Wiadomości

Joanna Mucha wróci do rządu? Tym razem jako...

28.05.2014 10:52
W Sejmie spekuluje się, że była minister sportu może zostać pełnomocniczką ds. równego traktowania.
Joanna Mucha
Joanna MuchaFoto: joannamucha.pl
Posłuchaj
00'17 Joanna Mucha mówi, że wszystko zależy od premiera (IAR)

Dotychczasowa - Agnieszka Kozłowska-Rajewicz zdobyła mandat w wyborach do Parlamentu Europejskiego.

Joanna Mucha mówi, że wszystko zależy od ewentualnej rozmowy z premierem. Dodała, że będzie jedną z osób proponowanych na to stanowisko przez Kongres Kobiet.

Joanna Mucha przez dwa lata pełniła funkcję ministra sportu. Podczas listopadowej rekonstrukcji rządu na stanowisku zastąpił ją poseł PO Andrzej Biernat. Kilka dni później mówiła w radiowej Jedynce, mówiła, że nie ma jeszcze planów na przyszłość.

<<<Mucha: nie mam żalu do Tuska, kibicuję Biernatowi>>>

- Po takich wydarzeniach trzeba dać sobie trochę czasu na to, żeby na spokojnie pomyśleć. Za kilka dni odetchnę i wtedy podejmę decyzję. Na dziewięćdziesiąt procent mogę powiedzieć, że nie wejdę do sejmowej komisji sportowej. Wydaje mi się, że znajdę sobie inne miejsce - podkreślała Joanna Mucha.

Czytaj też<<<Mucha: odeszłam przez mężczyzn. Nie piłam z nimi whisky>>>

Z rządu do Parlamentu Europejskiego odchodzi także minister kultury Bogdan Zdrojewski.

IAR,kh

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Mucha: nie mam żalu do Tuska, kibicuję Biernatowi

26.11.2013 16:37
- Mam takie poczucie, że nie zastępuje mnie ktoś lepszy lub gorszy, ale ktoś zupełnie inny - mówiła w Jedynce Joanna Mucha, ustępująca minister sportu.
Joanna Mucha w studiu radiowej Jedynki
Joanna Mucha w studiu radiowej JedynkiFoto: Polskie Radio/Andrzej Szozda
Posłuchaj
11'05 Joanna Mucha o pracy w ministerstwie sportu (Popołudnie z Jedynką)

W ubiegłym tygodniu doszło do rekonstrukcji rządu. Donald Tusk dokonał zmiany m.in. w resorcie sportu - Joannę Muchę zastąpi Andrzej Biernat. Ustępująca minister sportu mówiła w "Popołudniu z Jedynką", że zostawia resort w bardzo dobrym stanie. - Pan minister Biernat będzie miał dłuższą chwilę spokoju, bo wszystkie rzeczy pilne, które trzeba było zrobić teraz, na za miesiąc, na za dwa miesiące, są już zrobione - podkreśliła Joanna Mucha.

Posłanka Platformy Obywatelskiej zaznaczyła, że nie ma żalu do premiera. - Mogę mu tylko dziękować, że obdarzył mnie tym wielkim zaszczytem, że mogłam przez dwa lata te funkcje sprawować. Żal mam do sytuacji, do okoliczności, w sensie takim, że mi naprawdę jest ciężko wychodzić z tego ministerstwa. Dzisiaj po kolei sobie po kawałku serce wyrywałam, bo wydaje mi się, że zapoczątkowałam bardzo dobre projekty, programy i chciałoby się je kontynuować, ale takie życie - mówiła w Jedynce ustępująca szefowa resortu sportu.

Joanna Mucha podkreśliła, że premier dobrze oceniał jej prace w rządzie. - Przypuszczam, że to jest tak, że mimo dobrej oceny, pan premier spodziewał się jeszcze czegoś więcej po nowym ministrze. Też mam takie poczucie, że nie zastępuje mnie ktoś lepszy lub gorszy, ale ktoś zupełnie inny. Ktoś kto będzie sprawował ten urząd w zupełnie inny sposób. Mimo wszystko, mam zapewnienie mojego następcy, że będzie kontynuował moje programy i to mnie bardzo cieszy - zaznaczyła posłanka PO.

W mediach pojawiają się opinię, że Andrzej Biernat dostał ministerstwo sportu w nagrodę za to, że pomógł premierowi Donaldowi Tuskowi w walce z Grzegorzem Schetyną. - To są pogłoski, do których trudno jest mi się odnieść, bo nie znam tych okoliczności, nie uczestniczyłam w żadnych rozmowach między Andrzejem Biernatem i panem premierem, więc nie mam po prostu na ten temat nic do powiedzenia - podkreśliła Joanna Mucha.

Andrzej
Andrzej Biernat, fot. PAP/Rafał Guz

Mucha mówiła w Jedynce, że Andrzej Biernat ma dobre kwalifikacje, aby zarządzać ministerstwem sportu. - To jest osoba bardzo długo związana ze sportem. Był wieloletnim wiceprzewodniczącym komisji sportu i turystyki oraz komisji kultury fizycznej i sportu. Na pewno wszystkie tematy, które w ministerstwie są opracowywane są mu bardzo dobrze znane. Poza tym jest osobą, która ma bardzo mocną pozycję polityczną, a to w byciu ministrem jest naprawdę bardzo istotne - zaznaczyła.

Posłanka PO nie ma jeszcze planów na przyszłość. - Po takich wydarzeniach trzeba dać sobie trochę czasu na to, żeby na spokojnie pomyśleć. Za kilka dni odetchnę i wtedy podejmę decyzję. Na dziewięćdziesiąt procent mogę powiedzieć, że nie wejdę do sejmowej komisji sportowej. Wydaje mi się, że znajdę sobie inne miejsce - podkreśliła Joanna Mucha i dodała, że wbrew plotkom raczej nie zdecyduje się na start w wyborach do europarlamentu.

Rozmawiała Kamila Terpiał-Szubartowicz.

(aj)

Czytaj także

Mucha: odeszłam przez mężczyzn. Nie piłam z nimi whisky

05.12.2013 14:28
- Mężczyźni robią politykę, w której liczy się naga polityczna siła, nie kompetencje. Ja takiej polityki nie umiem robić i nie chcę się jej uczyć. Bo jest bez sensu - mówi była minister sportu Joanna Mucha w rozmowie z Agnieszką Kublik w portalu gazeta.pl.
Joanna Mucha
Joanna MuchaFoto: joannamucha.pl

Joanna Mucha pełniła funkcję ministra sportu przez dwa lata. O możliwości dymisji 37-letniej minister mówiło się od wielu miesięcy. Podczas listopadowej rekonstrukcji rządu na stanowisku zastąpił ją poseł PO Andrzej Biernat.

- Miałam poczucie, że mam poparcie premiera - mówi Joanna Mucha. Komentując sprawę swojej dymisji stwierdza, że sytuacja była na tyle jasna, że nie potrzebowała wyjaśnienia.

Była minister sportu ocenia, że musiała odejść, bo zarówno w polityce, jak i w sporcie, rządzą mężczyźni. - Może rzeczywiście oni odczuwali to jako problem, ja - nie. Kobiet wśród działaczy sportowych jest bardzo, bardzo mało. Choć jest bardzo dużo wspaniałych zawodniczek, mamy naprawdę świetną kadrę damską - mówi była minister sportu.

Załatwiają sprawy przy wódce, whisky i cygarach...

Joanna Mucha podkreśla, że dała jasno do zrozumienia, że załatwiania spraw przy wódce, whisky i cygarach - nie będzie. - Nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek z którymkolwiek działaczem sportowym piła jakikolwiek alkohol, nie było żadnych spotkań poza ministerstwem. Panowie grzecznie ustawili się w kolejce z planami strategicznymi. Jedną z takich najbardziej przeze mnie zapamiętanych rozmów było, kiedy kolejni działacze pewnego związku mówili, że oni na nic nie mają wpływu, a chodziło o rozliczenie startu w Londynie. Prezes, szef wyszkolenia, trener, oni w ogóle na nic nie mają wpływu. Wtedy powiedziałam panom, że jedynym rozsądna decyzją jest rozwiązanie związku. Zrobiła się z tego straszna awantura. Oczywiście się nie rozwiązali. Ale chyba zaczęli inaczej postrzegać swoją rolę - mówi Mucha.

"Może częściowo sama sprowokowałam kłopoty"

Joanna Mucha przyznaje, że była traktowana w protekcjonalny sposób. - W ogóle nikt nie chciał ze mną rozmawiać o tym, co chcę robić w sporcie. To się zmieniło dopiero we wrześniu tego roku, kiedy zaczęłam wprowadzać programy w sporcie powszechnym. Półtora roku po moim przyjściu do ministerstwa - mówi była minister sportu.

Jej zdaniem, są jednak kobiety, które takiego problemu nie mają. - Przykładem jest Elka Bieńkowska, która jest świetnym ministrem, i będzie świetną premierką i nie ma tego typu problemów. Może częściowo sama sprowokowałam te kłopoty... W każdym razie czas działa na moją korzyść. Im jestem starsza, tym lepiej. Teraz epitetów tego typu tak często nie dostaję, dzięki Bogu - mówi Mucha.

wyborcza.pl,kh

Czytaj także

Joanna Mucha wezwana do prokuratury w sprawie koncertu Madonny

27.03.2014 19:13
Śledczy przesłuchają byłą minister sportu jako świadka w sprawie nieprawidłowości przy organizacji koncertu na Stadionie Narodowym - informuje RMF FM.
Joanna Mucha wezwana do prokuratury w sprawie koncertu Madonny
Foto: joannamucha.pl

Prokuratura sprawdza, czy wydanie przez urzędników ministerstwa sportu niemal 6 mln zł na organizację koncertu nie było przekroczeniem uprawnień. Środki pochodziły z rezerwy przeznaczonej na organizację Euro 2012.

W maju ubiegłego roku Najwyższa Izba Kontroli stwierdziła, że resort sportu wydał pieniądze niegospodarnie i niezgodnie z przeznaczeniem.

- Wszelkie przedsięwzięcia, które działy się na Stadionie Narodowym w 2012 r. były finansowane z rezerwy o której mówimy - wyjaśniała Joanna Mucha w radiowej Jedynce. - Argumenty NIK są takie, że rezerwa nosiła nazwę "Związane z Euro 2012" i w związku z tym NIK moim zdaniem zawęża tę interpretację tylko i wyłącznie do turnieju. Natomiast Stadion Narodowy jest nazywany w ustawach, w rozporządzeniach "Przedsięwzięciem Euro 2012" - podkreślała Mucha.

Jak zaznacza RMF FM, była minister sportu jest wezwana do prokuratury w charakterze świadka, a nie podejrzanej. Wezwano ją na 16 kwietnia. Jej przesłuchanie będzie prawdopodobnie ostatnim punktem śledztwa.

Wszystko wskazuje na to, że sprawa zostanie umorzona, ponieważ do tej pory nikomu nie przedstawiono zarzutów.

RMF FM, Jedynka, bk

Czytaj także

Mucha przesłuchana w związku z koncertem Madonny. "Winny NCS"

16.04.2014 15:27
Była minister sportu była ostatnim świadkiem w śledztwie prowadzonym w sprawie nieprawidłowości przy organizacji występu piosenkarki na Stadionie Narodowym.
Była minister sportu i turystki Joanna Mucha
Była minister sportu i turystki Joanna MuchaFoto: PAP/Rafał Guz
Posłuchaj
00'59 Joanna Mucha w prokuraturze. Relacji Kseni Maćczak (IAR)

Przesłuchanie Joanny Muchy w warszawskiej prokuraturze rozpoczęło się ok. godz. 10. Trwało ponad trzy godziny.

- Przesłuchanie przebiegło w bardzo dobrej, spokojnej atmosferze, pani prokurator była bardzo dobrze przygotowana, dokładnie znała akta. Przesłuchanie polegało na tym, że przedstawiłam sytuację od mojej strony. Nie było żadnych zaskakujących ani trudnych pytań - powiedziała Mucha dziennikarzom.
- Pani minister złożyła obszerne zeznania, natomiast szczegółów nie ujawniamy - powiedział rzecznik warszawskiej prokuratury okręgowej Przemysław Nowak. Dodał, że dotychczas w tej sprawie przesłuchano kilkudziesięciu świadków i "uzyskano bardzo obszerną dokumentację". Jak poinformował, postępowanie dowodowe zmierza ku końcowi, a w obecnej chwili nie ma decyzji, czy potrzebne są kolejne czynności.
Po wybuchu afery była minister w rozmowie z radiową Jedynką przyznała, że impreza miała przynieść zysk, ale tak się nie stało. Jej zdaniem do takiej sytuacji doprowadziły zaniedbania ze strony kadry menedżerskiej Narodowego Centrum Sportu.
Koncert Madonny odbył się 1 sierpnia 2012 roku. Występ był pierwszą niesportową imprezą zorganizowaną po mistrzostwach Europy w piłce nożnej na Stadionie Narodowym. Od początku budził kontrowersje, m.in. z uwagi na termin, który pokrywał się z 68. rocznicą wybuchu Powstania Warszawskiego.
Ówczesny prezes spółki NCS Rafał Kapler, wierząc w sukces przedsięwzięcia, zwrócił się do Ministerstwa Sportu o pożyczkę - jak podały media chodziło o niemal 6 mln zł - licząc, że pieniądze się zwrócą z nawiązką. Tak się nie stało, a straty musiało pokryć ministerstwo.

Mucha wyraziła w środę przekonanie, że "główna odpowiedzialność spoczywa na zarządzie NCS, które z przedsięwzięcia wywiązało się w sposób bardzo nieudolny". - Ja sobie przypisuję odpowiedzialność polityczną, bo sytuacja nie skończyła się takim wynikiem finansowym, jakim miała się zakończyć - dodała Mucha.
Powtórzyła, że w jej przekonaniu pieniądze spożytkowane na organizację koncertu zostały wydane zgodnie z przeznaczeniem - stadion figurował w dokumentach jako przedsięwzięcie związane z Euro 2012, a wydatki na zarządzanie stadionem mieściły sie w działaniach promocyjnych. Strata wynikła natomiast z braku sponsora.
Zaznaczyła, że wydając zgodę na udostępnienie stadionu, była przekonana, że impreza przyniesie zysk. Takie też było założenie przedstawione przez zarząd NCS. - Abstrahując od tego, uważam, że warto było przeprowadzić ten koncert ze względu na promocyjną korzyść dla stadionu - podkreśliła.
Przypomniała, że data koncertu - 1 sierpnia - budziła jej wątpliwości, ale zarząd podpisał umowę, stawiając ministerstwo przed faktem dokonanym.

Sprawą zainteresowała się Najwyższa Izba Kontroli i prokuratura. W maju 2013 roku NIK stwierdziła, że resort sportu wydał pieniądze niegospodarnie i niezgodnie z przeznaczeniem (środki miały służyć dofinansowaniu zadań związanych z organizacją Euro 2012).

Prokuratura przeanalizowała już całą dokumentację. Po przesłuchaniu Muchy zdecyduje, czy ktoś w tej sprawie usłyszy zarzuty.
Zobacz galerię: DZIEŃ NA ZDJĘCIACH>>>
IAR, PAP, kk, bk