Spór Ewy Kopacz i Beaty Szydło o elektrownię atomową w Polsce

04.10.2015 18:02
Kwestia budowy elektrowni atomowej w Polsce stała się tematem medialnej wymiany zdań między Ewą Kopacz a Beatą Szydło.
Audio
  • 00'25
    Premier po raz kolejny zapewnia, że węgiel jest podstawą bezpieczeństwa energetycznego Polski/IAR
  • 00'21
    Beata Szydło o programie rządu Ewy Kopacz w sprawie energetyki jądrowej/IAR
Elektrownia atomowa
Elektrownia atomowa Foto: Pixabay.com

Kandydatka PiS na premiera oceniła, że rząd PO-PSL nie mówi prawdy w sprawie energetyki jądrowej. W ten sposób Beata Szydło skrytykowała premier za niedzielną wypowiedź. Ewa Kopacz powiedziała, że "w przeciwieństwie do jej oponentów politycznych nie ma w tyle głowy budowania po cichu elektrowni atomowych".

Beata Szydło tłumaczyła na konferencji prasowej w Tarnowie, że już w 2009 roku Platforma ogłosiła program rozwoju energetyki jądrowej a dziś premier Kopacz się od niego odcina. - W 2014 roku w styczniu zostało to wdrażane w życie. Nie kto inny jak pochodzący właśnie stąd, z Tarnowa, minister Aleksander Grad został szefem tego projektu, pobierał sowite apanaże co miesiąc a dzisiaj premier Kopacz mówi, że nie ma takich planów. Więc trzeba zapytać na co i dlaczego wydano pieniądze podatników - podkreślała kandydatka PiS na premiera.

Beata Szydło uważa, że w tej sprawie Ewa Kopacz nie panuje nad pracami rządu. - Trzeba się zastanowić czy nie będzie tak, że premier Kopacz sama o sobie zacznie mówić - nazywam się chaos, jeden wielki chaos - mówiła wiceszefowa PiS.

Premier Ewa Kopacz zapewniła w niedzielę na konferencji prasowej, że to węgiel jest podstawą bezpieczeństwa energetycznego Polski.

- W przeciwieństwie do moich oponentów politycznych nie mam w tyle głowy budowania po cichu elektrowni atomowych (...) Gdy pytali mnie moi koledzy w Europie, niekoniecznie przychylni węglowi kamiennemu, twardo powtarzałam, że bezpieczeństwo energetyczne Polski oparte jest na naszych naturalnych surowcach, a więc na węglu brunatnym i węglu kamiennym - mówiła szefowa rządu.

Jak przypomniała, jeszcze przed rozpoczęciem kampanii wyborczej stanęła przed wyborem,"czy zamknąć 11 kopalń i zwolnić ponad 100 tys. ludzi", czy zrobić wszystko, żeby kopalnie - "wspierane przez kolejne rządy, były na tyle już w tej chwili wydolne, i na tyle się bilansowały, żeby państwo nie musiało ingerować, ani nie musiało dopłacać do tego, żeby było na wypłaty w każdym kolejnym miesiącu".

Do końca września miała zostać utworzona Nowa Kompania Węglowa, której celem jest ratowanie bankrutujących kopalni. Termin nie został dotrzymany, ale rząd zapowiada, że spółka powstanie w ciągu najbliższych tygodni.

IAR/iz

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak
Cichociemni