Wiadomości

Ukraiński separatysta: Polacy walczą po naszej stronie

31.10.2014 17:27
Polacy walczą w oddziałach donieckich separatystów. Taką informację przekazał Polskiemu Radiu jeden z liderów separatystycznego „Frontu Ludowego Noworosji” Konstantin Dołgow.
Polscy antyfaszyści walczą po naszej stronie - mówi Polskiemu Radiu prorosyjski separatysta ( na zdjęciu: ukraińscy żołnierze)
Polscy antyfaszyści walczą po naszej stronie - mówi Polskiemu Radiu prorosyjski separatysta ( na zdjęciu: ukraińscy żołnierze)Foto: ANASTASIA VLASOVA/PAP/EPA.
Posłuchaj
00'38 Ukraiński separatysta: Polacy walczą po naszej stronie - z Moskwy Maciej Jastrzębski (IAR)
więcej

Według Dołgowa najemnicy z Polski, którzy zaciągnęli się do oddziałów separatystów, to "zdeklarowani antyfaszyści".

- Osobiście znam kilku Polaków, antyfaszystów, którzy walczą po naszej stronie. Ci ludzie uznali, że muszą przeciwstawić się ukraińskiemu faszyzmowi - stwierdził w rozmowie z Polskim Radiem separatysta.

WOJNA NA UKRAINIE - serwis specjalny >>>

Konstantin Dołgow dodał, że w oddziałach samozwańczych republik: ługańskiej i donieckiej są także: Hiszpanie, Francuzi a nawet Amerykanie.

W separatystycznych regionach Ukrainy 2 listopada odbędą się wybory. Unia Europejska już zapowiedziała, że nie uzna ich legalności. Natomiast Rosja oświadczyła, że będzie szanowała wybór separatystów.

JU/IAR

''

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Rosja chce uznać wybory separatystów. MSZ w Kijowie: to osłabia proces pokojowy

28.10.2014 12:28
- Rosja spieszy się, by uznać coś, co nie ma nic wspólnego z wyborami - powiedział agencji AFP przedstawiciel ukraińskiego MSZ Dmytro Kułeba. Separatyści swoje głosowanie organizują w Donbasie 2 listopada.
Rosyjski śpiewak Josif Kobzon przyjechał 27 października do Doniecka, by wykonać skomponowany przez siebie hymn samozwańczej republiki
Rosyjski śpiewak Josif Kobzon przyjechał 27 października do Doniecka, by wykonać skomponowany przez siebie hymn samozwańczej republiki Foto: PAP/EPA/ALEXANDER ERMOCHENKO

WOJNA NA UKRAINIE: serwis specjalny >>>

Zapowiedź uznania przez Moskwę wyborów organizowanych w niedzielę przez prorosyjskich separatystów na wschodzie Ukrainy podważa proces pokojowy w tym kraju - powiedział agencji AFP przedstawiciel ukraińskiego MSZ Dmytro Kułeba.

- Zamiary Rosji (dotyczące uznania wyborów) osłabiają deeskalację i proces pokojowy, naruszając zaufanie (do Rosji) jako godnego zaufania międzynarodowego partnera - oświadczył Kułeba. Odniósł się w ten sposób do deklaracji szefa rosyjskiej dyplomacji Siergieja Ławrowa, który w wywiadzie dla dziennika "Izwiestija" oznajmił, że jego kraj uzna wyniki wyznaczonych na 2 listopada wyborów w Donieckiej Republice Ludowej (DRL) i Ługańskiej Republice Ludowej (ŁRL), proklamowanych przez prorosyjskich separatystów.

- Rosja spieszy się, by uznać coś, co nie ma nic wspólnego z wyborami - dodał ukraiński dyplomata, który ocenił, że Moskwa "nie kłopocze się już tym, by poczekać na inne reakcje ze strony Ukrainy czy wspólnoty międzynarodowej".
Według Kułeby wypowiedzi Ławrowa "są sprzeczne bezpośrednio z ważnymi punktami porozumień z Mińska", zawartych 5 września między stroną ukraińską a separatystami. Zdaniem Ławrowa natomiast celem wyborów, które w jego opinii są zgodne z mińskim porozumieniem, jest "usankcjonowanie władz" separatystów.
We wtorkowym wywiadzie Ławrow wyraził także nadzieję, że nikt z zewnątrz nie będzie próbował storpedować separatystycznego głosowania. - Oczekujemy, że wybory się odbędą, tak jak to uzgodniliśmy. Oczywiście uznamy ich wyniki. Liczymy, że wyrażenie woli będzie swobodne i że nikt z zewnątrz nie będzie próbował go storpedować - oświadczył szef dyplomacji Rosji.

Ławrow zapowiedział też, że Rosja uzna to głosowanie i że będzie ono ważne z punktu widzenia legitymizacji władzy separatystów.

PAP/agkm

''

Czytaj także

Media w USA: ”jastrząb” Jaceniuk i Poroszenko muszą działać razem

28.10.2014 13:25
Nowe władze na Ukrainie, która zostaną wyłonione po niedzielnych wyborach parlamentarnych, muszą ustrzec się wewnętrznych podziałów i wykazać się ogromną determinacją, by uleczyć państwo z korupcji i przeprowadzić niezbędne reformy - ocenia "New York Times".
Duchowny w obozie wojskowym pod Kramatorskiem na wschodzie Ukrainy
Duchowny w obozie wojskowym pod Kramatorskiem na wschodzie UkrainyFoto: PAP/EPA/ROMAN PILIPEY

WOJNA NA UKRAINIE: serwis specjalny >>>

W wyborach Ukraina wyłoniła "prawowitego prezydenta i parlament (...), zaangażowanych na rzecz reform i zacieśniania więzi z Zachodem". Sam ten fakt nie jest jednak gwarancją zjednoczonego rządu, a nowy gabinet będzie musiał zmierzyć się z wieloma wyzwaniami: pustą kasą państwa, bolesnymi reformami, których nie da się już odkładać na później, potrzebą znalezienia paliwa na nadchodzącą zimę, a wszystko to w czasie, gdy na wschodzie kraju trwa separatystyczna rebelia - pisze amerykański dziennik we wtorkowym komentarzu redakcyjnym.
"NYT" zauważa, że kampania wyborcza ujawniła różnice między prezydentem Petrem Poroszenką i premierem Arsenijem Jaceniukiem, których partie według niepełnych wyników zdobyły w niedzielę najwięcej głosów. "Jaceniuk, który najpewniej znów stanie na czele rządu, jest zwolennikiem bardziej jastrzębiej i antyrosyjskiej polityki, podczas gdy Poroszenko jest bardziej umiarkowany i cieszy się w kraju bardziej powszechnym poparciem" - pisze dziennik.
"W ustroju panującym na Ukrainie premier ma znaczne kompetencje, więc podział władzy w parlamencie będzie kluczowy w ustaleniu, który z nich (Poroszenko czy Jaceniuk) będzie miał więcej do powiedzenia" - podkreśla gazeta.
"NYT" przestrzega, że pogodzenie tych różnic i stworzenie skutecznego rządu na Ukrainie to zadanie wymagające czasu, ale "właśnie czasu Ukraina już nie ma". Aby uzyskać pilnie potrzebną pomoc od Międzynarodowego Funduszu Walutowego, władze w Kijowie muszą jak najszybciej rozpocząć reformy oraz walkę z korupcją i biurokracją.
Pozostaje również groźba przerwania dostaw rosyjskiego gazu na Ukrainę oraz tocząca się od miesięcy rebelia separatystów na wschodzie kraju. "Wszelkie próby włączenia rebeliantów z powrotem do Ukrainy, zapewne w jakiejś formie federacji, nie mogą się zacząć dopóki Poroszenko i przyszły rząd nie podejmą bolesnych kroków potrzebnych do przywrócenia finansowego ładu i dobrych rządów w Kijowie" - ocenia "NYT".
"Nie wiadomo, ile jeszcze chaosu zniosą Ukraińcy (...). Ale ci, którzy zagłosowali w niedzielę, pokazali, że zdecydowana większość z nich wciąż popiera reformy i prozachodnią orientację kraju. W tym krytycznym momencie USA i Unia Europejska powinny zapewnić im natychmiastowe, odczuwalne i hojne wsparcie" - podsumowuje "New York Times".

PAP/agkm

Wybory na Ukrainie - zobacz serwis specjalny >>>

''

Czytaj także

Angela Merkel: Europa nie uzna pseudowyborów w Donbasie

31.10.2014 16:26
Europa nie uzna zaplanowanych na niedzielę wyborów w samozwańczych republikach na wschodzie Ukrainy - ostrzega kanclerz Niemiec Angela Merkel. Szefowa niemieckiego rządu powiedziała to w rozmowie telefonicznej z prezydentem Rosji Władimirem Putinem.
Europa nie uzna separatystycznych wyborów w Donbasie  - oznajmiła kanclerz Niemiec Angela Merkel w rozmowie telefonicznej z prezydentem Rosji Władimirem Putinem
Europa nie uzna separatystycznych "wyborów" w Donbasie - oznajmiła kanclerz Niemiec Angela Merkel w rozmowie telefonicznej z prezydentem Rosji Władimirem Putinem Foto: LAURENT DUBRULE/ PAP/EPA.
Posłuchaj
00'49 Merkel: Europa nie uzna wyborów w Donbasie - relacja Wojciecha Szymańskiego z Berlina
więcej

Merkel powiedziała Władimirowi Putinowi, że niedzielne wybory będą nielegalne i nie zostaną uznane przez Niemcy - poinformował rzecznik niemieckiego rządu.  Kanclerz dodała, że także inne kraje Unii Europejskiej nie uznają wyborów. Ustalono to bowiem na ostatnim unijnym szczycie.

W rozmowie telefonicznej, w której uczestniczyli także prezydenci Francji i Ukrainy podkreślono, że ewentualne głosowanie w Donbasie musi być zgodne z ukraińskim prawem.

Merkel i prezydent Francji Francois Hollande ostrzegli, że planowane na 2 listopada wybory naruszą porozumienie pokojowe z Mińska i utrudnią rozwiązanie konfliktu na Ukrainie.

WOJNA NA UKRAINIE - serwis specjalny >>>

Przywódcy Niemiec, Francji, Rosji i Ukrainy z zadowoleniem przyjęli za to informacje o porozumienie między Moskwą a Kijowem w sprawie dostaw gazu.

JU/IAR

''