Andrzej Duda: UE potrzebuje dziś więcej solidarności i decyzyjności

Ostatnia aktualizacja: 24.04.2016 11:28
- Unia Europejska jest słaba decyzyjnie i to jest dzisiaj jej problemem - mówi PAP prezydent. Według niego w UE jest "za mało solidarności w odniesieniu do zrozumienia sytuacji krajów Europy Środkowo-Wschodniej, które cały czas gonią bogate państwa Zachodu".
Prezydent podkreśla, że Unia Europejska jest dla niego, podobnie jak dla zdecydowanej większości Polaków, ogromną wartością
Prezydent podkreśla, że Unia Europejska jest dla niego, "podobnie jak dla zdecydowanej większości Polaków, ogromną wartością"Foto: PAP/Paweł Supernak

- Unia musi być wspólnie znacznie bardziej decyzyjna, UE jest silna, ale słaba decyzyjnie i to jest dzisiaj problem Unii. Być może wynika to z tego, że generalnie w UE jest za mało solidarności - ocenił prezydent.

- Jest za mało solidarności w odniesieniu do zrozumienia naszej sytuacji, krajów, nazwijmy to Europy Środkowo-Wschodniej. Czyli tych stosunkowo nowych krajów w UE, które cały czas gonią bogate państwa Zachodu i gdzie dzisiaj staramy się podnieść poziom życia, by młodzi ludzie nie musieli wyjeżdżać, szukać pracy za granicą, szukać tam dobrego, przyzwoitego wynagrodzenia, które pozwala na normalne życie - powiedział prezydent.

Źr. PAP

- To przede wszystkim kwestia solidarności i wspólnego działania w wielu sprawach, zrozumienia także dla tych kwestii, które są istotne z punktu widzenia suwerenności państw, jak choćby polityka energetyczna i surowcowa" - ocenił Andrzej Duda.

- Unia Europejska powinna być unią państw narodowych, które współpracują ze sobą głównie na niwie gospodarczej, bez ingerowania w suwerenność - powiedział prezydent w wywiadzie dla PAP. Dodał, że UE jest dla niego, podobnie jak dla większości Polaków, ogromną wartością.

"UE jest ogromną wartością"

PAP zapytała prezydenta, jak silne jest - jego zdaniem - zagrożenie dla integralności UE, w kontekście m.in. planowanego referendum w Wielkiej Brytanii, referendum w Holandii, czy wpływu kryzysu imigracyjnego na strefę Schengen.

Według Andrzeja Dudy, wyniki referendum holenderskiego, w którym Holendrzy w większości opowiedzieli się przeciwko umowie stowarzyszeniowej UE-Ukraina, świadczą nie tyle o niechęci do Ukrainy, co o wzroście nastrojów eurosceptycznych.

- Te wyniki są złe dla Ukrainy, ale jeżeli się przyjrzymy, jak przebiegało głosowanie i jakie argumenty pojawiały się w mediach, to wniosek jest taki, że w tym referendum wypowiedzieli się przeciwnicy Unii Europejskiej, którzy z zasady uważają, że Europa zjednoczona jest im niepotrzebna. To nie są ludzie, którzy mieli coś zasadniczo przeciwko Ukrainie; to są ludzie, którzy nie są zwolennikami Unii Europejskiej, integracji europejskiej, są eurosceptykami i to wyraziście - powiedział prezydent.

Podkreślił też, że Unia Europejska jest dla niego, "podobnie jak dla zdecydowanej większości Polaków, ogromną wartością". - Jestem zwolennikiem UE jako unii państw narodowych, które współpracują ze sobą przede wszystkim na niwie gospodarczej, bez ingerowania w elementy, które powinny pozostać w zakresie suwerenności - oświadczył.

Według prezydenta właśnie takiego modelu Unii domagał się też brytyjski premier David Cameron, kiedy zawierał porozumienie z Radą Europejską "w przedmiocie pewnego rozluźnienia tych więzów". Pod koniec lutego UE i W. Brytania porozumiały się w sprawie warunków członkostwa tego kraju w UE. Umowę zawarto po maratonie negocjacji w Brukseli. Niedługo potem premier David Cameron ogłosił, że referendum dot. ewentualnego Brexitu odbędzie się 23 czerwca. Jednym z najtrudniejszych problemów negocjacji były żądania Londynu dotyczące ograniczeń w dostępie świadczeń socjalnych dla imigrantów z innych krajów UE.

"Brexit oznaczałby poważne osłabienie UE"

Andrzej Duda ocenił jednocześnie, że Brexit oznaczałby poważne osłabienie UE. - Większość odpowiedzialnych polityków w UE ma nadzieję, że do wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii nie dojdzie, bo to na pewno oznaczałoby kolejny kryzys w UE i na pewno oznaczałoby tendencję, która jest niebezpieczna - powiedział prezydent.

Pytany, czy Polska ma jakiś scenariusz na wypadek, gdyby Brytyjczycy powiedzieli jednak Unii "nie", zaznaczył, że przede wszystkim ten scenariusz będzie musiał być scenariuszem ogólnounijnym. - To będzie wielki kłopot, ponieważ trzeba będzie przeprowadzić jakąś procedurę, która nie będzie procedurą krótkotrwałą - dodał.

Według prezydenta UE potrzebuje dziś przede wszystkim więcej solidarności i decyzyjności. "Unia Europejska jest silna, gdyż tworzą ją w większości mocne państwa, ale jednocześnie słaba, jeżeli chodzi o podejmowanie zdecydowanych kroków. Dzisiaj przede wszystkim zadaniem UE powinno być rozwiązywanie kryzysu imigracyjnego poprzez usuwanie jego źródeł" - mówił. Jak dodał, w tej kwestii "potrzebne byłoby bardziej zdecydowane domaganie się przestrzegania prawa międzynarodowego, chociażby od Rosji".

PAP,kh

 

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak
www.dkkozienice.pl