Wiadomości

Niemiecki "Der Spiegel" o sytuacji w Polsce: "warszawski bolszewizm"

26.03.2016 13:50
Pisząc o sytuacji w Polsce, niemiecki tygodnik zarzuca szefowi PiS Jarosławowi Kaczyńskiemu dążenie do "władzy absolutnej" i realizowanie "autokratycznego modelu" państwa.
Prezes PiS Jarosław Kaczyński i marszałkowie Senatu i Sejmu
Prezes PiS Jarosław Kaczyński i marszałkowie Senatu i Sejmu Foto: Pis.org.pl

"Europa przyglądała się bezradnie wyeliminowaniu Trybunału Konstytucyjnego przez nowy, narodowo-konserwatywny rząd. Teraz Jarosław Kaczyński zabrał się za podporządkowywanie sobie państwa" - pisze w sobotnim wydaniu autor materiału Jan Puhl.

Dziennikarz opisuje sytuację w Polsce, opierając się m.in. na opiniach Jadwigi Staniszkis oraz tygodnika "Polityka". Przytacza ocenę Staniszkis, że Kaczyński "chce zmonopolizować władzę", co wynika z "bolszewickiego rozumienia polityki".

"To był tylko początek"

"Kaczyński zmusił państwowe media w Polsce do reprezentowania jego linii, a następnie pozbawił władzy TK - najwyższą instancję kontrolną. A to był tylko początek" - pisze Puhl, dodając, że "Kaczyńskiego nie powstrzymały" ani masowe protesty w Polsce, ani krytyka z Brukseli i postępowanie kontrolne wdrożone przez UE.

"Obecnie Kaczyński zabrał się za podporządkowywanie sobie państwa, łącznie ze wszystkimi jego odgałęzieniami. Znajduje się na drodze do władzy absolutnej; już teraz może w imieniu narodowo-konserwatywnej większości parlamentarnej forsować swoje pomysły. Najwidoczniej jednak chce czegoś więcej niż tylko zdominowania ministerstw, administracji i wymiaru sprawiedliwości. Państwo pod jego przewodnictwem ma spełniać rolę surowego ojca - co jest modelem autokratycznym - pisze Puhl.

"Telewizja partyjna"

Dziennikarz "Spiegla" opisuje spór o TK, zwracając uwagę, że "rząd PiS ignoruje orzeczenia Trybunału". Przytacza opinię konstytucjonalisty Rafała Stankiewicza, który ostrzega przed "erozją państwa prawa w Polsce". Puhl odnosi się też do sytuacji w mediach. Jego zdaniem "telewizja państwowa" stała się obecnie "telewizją partyjną".

Wyjaśniając niemieckim czytelnikom motywy postępowania szefa PiS, Puhl pisze, że chodzi o "dawne porachunki" Kaczyńskiego z elitami w aparacie państwowym i gospodarce. "Centralnym elementem jego myślenia politycznego jest przekonanie, że rewolucja w 1989 r. była niekompletna. Jego zdaniem, odmienieni jedynie powierzchownie komuniści opanowali wówczas zakłady pracy i urzędy, hamując do dziś rozwój Polski. Ci ludzie muszą w sposób radykalny, do najniższego szczebla, zostać wyeliminowani" - czytamy w "Spieglu".

Analizując przyczyny utrzymującego się poparcia dla PiS, dziennikarz "Spiegla" zwraca uwagę, że partię Kaczyńskiego popierają przede wszystkim ludzie młodzi, natomiast Komitet Obrony Demokracji ma zwolenników przede wszystkim wśród starszych, "pamiętających czasy komunizmu i zdających sobie sprawę, jak cenne są prawa obywatelskie".

"Dla osób poniżej 30. roku życia członkostwo Polski w UE jest oczywistością" - pisze Puhl, dodając, że dla tych ludzi ważne jest raczej przekonanie, iż ich rówieśnikom na Zachodzie żyje się lepiej pod względem materialnym. "PiS odpowiedział na to poczucie dyskryminacji obietnicami socjalnymi. Program gospodarczy zawiera obietnicę, że polskie wynagrodzenia dogonią w ciągu 15 lat poziom europejski" - zaznacza Puhl.

PAP/iz

Komentarze4
aby dodać komentarz
Sortuj: od najnowszegood najstarszego
Oberek2016-03-27 00:37 Zgłoś
+amelie2 - Obawiam się Amelio, że rozmijasz się ze zdrowym rozsądkiem, skoro uważasz, że w kilka miesięcy przybyło "ludzi o niskim poziomie umysłowym, niewykształconych, bez zawodu i bez przyszłości." - Sądzę, że raczej okazało się, że wielu obawiających się o swój dotychczasowy status materialny i społeczny okazuje się mieć "niski poziom umysłowy". amelie2 nawet nie wie, że mnogość ludzi określa się liczbą, nie ilością. Po komentarzach dotychczasowego establishmentu i jego fanów też widać poziomu intelektu, jaki i morale - niestety poważnie odstaje in minus od średniej krajowej. Polaków charakteryzuje zdrowy rozsądek, więc amelie2 raczej Polką nie jest.
mazur z mazur2016-03-26 21:14 Zgłoś
Panowie potomkowie esesmanów i gestapowców zajmijcie sie swoimi sprawami. PIS dąży do odzyskania co poprzednie rądy tak z lekkim sercem za łapówki oddawali banki przedsiębiorstwa Niemcom. A teraz szkopów strach obleciał że Pis im odbierze to wszystko co ukradli zwłaszcza za czasów PO. Ale zacznijmy od początku. Kiedy Niemcy wreszcie wypłacą odszkodowania za pracę niewolniczą robotmokom przymusowym w czasie wojny? Kiedy Niemcy zapłacą za zniszczenie Warszawy i innch miast polskich?Polska i naród polski nigdy nie zrezygnowali z tych odszkodowań. My Polacy żądamy od Niemców tych odszkodowań a nie ochłapów za pięc lat pracy po 16 godzin o suchym chlebie i wodzie na dodatek maltretowanych nie całe pięć tysięcy złotych za pięć lat. Za pięć lat prtacy powinni każdemu robotnikowi wypłacić co najmniej po 300 tysięcy euro (wyliczenie musi być na dzień wypłaty wyliczone ze średniej płacy na dzień dzisiejszy w niemczech)
Ssss2016-03-26 19:43 Zgłoś
Do amelie2: dlaczego mamy sie przejmowac co pisze ta czy inna gazeta zachodnia czy jakakolwiek inna? Oni nie zyja za nas. To my mamy dokonywac wyborow. Najglupsza rzecz jaka istnieje w polskiej polityce XX i XXIw. To powolywanie sie na opinie prasy zachodniej. Co o nas powiedza? Mam to gdzies. Tylko czwiercinteligent i wyksztalciuch moze podawac takie argumenty. TK zostala zagarniety przez PO. PiS robi to samo. Jaka roznica? TK powinno byc wybierane przez spoleczenstwo. Wtedy byc moze rzeczywiscie strzegloby prawa a nie interesow partyjnych. Rok temu PiS bylo popierane przez starazych... skad ta nagla odmiana .... :D Rozwala system oswiaty? Jaki system? Gimnazja i 3 letnie licea to parodia oswiaty. To wlasnie starsi pamietaja normalnosc. ZNP broni posad i atakuje wszystko co nie jest lewicowe. Anglia tez placi "prorodzinne", piszcie ze skarga do krolowej :)
amelie22016-03-26 15:51 Zgłoś
Polityka "prorodzinna” opierająca się na zakazie aborcji i rozdawnictwie pieniędzy dla najmniej wartościowej części społeczeństwa oraz zdemolowanie systemu szkolnictwa spowodowały wzrost ilości ludzi o niskim poziomie umysłowym, niewykształconych, bez zawodu i bez przyszłości. To jest elektorat partii populistycznej - co widać po internetowych komentarzach. Dla nich nie jest ważne, a może nie jest zrozumiałe, co pisze "Der Spiegel" - czepiają się jak Kaczyński czy Szydło, że pisze to Niemiec. To że ma, niestety 100 % racji do nich nie dociera.

Czytaj także

Zbigniew Ziobro w "FAZ": politykom w Niemczech brakuje historycznej wrażliwości

06.02.2016 07:06
W rozmowie z warszawskim korespondentem "Frankfurter Allgemeine Zeitung" Konradem Schullerem Ziobro ustosunkował się do krytycznych wobec rządu PiS niedawnych wypowiedzi niemieckich polityków.
Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro
Minister sprawiedliwości Zbigniew ZiobroFoto: PAP/archiwum/Tomasz Gzell
Posłuchaj
00'46 Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro o relacjach polsko-niemieckich . Korespondencja Wojciecha Szymańskiego z Berlina (IAR)

- Chodzi o wrażliwość historyczną. W minionych miesiącach doszło do agresywnych wypowiedzi - powiedział minister sprawiedliwości.

Przypomniał m.in. słowa przewodniczącego Parlamentu Europejskiego, polityka niemieckiej SPD Martina Schulza, który porównał Polskę do Rosji Władimira Putina i mówił o zamachu stanu w Polsce.

- To nie był zamach stanu, to były demokratyczne wybory - podkreślił minister sprawiedliwości.

"Jesteśmy bardzo wrażliwi"

- Jesteśmy w Warszawie. 1 sierpnia, w rocznicę Powstania Warszawskiego z 1944 roku jest tutaj tak, jak w Hiroszimie. Całe miasto stoi i oddaje hołd 200 tys. Polaków, którzy zostali wtedy zamordowani na rozkaz Hitlera - powiedział Ziobro.

- Ze względu na ogromne straty, których doznaliśmy od hitlerowskich Niemiec, jesteśmy bardzo wrażliwi, gdy ktoś usiłuje nam coś narzucić - wyjaśnił minister.

Zwrócił uwagę, że strona niemiecka mówiła o "rzekomym zagrożeniu wolności słowa" w Polsce, gdy "niemieckie media wstrzymywały publikację ważnych informacji o napaściach seksualnych na kobiety w Kolonii". - Czy polscy politycy domagali się sankcji wobec Niemiec? - pyta Ziobro.

Polski polityk powiedział, że podczas mistrzostw świata w piłce nożnej w 2010 roku trzymał kciuki za niemiecką reprezentację. - Nie zmienia to faktu, że pewne brutalne, agresywne wypowiedzi nas ranią. Ja nigdy nie użyłbym tak ostrych słów (mówiąc) o Niemczech - powiedział Ziobro.

Minister przypomniał, że niemieccy politycy stale powtarzają, iż trudna przeszłość jest dla nich zobowiązaniem. - Zapraszam ich do Warszawy. W pierwszych dniach Powstania Warszawskiego rozstrzelano tutaj 65 tys. osób cywilnych - podkreślił.

Ziobro zarzucił niemieckim i europejskim politykom, że milczeli, gdy "poprzednia koalicja kierowana przez Donalda Tuska zwolniła 500 dziennikarzy z mediów publicznych". Wspomniał też o rewizji w redakcji tygodnika "Wprost". Polski polityk zwrócił uwagę, że w Europie istnieje wiele różnych systemów mediów publicznych, dlatego "interwencja Brukseli" nie była konieczna.

- Dla niektórych przedstawicieli europejskiej elity nasz rząd jest niewygodny, gdyż jest sceptycznie nastawiony do polityki imigracyjnej pani kanclerz" Angeli Merkel - powiedział Ziobro. - Rzeczywiście bliżej nam do Budapesztu niż do Berlina, ale mimo to przejmiemy odpowiedzialność - zapewnił.

Katastrofa smoleńska

Odnosząc się do wznowienia śledztwa w sprawie katastrofy smoleńskiej Ziobro podkreślił, że żaden przedstawiciel polskiego rządu nie przesądza tego, czy pod Smoleńskiem rzeczywiście doszło do zamachu.

- Jako prokurator generalny mam obowiązek zadbać o rzetelne i obiektywne śledztwo, które da odpowiedź na wszystkie pytania - powiedział minister sprawiedliwości w wywiadzie dla "FAZ".

PAP/IAR, to