Wiadomości

Minister obrony narodowej: bardzo potrzebujemy obrony przeciwlotniczej na miarę XXI wieku

17.03.2015 10:07
Jak powiedział w radiowej Trójce szef MON Tomasz Siemoniak, nie jest jeszcze powiedziane, że to amerykańskie rakiety Patriot zostaną wybrane w ramach systemu obrony powietrznej Polski.
Wyrzutnia rakietowa typu Patriot
Wyrzutnia rakietowa typu Patriot Foto: Ministerie van Defensie/Stephan de Bruijn/Flickr
Posłuchaj
05'21 Szef MON Tomasz Siemoniak o decyzjach ws. systemu obrony przeciwlotniczej (Salon polityczny Trójki)
więcej

Pod koniec miesiąca amerykańskie rakiety Patriot trafią do Polski na ćwiczenia w ramach programu Atlantic Resolve. - Od ponad roku wspólnie z Amerykanami mamy bardzo intensywny program ćwiczeń - przypomniał w radiowej Trójce szef MON.

Tomasz Siemoniak wyjaśnił, że przećwiczone zostanie przerzucenie baterii przeciwlotniczej do Polski. Ćwiczenia odbędą się pod Warszawą.

Na pytanie, czy wykorzystanie rakiet Patriot w ćwiczeniach oznacza, że to one zostaną wybrane przez Polskę do systemu obrony powietrznej opartego na rakietach średniego zasięgu, powiedział, że nie obliguje nas współpraca z USA i wciąż jeszcze są analizowane oferty. Oprócz oferty amerykańskiej MON ma do wyboru francuski system SAMP/T.

Minister zapowiedział, że do końca kwietnia zespół, który rozpatruje oferty, wyda rekomendację.

- Bardzo potrzebujemy obrony przeciwlotniczej na miarę XXI wieku, jest to priorytet od trzech lat - podkreślił Tomasz Siemoniak. - To nie jest tylko zakup określonego sprzętu, ale jest to płaszczyzna głębokiej współpracy z rządami. Trzeba patrzeć na to bardzo kompleksowo - dodał.

Gość Trójki zaznaczył, że to będzie największe przedsięwzięcie w historii polskiej obronności.

Szef MON mówił również o przetargu na śmigłowce wielozadaniowe. Jak wyjaśnił, trwa praca nad oceną trzech ofert i w ciągu kilku tygodni poznamy jej wynik.

Tomasz Siemoniak powiedział także, że nie ma projektu powrotu do zasadniczej służby wojskowej. Dodał jednak, że powrócono do szkolenia rezerwistów. - Z roku na rok przewidujemy systematyczne zwiększanie liczby szkolonych rezerwistów, by osiągnąć poziom 35-40 tysięcy szkolonych rocznie - zapowiedział.

Trójka, bk

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Patrioty obronią Polskę? USA ćwiczą test szybkiego przerzutu baterii

13.03.2015 20:37
Pod koniec marca do Polski ma przybyć bateria przeciwlotnicza Patriot, należąca do pododdziału sił lądowych USA stacjonujących w Niemczech. Pododdział może liczyć do 100 żołnierzy i 30 pojazdów.
MIM-104 Patriot to amerykański rakietowy system ziemia-powietrze na mobilnej platformie samochodowej
MIM-104 Patriot to amerykański rakietowy system ziemia-powietrze na mobilnej platformie samochodowejFoto: PAP/DPA

- To jest ćwiczenie w ramach operacji Atlantic Resolve, to jest operacja Stanów Zjednoczonych, wzmacniająca Polskę i inne państwa Europy Wschodniej. W ramach tej operacji ćwiczyli Amerykanie w roku ubiegłym, ćwiczą w tym roku. Obok ćwiczeń wojsk pancernych, spadochroniarzy, sił powietrznych też uznaliśmy wspólnie z Amerykanami, że w warto przeprowadzić taki test szybkiego przerzutu baterii do Polski, ćwiczeń wspólnie z naszymi żołnierzami - poinformował szef MON Tomasz Siemoniak.

O ćwiczeniach mówił też ambasador USA w Polsce. - Jesteśmy gotowi umieścić te Patrioty i ćwiczyć to regionalnie, aby pokazać, że na wszelki wypadek, jeśli będzie takie zagrożenie, te Patrioty będą tutaj jak najszybciej, aby obronić Polskę - powiedział Stephen Mull w programie "Polityka przy kawie" w TVP1.

PAP podaje, że ćwiczenia z wykorzystaniem rakiet Patriot obędą się w ramach operacji, która ma na celu wzmocnienie sojuszników, zademonstrowanie swobody przemieszczania się wojsk NATO i odstraszanie potencjalnej agresji na wschodnich obrzeżach Sojuszu.

O tym, że w ramach manewrów operacyjnych Atlantic Resolve do Polski trafią rakiety Patriot przypomniał też w piątek rzecznik Pentagonu, płk Steven Warren, który dodał, że wobec kryzysu na Ukrainie USA chcą zamanifestować gotowość do wsparcia swych sojuszników.

Rzecznik Pentagonu: wspólne ćwiczenia polsko-amerykańskie

- Bateria amerykańskich rakiet Patriot będzie uczestniczyć w ćwiczeniach wraz z warszawską trzecią brygadą obrony powietrznej - powiedział rzecznik Pentagonu płk Steven Warren. Amerykański kontyngent będzie liczył około stu żołnierzy - dodał rzecznik Pentagonu. Przypomniał też, że "Polska i USA rozpoczęły współpracę w zakresie obrony powietrznej w latach 90. zanim Polska weszła do NATO".
AFP przypomina, że Polska wkrótce, być może jeszcze w tym roku, dokona wyboru swojego systemu obrony powietrznej opartego na rakietach średniego zasięgu, którego koszt może sięgnąć 10 mld euro. Rakiety typu Patriot NG (next generation - nowej generacji) są jednym z dwóch rozważanych przez Warszawę systemów.

Tomasz Siemoniak: rekord ćwiczeń zostanie pobity

Wicepremier Siemoniak mówi, że w ciągu najbliższych miesięcy należy spodziewać się wielu różnych przedsięwzięć. - W 2014 roku odeszliśmy od takiego planowania, że ćwiczenia były zaplanowane na parę lat z góry, można było sobie powiedzieć w 2012 roku co będzie 2014 roku. Teraz ćwiczymy bardzo intensywnie, zeszły rok był rekordowy, a w tym roku ten rekord na pewno pobijemy. Ćwiczymy w taki sposób, żeby to było prawdziwym testem, szybka decyzja - szybie działanie, przekonanie się, co jak działa - powiedział.
Wicepremier podkreślił, że po kilkunastu latach przerwy odbędą się ćwiczenia Kraj 2015 z udziałem najważniejszych władz państwowych. Mają to być ćwiczenia kryzysowe, sprawdzające funkcjonowanie różnych struktur państwa.
Swoją obecność w Polsce chcą też zaznaczyć siły USA. - Będziemy wydawać kilkanaście milionów dolarów na bazę lotniczą w Łasku, aby powiększyć tę bazę. Drawsko Pomorskie i na innych poligonach będziemy wydawać pieniądze, aby powiększyć i zmodernizować to. Myślę, że będzie to wielka korzyść, nie tylko dla Polski, ale także dla skuteczności całego Sojuszu. My możemy jak najszybciej, jeżeli to będzie potrzebne, przemieścić amerykańskich żołnierzy tutaj na terenie Polski - oświadczył ambasador Mull.
Ważna decyzja w sprawie "szpicy". Szef MON: w Bydgoszczy powstanie jednostka operacyjna NATO>>>

PAP/asop

Czytaj także

MON ujawnia plany wiosennych zakupów: obrona powietrzna, śmigłowce, okręty

15.03.2015 13:57
Jeszcze tej wiosny MON zamierza wybrać system przeciwrakietowy średniego zasięgu i bezzałogowce zdolne przenosić uzbrojenie. Trwa ocena ostatecznych ofert w przetargu na śmigłowce wielozadaniowe. Resort planuje też modernizację czołgów Leopard.
Pokaz śmigłowca S-70i Black Hawk w locie w PZL Mielec a Sikorsky Company
Pokaz śmigłowca S-70i Black Hawk w locie w PZL Mielec a Sikorsky CompanyFoto: PAP/Leszek Szymański

To część planu modernizacji technicznej, który na lata 2014-22 przewiduje zakupy broni i sprzętu za 130 mld zł. Zagraniczne zakupy mają się łączyć ze znacznymi korzyściami dla krajowego przemysłu - przekonuje MON, które od lata ubiegłego roku odpowiada też za offset.

Do końca kwietnia MON zamierza wskazać dostawcę zestawów przeciwlotniczych i przeciwrakietowych w programie Wisła. Wybór ma zostać dokonany między amerykańskim Patriotem, a oferowanym przez francuskie konsorcjum systemem SAMP/T, opracowanym przez przemysł europejski.

Dialog techniczny

Według MON żaden z oferentów zakwalifikowanych do ostatecznych rozmów nie spełnia wszystkich postawionych wymagań, ale ma je spełnić do 2022 r. Z negocjacji odpadło amerykańsko-niemiecko-włoskie konsorcjum proponujące system MEADS. MON uzasadniło, że system nie jest jeszcze w użyciu i producent nie może zaproponować rozwiązania przejściowego, zanim nastąpią docelowe dostawy. Dziewięć firm uczestniczy tymczasem w dialogu technicznym, który ma doprowadzić do wyboru zestawów obrony powietrznej średniego zasięgu - Narew.

W ramach modernizacji systemu obrony powietrznej, w tym przeciwrakietowej - co za priorytet uznali prezydent i rząd - oprócz sześciu baterii w programie Wisła i 11 zestawów krótkiego zasięgu wojsko chce kupić m. in. także 77 samobieżnych zestawów przeciwlotniczych Poprad, 152 wyrzutnie z 486 rakietami Piorun oraz mobilne radary Soła i Bystra.

Według ostatnich zapowiedzi na przełomie kwietnia i maja zostaną wybrane dwa systemy bezzałogowych samolotów zdolnych przenosić uzbrojenie. Program Zefir zakłada zakup czterech zestawów po trzy samoloty średniego pułapu i długiego trwania lotu (MALE) plus naziemne stacje naprowadzania; program Gryf (bezzałogowce o zasięgu taktycznym) przewiduje zakup 12 zestawów po cztery samoloty. Zefir ma być uzbrojony w rakiety kierowane i niekierowane, Gryf tylko w niekierowane. Wyboru dostawców uzbrojonych dronów resort zamierza dokonać spośród producentów amerykańskich i izraelskich. Warunkiem zawarcia kontraktu ma być jednak udostępnienie technologii polskim producentom uczestniczącym w przetargu na bezzałogowce rozpoznawcze. Przetarg na aparaty latające klasy mini i taktycznej (programy Wizjer i Orlik) ruszył w styczniu.

Rekordowo szybka zgoda władz USA

Wojsko szuka aparatów do systemów kierowania ogniem broni dalekiego zasięg, jak pociski NSM Morskiej Jednostki Rakietowej, artyleria rakietowa czy pociski JASSM, w które mają zostać uzbrojone samoloty F-16. Wart 250 mln dolarów kontrakt na 40 pocisków powietrze-zmienia o zasięgu ok. 370 km podpisano w grudniu po rekordowo szybkiej zgodzie władz USA na sprzedaż tej broni.

Nie są to jedyne pociski manewrujące, w jakie ma być uzbrojona polska armia. Przed kilkoma miesiącami zapadła decyzja, że bronią tego rodzaju mają dysponować także nowe okręty podwodne. Na sierpień MON planuje uruchomienie postępowania na zakup trzech okrętów, które do 2025 r. zastąpią jednostki klasy Kobben i ORP Orzeł.

Dostawą okrętów podwodnych dla Polski są zainteresowane stocznie z Francji, Niemiec i Szwecji. W grę wchodzą także producenci z Hiszpanii i Korei Południowej. Francuzi z grupy DCNS proponują okręty typu Scorpene uzbrojone w pociski manewrujące produkowane przez MBDA, zdolne razić cele naziemne w promieniu 1000 km od okrętu. Jest to jednak oferta powiązana, pocisk jest dostępny tylko w razie wyboru okrętu Scorpene. By móc ewentualnie uzbroić okręt innego producenta w pociski tej klasy, Polska wystąpiła w styczniu do rządu USA z pytaniem o sprzedaż 24 pocisków Tomahawk.

Zakupy pocisków manewrujących - uzbrojenia mającego zniechęcać potencjalnego agresora możliwością dotkliwej odpowiedzi - to część programu, któremu rząd nadał nazwę "polskie kły". W ten pomysł na odstraszanie wpisują się także zdolności rozpoznania i rażenia z użyciem latających bezzałogowców i zwiększanie zdolności bojowych wojsk specjalnych.

Plany modernizacji Marynarki Wojennej przewidują także m.in. zamówienie trzech okrętów obrony wybrzeża Miecznik i takiej samej liczby patrolowców Czapla. Podobnie jak w przypadku mniejszych samolotów bezzałogowych stroną kontraktu ma być polski przemysł, nawet w razie wykorzystania elementów z importu. Trwają tez prace nad patrolowcem Ślązak, budowanym zamiast zaniechanej korwety Gawron.

70 śmigłowców wielozadaniowych

Na ten rok ministerstwo zapowiada też rozstrzygnięcie przetargu na 70 śmigłowców wielozadaniowych. Trzy oferty to: Sikorsky Black Hawk w wersji S-70i produkowanej w PZL Mielec, AW149 konsorcjum AgustaWestland i PZL Świdnik oraz Airbus Helicopters (dawniej Eurocopter) H225M (wcześniejsze oznaczenie EC725).

PZL Mielec/x-news

W lipcu ubiegłego roku od analizy rynku rozpoczął się program Kruk, dotyczący wyposażenia Wojsk Lądowych w nowy śmigłowiec bojowy. Przetarg na 30 maszyn tej kategorii miał ruszyć w 2018 r., program przyspieszono wobec rosyjskiej agresji na Ukrainę.

Po latach przerw i problemów technicznych w 2016 r. wojsko ma otrzymać pierwsze armatohaubice Krab na nowym podwoziu. W 2012 r. do armii trafiło osiem wozów; próby wykazały m.in. problemy z silnikiem i układem paliwowym, w blachach pojawiały się mikropęknięcia. Ze 120 Krabów 36 będzie miało podwozia wyprodukowane w Korei Południowej, podwozia dla kolejnych 84 mają być wytwarzane na licencji w Polsce.

W lutym żołnierze wojsk pancernych pierwszy raz ćwiczyli na poligonie wykorzystując czołgi Leopard 2A5. W ubiegłym roku Polska kupiła od Niemiec 119 wozów, w tym 105 w wersji 2A5 oraz 14 w wersji 2A4. W latach 2002-03 128 czołgów w tej starszej wersji z nadwyżek Bundeswehry trafiło już do Wojska Polskiego. W tym roku ma ruszyć ich od dawna oczekiwana modernizacja. Wojsko chce m.in. zmienić systemy kierowania ogniem, stabilizacji wieży i łączności, wzmocnić pancerz. Liderem modernizacji niemieckich czołgów ma być Bumar Łabędy, należący do Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Modernizacja 128 wozów z pierwszych dostaw miałaby się dokonać do roku 2020.

Czytaj też<<<Polska kupi Tomahawki? Tomasz Siemoniak: pytaliśmy Amerykanów o te pociski>>>

PAP,kh