Marsz Pamięci w hołdzie zabitym podczas likwidacji getta warszawskiego

Ostatnia aktualizacja: 22.07.2016 22:27
Trasę od Umschlagplatz pod gmach d. Szpitala Dziecięcego przy ul. Śliskiej w Warszawie przeszli w piątek uczestnicy Marszu Pamięci, związanego z 74. rocznicą likwidacji getta warszawskiego. W tym roku marsz dedykowany jest lekarzom i personelowi medycznemu.
Audio
  • Jak podkreślił profesor Paweł Śpiewak, dyrektor Żydowskiego Instytutu Historycznego, chodzi o uczczenie pamięci wszystkich, którzy heroicznie nieśli pomoc (IAR)
  • Ocalały z Holokaustu, więzień Auschwitz Marian Turski ze Stowarzyszenia Żydowski Instytut Historyczny cytował fragmenty poematu "Lamentacja" Racheli Auerbach (IAR)
Uczestnicy marszu upamiętnili ofiary akcji likwidacyjnej, przywiązując wstążki z wypisanymi na nich imionami Żydów, uwięzionych w getcie do szpitalnego parkanu
Uczestnicy marszu upamiętnili ofiary akcji likwidacyjnej, przywiązując wstążki z wypisanymi na nich imionami Żydów, uwięzionych w getcie do szpitalnego parkanuFoto: PAP/Radek Pietruszka

Ideą marszu jest oddanie hołdu ofiarom likwidacji getta warszawskiego, a także przypomnienie o tych, w większości anonimowych, ludziach. - Chcieliśmy przypomnieć, że dzień, kiedy zaczęto wywozić Żydów do Treblinki, 22 lipca 1942 r., to dzień jednego z najbardziej dramatycznych świąt żydowskich, związanego ze zburzeniem Jerozolimy - podkreślił Paweł Śpiewak, dyrektor Żydowskiego Instytutu Historycznego, organizatora wydarzenia.

"Nie jesteśmy w stanie nawet określić dokładnej liczby ofiar"

Organizatorzy zapowiadali ponadto, że ich zamiarem jest upamiętnienie pracowników służby zdrowia getta, "którzy do końca pozostali przy swoich pacjentach, a kiedy nie było już dla nich nadziei, stali się dla nich "dawcami cichej śmierci".

- To był dzień, który oznaczał zagładę dla warszawskich Żydów. W ciągu 2,5 miesiąca do komór śmierci wysłanych zostało 300 tys. osób. Nie jesteśmy w stanie nawet określić dokładnej liczby ofiar. Chcemy, aby ten marsz odbywał się od miejsca, w którym Żydów koncentrowano przed wysłaniem do obozów, aż "do życia": do miejsca, w którym pracowali i służyli swoim ludziom lekarze, służba medyczna warszawskiego getta (...) Idziemy, żeby pamiętać o tych ofiarach - nie żołnierzach, którzy potrafili walczyć, tylko ludziach całkowicie bezradnych, bezsilnych wobec tego, co działo się wtedy w Warszawie - dodał.

Paweł Śpiewak przeczytał także listę nazwisk pracowników szpitala przy ulicy Siennej, którzy zginęli w trakcie deportacji z getta. Z około 150 pracowników szpitala wojnę przeżyło ledwie 17.
Przed rozpoczęciem marszu głos zabrała przedstawicielka ambasady Izraela w Polsce, Ruth Cohen-Dar. - Na naszych barkach spoczywa odpowiedzialność wobec przyszłych pokoleń. Musimy uczynić wszystko, by chronić pamięć i opowiedzieć o tym straconym życiu. Aby nie powtórzyło się to już nigdy więcej (...) Musimy ciągle stać na straży i bronić prawa do życia w godności. Należy dbać o prawo każdego do bycia równym w odmienności i bycia akceptowanym przez innych - powiedziała.

W piątek pod pomnikiem na Umschlagplatz zgromadziło się około tysiąca osób. Uczestnikom Marszu Pamięci rozdano wstążki z imionami ofiar likwidacji getta warszawskiego. Trasa marszu wiodła od ulicy Stawki, przez aleję Jana Pawła II, ulice Prostą, Twardą i Śliską; uczestnicy zatrzymali się pod budynkiem dawnego Szpitala Dziecięcego Bersohnów i Baumanów przy ulicy Śliskiej.

TVN24/x-news

Szpital w 1940 r. znalazł się w granicach wytyczonego przez Niemców getta warszawskiego. W czasie powstania warszawskiego w budynku mieścił się szpital zgrupowania Armii Krajowej "Chrobry II". Personel szpitala niósł pomoc żołnierzom powstania oraz ludności cywilnej.
Tam biorący udział w Marszu przywiązali wstążki z imionami Żydów, uwięzionych w getcie do szpitalnego parkanu. Fragmenty pamiętników lekarzy z warszawskiego getta odczytał aktor Piotr Głowacki przy akompaniamencie trębacza Olgierda Dokalskiego, znanego z występów m.in. w grupach Daktari i kiRk.

Niemcy zrównali getto z ziemią

Jesienią 1940 r. Niemcy stłoczyli Żydów na obszarze warszawskiego getta, tworząc największą zamkniętą dzielnicę żydowską w okupowanej Europie. W lipcu 1942 r. rozpoczęli jego likwidację, wywożąc do obozu zagłady w Treblince ponad 250 tys. mieszkańców getta.
19 kwietnia 1943 r., kiedy siły niemieckie przystąpiły do jego ostatecznej likwidacji, opór stawili im bojownicy z Żydowskiej Organizacji Bojowej i Żydowskiego Związku Wojskowego.

Rozpoczęło się powstanie. W trwającej prawie miesiąc nierównej walce słabo uzbrojeni bojownicy stawili opór żołnierzom z oddziałów SS, Wehrmachtu, Policji Bezpieczeństwa i formacji pomocniczych.

W tym czasie Niemcy zrównali getto z ziemią. Według raportów niemieckich od 20 kwietnia do 16 maja 1943 r. w wykrytych i zlikwidowanych bunkrach znajdowało się ponad 56 tys. Żydów. Ok. 6 tys. zginęło na miejscu w walce, na skutek pożarów czy zaczadzenia. 7 tys. Żydów naziści zamordowali na terenie getta, tyle samo wysłano do Treblinki. Pozostała grupa ok. 36 tys. została wysłana do innych obozów, głównie Auschwitz i Majdanka.

IAR,PAP,kh

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Koniec likwidacji warszawskiego getta

Ostatnia aktualizacja: 21.09.2017 06:07
– Prezes Rady Żydowskiej inż. Adam Czerniakow popełnił samobójstwo. Wiedział on dokładnie, że rzekome przesiedlanie na wschód to śmierć setek tysięcy ludzi w komorach gazowych. Nie mając możności przeciwstawienia się temu, co się stało, wolał odejść – pisał w swoich wspomnieniach Marek Edelman.
rozwiń zwiń