania takiej manifestacji miał być obchodzony tego dnia w Rosji Dzień Zwycięstwa nad hitleryzmem. Decyzję poprzedziły ostrzeżenia ze strony cywilnego kontrwywiadu łotewskiego. Służba ta informowała iż manifestacja może przekształcić się w poważne zamieszki uliczne sprowokowane przez jej uczestników.

Głównym organizatorem manifestacji w łotewskiej stolicy, było stowarzyszenie o rosyjskiej nazwie ”Rodina” czyli ”Ojczyzna”, które w trakcie kryzysu ukraińskiego znacznie się zaktywizowało. W kolportowanych przez "Rodinę” publikacjach twierdzi się min., że 40 proc mieszkańców Łotwy to Rosjanie a wśród mieszkańców Rygi jest ich 60 procent. Tymczasem oficjalne dane mówią odpowiednio o 26 i o niecałych 40 procentach.
"Rodina” w trakcie wewnętrznych imprez używa też flag, hymnów i herbów ZSRR oraz byłej Łotewskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej.
Publiczne występowanie z takimi symbolami jest na Łotwie prawnie zakazane na równi z symbolami hitlerowskimi. Możliwe pojawienie się takich znaków podczas planowanej demonstracji spowodować mogłoby interwencję policji.
Ponadto władze otrzymały anonimowe ostrzeżenie, iż w wypadku dopuszczenia do prorosyjskiej manifestacji, zostanie dokonany podczas niej samobójczy atak bombowy.

IAR/agkm

 

''

 

 

Czytaj także

Steinmeier nadal przeciw wzmocnieniu sił NATO na wschodzie

08.05.2014 15:54
Szef MSZ Niemiec Frank-Walter Steinmeier wyraził opinię, że sytuacja na Ukrainie się zmieniła i zyskują tam na znaczeniu grupy separatystów, które nie słuchają ani Moskwy, ani Kijowa. Oświadczył też, że nadal jest przeciw wzmocnieniu sił sojuszu na wschodzie Ukrainy.
Prorosyjscy separatyści w Ługańsku
Prorosyjscy separatyści w ŁugańskuFoto: PAP/EPA/IGOR KOVALENKO

Kryzys na Ukrainie: serwis specjalny >>>

Donieck i Ługańsk przeprowadzą "referendum", mimo apeli Putina [relacja] >>>

Steinmeier ocenił, że to "zmiana sytuacji" skłoniła Kreml do przedstwienie innego stanowiska ws. wyborów na Ukrainie. - Sytuacja we wschodniej Ukrainie uległa zmianie - powiedział Steinmeier na międzynarodowej konferencji "Forum Europejskie WDR" w siedzibie MSZ w Berlinie.
Jak zaznaczył, podczas negocjacji w sprawie uwolnienia obserwatorów wojskowych OBWE w zeszłym tygodniu "dostrzegliśmy, że szereg separatystycznych grup, a przynajmniej ich przywódcy wymykają się spod kontroli, nie słuchając ani Moskwy, ani Kijowa".
Zdaniem Steinmeiera właśnie ten argument skłonił "niektórych przedstawicieli Kremla" do zastanowienia się, czy plany utrzymywania niestabilnej sytuacji we wschodniej Ukrainie są zgodne z interesami Moskwy. - To jeden z wielu powodów, dla których Rosja wykonała obecnie krok do przodu - ocenił minister.
Steinmeier powiedział, że w poniedziałek po raz pierwszy przedstawiciele Moskwy mówili nie o nielegalności wyborów prezydenckich na Ukrainie 25 maja, lecz o "trudnych do spełnienia warunkach" dla przeprowadzenia tego głosowania. - To mały znak nadziei - ocenił szef niemieckiej dyplomacji.

Steinmeier ostrzegł, że planowana z okazji Dnia Zwycięstwa 9 maja rosyjska parada wojskowa na Krymie może wywołać emocje, które mogą doprowadzić do dalszego zaostrzenia sytuacji. Minister zaznaczył, że w rozmowie telefonicznej z kanclerz Angelą Merkel prezydent Władimir Putin nie przesądził, czy weźmie udział w tej paradzie. - Ta parada nie jest dobrym pomysłem, a udział Putina skomplikowałby jeszcze sytuację - powiedział Steinmeier.
Niemiecki minister wypowiedział się przeciwko wzmacnianiu obecności wojsk NATO na wschodnich rubieżach Sojuszu, zastrzegając, że rozumie obawy krajów bałtyckich przed skutkami kryzysu na Ukrainie.
- Rozumiem poczucie zagrożenia panujące w krajach bałtyckich. W takiej sytuacji nie powinniśmy ograniczać się do werbalnych zapewnień o solidarności, lecz także zrobić coś dla rozproszenia obaw tych krajów. To oczywiste - powiedział.
Steinmeier zastrzegł, że jest sceptyczny wobec wkładu NATO w rozwiązanie kryzysu, dodając, że możliwości Sojuszu w tej kwestii są jego zdaniem przeceniane. - Jestem pewien, że polityka zagraniczna potrzebuje teraz przestrzeni, możliwości i czasu, by doprowadzić do złagodzenia konfliktu - powiedział. Jego zdaniem Zachód nie powinien w tej sytuacji wysyłać Rosji "dwuznacznych sygnałów". - Nie zawsze jedno (dyplomacja - PAP) pasuje do drugiego (sił zbrojnych) - dodał.
Naczelny dowódca sił NATO w Europie gen. Philip Breedlove powiedział we wtorek na konferencji prasowej w Ottawie, że w rezultacie wzrastającego napięcia między Rosją i Ukrainą Sojusz będzie musiał rozważyć stałe stacjonowanie swoich sił w Europie Wschodniej.

Putin wezwał do traktowania separatystów jako strony

Prezydent Rosji Władimir Putin powiedział tymczasem w czwartek, że ukraiński kryzys jest rezultatem "nieodpowiedzialnej polityki" i że kluczem do złagodzenia napięć jest dialog między Kijowem a separatystami na południowym wschodzie Ukrainy jako równorzędnych stron.
Przypomniał o swojej rozmowie z rotacyjnym przewodniczącym Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy (OBWE), prezydentem Szwajcarii Didierem Burkhalterem. Burkhalter w środę przybył do Moskwy, by omówić koncepcję okrągłych stołów, których celem byłoby rozładowanie napięcia na Ukrainie.
- Zamierzamy działać w ramach tych ustaleń określających konkretne kroki i aktywizację starań OBWE w celu deeskalacji napięcia na Ukrainie, przede wszystkim poprzez bezpośredni dialog między obecnymi władzami w Kijowie a przedstawicielami regionów południowo-wschodniej Ukrainy - powiedział Putin.

PAP/agkm

 

''