Wiadomości

Ewa Kopacz o Ukrainie: najpotężniejszy kryzys bezpieczeństwa

10.03.2015 21:29
Szefowa rządu w wywiadzie dla TVP1 oceniła, że konflikt we wschodniej Ukrainie to najpotężniejszy kryzys bezpieczeństwa w Europie od czasów zimnej wojny.
Premier Ewa Kopacz
Premier Ewa KopaczFoto: PAP/Radek Pietruszka

Zdaniem Ewy Kopacz lekceważenie tego, co się dzieje u naszych sąsiadów "byłoby naiwnością". Jednocześnie zaznaczyła, że "wysyłanie dziś sygnałów, które powodowałyby niepokój wśród obywateli naszego kraju, czy innego kraju europejskiego, byłoby przesadą".
Premier zwróciła uwagę, że konflikt na Ukrainie jest pierwszym, w którym przelewa się krew za Unię Europejską. - Musimy wyważyć między takim dużym staraniem o to, aby zabezpieczyć przede wszystkim swój kraj i swoich obywateli, i jednocześnie walczyć o coś, o co walczy dzisiaj Ukraina: po raz pierwszy realnie przelewając krew za Unię Europejską, czy za próbę integracji z Unią Europejską - powiedziała.
Jej zdaniem, Ukraina - walcząc o suwerenność i prawo do bycia częścią zachodniej Europy - widzi w tym szansę na rozwój. - I tę decyzję, ich suwerenną decyzję, należy uszanować. Jednocześnie z drugiej strony należy potępić tego, który nie uszanował tej decyzji - zaznaczyła szefowa rządu.
Oceniła, że siła naszego bezpieczeństwa jest w sile NATO. Przypomniała, że w Polsce wydatki na obronność wynoszą 2 proc. PKB. - To jest decyzja, która została (...) wygłoszona najpierw w moim expose, potem przyjęta przez rząd i teraz jest realizowana - przypomniała.
KRYZYS NA UKRAINIE - serwis specjalny >>>
"Czołgi wciąż przekraczają granicę rosyjsko-ukraińską"
- Rosyjskie czołgi oraz inne pojazdy wojskowe znów przekroczyły w ostatnich dniach granicę z Ukrainą, łamiąc tym samym porozumienie z Mińska - oświadczyła we wtorek wysokiej rangi przedstawicielka Departamentu Stanu USA Victoria Nuland.
Zgodnie z porozumieniem rozejmowym zawartym 12 lutego w Mińsku po całonocnych rozmowach przywódców Rosji, Ukrainy, Niemiec i Francji, przerwanie działań bojowych powinno nastąpić 15 lutego. Następnie obie strony miały wycofać ciężką broń z linii frontu na odległość od 25 do 70 km.
- Ten sfabrykowany i kontrolowany przez Kreml konflikt, podsycany rosyjskimi czołgami i ciężkim uzbrojeniem, finansowany przez rosyjskich podatników, kosztował życie ponad 6 tys. Ukraińców, ale również setki młodych Rosjan, wysłanych na Ukrainę przez Kreml, żeby walczyć i umrzeć na wojnie, której prowadzenie ich rząd zaprzecza - dodała przedstawicielka Departamentu Stanu USA.
W zeszłym tygodniu Nuland oznajmiła, że tysiące rosyjskich żołnierzy zostało wysłanych na wschód Ukrainy, żeby wesprzeć prorosyjskich separatystów. Rosja wciąż kategorycznie zaprzecza oskarżeniom, że jest stroną konfliktu na Ukrainie.
PAP, kk

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

USA: Rosja przerzuciła czołgi na Ukrainę. "Konflikt jest kontrolowany przez Kreml"

10.03.2015 21:00
Konflikt na wschodzie Ukrainy został sfabrykowany przez Kreml i jest przez niego kontrolowany – oświadczyła urzędniczka departamentu stanu, Victoria Nuland.
Mariupol: żołnierze batalionu Dniepr żegnają żołnierza, który zginął pod Szyrokinem
Mariupol: żołnierze batalionu Dniepr żegnają żołnierza, który zginął pod SzyrokinemFoto: PAP/EPA/IRINA GORBASYOVA
Posłuchaj
00'55 Przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk po rozmowach z prezydentem USA Barackiem Obamą. Relacja Marka Wałkuskiego z Waszyngtonu (IAR).
więcej

KRYZYS NA UKRAINIE - serwis specjalny >>>

Rosyjskie czołgi oraz inne pojazdy wojskowe znów przekroczyły w ostatnich dniach granicę z Ukrainą, łamiąc tym samym porozumienie z Mińska - oświadczyła we wtorek wysokiej rangi przedstawicielka Departamentu Stanu USA Victoria Nuland.

Asystent sekretarza stanu USA ds. Europy oświadczyła przed komisją spraw zagranicznych amerykańskiego Senatu, że w ciągu kilku ostatnich dni zauważono nowe przerzuty przez ukraińską granicę rosyjskich czołgów, pojazdów opancerzonych, ciężkiej artylerii i sprzętu rakietowego dla separatystów.
Victoria Nuland zwróciła uwagę, że Biały Dom w dalszym ciągu rozważa, czy uzbroić ukraińską armię. Jak dodała, w administracji toczy się "ożywiona debata" na temat tego, czy wysłać Ukrainie broń. - W nadchodzących dniach, dniach, a nie tygodniach musimy być świadkami pełnego rozejmu - podkreśliła.

Potępiono terror na Krymie

Stany Zjednoczone zdecydowanie potępiają "rządy terroru" na Krymie i na wschodzie Ukrainy, które zostały narzucone przez prorosyjskich separatystów i przez Moskwę - oświadczyła również Nuland.

- Choć Ukraina buduje pokojowe, demokratyczne i niepodległe państwo na 93 proc. swego terytorium, to na Krymie i wschodniej Ukrainie panują rządy terroru - mówiła asystent sekretarza stanu USA ds. Europy przed komisją spraw zagranicznych amerykańskiego Senatu.
Nuland potępiła "nielegalną okupację i łamanie praw człowieka" na Krymie oraz "niewyobrażalną przemoc i grabież" popełnione przez Rosję i - jak to ujęła - jej "marionetkowych separatystów" na wschodzie Ukrainy.
AFP zwraca uwagę, że Nuland to najwyższa rangą przedstawicielka Departamentu Stanu USA odpowiedzialna w tym resorcie za Europę i wyznaczona od ponad roku do zajmowania się sprawą konfliktu ukraińskiego; jest przy tym bardzo twarda wobec Moskwy.

Nuland: konflikt został sfabrykowany
- Ten sfabrykowany i kontrolowany przez Kreml konflikt, podsycany rosyjskimi czołgami i ciężkim uzbrojeniem, finansowany przez rosyjskich podatników, kosztował życie ponad 6 tysięcy Ukraińców, ale również setki młodych Rosjan, wysłanych tam (na Ukrainę) przez Kreml, żeby walczyć i umrzeć na wojnie, której (prowadzenie) ich rząd zaprzecza - oznajmiła Victoria Nuladn.
W zeszłym tygodniu Nuland mówiła przed komisją spraw zagranicznych Izby Reprezentantów amerykańskiego Kongresu, że tysiące rosyjskich żołnierzy zostało wysłanych na wschód Ukrainy, żeby wesprzeć prorosyjskich separatystów. Rosja wciąż kategorycznie zaprzecza oskarżeniom, że jest stroną konfliktu na Ukrainie.

Kijów: separatyści nie pozwalają na monitoring OBWE
Prorosyjscy separatyści nie pozwalają obserwatorom OBWE na monitorowanie procesu wycofywania ciężkiego uzbrojenia z linii walk na wschodzie Ukrainy, co oznacza, że łamią porozumienia pokojowe z Mińska - o tym mówił we wtorek szef ukraińskiego MSZ Pawło Klimkin.
Klimkin zapowiedział, że realizacja porozumień z Mińska będzie tematem posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony, które ma się odbyć w najbliższych dniach.

PAP/agkm

Czytaj także

Tusk: Zachód niegotowy do wojskowej pomocy Ukrainie. "Tli się nadzieja, że Rosja powstrzyma agresywne zachowania"

10.03.2015 23:06
Szef Rady Europejskiej Donald Tusk oświadczył, że kwestia zbrojenia Ukrainy przez USA jest wciąż przedmiotem debaty w tym kraju, jednak wszyscy mają nadzieję na pokojowe uregulowanie konfliktu.
Donald Tusk
Donald TuskFoto: PAP/EPA/SHAWN THEW
Posłuchaj
00'55 Przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk po rozmowach w Białym Domu. Relacja Marka Wałkuskiego z Waszyngtonu (IAR)
więcej

KRYZYS NA UKRAINIE - serwis specjalny >>>

Nikt nie jest gotowy na rozwiązanie siłowe w sprawie Ukrainy - dodał Donald Tusk.
Tusk przyznał we wtorek, w drugim dniu swej wizyty w Waszyngtonie, że wiele państw Unii Europejskiej opowiada się za tym, by decyzję w sprawie przedłużenia sankcji nałożonych na Rosję w odpowiedzi na jej agresywne działania na Ukrainie, podjąć dopiero na szczycie UE w czerwcu.
Przewodniczący Rady Europejskiej poinformował na konferencji prasowej dla polskich dziennikarzy, że wiceprezydent USA Joe Biden na spotkaniu z nim dzień wcześniej w Białym Domu wspomniał o możliwości zbrojenia Ukrainy przez Stany Zjednoczone, ale bez wchodzenia w szczegóły. - Z pewnością ta kwestia jest na stole, ale na razie wszyscy chcą raczej uniknąć takiego dramatycznego rozwoju wypadków i ciągle tli się nadzieja, że Rosjanie powstrzymają swoje agresywne zachowania. Dlatego nikt nie jest dzisiaj gotowy, żeby przeć do rozwiązań o charakterze militarnym - powiedział Tusk.
Podkreślił jednocześnie, że w Europie "na pewno dziś nie ma konsensusu, że należy angażować się w sposób militarny" w ten konflikt, a poza tym decyzja o zbrojeniu ukraińskiego wojska nie należy do UE, a mogą ją ewentualnie podjąć poszczególne państwa członkowskie. Przyznał, że Ukraina ma "momentami uzasadnione" poczucie osamotnienia, jeśli chodzi o jej walkę ze wspieraną przez Rosję rebelią na wschodzie kraju.

Co będzie z unijnymi sankcjami?

Przewodniczący Rady Europejskiej jeszcze przed wyjazdem do Waszyngtonu przyznawał, że UE nie jest obecnie gotowa na zaostrzenie sankcji wobec Rosji. Pytany, czy na najbliższym, marcowym szczycie przywódcy państw UE zgodzą się, by przynajmniej przedłużyć obecne sankcje, powiedział, że nie ma w tej sprawie jednolitego stanowiska.
- Moje wysiłki są nastawione na utrzymanie sankcji. (...) W Europie przeważa stanowisko, że decyzja o praktycznym przedłużeniu sankcji powinna zapaść w czerwcu. To stanowisko kilku państw. Niektóre kraje uważają, że powinno to się stać w marcu. To co jest minimum i, jak myślę, satysfakcjonującym także Waszyngton, to twarde stanowisko zapowiadające utrzymanie sankcji w wypadku naruszania porozumienia z Mińska i braku jego wdrożenia - powiedział Tusk. - To jestem w stanie przeprowadzić na najbliższej Radzie Europejskiej, a czy coś więcej się uda, to zobaczymy".
Pytany, co sądzi o pomyśle szefa Komisji Europejskiej Jean-Claude'a Junckera o ustanowieniu unijnej armii, Tusk powiedział, że "zwiększanie defensywnych możliwości Europy jest jak najbardziej uzasadnione". - Ale diabeł tkwi w szczegółach - dodał zastrzegając, że będzie musiał bliżej zapoznać się z propozycją Junckera, zanim się o niej wypowie.

Zgodzono się, że Rosja chce podzielić Zachód
Podsumowując swą pierwszą oficjalną wizytę w Waszyngtonie w roli przewodniczącego Rady Europejskiej, Tusk podkreślił, że jego rozmowy mają "bardzo duże znaczenie dla utrzymania jedności transatlantyckiej".
Podkreślił, że na spotkaniu z prezydentem Barackiem Obamą i jego najbliższymi współpracownikami bardzo otwarcie mówił, iż nie ma wątpliwości, że "w intencji naszych oponentów w wymiarze globalnym jest podzielenie Europy i podzielenie wspólnoty transatlantyckiej". Tusk mówił już o tym w poniedziałek przed rozmowami w Białym Domu, wprost określając Rosję jako "wroga", który próbuje podzielić Europę od wewnątrz, jak też dokonać podziałów między USA a UE.
- Jestem zbudowany reakcją strony amerykańskiej, bo jest właściwie identyczna (jak jego - PAP), że jedność działań UE i USA jest warunkiem sine qua non utrzymania elementarnej skuteczności naszej wspólnoty politycznej - powiedział Tusk.

Porozumienie mińskie jako ”najlepszy sposób” na powstrzymanie Rosji
Jeśli chodzi o Ukrainę, to - jak dodał - obie strony ustaliły, że będą wspólnie działać na rzecz implementacji porozumień mińskich. Zdaniem Tuska, zawarte w stolicy Białorusi w lutym oraz we wrześniu porozumienia dotyczące zawieszenia broni na wschodzie Ukrainy, są dziś "najlepszym sposobem na powstrzymywanie Rosji od agresywnych działań na Ukrainie". Ale pod warunkiem, że Zachód będzie działał wspólnie i zdecydowanie - zastrzegł.
Poza rozmowami z Obamą i Bidenem w Białym Domu, Tusk spotkał się też na Kapitolu z amerykańskimi senatorami: obecnym szefem senackiej komisji spraw zagranicznych Republikaninem Bobem Corkerem oraz z Demokratą Robertem Menendezem, który pełnił tę funkcję do końca ubiegłego roku. We wtorek rano złożył wizytę w Muzeum Holokaustu i przed wylotem do Europy miał też spotkanie z wpływowym senatorem Johnem McCainem.

PAP/agkm

Czytaj także: Szef MSZ Hiszpanii w Moskwie: ponosimy "wielkie straty" w związku z sankcjami UE wobec Rosji >>>

Czytaj także

Premier o armii europejskiej: diabeł tkwi w szczegółach, wkrótce będą rozmowy

10.03.2015 20:02
Dyskusja o europejskiej armii musi być wielopłaszczyznowa i na pewno będzie to temat najbliższej Rady Europejskiej - powiedziała premier Ewa Kopacz. O powołanie sił zbrojnych UE apeluje szef Komisji Europejskiej.
Premier Ewa Kopacz w drodze na posiedzenie rządu. Na drugim planie minister obrony, Tomasz Siemoniak
Premier Ewa Kopacz w drodze na posiedzenie rządu. Na drugim planie minister obrony, Tomasz SiemoniakFoto: PAP/Radek Pietruszka
Posłuchaj
00'27 Ewa Kopacz o idei armii europejskiej: trzeba znać odpowiedzi na kilka pytań (źr. IAR)
więcej

KRYZYS NA UKRAINIE - serwis specjalny >>>

Premier Ewa Kopacz dodała, że jest zwolenniczką metod dających poczucie bezpieczeństwa nie tylko Polakom, ale wszystkim Europejczykom.

Premier była pytana na wtorkowej konferencji prasowej, czy jej zdaniem wspólna europejska armia to dobry pomysł i czy taka armia jest potrzebna.

Kopacz powiedziała, że na pewno będzie to temat najbliższej Rady Europejskiej. - Ta dyskusja musi być wielopłaszczyznowa, bo oczywiście bezpieczeństwo, nie tylko w Polsce, ale i w Europie jest rzeczą najważniejszą – zaznaczyła.

Dodała, że ostatnia wizyta przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska w USA, jego rozmowa z prezydentem Barackiem Obamą, "budowanie wspólnego stanowiska co do bezpieczeństwa na świecie, ale również bardzo czytelnego stanowiska co do działań, które w tej chwili toczą się na Ukrainie i potępienie agresorów, jak również sprawy sankcji, to były tematy, to są tematy, którymi też będziemy się zajmować na Radzie Europejskiej" - mówiła premier.

Donald Tusk: Zachód nie jest gotowy, by pomóc militarnie Ukrainie; Kijów ma "momentami uzasadnione" poczucie osamotnienia  >>>

Pytania o NATO i fundusze

Ewa Kopacz powiedziała, że ma kilka pytań, które będzie chciała zadać na posiedzeniu Rady: czy tego rodzaju armia europejska byłaby w strukturach NATO, czy też byłaby strukturą równoległą. - Jak zwykle w takich przypadkach, gdy ktoś zgłasza pomysł, diabeł tkwi w szczegółach - powiedziała.

Drugą sprawą - mówiła premier - są fundusze na armię europejską. - Gdybyśmy rzeczywiście decydowali się na tego rodzaju formę zabezpieczenia Europy, to czy fundusze, które oczywiście płynęłyby ze wszystkich krajów europejskich, by taką armię stworzyć, czy byłyby odliczane od deficytów poszczególnych państw - powiedziała premier.

Zaznaczyła, że jest zwolennikiem rozszerzania wszelkich metod, które będą dawać poczucie bezpieczeństwa nie tylko Polakom, ale wszystkim Europejczykom.

Szef KE apeluje o utworzenie armii europejskiej

Szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker zaapelował w niedzielę na łamach "Welt am Sonntag" do krajów UE o utworzenie wspólnej armii europejskiej, aby bardziej wiarygodnie niż dotychczas reagować na przypadki zagrożenia pokoju w krajach UE lub z nią sąsiadujących. Juncker zaznaczył, że byłby to sygnał pod adresem Rosji, że "traktujemy poważnie zamiar obrony europejskich wartości".
Inicjatywę Junckera mocno poparła niemiecka minister obrony Ursula von der Leyen. W wywiadzie dla rozgłośni Deutschlandfunk szefowa resortu obrony powiedziała, że proces "zazębiania się" armii krajów UE zakończy się pewnego dnia powstaniem armii europejskiej. Integracja wojskowa Europy stworzy "mocny europejski filar" w NATO - dodała von der Leyen.
Pomysł Junckera poparło kilku wpływowych polityków niemieckiej koalicji rządowej. Szef komisji spraw zagranicznych Bundestagu Norbert Roettgen (CDU) uznał wspólną armię za "wizję na czasie", a Hans-Peter Bartels (SPD) tworzenie armii za "pilne zadanie". Polityka obronna UE jest ciągle jeszcze zorganizowana w oparciu o kryteria narodowe, co prowadzi do powielania działań i podnosi koszty - powiedział socjaldemokrata kierujący parlamentarną komisją obrony Bundestagu.

Rzecznika kanclerz Niemiec: UE porozmawia o armii najpewniej w czerwcu

Kanclerz Niemiec Angela Merkel popiera propozycję utworzenia wspólnej armii europejskiej, jednak uważa, że projekt ten jest "kwestią przyszłości" - powiedziała w poniedziałek zastępczyni rzecznika niemieckiego rządu Christiane Wirtz.
Szefowa rządu podziela pogląd, że należy dążyć do "pogłębionej współpracy wojskowej w Europie" - zaznaczyła Wirtz. Sytuacja na świecie stworzyła "nowe wyzwania, także w dziedzinie militarnej" - przyznała rzeczniczka. Jej zdaniem temat współpracy wojskowej znajdzie się w agendzie szczytu UE w czerwcu.

PAP/agkm