Wiadomości

Będzie proces w sprawie organizacji lotu polskiej delegacji do Smoleńska

27.01.2016 21:06
Sąd Okręgowy w Warszawie odmówił umorzenia procesu pięciu osób oskarżonych w trybie prywatnym przez rodziny ofiar katastrofy smoleńskiej o niedopełnienie obowiązków przy organizacji lotu prezydenta Lecha Kaczyńskiego do Smoleńska 10 kwietnia 2010 roku.
Podwozie Tu-154M na miejscu katastrofy
Podwozie Tu-154M na miejscu katastrofyFoto: staszewski/Wikimedia Commons/CC
Posłuchaj
00'28 Sąd nie zgodził się na umorzenie, ponieważ na pierwszym posiedzeniu nie może ocenić aktu oskarżenia i przesądzać o winie lub niewinności oskarżonych - mówił sędzia Hubert Gąsior (IAR)

Postanowienie jest prawomocne. Proces ruszy 31 marca.

Obrona chciała umorzenia postępowania z braku znamion przestępstwa - jak w 2014 roku uznała Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga, która prawomocnie umorzyła śledztwo w sprawie.

Oskarżyciele prywatni byli przeciwni umorzeniu. Oskarżycielami prywatnymi (jest ich w sumie 11) są bliscy m.in. Anny Walentynowicz, Bożeny Mamontowicz-Łojek, Janusza Kochanowskiego, Sławomira Skrzypka i Zbigniewa Wassermanna.

Oskarżeni to: Tomasz Arabski (były szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów i odwołany niedawno ambasador w Hiszpanii), dwoje urzędników kancelarii premiera - Monika B. i Mirosław K. oraz dwoje pracowników ambasady RP w Moskwie - Justyna G. i Grzegorz C.

Uzasadniając odmowę umorzenia sprawy, sąd wskazał, że merytoryczna ocena dowodów możliwa jest tylko podczas procesu.

- Na posiedzeniu, podczas wstępnej kontroli aktu oskarżenia, sąd nie może oceniać dowodów pod względem merytorycznym, to znaczy uznać, że przesądzają one o zasadności oskarżenia lub uznać, iż są one niewiarygodne i odrzucić je jako podstawę rozstrzygnięcia - powiedział sędzia Hubert Gąsior.

Dodał, że umorzenie przed rozpoczęciem procesu byłoby możliwe, gdyby brak było jakichkolwiek dowodów w sprawie, ale nie może być wynikiem oceny tych dowodów. Wskazał, że nie wszystkie zeznania świadków złożone w śledztwie są zgodne, a sąd nie może przed rozprawą uznać jednych z tych zeznań za wiarygodne, a innych za niewiarygodne.


x-news.pl, TVN24

Małgorzata Wassermann powiedziała, że jest to jedyna decyzja, jaka mogła zapaść przy tak obszernym materiale dowodowym. Podkreśliła, że postanowienie sądu w żaden sposób nie przesądza ani o winie, ani o niewinności osób, które są oskarżone.

Minister obrony narodowej Antoni Macierewicz stwierdził, że decyzja sądu w sprawie organizacji lotu polskiej delegacji do Smoleńska, jest "naturalna i oczywista". Ocenił, że odmowa rozpatrzenia takiego aktu oskarżenia byłaby rzeczą niebywałą. 

- Jeśli są jakieś wątpliwości, muszą zostać wyjaśnione - oznajmił nowy szef Platformy Obywatelskiej Grzegorz Schetyna. Schetyna ma nadzieję, że prowadzone przez Wojskową Prokuraturę postępowanie pomoże w szybkim rozstrzygnięciu tej kwestii.


x-news.pl, TVN24

Prywatny akt oskarżenia

Prywatny akt oskarżenia pod koniec 2014 roku złożył ówczesny pełnomocnik części rodzin ofiar katastrofy, mec. Piotr Pszczółkowski (w grudniu 2015 roku został on wybrany przez Sejm na sędziego Trybunału Konstytucyjnego - zastąpili go inni adwokaci).

Podstawą aktu oskarżenia jest art. 231 par. 1 Kodeksu karnego, który przewiduje do trzech lat więzienia za niedopełnienie obowiązków funkcjonariusza publicznego.

Akt oskarżenia wniesiono po tym, gdy praska prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie organizacji lotów do Smoleńska. Jeśli prokuratura prawomocnie umarza śledztwo w sprawie przestępstwa ściganego z oskarżenia publicznego, osoby pokrzywdzone mogą wnieść do sądu tzw. subsydiarny akt oskarżenia.

Taka sprawa toczy się jak każdy normalny proces karny, z tą różnicą, że oskarżycielem jest pokrzywdzony, a nie prokurator - gdyż sprawa toczy się z oskarżenia prywatnego, a nie publicznego.

W maju 2015 roku Sąd Apelacyjny (SA) w Warszawie uwzględnił wniosek Sądu Rejonowego (SR) dla Warszawy-Śródmieścia, do którego wpłynął akt oskarżenia, by sprawę przekazać do Sądu Okręgowego (SO).

SR powołał się na "szczególną wagę sprawy oraz jej zawiłość". Akta umorzonego śledztwa liczą 233 tomy, w tym 36 akt niejawnych.

Co stwierdziła prokuratura?

Prokuratura oceniła, że choć były nieprawidłowości przy organizacji lotów, to nie wystarczają one do postawienia zarzutów. W śledztwie stwierdzono "poważne naruszenie" przepisów, m.in. Instrukcji HEAD z 2009 roku przez urzędników Kancelarii Prezesa Rady Ministrów (KPRM) w sprawie dysponowania wojskowym specjalnym transportem lotniczym.

"Nie miały one bezpośredniego związku z przygotowaniem wizyt z 7 i 10 kwietnia 2010 roku, natomiast dotyczyły szeregu czynności podejmowanych w okresie poprzedzającym katastrofę" - napisano w ujawnionym uzasadnieniu umorzenia.

Polegały one m.in. na: niewywiązywaniu się z obowiązku ustalania limitów dysponowania wojskowym transportem lotniczym na potrzeby osób uprawnionych, nierzetelnego prowadzenia ewidencji czy bezpodstawnej odmowy skorzystania z wojskowego specjalnego transportu lotniczego przez podmiot do tego uprawniony.

"Brak wiedzy urzędników w zakresie przepisów, będących przedmiotem ich codziennej pracy, musi zostać oceniony negatywnie. Dotyczy to przede wszystkim osób odpowiedzialnych za zapewnienie wojskowego specjalnego transportu lotniczego, tj. zastępcy dyrektora biura dyrektora generalnego Moniki B. i radcy szefa KPRM w biurze dyrektora generalnego Mirosława K." - napisała prokuratura.

Według niej odpowiedzialność spoczywa na tych funkcjonariuszach, nad którymi obowiązek nadzoru ciążył - "na szefie KPRM Tomaszu Arabskim, który - jak wykazano - scedował na te osoby nałożone na niego obowiązki".

Według uzasadnienia, w działaniu ambasady RP w Moskwie "występowały liczne nieprawidłowości, sprowadzające się z jednej strony do zbyt późnego i niestarannego przekazywania informacji, albo wręcz nieprzekazywania informacji, pomiędzy zaangażowanymi w przygotowania instytucjami i podmiotami, w tym rosyjskimi, a z drugiej do braku właściwej i natychmiastowej reakcji na nieudzielanie informacji przez stronę rosyjską".

"Jaskrawym tego przykładem jest zwłoka pracowników Ministerstwa Spraw Zagranicznych w notyfikowaniu stronie rosyjskiej wizyty prezydenta Lecha Kaczyńskiego, czy też olbrzymia opieszałość w uzyskaniu przez pracowników ambasady RP w Moskwie zgód dyplomatycznych na przelot samolotów specjalnych w dniach 7 i 10 kwietnia 2010 roku" - dodano.

***

W katastrofie 10 kwietnia 2010 roku zginęło 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński, jego małżonka i wielu wysokich rangą urzędników państwowych i dowódców wojskowych.

Zobacz serwis specjalny poświęcony katastrofie smoleńskiej>>>

Polskie śledztwo prowadzi Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie, która postawiła zarzuty dwóm kontrolerom lotów ze Smoleńska (dotychczas nie zdołała im ich przedstawić) oraz dwóm oficerom z rozwiązanego po katastrofie 36. pułku lotniczego.

Własne śledztwo prowadzi strona rosyjska, która wiele razy podkreślała, że przed jego zakończeniem nie zwróci Polsce wraku Tu-154 i jego "czarnych skrzynek".

PAP, IAR, kk

Zobacz więcej na temat: katastrofa smoleńska
Komentarze1
aby dodać komentarz
Cien2016-01-28 06:50 Zgłoś
Czekam na proces i potępienie osób, które zmusiły pilotów do lądowania w bardzo złych warunkach pogodowych, wbrew zaleceniom kontrolerów. Może się doczekam.

Czytaj także

Szef MSWiA: w maju poznamy raport dotyczący przygotowania przez BOR wizyty prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Smoleńsku

18.01.2016 10:40
- Jest czymś skandalicznym, że były szef BOR po katastrofie smoleńskiej został awansowany przez byłego prezydenta Bronisława Komorowskiego - powiedział w radiowej Trójce Mariusz Błaszczak.
Miejsce katastrofy Tu-154M
Miejsce katastrofy Tu-154MFoto: Serge Serebro/Vitebsk Popular News/Wikimedia Commons
Posłuchaj
03'37 Mariusz Błaszczak przekonuje o potrzebie wyjaśnienia działalności BOR w trakcie katastrofy smoleńskiej. Rozmawiała Beata Michniewicz (Salon polityczny Trójki)

Gość "Salonu politycznego Trójki" przekonywał, że powołanie specjalnego zespół w BOR, który szczegółowo zbada przygotowanie wizyty z 10 kwietnia 2010 roku, jest konieczne.

- Chodziło nam o to, żeby ustalić jakie były podejmowane decyzje, czy byli funkcjonariusze BOR na lotnisku, czy ich nie było - tłumaczył Mariusz Błaszczak. - Ze wstępnych ustaleń wynika, że ich nie było na lotnisku w Smoleńsku – dodał.

SERWIS SPECJALNY
wrak katastrofa smoleńsk free 663.jpg
Katastrofa smoleńska

Prace komisji powołanej w Biurze Ochrony Rządu mają wskazać zarówno osoby, które popełniły błędy w trakcie przygotowania prezydenckiej wizyty, jaki i wypracować standardy, które w przyszłości uchronią BOR przed popełnianiem błędów.

Generał Marian Janicki do 2013 roku był szefem BOR. Wobec jego zastępcy od listopada 2014 roku toczy się proces. Prokuratura oskarża generała Pawła Bielawnego o "niedopełnienie obowiązków związanych z planowaniem, organizacją i realizacją zadań ochronnych Biura" od 18 marca do 10 kwietnia 2010 roku. Miało to obniżyć poziom ochrony prezydenckiej wizyty w Smoleńsku. Generał Bielawny nie przyznaje się do winy. Większość rozpraw w tym procesie jest utajniona.

***

10 kwietnia 2010 roku o godz. 8.41 pod Smoleńskiem rozbił się samolot Tu-154M, którym polska delegacja udawała się do Katynia na uroczystości związane z 70. rocznicą zamordowania tam polskich oficerów przez radzieckie NKWD. W katastrofie, do której doszło w pobliżu lotniska Smoleńsk-Północny zginęło 96 osób, w tym prezydent RP Lech Kaczyński i jego małżonka Maria.

Od 2010 roku 10 dnia każdego miesiąca część rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej oraz politycy, głównie z prawej strony sceny politycznej, spotykają się przed Pałacem Prezydenckim w Warszawie.

TVN24/x-news

Gość "Salonu politycznego Trójki" odniósł się też do ubiegłotygodniowej decyzji Komisji Europejskiej, która rozpoczęła tak zwaną procedurę kontroli praworządności w związku ze zmianami w Trybunale Konstytucyjnym i do tego, że we wtorek w Strasburgu, na sesji Parlamentu Europejskiego, odbędzie się debata poświęcona sytuacji w Polsce. 

pp