Wiadomości

Ataki na kobiety w Niemczech. Szef policji w Kolonii zawieszony

08.01.2016 18:05
- Ten krok był konieczny, by przywrócić społeczeństwu zaufanie do policji i wiarę w jej zdolność do działania - powiedział dziennikowi "Koelner Stadt-Anzeiger" minister spraw wewnętrznych w rządzie landu Nadrenii Północnej-Westfalii Ralf Jaeger.
Jeszcze w czwartek szef kolońskiej policji wykluczył możliwość dymisji
Jeszcze w czwartek szef kolońskiej policji wykluczył możliwość dymisjiFoto: PAP/EPA/MAJA HITIJ
Posłuchaj
00'48 Zidentyfikowano część odpowiedzialnych za ataki na kobiety. Relacja Wojciecha Szymańskiego z Berlina (IAR)
12'16 Z Jerzym Haszczyńskim o postawie Niemców wobec wydarzeń w Kolonii rozmawia Paweł Reszka (Puls świata)

W nocy z 31 grudnia na 1 stycznia grupa licząca ponad tysiąc mężczyzn, według świadków "o wyglądzie wskazującym na

Czytaj więcej:
polizei.JPG
Wśród ofiar napaści nie ma Polek

pochodzenie z krajów arabskich lub Afryki Północnej", zebrała się w okolicach dworca głównego w Kolonii i znajdującej się nieopodal katedry. Młodzi mężczyźni obrzucali petardami innych uczestników zabawy pod gołym niebem.

Z tłumu wyodrębniały się mniejsze grupy, które osaczały kobiety, napastowały je, a następnie okradały. Do tej pory na policję zgłosiło się ponad 120 poszkodowanych.

- Nagle mężczyźni, którzy byli wokół nas, zaczęli nas dotykać. Obmacywali wszędzie, chwytali za miejsca intymne. Pomyślałam, że jeśli przetrzymają nas w tym tłumie, to będą mogli nas zabić albo zgwałcić i nikt nawet tego nie zauważy. Nie byłyśmy w stanie się bronić, nie było też nikogo, kto mógłby pomóc - opowiedziała jedna z ofiar.


x-news.pl, DE RTL TV

Fala krytyki pod adresem policji

Po tych wydarzeniach na policję posypały się gromy. Szef niemieckiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Thomas de Maiziere w rozmowie z telewizją ARD, stwierdził między innymi, że funkcjonariusze nie mogą czekać z reakcją na skargi ofiar.

W Nowy Rok kolońska policja ogłosiła, że w sylwestra nie doszło do poważniejszych incydentów. Atmosferę panującą przed dworcem głównym i katedrą określiła jako pokojową. Potem przyznała, że nie miała pojęcia o napaściach na kobiety, bo funkcjonariusze zajęci byli zapewnianiem bezpieczeństwa uczestnikom zorganizowanych zabaw.

Jednak raport funkcjonariusza kierującego akcją policji w Kolonii, do którego dotarła w czwartek telewizja ZDF, podważa stanowisko kierownictwa kolońskiej policji. Z dokumentu wynika, że osoby poszkodowane informowały funkcjonariuszy o napaściach jeszcze przed północą.

Zdaniem autora raportu liczba funkcjonariuszy skierowanych do akcji była niewystarczająca. "Panował chaos, mogło dojść do wypadków śmiertelnych" - ocenił policjant.

Według niego tłum wykazywał całkowity brak szacunku dla stróżów prawa. "Jestem Syryjczykiem, musisz traktować mnie uprzejmie, zaprosiła mnie pani Merkel" - miał powiedzieć jeden z agresywnych mężczyn. Inni darli dokumenty uprawniające ich do pobytu w Niemczech, mówiąc, że jutro załatwią sobie nowe.

"Sytuacja była dla policji upokarzająca, nie mogliśmy pomóc wszystkim" - konkluduje funkcjonariusz. Jak zaznaczył, w ciągu 29 lat służby nie doświadczył nigdy przedtem takiego braku respektu dla władzy.

Po upublicznieniu raportu prezydent (komendant okręgowy) policji w Kolonii Wolfgang Albers wykluczył możliwość swojej dymisji. - W tej sytuacji jestem tutaj potrzebny - stwierdził.

Zidentyfikowano ponad 30 sprawców

Czytaj więcej:
polizei 1200.jpg
Napaści na kobiety w Austrii, Szwajcarii i Finlandii

Jak poinformował w piątek rzecznik niemieckiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Tobias Plate, ustalono tożsamość 31 sprawców.

Wśród nich są dwie osoby z niemieckim paszportem, reszta to obcokrajowcy - Algierczycy, Marokańczycy, Syryjczycy i Irakijczycy, a także jeden Amerykanin. - 18 skontrolowanych osób miało status azylanta lub oczekiwało na decyzję o przyznaniu azylu - poinformował Plate.

Żadnemu z podejrzanych nie postawiono zarzutu o napaść seksualną.

Zaostrzenie dyskusji o imigrantach

Incydenty w Kolonii doprowadziły do zaostrzenia toczącej się w Niemczech od miesięcy dyskusji o polityce migracyjnej rządu kanclerz Angeli Merkel.

Krytycy kanclerz domagają się ograniczenia liczby osób wpuszczanych do kraju, deportowania obcokrajowców wchodzących w kolizję z prawem czy też wręcz zamknięcia granic. Zwolennicy polityki "otwartych drzwi" ostrzegają, by nie "potępiać w czambuł wszystkich uchodźców".

Sama Merkel oświadczyła, że napaści seksualne, do jakich doszło w sylwestra w Kolonii, "ujawniły pogardę wobec kobiet, której należy się przeciwstawić z całą mocą".

Kanclerz opowiedziała się za wyciągnięciem "daleko idących konsekwencji". Jej zdaniem trzeba zastanowić się, czy deportacje cudzoziemców, którzy weszli w konflikt z prawem, są przeprowadzane w wystarczającym stopniu. - Musimy wysłać w tej sprawie jednoznaczny sygnał - powiedziała kanclerz.



x-news.pl, RUPTLY

IAR, PAP, kk

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Ataki na kobiety w Niemczech. Raport obciąża kierownictwo policji w Kolonii

08.01.2016 10:54
Zgromadzony tłum złożony głównie z imigrantów wykazywał całkowity brak szacunku dla stróżów prawa – pisze autor raportu.
Policja w Kolonii jest oskarżana o bierność
Policja w Kolonii jest oskarżana o biernośćFoto: PAP/EPA/OLIVER BERG
Posłuchaj
00'45 Niemiecka policja ustala tożsamość szesnastu mężczyzn podejrzewanych o atakowanie w noc sylwestrową kobiet na dworcu w Kolonii. Relacja z Berlina Wojciecha Szymańskiego/IAR
00'52 Większość sprawców ataków w Kolonii stanowili imigranci, którzy dopiero co przyjechali do Niemiec. Relacja Wojciecha Szymańskiego (IAR)

Raport funkcjonariusza kierującego akcją policji w Kolonii, gdzie w sylwestra doszło do napaści seksualnych na kobiety, podważa stanowisko kierownictwa kolońskiej policji, które twierdzi, że dowiedziało się o ekscesach z dużym opóźnieniem - podała ZDF.

CZYTAJ DALEJ
waszczykowski663.jpg
List polskiego MSZ do władz w Berlinie ws. napadów na kobiety w Niemczech

Przedstawiciele komendy głównej policji w Kolonii utrzymują, że funkcjonariusze otrzymali pierwsze sygnały o napastowaniu kobiet na placu przed kolońską katedrą dopiero przed godz. 1 w nocy z 31 grudnia na 1 stycznia. Z wewnętrznego raportu policji federalnej, do którego dotarła redakcja telewizji ZDF, wynika, że skala zagrożeń znana była już przed godz. 23.

Dziennik "Die Welt" podaje tymczasem na swoich stronach internetowych, że większość sprawców stanowili imigranci, którzy dopiero co przyjechali do Niemiec, głównie Syryjczycy. Gazeta powołuje się na wypowiedzi anonimowych kolońskich policjantów. Zaprzeczają oni oficjalnej wersji wydarzeń przedstawianej przez szefostwo policji.

DE RTL TV/x-news

Autor raportu, "funkcjonariusz policji federalnej na kierowniczym stanowisku" pisze, że osoby poszkodowane informowały o napaściach już w chwili przybycia policjantów na miejsce wydarzeń. "Oburzeni przechodnie podbiegali do policjantów, informując ich o bójkach, kradzieżach i molestowaniu seksualnym" - czytamy w raporcie.

Zdaniem pragnącego zachować anonimowość policjanta liczba funkcjonariuszy skierowanych do akcji była niewystarczająca. "Panował chaos, mogło dojść do wypadków śmiertelnych" - pisze policjant.

Zgromadzony tłum złożony głównie z imigrantów wykazywał całkowity brak szacunku dla stróżów prawa. "Jestem Syryjczykiem, musisz traktować mnie uprzejmie, zaprosiła mnie pani Merkel" - cytuje autor raportu jednego z uczestników. Uczestnicy demonstracyjnie darli dokumenty uprawniające ich do pobytu w Niemczech, mówiąc, że jutro załatwią sobie nowe. Kobiety, zarówno samotne jak i w towarzystwie, zmuszone były do "biegu przez rózgi" pomiędzy szpalerem pijanych mężczyzn.

"Sytuacja była dla policji upokarzająca, nie mogliśmy pomóc wszystkim" - konkluduje funkcjonariusz. Jak zaznaczył, w ciągu 29 lat służby nie doświadczył nigdy przedtem takiego braku respektu dla władzy.

W wydanym w Nowy Rok komunikacie kolońska policja oceniła atmosferę panującą przed dworcem głównym i katedrą jako pokojową. Dopiero następnego dnia władze poinformowały o napaściach. Media uczyniły to dopiero na początku tego tygodnia.

Kontrole policji

Policja w Kolonii w noc sylwestrową, gdy w okolicach dworca doszło do napaści seksualnych, skontrolowała kilkudziesięciu podejrzanie zachowujących się mężczyzn, z których część stanowili uchodźcy - poinformował tymczasem rzecznik związku zawodowego policji.

- Z tego, co mi wiadomo, w co najmniej 80 przypadkach sprawdzono dokumenty tożsamości, dokonano zatrzymań i aresztowań - powiedział gazecie "Welt am Sonntag" regionalny szef związku zawodowego policji (GdP) Arnold Plickert.

- Według moich kolegów wielu skontrolowanych mężczyzn przedstawiło zaświadczenia o rejestracji wydane przez Federalny Urząd Migracji i Uchodźców - dodał Plickert, zaznaczając, że "wśród sprawców z pewnością byli uchodźcy".

Jak zaznacza "Der Stern", nie jest jasne, dlaczego akurat ci mężczyźni zostali wylegitymowani.

Wcześniej "Welt am Sonntag" pisał, powołując się na jednego z policjantów, że "tylko w przypadku niewielkiej mniejszości skontrolowanych osób chodziło o mieszkańców krajów Afryki Północnej, w większości byli to Syryjczycy".

Także "Koelner Stadt-Anzeiger" podawał za źródłami w kręgach policyjnych, że "kierownictwo policji już w noc sylwestrową było świadome, że w przypadku wielu spośród około 100 skontrolowanych młodych mężczyzn chodziło o uchodźców z Syrii, Iraku i Afganistanu, którzy mieszkali w Niemczech od niedawna".

Policja informowała w czwartek, że zidentyfikowała dotychczas 16 osób podejrzanych o udział w napaściach seksualnych i rabunkowych na kobiety w sylwestra w Kolonii. Liczba zawiadomień o popełnieniu przestępstwa składanych przez ofiary molestowania wzrosła do 121. W Hamburgu, gdzie miały miejsce podobne incydenty, zgłosiły się 53 poszkodowane. Trzy czwarte zgłoszeń dotyczy napaści seksualnych.

Zdaniem niemieckich mediów prawdopodobna jest dymisja prezydenta (komendanta okręgowego) policji w Kolonii Wolfganga Albersa. W poniedziałek Albers ma przedstawić w parlamencie Nadrenii Północnej-Westfalii sprawozdanie z pracy policji. On sam wykluczył możliwość swojej dymisji. - W tej sytuacji jestem tutaj potrzebny - powiedział.

Nie tylko w Niemczech

Ofiary zaczęły zgłaszać się na policję po obszernych doniesieniach mediów na temat przypadków molestowania seksualnego kobiet przez nieznanych mężczyzn o cudzoziemskim wyglądzie w Kolonii w Niemczech.

Austria

Jak poinformowała w czwartek rzeczniczka policji w Salzburgu Valerie Hillebrand, na policję zgłosiły się kobiety, które miały być molestowane przez cudzoziemców w okresie świątecznym i w sylwestra. Nie podała konkretnej liczby zgłoszeń.

- Krajowy Urząd Kryminalny sprawdza, czy doszło do zorganizowanych napaści bądź czy można znaleźć powiązania między pojedynczymi sprawcami lub grupami sprawców - zaznaczyła Hillebrand.
Austriackie media opisały kilka przypadków. Dziennik "Oesterreich" poinformował, że 26 grudnia w Salzburgu dwie młode kobiety zostały napadnięte przez "15 młodych cudzoziemców", gdy nad ranem wracały z jednego z klubów.

W noc sylwestrową 28-letni Afgańczyk miał molestować seksualnie 58-letnią mieszkankę Salzburga. Tego samego dnia 23-letni Syryjczyk dopuścił się w Salzburgu molestowania 20-letniej kobiety z Bawarii.
Agencja APA podała, że 4 stycznia 22-letnia mieszkanka Salzburga zgłosiła się na komisariat. Dwóch nieznanych jej mężczyzn miało się dopuścić wobec niej molestowania seksualnego. Mężczyźni ci - według 22-latki - byli "zagranicznego pochodzenia" i odłączyli się do grupy ok. 10 osób. Kobiecie ukradziono telefon komórkowy.

6 stycznia policja zatrzymała 24-letniego Afgańczyka, który tego dnia molestował seksualnie 28-letnią mieszkankę Salzburga w jednym z lokali. Ochrona zatrzymała sprawcę i przekazała go policji.
Austriacka minister spraw wewnętrznych Johanna Mikl-Leitner zapowiedziała, że policja będzie postępowała zgodnie z zasadą "zerowej tolerancji".

- Jedno jest pewne - my, kobiety na pewno nie pozwolimy ani na milimetr ograniczyć naszej swobody poruszania się w przestrzeni publicznej - podkreśliła.

Szwajcaria

Szwajcarska policja przekazała w czwartek, że wszczęła śledztwo w związku ze skargami na molestowanie seksualne i kradzieże w noc sylwestrową.

Niemiecki minister spraw wewnętrznych Thoma de Maiziere o atakach na kobiety/DE RTL TV/x-news

W nocy z 31 grudnia na 1 stycznia na ulicach Zurychu bawiło się ok. 120 tys. osób. Zgłoszono ok. 25 kradzieży.

Policja, analizując te sprawy, wykryła, że kobiety padły też ofiarą agresji i molestowania seksualnego. Sześć kobiet zeznało, że zostały otoczone i były napastowane przez "wielu mężczyzn o ciemnej skórze", którzy wmieszali się w tłum.

Policja zaapelowała do świadków wydarzeń i ewentualnych ofiar o składanie skarg i informacje.
- Jest to scenariusz trochę podobny do tego, co stało się w Kolonii i innych niemieckich miastach - powiedział agencji AFP rzecznik policji w Zurychu, Margo Cortesi.

Finlandia

W noc sylwestrową w Helsinkach odnotowano niespotykaną skalę molestowania seksualnego kobiet - poinformowała w czwartek fińska policja.

Służby patrolujące helsińskie ulice 31 grudnia stwierdziły na centralnym placu, gdzie bawiło się ok. 20 tys. osób, "wiele przypadków molestowania seksualnego". Dotychczas nie wpłynęły jednak żadne skargi w związku z tą sytuacją.

Trzy przypadki napaści seksualnych, z których dwa zakończyły się formalnymi skargami, zgłoszono natomiast po zajściach na największym dworcu w stolicy Finlandii, gdzie zebrało się ok. 1000 imigrantów, głównie Irakijczyków.

Aresztowano trzech podejrzanych - ubiegających się o azyl.

- Takich przypadków molestowania nie było w czasie sylwestra w ubiegłym roku, ani przy żadnej innej okazji... To całkowicie nowe zjawisko w Helsinkach - oznajmił Ilkka Koskimaki, zastępca komendanta stołecznej policji.

pp/PAP/IAR