Wiadomości

Szef MON: stawiamy na wojska rozpoznawcze. W Białymstoku powstanie dowództwo brygady

13.11.2014 22:22
- Rola tych garnizonów położonych na wschodzie Polski będzie rosła. Chcemy w ogóle, stawiać na wojska rozpoznawcze - zapowiedział wicepremier Tomasz Siemoniak.
Wicepremier Tomasz Siemoniak zapowiada wzmocnienie wschodnich garnizonów wojskowych
Wicepremier Tomasz Siemoniak zapowiada wzmocnienie wschodnich garnizonów wojskowychFoto: PAP/Michał Walczak

W czwartek wicepremier i minister obrony odwiedził  Suwałki i Białystok w ramach cyklu wizyt w garnizonach zlokalizowanych na wschodzie kraju. Minister przypomniał, że trwają prace nad zapowiedzianym przez premier Ewę Kopacz planem wzmocnienia bezpieczeństwa państwa i wizyty na wschodzie są tego istotnym elementem. Główne założenia planu mają być przedstawione do końca listopada - dodał.
W Białymstoku od pięciu lat działa 18. białostocki pułk rozpoznawczy, który w czwartek wizytował szef MON. Zapowiedział, że w ciągu najbliższych lat zostanie stworzona brygada rozpoznawczą, a jej dowództwo zostanie ulokowane właśnie w Białymstoku - powiedział Siemoniak.
Dodał, że tworzenie brygady w tym mieście oznacza doposażenie i inwestycje. - Plany tworzenia brygady rozpoznawczej obejmują najbliższe lata. To nie jest rzecz, która się dzieje w ciągu tygodnia, dwóch - mówił Siemoniak. Wskazał na rok 2017. - Musimy to zestawić teraz z infrastrukturą. To jest bardzo poważne przedsięwzięcie - dodał.
Jak podkreślił, obecny pułk, na bazie którego ma być tworzona brygada, to mocna podstawa, bo pułk jest bardzo dobrze oceniany i jest na czym budować.
Minister zadeklarował jednocześnie, że wzmacnianie garnizonów na wschodzie nie oznacza zbrojenia się przeciw komukolwiek. - Nie okopujemy się przed nikim. Po prostu dbamy o swoje bezpieczeństwo - zaznaczył Siemoniak.
Obecnie w Wojskach Lądowych są trzy pułki rozpoznawcze, wszystkie rozlokowane w pobliżu wschodniej granicy. Prócz jednostki z Białegostoku są to: 2. pułk rozpoznawczy w Hrubieszowie (Lubelskie) oraz 9. pułk rozpoznawczy w Lidzbarku Warmińskim (Warmińsko-Mazurskie). Wszystkie trzy pułki podlegają bezpośrednio dowódcy generalnemu rodzajów sił zbrojnych.
Pod koniec października Siemoniak zapowiedział, że MON planuje zwiększenie liczby żołnierzy i sprzętu w jednostkach na wschodzie kraju, a także inwestycje w tamtejszą infrastrukturę. Proces ten jest rozłożony na najbliższe lata. Według szefa MON pierwsze efekty mają być widoczne w latach 2016-2017. Rozwój garnizonów w Polsce wschodniej to element planu wzmacniania bezpieczeństwa państwa, który MON ma przedstawić do końca listopada.

Szef MON: wzmacniamy siły na wschodzie, pierwsze efekty w 2017 roku>>>

PAP/IAR/iz

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Szef MON ostrzega: NATO musi być silne. "Nic bardziej nie prowokuje jak uległość"

29.10.2014 15:43
- Nikt w Polsce nie chce powrotu do zimnej wojny, do konfrontacji z Rosją, ale nic bardziej nie prowokuje jak uległość - przestrzegał wicepremier i szef MON Tomasz Siemoniak podczas wizyty w Berlinie.
Szef MON Tomasz Siemoniak gościem honorowym spotkania niemieckiej minister obrony Ursuli von der Leyen z dowódcami Bundeswehry
Szef MON Tomasz Siemoniak gościem honorowym spotkania niemieckiej minister obrony Ursuli von der Leyen z dowódcami BundeswehryFoto: EPA/RAINER JENSEN
Posłuchaj
00'18 Wicepremier i szef MON Tomasz Siemoniak o wyzwaniach stojących przez NATO (IAR)

Szef MON jest gościem honorowym spotkania niemieckiej minister obrony Ursuli von der Leyen z dowódcami Bundeswehry.

Minister obrony narodowej przekonywał swoich rozmówców w stolicy Niemiec, że NATO potrzebuje siły i zdolności działania na wschodzie Europy, aby móc skutecznie odpowiedzieć na ewentualny negatywny rozwój wydarzeń. Podkreślał, że najważniejsze są "konkrety, a nie gadanie".

Tomasz Siemoniak dodał, że Polska chce, aby NATO było bardziej obecne w naszej części Europy. Nie tylko poprzez deklaracje, ale konkretne działania, jak stała obecność wojskowa czy utworzenie sił szybkiego reagowania. Podkreślił, że przyjęty na szczycie NATO w Walii program utworzenia "szpicy" musi zostać zrealizowany.
Oświadczył, że Polska pragnie "silnej aktywnej Bundeswehry nieunikającej odpowiedzialności za obronę sojuszników". - Polacy nie uwierzyli w słabość niemieckiej armii - zapewnił, odnosząc się do medialnych informacji o brakach w sprzęcie wojskowym i niezadowalającym stanie istniejącej broni, przede wszystkim lotnictwa. - Liczymy na niemieckiego sojusznika - dodał.

Von der Leyen podziękowała Siemoniakowi za "mocne przemówienie i jasne słowa" i zapewniła Polaków: - Możecie na nas polegać - powiedziała. Jak dodała, stanowisko Polski jest dla Berlina bardzo ważne. Jednocześnie ostro skrytykowała Rosję za aneksję Krymu oraz politykę wobec wschodniej Ukrainy. - Moskwa stosując środki militarne usiłuje osiągnąć to, czego nie udało się jej zrealizować za pomocą metod politycznych - oświadczyła. Jej zdaniem konflikt na Ukrainie nie skończy się szybko.

Zapewniała też, że Niemcy są "solidnym partnerem". Zapowiedziała, że będzie zabiegać o zwiększenie budżetu na obronność. Obecnie Niemcy przeznaczają na wojsko 1,3 proc. PKB. - Jesteśmy zdolni do działania - powiedziała, przypominając, że żołnierze Bundeswehry uczestniczą w 16 misjach międzynarodowych.

Siemoniak jest pierwszym zagranicznym politykiem biorącym udział w organizowanej co dwa lata odprawie kierownictwa niemieckiego MON z kadrą dowódczą. W spotkaniu bierze udział 170 generałów Bundeswehry oraz politycy zajmujący się obronnością. Szef MON zaprosił von der Leyen na podobną konferencję polskiej kadry dowódczej w marcu w przyszłym roku w Warszawie.
Po południu Siemoniak i von der Leyen podpisali list intencyjny o współpracy wojsk lądowych obu państw, umożliwiający m. in. wymianę oficerów oraz wspólne szkolenia. Podobna umowa istnieje już między marynarką obu krajów.

IAR/PAP/asop

Czytaj także

Nowa Strategia Bezpieczeństwa Narodowego. Prezydent: Polska wyciąga wnioski

05.11.2014 15:47
Najważniejszy dokument dotyczący polskiej polityki bezpieczeństwa zatwierdzony. Prezydent Bronisław Komorowski podpisał nową Strategię Bezpieczeństwa Narodowego, którą wcześniej przyjął rząd. Zastąpi poprzednią strategię z 2007 roku.
Prezydent Bronisław Komorowski podpisuję Strategię Bezpieczeństwa Narodowego
Prezydent Bronisław Komorowski podpisuję Strategię Bezpieczeństwa NarodowegoFoto: PAP/Tomasz Gzell
Posłuchaj
00'58 Prezydent Bronisław Komorowski podpisał Strategię Bezpieczeństwa Narodowego. Relacja Agnieszki Drążkiewicz (IAR)

Komorowski podkreślił, że po zatwierdzeniu strategii będą wydawane kolejne dokumenty i podejmowane kolejne decyzje o tym, w jaką stronę będą rozwijały się siły zbrojne, system obronny i szeroko rozumiany system bezpieczeństwa. Jednym z dokumentów, które teraz powstaną, będzie ściśle tajna polityczno-strategiczna dyrektywa obronna.

- Wszystkie prace trwają, bo wspólnie wyciągamy wnioski z tego, co się zmieniło na gorsze na wschód od Polski, gdzie pojawił się obszar nie tylko niestabilności, ale i obszar, w którym widać wyraźnie, że nastąpiły zmiany złe, nie tymczasowe, nie chwilowe, ale jak wszystko wskazuje są to zmiany trwałe, które pogarszają stan bezpieczeństwa na wschód od naszej wschodniej granicy - ocenił.

(TVN24/x-news)

Komorowski przyznał, że uroczyście podpisując strategię, chce podkreślić jej znaczenie. - To jest istotny dokument wyznaczający zmiany i kierunki działania ważne z punktu widzenia sytuacji, w której się znaleźliśmy jako państwo, jako naród, ze względu na zmienioną sytuację w środowisku bezpieczeństwa na wschód od Polski - powiedział prezydent.

Podkreślił wagę zdolności współdziałania w obszarze bezpieczeństwa, która - jak mówił - musi obejmować najwyższe organy władzy państwowej. - Tak się dzieje w relacjach między prezydentem a rządem i parlamentem. Tak się powinno dziać także w odniesieniu do innych elementów organizujących życie społeczne i narodowe, bo sprawy bezpieczeństwa są sprawami wszystkich - powiedział Komorowski.

Dodał, że strategia obejmuje kierunki ważne nie tylko dla sił zbrojnych, ale także dla innych elementów współdecydujących o zdolności obronnej państwa. - Dlatego cieszę się, że są tutaj przedstawiciele i organizacji pozarządowych, i samorządów. Jestem pewien, że wspólnym wysiłkiem zadbamy o to, aby ta strategia została wdrożona w życie z jak największą skutecznością - mówił Komorowski.

Również szef BBN Stanisław Koziej powiedział, że szerokie grono obecnych gości świadczy o tym, że bezpieczeństwo jest własnością i jednocześnie odpowiedzialnością wszystkich.

Uroczystość
Uroczystość zatwierdzenia Strategii Bezpieczeństwa Narodowego w Belwederze w Warszawie, fot. PAP/Tomasz Gzell

Komorowski mówił też o dalszym unowocześnianiu polskich sił zbrojnych. - Musimy to tylko przyśpieszyć i pogłębić. Musimy uzupełnić także o inne elementy, które będą zawsze decydowały o zdolności obronnej państwa polskiego. Mam na myśli także i organizacje pozarządowe specjalizujące się w kształtowaniu postaw proobronnych społeczeństwa - powiedział prezydent.

Wyraził nadzieję, że wzmocnienie systemu obronności i bezpieczeństwa Polski będzie służyło także wzmocnieniu siły NATO. - Chcę wyrazić nadzieję, że w tym obszarze - tak jak w wielu innych sprawach, m.in. 2 proc. PKB na obronność - będziemy stanowili w dalszym ciągu dobry wzorzec do naśladowania przez inne kraje członkowskie Sojuszu - powiedział Komorowski.

„Strategia na czas zagrożenia”

Obecny na uroczystości wicepremier, szef MON Tomasz Siemoniak powiedział, że podpisana w środę strategia "jest - co nieuniknione - strategią na czas zagrożenia, ale dobrze też sumującą cały wysiłek obronny ostatniego 25-lecia i planującą kierunki". - Myślę, że jest to dobra strategia budowy niezawodnego bezpieczeństwa Rzeczypospolitej, niezawodnych sojuszy - ocenił.

- Liczę, że ta strategia, to będzie też dokument dla opinii publicznej, będzie miał znacznie więcej czytelników, niż jeszcze kilka lat temu, bo sprawy bezpieczeństwa stały się ważne - podkreślił wicepremier.

Podkreślił, że przez 25 lat wolności Polska nie zaniedbała spraw obronnych. Przypomniał o dotychczasowej gwarancji finansowania obronności na poziomie 1,95 proc. PKB i deklaracji premier Ewy Kopacz, że od 2016 r. będzie to 2 proc.

Trzy priorytety

Strategia całościowo ujmuje zagadnienia bezpieczeństwa narodowego i wskazuje optymalne sposoby wykorzystania na jego potrzeby wszystkich zasobów państwa. W dokumencie wskazano, że bezpieczeństwo Polski będzie zależało od jej zdolności do efektywnej realizacji interesów narodowych i osiągania celów strategicznych w obecnych i prognozowanych warunkach bezpieczeństwa. Uznano też, że bezpieczeństwo Europy będzie determinowane przez cztery główne czynniki: NATO, Unię Europejską, strategiczną obecność USA oraz relacje z Rosją.

Oceniono, że odbudowywanie mocarstwowej pozycji przez Rosję kosztem jej otoczenia oraz nasilenie się polityki konfrontacyjnej ze strony Federacji Rosyjskiej, czego przykładem jest konflikt z Ukrainą, w tym aneksja Krymu, negatywnie rzutują na stan bezpieczeństwa w regionie. Napisano też, że w sąsiedztwie Polski istnieje ryzyko konfliktów o charakterze regionalnym i lokalnym, które mogą nas angażować pośrednio lub bezpośrednio.

Strategia określa trzy priorytety polityki bezpieczeństwa. Pierwszym z nich jest zapewnienie gotowości i demonstracja determinacji do działania w sferze bezpieczeństwa i obrony oraz wzmocnienie narodowych zdolności obronnych. Drugi to wspieranie procesów służących wzmocnieniu zdolności NATO do kolektywnej obrony, rozwój Wspólnej Polityki Bezpieczeństwa i Obrony UE, umacnianie strategicznych partnerstw (w tym z USA) oraz strategicznych relacji z partnerami w regionie. Trzecim priorytetem jest wspieranie i selektywny udział w działaniach społeczności międzynarodowej mających na celu zapobieganie powstawaniu nowych źródeł zagrożeń, a także reagowanie na zaistniałe kryzysy oraz przeciwdziałanie ich rozprzestrzenianiu.

PAP, to