Podłożył ładunek wybuchowy w autobusie we Wrocławiu. Ruszył proces "bombiarza"

Ostatnia aktualizacja: 20.03.2017 10:55
Proces studenta chemii Pawła R. oskarżonego o podłożenie w maju ub.r. ładunku wybuchowego we wrocławskim autobusie rozpoczął się w poniedziałek przed tamtejszym sądem okręgowym. Prokuratura uznała, że czyn 22-latka miał charakter terrorystyczny. Grozi mu dożywocie.
Audio
  • Rozpoczyna się proces "bombiarza z Wrocławia". Relacja Piotra Kaszuwara (IAR)
.Zniszczony pojemnik, po wybuchu na przystanku na ulicy Kościuszki we Wrocławiu
.Zniszczony pojemnik, po wybuchu na przystanku na ulicy Kościuszki we WrocławiuFoto: PAP/Maciej Kulczyński

Proces cieszy się dużym zainteresowaniem mediów. Na największej z sal sądu jest wielu dziennikarzy i fotoreporterów z ogólnopolskich i lokalnych mediów. Dla przedstawicieli mediów wyznaczono specjalny obszar, w którym mogą się poruszać.

Na pierwszej rozprawie zaplanowano m.in. przesłuchania trzech świadków. Paweł R. został doprowadzony do sądu z aresztu.

Obrońcy oskarżonego złożyli wniosek o wyłączenie jawności rozprawy, argumentując, że jawność procesu może "zakłócić porządek publiczny" oraz że może godzić w dobra osobiste rodziny oskarżonego. Sąd odrzucił ten wniosek.

Mężczyzna jest oskarżony o usiłowanie zabójstwa wielu osób przy użyciu materiałów wybuchowych oraz wymuszenie rozbójnicze. Oba te czyny, zdaniem prokuratury, miały charakter terrorystyczny.

Do zdarzeń opisanych w akcie oskarżenia doszło 19 maja. Niewielki ładunek eksplodował na przystanku przy ul. Kościuszki we Wrocławiu. Wcześniej ładunek wyniósł z autobusu linii 145 jego kierowca. Lekko ranna została kobieta stojąca na przystanku. Substancja, która spowodowała wybuch, znajdowała się w metalowym pojemniku o pojemności około trzech litrów. W pojemniku były także metalowe śruby.

Według prokuratury, R. wcześniej powiadomił służby, że podłożył we Wrocławiu cztery bomby, a za ich rozbrojenie żądał 120 kg złota. Miał grozić, że zrobi we Wrocławiu "drugą Brukselę", nawiązując do zamachów w Belgii z marca ubiegłego roku.

W ramach śledztwa prokuratura przeprowadziła dwa eksperymenty procesowe, w których badano skutki detonacji ładunku podobnego do tego, który eksplodował w autobusie. Opinie biegłych po tych eksperymentach - zdaniem prokuratury - potwierdziły zasadność postawionych R. zarzutów.

Paweł R. w pierwszych przesłuchaniach przyznał się do zarzutu usiłowania zabójstwa wielu osób przy użyciu materiałów wybuchowych i jednocześnie odmówił składania wyjaśnień. Podczas kolejnych przesłuchań nie przyznawał się już do winy i nadal nie składał wyjaśnień.

W toku śledztwa R. został poddany obserwacji psychiatrycznej, która trwała kilka tygodni. Biegli orzekli, że mężczyzna w chwili popełnienia czynu, o który został oskarżony, miał ograniczoną poczytalność. Oznacza to, że sąd, wydając wyrok w tej sprawie, może zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary. - Biegli stwierdzili, że podejrzany miał ograniczoną poczytalność, nie zaś że był niepoczytalny. To oznacza, że R. może brać udział w procesie karnym - mówił wcześniej prok. Robert Tomankiewicz, naczelnik Dolnośląskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej we Wrocławiu.

R. został zatrzymany 24 maja w Szprotawie (woj. lubuskie), gdzie mieszka jego rodzina. Jest 22-letnim studentem chemii Politechniki Wrocławskiej, wcześniej nie był notowany przez policję.

Przez sześć dni do poszukiwania sprawcy zamachu zostało skierowanych ponad 400 dodatkowych policjantów. Policja opublikowała m.in. portret pamięciowy podejrzanego oraz zapisy z monitoringu, na których widać, jak pozostawia ładunek wybuchowy w autobusie.

Na poligonie policyjnym we Wrocławiu przeprowadzono eksperyment procesowy w sprawie "bombiarza":

x-news.pl, TVN24

kk, mr

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak