Wiadomości

Zakłócenie wykładu Baumana. Jest wyrok: areszty lub grzywny dla 19 osób

19.05.2014 16:59
Na kary aresztu i grzywny skazał w poniedziałek wrocławski sąd 19 osób obwinionych o zakłócenie wykładu prof. Zygmunta Baumana, który w czerwcu 2013 r. odbył się na Uniwersytecie Wrocławskim.
Oskarżeni podczas ogłoszenia wyroku w procesie dot. zakłócenia wykładu prof. Zygmunta Baumana, który w czerwcu 2013 r. odbył się na Uniwersytecie Wrocławskim,
Oskarżeni podczas ogłoszenia wyroku w procesie dot. zakłócenia wykładu prof. Zygmunta Baumana, który w czerwcu 2013 r. odbył się na Uniwersytecie Wrocławskim, Foto: PAP/Maciej Kulczyński
Posłuchaj
00'17 Sąd wydał wyrok w sprawie wykładu Baumana (IAR)
00'21 Sędzia Paweł Chodkowski: wyrok jest surowy, ale pozwoli na osiągnięcie celów prewencyjnych (IAR)

Siedmiu osobom sąd wymierzył kary aresztu od 20 do 30 dni. Pozostałym dwunastu - grzywny w wysokości do tysiąca do 5 tys. zł. Cztery osoby zostały uniewinnione.
W procesie oskarżycielem publicznym była Komenda Miejska Policji we Wrocławiu.
W czerwcu 2013 r. prof. Zygmunt Bauman wygłosił na Uniwersytecie Wrocławskim wykład poświęcony m.in. obecnej sytuacji lewicy. Jego wizyta w stolicy Dolnego Śląska była związana z obchodami 150. rocznicy powstania niemieckiej socjaldemokracji, której założycielem był wrocławianin Ferdynand Lassalle.

Rozpoczęcie wykładu filozofa zostało zakłócone gwizdami i okrzykami "Precz z komuną", "Dutkiewicz (prezydent Wrocławia red.), kogo zapraszasz", "Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę". Po kwadransie policja, na prośbę organizatorów wykładu, usunęła protestujących. Tego samego dnia zatrzymano 15 osób, a później kolejnych siedem. Po zajściach Bauman zrezygnował z doktoratu honoris causa Dolnośląskiej Szkoły Wyższej we Wrocławiu.
Wniosek o ukaranie 23 osób, m.in. sympatyków Narodowego Odrodzenia Polski, skierowała do sądu policja.
Przed sądem obwinieni nie przyznali się do zarzutów. Niektórzy z nich podkreślali, że na wykład Baumana przyszli, aby zaprotestować przeciwko obecności na wrocławskiej uczelni człowieka, który ma na rękach krew polskich patriotów.

Przeszłość Baumana

Zygmunt Bauman jest socjologiem, filozofem i eseistą. Od 1944 roku był oficerem polityczny w LWP. W tym samym roku podpisał zobowiązanie do współpracy jako agent-informator Informacji Wojskowej o pseudonimie „Semjon". Informacja Wojskowa LWP ściśle podlegała osławionemu kontrwywiadowi wojskowemu Armii Czerwonej "Smiersz". Od 1945 roku Bauman był funkcjonariuszem Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Został odznaczony Krzyżem Walecznych. W lipcu 1949 został mianowany szefem Oddziału Propagandy i Agitacji w Zarządzie Politycznym KBW.  Do marca 1953 roku pełnił, w stopniu majora,  funkcję szefa Oddziału II w Zarządzie Polityczno-Wychowawczym Dowództwa KBW.

W 1954 roku ukończył filozofię na Uniwersytecie Warszawskim, a 1960 roku uzyskał stopień naukowy doktora habilitowanego nauk humanistycznych w dziedzinie socjologii. Od 1968 jest profesorem. W 1968, w ramach antysemickiej nagonki, usunięty z Uniwersytetu Warszawskiego, gdzie był kierownikiem Katedry Socjologii Ogólnej. W tym samym roku opuścił Polskę. Zobacz serwis - Marzec '68>>> Wykładał na uniwersytetach w Tel Awiwie i Hajfie.  W 1971 wyjechał do Anglii, gdzie związał się z uniwersytetem w Leeds, kierując Katedrą Socjologii aż do odejścia na emeryturę w 1990. W 2004 roku został rektorem Uniwersytetu Powszechnego im. Jana Józefa Lipskiego w Teremiskach k. Białowieży na Podlasiu.
Publikuje w Gazecie Wyborczej oraz na łamach Krytyki Politycznej i portalu Instytutu Obywatelskiego.

W 2008 roku, w brytyjskim “Guardianie” Zygmunt Bauman tłumaczył swoją działalność w organach bezpieki wojskowej m.in. młodym wiekiem. Stwierdził, że ponosi pełną odpowiedzialność za swoją przeszłość. Nigdy jednak nie wyraził skruchy z powodu wiernej służby stalinowcom, nigdy też nie przeprosił swoich ofiar.

Jak sędzia uzasadnił wyrok

Sędzia Paweł Chodkowski w uzasadnieniu wyroku skazującego za protesty przeciwko wykładom Baumana podkreślał, że podstawowym dowodem w tej sprawie był zapis monitoringu wykładu, który pozwala na "precyzyjne określenie zachowań każdego z obwinionych". - Również część obwinionych w swoich wyjaśnieniach nie kwestionowała swojego udziału w proteście przeciwko zaproszeniu Zygmunta Baumana, uzasadniając swoją postawę patriotycznymi pobudkami związanymi z przeszłością prof. Baumana - mówił sędzia.
Zdaniem sędziego, ideowe wybory Zygmunta Baumana z lat 1945-1953 nie dają obwinionym i komukolwiek "żadnej legitymacji do kreowania nienawiści wobec tych, których postaw i wyborów oni nie akceptują". Sędzia utrzymuje, że zachowanie obwinionych nie miało nic wspólnego z dopuszczalną formą wyrażania poglądów i prezentowania swoich opinii w ramach debaty publicznej. - Stanowiło ono manifestację pogardy wobec państwa, wobec prawa, uniwersalnych wartości etycznych, wreszcie pogardę wobec innych ludzi, którzy myślą inaczej niż obwinieni - uważa sędzia Chodkowski.
Przyznał, że kara jest surowa, ale, jak twierdzi, - być może będzie ona stanowić refleksję co do sposobu i formy udziału w życiu publicznym. Powtarzam: nie treści, ale sposobu i formy udziału w życiu publicznym - mówił sędzia.

PAP, bk.mc

Komentarze11
aby dodać komentarz
Sortuj: od najnowszegood najstarszego
Oberek2014-05-19 22:35 Zgłoś
Upragniony koniec wieściła Ćwierć wieku temu, aktoreczka miła, A dziś w salonach pieszczą Baumana, Polaka zaś mają za chuligana. - Co tu jest grane? Odpowie Icek - Wasze ulice...
Oberek2014-05-19 22:02 Zgłoś
Użytkownik powtorzlogin napisał
Przynajmniej w tym wypadku wymiar sprawiedliwości zareagował prawidłowo. Agresywne zachowanie chuliganów powinno się potępić i ukarać, i tak się na szczęście stało. Widzę, że niektórzy internauci próbują uczynić z bandytów bohaterów. To nie tylko przykre, we mnie to budzi strach.
Bój się, skoro nie potrafisz odróżnić swojej prawej ręki od lewej, bowiem tam, gdzie zmierzasz , może Ci się nie spodobać
Oberek2014-05-19 21:56 Zgłoś
- Czy tajemnicą jest, że sędziowie, prokuratorzy i policjanci przechodzą warsztaty rozpoznawania mowy nienawiści? - Czy tajemnicą jest, że te warsztaty odbywają się w Muzeum Żydów Polskich? - Czy te warsztaty nie są prowadzone przez fachowców? - Czy to nie są fachowcy od mowy nienawiści? - Czy ten wyrok, nie jest efektem owej edukacji? - Zatem czemu mój komentarz zniknął?
pons2014-05-19 21:06 Zgłoś
Pan Bauman był oficerem najpierw przybudówki KGB w Sowietach, a następnie wyższym i gorliwym funkcjonariuszem KBW. Obie te organizacje stanowiły trzon zbrodniczego reżimu komunistycznego. Jak dłogo w nie postawi się znaku równości między komunizmem (150 milionów ofiar) a nazizmem (mniej niż 100 milionów ofiar), między KGB a SS, tak długo będziemy czytać niedorzeczności o młodych przestępcach i miłych starszych panach. Zaćmienie mózgu...
powtorzlogin2014-05-19 19:51 Zgłoś
Zgadza się, pani Jolu, jeszcze raz zacytuję za panią poetę: tak tak, nie nie.
powtorzlogin2014-05-19 19:46 Zgłoś
Przynajmniej w tym wypadku wymiar sprawiedliwości zareagował prawidłowo. Agresywne zachowanie chuliganów powinno się potępić i ukarać, i tak się na szczęście stało. Widzę, że niektórzy internauci próbują uczynić z bandytów bohaterów. To nie tylko przykre, we mnie to budzi strach.
Pani Jola2014-05-19 18:52 Zgłoś
Bardzo dobrze i słusznie. Zgadzam się z każdym słowem wyroku i cieszę się, że sędzia nie dał sobie wmówić, że zwykłe chamstwo to "wyrażanie protestu". Bauman Baumanem, jego grzechy jego grzechami, a chamstwo chamstwem. Tak tak, nie nie. Po prostu. Teraz wszyscy święci, urodzeni po 89 r., którzy nie widzieli na własne oczy co naprawdę znaczył komunizm, z którymi nie wiadomo co by ten komunizm zrobił, będą linczować i wycierać sobie mleko pod nosem patriotyzmem w imię zrobienia szumu w mediach. Piękna doprawdy postawa.
Oberek2014-05-19 18:40 Zgłoś
Mamy nowych więźniów sumienia, mówienie prawdy w Polsce "nowoczesnej" jest zabronione pod groźbą więzienia a pan Komorowski z okazji wyborów do europarlamentu puszcza hasło, "nie ma wolności, bez nowoczesności", czyli bez "tęczy" na Placu Zbawiciela, bez ..... maszerujących z cyckami na wierzchu i innych tego typu "wynalazków". Najgorsze, że dziś niewielu już to oburza. Nigdy nie zatęsknię za PRL-em, ale jak na dziś, to widzę, że "zamienił porsche na gorsze".
pons2014-05-19 15:26 Zgłoś
Obrzydliwość! Bauman z własnej i nieorzymuszonej woli jeszcze w Sowietach zapisał się do formacji zbrodniczej. Nie tylko SS było formacją zbrodniczą. Brał udział w obławie augustowskiej (patrz teraz sprawa pomnika w Pieniężnie). Ten człowiek niezależnie od tytułów powinien być - po przekroczeniu granic Polski - aresztowany i sądzony! Tymczasem wyroki dostają Ci, którzy swojim protestem - jego gwałtowną formę wymusił berefleksyjny (to eufemizm) upór władz UWr (dawniej im. Bieruta) i prezydenta Wr - sprawili, że przynajmniej UWr na tyle się opamiętał, iż Baumnanowi nie przyznał doktoratu hc.
szeleszczyciel2014-05-19 13:50 Zgłoś
Obrzydliwe. Wymiar sprawiedliwości niebezpieczny dla Polaków. Trzymajcie się chłopaki, jeszcze kiedyś będzie lepiej!

Czytaj także

Incydent na wykładzie Baumana. Kolejne osoby usłyszały zarzuty

29.06.2013 18:16
Kolejne cztery osoby, które zakłóciły porządek podczas wykładu prof. Zygmunta Baumana na Uniwersytecie Wrocławskim, usłyszały zarzuty.
Incydent podczas wykładu prof. Zygmunta Baumana we Wrocławiu
Incydent podczas wykładu prof. Zygmunta Baumana we WrocławiuFoto: PAP/Maciej Kulczyński

- W sumie zidentyfikowaliśmy już 23 osoby - powiedział rzecznik dolnośląskiej policji Paweł Petrykowski. Dodał, że o ewentualnej karze dla tych osób zdecyduje sąd, do którego skierowano wnioski o ukaranie. Zakłócającym porządek grozi kara grzywny.
Wizyta socjologa, filozofa i eseisty prof. Zygmunta Baumana w stolicy Dolnego Śląska związana była z obchodami 150. rocznicy powstania niemieckiej socjaldemokracji, której założycielem był wrocławianin Ferdynand Lassalle.
Incydent na wykładzie Zygmunta Baumana - więcej informacji>>>
Rozpoczęcie otwartego wykładu filozofa zakłóciła grupa kilkudziesięciu narodowców, którzy po przywitaniu Baumana przez prezydenta Wrocławia Rafała Dutkiewicza zaczęli buczeć, gwizdać i krzyczeć: "Precz z komuną", "Dutkiewicz, kogo zapraszasz", "Raz sierpem, raz młotem czerwona hołotę". Po kwadransie policja, na prośbę organizatorów, wykładu usunęła narodowców.

Zobacz galerię: DZIEŃ NA ZDJĘCIACH>>>

PAP, kk

Czytaj także

Prof. Bauman rezygnuje z doktoratu wrocławskiej uczelni

19.08.2013 18:09
Dolnośląska Szkoła Wyższa otrzymała pismo od filozofa prof. Zygmunta Baumana, w którym prosi on o nieprzyznawanie mu tytułu doktora honoris causa tej uczelni, informuje "Gazeta Wyborcza".
Zygmunt Bauman
Zygmunt BaumanFoto: wikipedia.pl/Mariusz Kubik

Bauman swoją decyzję tłumaczy troską o dobre imię uczelni, która chciała go uhonorować. Pisze, że nie chce swoją obecnością ściągać na DSW takich kłopotów, jakie spotkały w czerwcu Uniwersytet Wrocławski, gdy wykład naukowca zakłóciła stuosobowa grupka NOP-owców i kiboli Śląska Wrocław. Doszło do interwencji antyterrorystów. Organizator poprosił o interwencję policję.

Wizyta socjologa, filozofa i eseisty prof. Zygmunta Baumana w stolicy Dolnego Śląska związana była z obchodami 150. rocznicy powstania niemieckiej socjaldemokracji, której założycielem był wrocławianin Ferdynand Lassalle.

Incydent na wykładzie Zygmunta Baumana - więcej informacji>>>
Rektor szkoły prof. Robert Kwaśnica przyznaje, że to kłopotliwa sytuacja, bo senat uczelni podjął już uchwałę o przyznaniu tytułu Zygmuntowi Baumanowi. Dlatego na wtorek zwołano pilne posiedzenie, na którym władze uczelni będą się zastanawiać, jak wybrnąć z tej sytuacji.
pp/PAP
Zobacz galerię DZIEŃ NA ZDJĘCIACH >>>


Czytaj także

Zdrojewski: analizy dotyczące Baumana są powierzchowne

21.08.2013 08:32
Gdy przyznawano prof. Zygmuntowi Baumanowi nagrodę Gloria Artis, okoliczności jego życiorysu nie były znane – mówił w Trójce minister kultury Bogdan Zdrojewski.
Minister kultury i dziedzictwa narodowego Bogdan Zdrojewski
Minister kultury i dziedzictwa narodowego Bogdan Zdrojewski Foto: Salon polityczny Trójki
Posłuchaj
14'25 Minister kultury Bogdan Zdrojewski o sytuacji finansowej w kulturze i sporze wokół Zygmunta Baumana (Salon polityczny Trójki)
Obejrzyj
Minister kultury Bogdan Zdrojewski o sytuacji finansowej w kulturze i sporze wokół Zygmunta Baumana (Salon polityczny Trójki)

Toczy się spór o doktorat honoris causa dla profesora Zygmunta Baumana, który ma mu wręczyć Dolnośląska Szkoła Wyższa. Minister kultury Bogdan Zdrojewski mówił w Trójce, że martwi się formą sporu.  - Można się spierać o życiorys, nie wolno ukrywać faktów. Trzeba (jednak) odnosić się do określonych okoliczności, także życiorysu, w sposób  adekwatny do kontekstu – powiedział.

Czy on sam, wręczając Baumanowi nagrodę Gloria Artis, miał wątpliwości związane z życiorysem? – Wtedy okoliczności życiorysu nie były znane – zastrzegł minister. Czy gdyby znał dzisiaj te okoliczności, przyznałby mu nagrodę? – Na pewno proces podejmowania decyzji byłby inny. Natomiast muszę zaznaczyć, że to nie minister kultury decyduje o opinii  o przyznaniu odznaczeń, a kapituła – powiedział. Zdrojewski zastrzegł, że miałby wątpliwość, ale zapewne rozstrzygnąłby ją na korzyść Zygmunta Baumana. Stwierdził, że medal Gloria Artis to odznaczenie na rzecz kultury, pracy intelektualnej – a dorobek Baumana jest gigantyczny. - Jego element w życiorysie tego faktu nie zmienia – mówił szef resortu kultury.

Zdrojewski powiedział, że docenia tych, którzy pracują nad analizami życiorysów. - Ze smutkiem stwierdzam (jednak), że większość analiz dotyczących Baumana jest powierzchownych – powiedział.

Cięcia w budżecie

Kultura została oszczędzona, jeśli chodzi o cięcia – zapewniał minister kultury w Trójce. Nie ma cięć w dotacjach bieżących, podmiotowych, i innych, za które odpowiada resort kultury.

Według ministra, finał pracy przy Muzeum II Wojny Światowej w 2015 roku jest realny, choć harmonogram jest "napięty”. Minister tłumaczy to trudnością prac budowlanych. Jak dodał, rok 2014 planowany wcześniej jako termin zakończenia prac, będzie trudny do osiągnięcia, ze względu na kłopoty z infrastrukturą otaczającą muzeum, a z nim niezwiązaną. Bogdan Zdrojewski opowiadał, że to inwestycja trudna i skomplikowana.

Minister kultury mówi, że jeśli chodzi o Europejskie Centrum Solidarności, wszystko przebiega zgodnie z planem. Wszystkie odbiory mają być zakończone do końca tego roku. Realizacja wystawy zacznie się na początku przyszłego roku, czas realizacji to 6-9 miesięcy.

Minister poinformował również, ze spodziewa się wkrótce odzyskania kolejnych dzieł sztuki utraconych w czasie wojny.

Gościem audycji był minister kultury Bogdan Zdrojewski

Rozmawiał Marcin Zaborski

agkm

Czytaj także

Lublin: na przystankach plakaty m.in. z Baumanem i hasłem: "Palić! Wieszać! Wysterylizować!"

13.09.2013 10:25
Plakaty z wizerunkiem m.in. prezydenta Rafała Dutkiewicza oraz socjologa Zygmunta Baumana opatrzone hasłem "Palić! Wieszać! Wysterylizować!", zawisły w piątek na kilkunastu przystankach w Lublinie – poinformowała "Gazeta Wyborcza”.
Zygmunt Bauman
Zygmunt BaumanFoto: wikipedia.pl/Mariusz Kubik

Na drugim plakacie Joanna Żarnoch-Chudzińska, redaktorka naczelna lubelskiej "Gazety Wyborczej", oznaczona gwiazdą Dawida została wkomponowana w grafikę manifestu PKWN.

HISTORIA w portalu polskieradio.pl>>>

Prezydent Lublina Krzysztof Żuk wydał oświadczenie, w którym potępił plakaty i poinformował, że powiadomił o nich lubelską prokuraturę oraz policję i poprosił o podjęcie natychmiastowych działań mających na celu ustalenie i ukaranie sprawców.
***

22 czerwca 2013 roku z 20 minutowym opóźnieniem rozpoczął się na Uniwersytecie Wrocławskim wykład socjologa profesora Zygmunta Baumana. W spotkaniu przeszkadzali nacjonaliści z NOP-u i pseudokibice Śląska. Początkowo siedzieli spokojnie, ale gdy tylko na sali pojawił się prof. Bauman w towarzystwie prezydenta Rafała Dutkiewicza zaczęli krzyczeć m.in.: "Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę", "Norymberga dla komuny", "Kogo zapraszasz Dutkiewicz, kogo zapraszasz".

15 osób zatrzymano. Przedstawiono im zarzuty zakłócenia spokoju i porządku. Grozi za to kara aresztu, ograniczenia wolności lub grzywna do 5 tys. zł.

pp

Zobacz galerię - Dzień na zdjęciach >>>

Czytaj także

Zatrzymani po proteście przeciw debacie z prof. Baumanem

18.10.2013 20:45
Protest przeciw debacie z Zygmuntem Baumanem we Wrocławiu. Policja zatrzymała dwadzieścia dwie osoby, w tym kobietę w ciąży, pod zarzutem zorganizowania nielegalnego zgromadzenia przed Teatrem Współczesnym.
Profesor Zygmunt Bauman
Profesor Zygmunt BaumanFoto: Lepiarz/mat.pras
Posłuchaj
00'06 Rzecznik dolnośląskiej policji Łukasz Dutkowiak: protestujący złamali prawo (IAR).
00'13 Jacek Żakowski: dopóki protestujący nie używają przemocy, nic złego się nie dzieje (IAR).

Protestowały one przeciwko zaproszeniu na debatę kończącą festiwal teatralny Dialog profesora Baumana. Wszyscy zachowywali się spokojnie. Niektórzy trzymali transparenty Żołnierzy Wyklętych.

Rzecznik dolnośląskiej policji Łukasz Dutkowiak mówi jednak, że będą odpowiadać za naruszenie przepisów ustawy o zgromadzeniach publicznych . - Policja prowadzi swoje działania wtedy, gdy dochodzi do naruszenia prawa. W tym przypadku doszło - powiedział policjant.
Jeden z organizatorów debaty, dziennikarz Jacek Żakowski, mówił jednak, że dopóki protestujący nie używają przemocy, nic złego się nie dzieje. - W każdym wolnym społeczeństwie ludzie mają różne poglądy i je demonstrują. Póki demonstrują w taki sposób, pokojowy to nawet jeżeli to są poglądy, których ja bardzo nie podzielam to mi się wydaje, że to wartość, której warto bronić - powidział Żakowski.
W czerwcu wykład profesora Baumana na Uniwersytecie Wrocławskim został zakłócony przez nacjonalistów z NOP-u. Policja zatrzymała wtedy 11 osób. Piątkowa debata przebiega bez zakłóceń.

Narodowcy wypominają Baumanowi jego komunistyczną przeszłość, między innymi służbę w sowieckiej milicji, w aparacie propagandowym LWP oraz w formacji KBW zwalczającej po wojnie polskie podziemie niepodległościowe. Zwracają uwagę, że Zygmunt Bauman nigdy nie przeprosił za swój udział w "utrwalaniu władzy ludowej" i że do tej pory utrzymuje, że po II wojnie światowej komunizm był dobrym rozwiązaniem dla Polski.

Zobacz galerie - dzień na zdjęciach>>>

IAR/MP

''

Czytaj także

Dlaczego nie rozliczono komunizmu? Debata w IPN

20.11.2013 15:43
Warszawski Oddział Instytutu Pamięci Narodowej zorganizował panel dyskusyjny o rozliczeniach PRL-u.
Zaproszenie na panel dyskusyjny do Instytutu Pamięci Narodowej
Zaproszenie na panel dyskusyjny do Instytutu Pamięci NarodowejFoto: IPN

Panel, na kanwie rozważań o procesach za „błędy i wypaczenia” z lat 1956-1957, czyli o tak zwane "łamanie praworządności socjalistycznej", odbędzie się 21 listopada.

Podczas konferencji, oprócz licznych referatów, zaprezentowany zostanie film dokumentalny Aliny Czerniakowskiej „Humer i inni”. Jest to relacja z procesu sądowego, zbrodniarza stalinowskiego Adama Humera oraz innych pracowników Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego w PRL-u . Dokument przedstawia przebieg zeznań ofiar oraz ich katów. Widzowi rzuca się w oczy bezmiar demoralizacji ówczesnych ludzi władzy i ogrom cierpienia ofiar stalinizmu.

Zobacz relacje Józefa Światły w Radiach Wolności>>>

Do udziału w debacie zostali zaproszeni: prof. Andrzej Zybertowicz , prof. Wiesław Władyka, dr hab. Zbigniew Siemiątkowski  dr Tomasz Żukowski, dr Tomasz Łabuszewski. Dyskusję poprowadzi: Robert Spałek.

Dyskutanci spróbują odpowiedzieć m.innymi na pytania:

- Czy okres umownie zwany „polskim stalinizmem” 1944/48–1956 został kiedykolwiek, jakkolwiek rozliczony, osądzony, podsumowany (politycznie, prawnie, społecznie, naukowo, publicystycznie)? Czy jasno postawiono granicę i nazwano katów i ofiary?

- Jakie niebezpieczeństwa niosą ze sobą próby tłumaczenia zbrodni i dramatów tamtego okresu np. „skomplikowaną powojenną sytuacją polityczno-społeczną”, wskazywaniem na „obcych” (zarówno narodowo: Sowietów, Żydów; jaki i ideowo: komunistów) jako odpowiedzialnych za stalinizm w Polsce Ludowej?

- Czy brak jednoznacznych ocen PRL (brak wspólnej, jednorodnej oceny komunizmu w Polsce) to wartość, czy wada dla aktualnej dyskusji nad PRL i jej skutkami?

- Czy brak sądowych rozliczeń „stalinizmu w Polsce” po 1956 r. ułatwił po 1989 r. (czy miał w ogóle jakikolwiek wpływ) na zaniechanie rozliczeń ludzi stojących na czele PZPR i SB przez poprzednie dekady?

Zobacz serwis - Historia>>>

Spotkanie odbędzie się 21 listopada 2013 r. o godzinie 17.00 w Centrum Edukacyjnym IPN im. Janusza Kurtyki Przystanek Historia przy ul. Marszałkowskiej 21/25 w Warszawie. Wstęp wolny.

mc

Czytaj także

Stalinowski strażnik więzienny ponownie stanął przed sądem

29.01.2014 19:41
Konrad K. jest oskarżony przez Instytut Pamięci Narodowej o znęcanie się nad więźniami politycznymi.
Stalinowski strażnik więzienny ponownie stanął przed sądem
Foto: Glow Images/East News

Dziś ma 85 lat. Nie przyznaje się do winy. Twierdzi, że gdy pełnił funkcję strażnika więziennego był młodym człowiekiem i interesował się wyłącznie sportem, nie polityką.

Co innego wynika z aktu oskarżenia, jaki został przygotowany w IPN. Według Instytutu, Konrad K. był ponurą postacią. W latach 1948-1954 pracował we Wronkach, które w tym czasie zamieniło się w więzienie polityczne Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. W latach represji politycznych 1945-1956 przez więzienie we Wronkach przeszło  ponad 15 tysięcy osób. W wyniku nieludzkiego traktowania zmarło co najmniej 250 więźniów. Wykonywane były również tutaj wyroki śmierci. Wśród przetrzymywanych był między innymi: Wiesław Chrzanowski, Witold Szaniawski i Stanisław Tatar.

Sprawa Konrada K. to część śledztwa Instytutu Pamięci Narodowej w sprawie zbrodni na więźniach politycznych, do których miało dochodzić we Wronkach w latach 1945-56. IPN twierdzi, że mężczyzna wielokrotnie miał przekroczyć swoje uprawnienia i znęcać się nad więźniami odbywającymi kary za działalność niepodległościową. Poszkodowanymi byli: Tadeusz C. z organizacji Wolność i Niezawisłość, Lesław P. z ugrupowania Orlęta, Józef J. z grupy Konspiracyjne Wojsko Polskie oraz Konrad G. z Narodowych Sił Zbrojnych.

Konrad K. sądzony jest za zbrodnie przeciwko ludzkości.

Jego proces trwa od kilku lat. W lutym 2013 roku sąd okręgowy uchylił wyrok sądu pierwszej instancji, który skazał byłego strażnika na 2 lata pozbawienia wolności w zawieszeniu.

Zobacz serwis - Historia>>>

Od tego wyroku odwołał się obrońca Konrada K. Według niego sąd niesłusznie odmówił wiarygodności wyjaśnieniom oskarżonego, a dał wiarę zeznaniom świadków, choć ci nie rozpoznali Konrada K. na zdjęciach z czasów, gdy pełnił on funkcję strażnika. Uznał też, że pozycja procesowa oskarżonego była "nieproporcjonalnie słabsza od pozycji procesowej IPN", który dysponuje odpowiednim zapleczem prawnym i finansowym, a śledztwo w tej sprawie prowadził 19 lat zanim postawił zarzuty Konradowi K.
Sąd odwoławczy podzielił to stanowisko i nakazał powtórzyć proces. "Dla zachowania równości procesowej" sąd uznał m.in., że należy przesłuchać siedmiu dodatkowych świadków, o co wnioskowała obrona. Zwrócił też uwagę na wynikające z akt nieścisłości dotyczące zeznań niektórych świadków i zaznaczył, że należy ustalić, czy wszyscy świadkowie którzy zeznawali, iż Konrad K. pobił ich z powodów politycznych, odsiadywali wyroki za działalność niepodległościową.

Konrad K. konsekwentnie nie przyznaje się do winy. Podczas środowej rozprawy odmówił składania zeznań. Zgodził się jedynie odpowiadać na pytania swego obrońcy, który pytał Konrada K., czy ten znęcał się nad więźniami. Mówił też, że nie wiedział za co siedzieli osadzeni we Wronkach więźniowie i do jakich organizacji należeli.
PAP/asop

Czytaj także

Warszawa uczciła pamięć bohaterskiego Polaka rotmistrza Witolda Pileckiego

11.05.2014 17:25
Jest jednym z najbardziej znanych bohaterów polskiego Państwa Podziemnego. Witold Pilecki, ps. Witold i Druh, gdyby żył skończyłby dziś 113 lat.
Córka Witolda Pileckiego - Zofia Pilecka-Optułowicz podczas Marszu Rotmistrza Witolda Pileckiego, który przeszedł ulicami Warszawy
Córka Witolda Pileckiego - Zofia Pilecka-Optułowicz podczas Marszu Rotmistrza Witolda Pileckiego, który przeszedł ulicami WarszawyFoto: PAP/EPA/Bartłomiej Zborowski
Posłuchaj
00'59 Marsz w hołdzie Witoldowi Pileckiemu. Relacja Kseni Maćczak (IAR)

Z tej okazji warszawiacy jak co roku uczcili jego pamięć. Najpierw na Żoliborzu odbył się piknik historyczny dla najmłodszych a następnie ulicami stolicy przeszedł marsz pamięci.

Uczestnicy wyruszyli z Alei Wojska Polskiego, gdzie w marcu decyzją radnych ma stanąć pomnik Witolda Pileckiego. Miejsca szczególnego dla córki Rotmistrza, Zofii. Ona sama mówiła do zgromadzonych: - Z tego miejsca Witold Pilecki poszedł dobrowolnie do piekła  - przypominając, że przedostał się on do obozu, by uzyskać bezpośrednie informacje o niemieckich zbrodniach w Auschwitz.  Córka Witolda Pileckiego dziękowała wszystkim, którzy przyszli by uczcić pamięć jej ojca. Szczególnie młodzieży, która obchody zorganizowała. Nie obeszło się bez wspomnień kwiatów i podziękowań . Przed tablicą upamiętniającą bohaterskiego Polaka odegrano hymn państwowy.

Witold Pilecki, był rotmistrzem kawalerii Wojska Polskiego i walczył jeszcze w wojnie polsko-bolszewickiej. Do armii wrócił wraz z wybuchem II wojny światowej. Zakładał Tajną Armię Polską i był żołnierzem Armii Krajowej. W 1940 Pilecki przedstawił swoim przełożonym plan przedostania się do niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz w celu zebrania od wewnątrz informacji wywiadowczych na temat jego funkcjonowania i zorganizowania ruchu oporu. W tym czasie niewiele było wiadomo o warunkach panujących w obozie. Nauczył się życiorysu nieujawnionego Niemcom polskiego żołnierza, by jako „Tomasz Serafiński” stworzyć dla Gestapo powód do zesłania do obozu zagłady. Jako więzień Auschwitz-Birkenau organizował w obozie konspirację a potem udaną ucieczkę. Walczył w Powstaniu Warszawskim. W latach 1944–1945 przebywał w niewoli niemieckiej w stalagu 344 Lamsdorf (pol. Łambinowice) i oflagu VII A w Murnau. Po wyzwoleniu stalagu walczył w 2 Korpusie Polskim we Włoszech. W październiku 1945, powrócił do Polski, gdzie na rozkaz generała Władysława Andersa rozpoczął zbieranie informacji między innymi o żołnierzach AK i 2 Korpusu, którzy byli więzieni w obozach NKWD i deportowani przez Sowietów na Syberię.

W 1947 roku został aresztowany przez UB i poddany bestialskiemu śledztwu. Komunistyczne władze PRL oskarżyły go o działalność wywiadowczą na rzecz rządu RP na emigracji i skazały na karę śmierci. Wyrok wykonano 25 maja 1948 roku w więzieniu przy ulicy Rakowieckiej w Warszawie. 52 lata później Wojskowy Sąd Najwyższy unieważnił wyrok, uznając, że zapadł z naruszeniem prawa.

Podczas ostatniego przed egzekucją spotkania z żoną na Rakowieckiej Witold Pilecki wyznał, że Auschwitz to była "igraszka" w porównaniu do katowni ubeckich.

Witold Pilecki był jednym z najbardziej niezłomnych polskich bohaterów.

Zobacz serwis - Żołnierze Wyklęci>>>

W minionym roku minister obrony narodowej Tomasz Siemoniak podpisał decyzję o pośmiertnym mianowaniu rotmistrza Witolda Pileckiego na stopień pułkownik.
Uroczystości w Warszawie zakończyła msza w Bazylice archikatedralnej św. Jana Chrzciciela.

Zobacz serwis - II wojna światowa>>>

Zobacz serwis - Powstanie Warszawskie>>>

mc