Abp Wesołowski wydalony ze stanu duchownego. "W Kościele coś się ruszyło ws. pedofilii"

Ostatnia aktualizacja: 28.06.2014 12:45
Zdaniem komentatorów, wydalenia abp. Wesołowskiego ze stanu duchownego to silny sygnał, że w Kościele nie ma miejsca dla pedofilów.
Audio
  • 00'14
    Katolicki publicysta Tomasz Terlikowski: czas na proces karny (IAR)
  • 00'20
    Katolicki publicysta Tomasz Terlikowski:szokujące, że takich rzeczy dopuścił się pracownik dyplomacji watykańskiej (IAR)
  • 00'38
    W Kościele nie ma miejsca dla pedofilów - relacja Grzegorza Maciaka (IAR)
Trybunał w Watykanie sądzi polskiego księdza za nadużycia finansowe
Trybunał w Watykanie sądzi polskiego księdza za nadużycia finansoweFoto: Katarzyna Kornet/PR Czwórka

Watykan bardzo szybko i surowo ukarał arcybiskupa Józefa Wesołowskiego. - To dobry znak - mówi Magdalena Ogórek historyk Kościoła. Oskarżany o pedofilię arcybiskup, były nuncjusz apostolski w Republice Dominikańskiej, został wykluczony ze stanu duchownego. Hierarcha ma dwa miesiące, aby się od tej decyzji odwołać. Na razie nie wiadomo czy to zrobi. Magdalena Ogórek dodaje, że otworzyła się także droga do tego, aby sprawą zajęły się sądy świeckie i ruszył proces karny.

Józefowi Wesołowskiemy grozi mu do 20 lat więzienia.

To pierwszy wyrok dotyczący arcybiskupa Wesołowskiego. Jego sprawa wyszła na jaw w sierpniu ubiegłego roku, gdy na wiadomość o dotyczących go podejrzeniach papież Franciszek bezzwłocznie odwołał go osobiście ze stanowiska i wezwał do Rzymu.
- Arcybiskup dostał najsurowszą z Kościelnych kar - podkreśla Tomasz Terlikowski, katolicki publicysta. - Szokujące jest nie to, że wydalono arcybiskupa, ale to, że takich ohydnych rzeczy dopuścił się watykański dyplomata - mówi.

CO CARACOL/x-news

Tomasz Terlikowski podkreśla, że nie jest to pierwszy przypadek walki Kościoła z duchownymi-pedofilami. Przypomniał, że za pontyfikatu Benedykta XVI ze stanu kapłańskiego wydalono ponad 400 księży i kilku biskupów.

"Zero tolerancji dla pedofilii"

- Jeżeli taka decyzja została podjęta przez Stolicę Apostolską w sprawie wydalenia abp. Wesołowskiego ze stanu duchownego, to musiała być ona uzasadniona poważnymi oskarżeniami o pedofilię popełnionymi przez niego - powiedział b. sekretarz KEP bp Tadeusz Pieronek.
Dodał, że jeżeli Kościół opowiada się za tym, że "zero tolerancji dla pedofilii, to w każdym przypadku". - Sądzę, że jest to krok, który pomoże Kościołowi wydobyć się z tego grzechu - zaznaczył bp Pieronek.

"Smutne wydarzenie dla Kościoła"

- Na pewno jest to smutne wydarzenie dla Kościoła, bo pokazuje, że nawet duchowny tej rangi, nie tylko jako ksiądz, ale arcybiskup, reprezentujący papieża jako nuncjusz, mógł się dopuszczać takich czynów. I to jest bardzo smutne, bo skoro został skazany, to znaczy, że oskarżenia były prawomocne. Jest to wydarzenie bezprecedensowe, bo nigdy duchowny tej rangi nie został wydalony ze stanu kapłańskiego za te czyny - podkreślił jezuicki psycholog o. Jacek Prusak.
Według niego decyzja ma też wymiar pozytywny, bo to "jasny znak ze strony papieża, że ofiary pedofilii są na pierwszym miejscu i że nie ma duchownych dwóch kategorii, którzy nawet jeśli dopuszczaliby się takich czynów, to inaczej będą traktowani, że w inny sposób chroni ich prawo kościelne". Dodał, że papież wyraźnie daje do zrozumienia, że za czyny pedofilii "każdy będzie traktowany w jednakowy sposób, a kara będzie tym surowsza, im wyższą funkcję pełnią duchowni w hierarchii kościelnej".
O. Prusak podkreślił też, że papież dał jasny komunikat, że te przypadki będą solidnie sprawdzane i w momencie, kiedy nabiorą pewności moralnej, że oskarżenia są prawdziwe, decyzje będą zapadać automatycznie.
Jak wyjaśnił o. Prusak, z chwilą otrzymania dekretu o wydaleniu z kapłaństwa, abp Wesołowski automatycznie przestaje wykonywać funkcje kapłańskie. Dodał, że może on odwołać się od dekretu, jednak do stanu duchownego mógłby powrócić dopiero po udowodnieniu w drugiej instancji swojej niewinności.
- Obecnie ma zakaz wykonywania czynności publicznych i prywatnych jako kapłan, ponieważ został wydalony, a nie suspendowany" - mówił.

"Zajmijmy sie  ofiarami, ale nie ignorujmy sprawców"

- Wydalenie ze stanu duchownego abpa Józefa Wesołowskiego, któremu zarzuca się pedofilię, świadczy o tym, że najwyższe władze kościelne bardzo poważnie podchodzą do tego typu przestępstw - ocenił jezuita Wacław Oszajca.
Jak zaznaczył, decyzja trybunału kanonicznego w Kongregacji Nauki Wiary "dodaje ducha tym wszystkim, którzy domagali się od Kościoła bardzo stanowczej reakcji".
- Jesteśmy chrześcijanami, przede wszystkim powinniśmy zająć się ofiarami, ale nie możemy też na boku zostawić sprawców. Kara nie może być tylko jakąś zemstą, ale musi mieć wymiar resocjalizacyjny. Ma służyć do tego, żeby ten człowiek, jeśli jest chrześcijaninem, oddał się pokucie. To podstawowa rzecz - powiedział Oszajca.
- Ten wyrok świadczy o tym, że najwyższe władze kościelne podchodzą bardzo poważnie do tego typu zbrodni - dodał.
Zaznaczył, że każde tego typu wydarzenie, związane z przestępstwem pedofilii wśród duchownych, jest dla katolików, i w ogóle dla każdego innego człowieka, rzeczą bardzo bolesną. - Takie wydarzenia nas zawstydzają i zmuszają do szukania środków zaradczych, żeby na przyszłość do podobnych zbrodni nie dochodziło - podkreślił.

"Decyzja o wymiarze symbolicznym"

- Wydalenie ze stanu duchownego abp. Józefa Wesołowskiego ma wymiar symboliczny, choć z perspektywy ofiar niewiele zmienia - powiedziała Maria Mucha z zarządu Fundacji "Nie lękajcie się", która pomaga ofiarom molestowania seksualnego.
Komentując decyzję Watykanu Mucha powiedziała, że choć wiele mówi się teraz o oprawcy, to istotniejsze jest, co dzieje się z ofiarami. - Czy te dzieci otrzymały pomoc, wsparcie od swojego państwa albo od Watykanu? One muszą przejść psychoterapię - powiedziała. Dodała, że trauma zostanie do końca życia i dlatego "jakieś zadośćuczynienie ze strony Watykanu" powinny otrzymać.
Mucha powiedziała, że Fundacja "Nie lękajcie się" czeka na kolejne kroki Watykanu podejmowane w sprawie abp. Wesołowskiego - wyrok sądu watykańskiego lub decyzję o wydaniu go polskiemu wymiarowi sprawiedliwości.
Przyznała, że decyzja ws. abp. Wesołowskiego pokazuje, że w Kościele coś się "ruszyło" ws. pedofilii. Jak mówiła, za granicą to trwa od lat, w Polsce - pod presją Watykanu, mediów i organizacji zewnętrznych pomagających ofiarom - także zaczyna się coś zmieniać.
Polskie śledztwo w sprawie ujawnionych przez dominikańskie media przestępstw polskich duchownych jest prowadzone od września 2013 r. Dotyczy podejrzenia seksualnego wykorzystywania dzieci przez dwóch polskich duchownych - jednym z nich miał być abp Wesołowski. Według mediów wątek nuncjusza miał być umorzony przez warszawską prokuraturę, ponieważ dowody zebrane przez dominikańskich śledczych miały trafić do Watykanu, który prowadzi własne śledztwo. Wesołowski jest obywatelem Watykanu. Niedawno prokuratura wystosowała w jego sprawie dwa wnioski o pomoc prawną do Watykanu i Dominikany. Teraz warszawska prokuratura okręgowa zapowiedziała, że przeanalizuje nową sytuację prawną Wesołowskiego.

PAP, IAR, bk

Komentarze1
aby dodać komentarz
Weredyk2014-06-28 14:17 Zgłoś
Ruszy sie jak go Polsce wydadza. Na razie jest to pranie mozgu.

Czytaj także

Arcybiskup Wesołowski wyrzucony ze stanu kapłańskiego

Ostatnia aktualizacja: 27.06.2014 16:00
Watykan zdecydował o "karnym wydaleniu ze stanu duchownego" byłego nuncjusza w Republice Dominikańskiej abp Józefa Wesołowskiego. Ksiądz był oskarżany o czyny pedofilskie wobec dzieci z Dominikany.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Sprawa Wesołowskiego. Bp Pieronek: oskarżenia musiały być poważne

Ostatnia aktualizacja: 27.06.2014 17:30
- Sądzę, że jest to krok, który pomoże Kościołowi wydobyć się z tego grzechu - tak biskup Tadeusz Pieronek skomentował wydalenie przez Watykan ze stanu duchownego byłego nuncjusza na Dominikanie, arcybiskupa Wesołowskiego.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Sprawa Wesołowskiego. O. Prusak: to pierwszy raz w historii Kościoła

Ostatnia aktualizacja: 27.06.2014 21:20
Decyzja Stolicy Apostolskiej o wydaleniu abp. Józefa Wesołowskiego ze stanu duchownego jest smutnym wydarzeniem dla Kościoła, bo pokazuje, że duchowny, nawet tej rangi, mógł się dopuścić grzechu pedofilii - powiedział jezuicki psycholog o. Jacek Prusak.
rozwiń zwiń