Proces "króla mafii wnuczkowej" się nie rozpoczął. Arkadiusz Ł. ps. "Hoss" źle się poczuł w sądzie

Ostatnia aktualizacja: 19.05.2017 13:40
Przed Sądem Okręgowym w Poznaniu w piątek miał ruszyć proces Arkadiusza Ł. ps. "Hoss", któremu zarzuca się kierowanie grupą i organizowanie procederu oszustw "na wnuczka" w Niemczech, Szwajcarii i Luksemburgu oraz wyłudzenie w ten sposób kilka milionów złotych. Mężczyzna źle się poczuł na sali sądowej i poprosił o wezwanie pogotowia.
Arkadiusz Ł. na korytarzu sądowym
Arkadiusz Ł. na korytarzu sądowym Foto: PAP/Jakub Kaczmarczyk

Arkadiusza Ł. na rozprawę doprowadzono z poznańskiego aresztu śledczego, do którego został przewieziony z Warszawy. Na sali rozpraw towarzyszyli mu funkcjonariusze policji. Oskarżonym w tej sprawie jest również brat "Hossa" Adam P., który odpowiada z wolnej stopy.

Proces miał się rozpocząć o godz. 10. Po pierwszych wnioskach obrońców "Hoss" przekazał policji, że źle się czuje, poprosił o wezwanie pogotowia. Oskarżonemu udzielono pomocy medycznej i odprowadzono go do aresztu śledczego.

- Mężczyzna miał napad dusznicy bolesnej niestabilnej - z uwagi na chorobę, na którą cierpi. W wyniku podjętych działań medycznych objawy ustąpiły, co potwierdził pacjent - powiedziała w piątek sędzia Karolina Siwierska.

Oznacza to, że proces formalnie się nie rozpoczął, ponieważ w dalszym ciągu nie odczytano aktu oskarżenia. Wcześniej kilkakrotnie rozprawy były odraczane m.in. z powodu niestawiennictwa Ł.

Sąd postanowił odroczyć rozprawę do 28 czerwca. Do tego czasu Arkadiusz Ł. ma zostać poddany szczegółowym badaniom lekarskim.

Na proces do poznańskiego sądu przybyła rodzina oskarżonych, w tym żona i siostra "Hossa". Przed rozprawą powtarzały mediom, że nikt z ich rodziny "nigdy niczego w Polsce nie ukradł".

Adam P. wcześniej powiedział dziennikarzom, że w kraju "nie ukradli nawet cukierka", a przestępstwa poza granicami tłumaczył m.in. tym, że "nie lubią Niemców", bo członkowie ich rodziny zginęli w niemieckim obozie w Oświęcimiu.

Siostra miała własną szajkę

W działania przestępcze, poza bratem Arkadiusza Ł., mieli być zamieszani także inni członkowie rodziny "Hossa", w tym m.in. jego syn oraz siostra Soraya, która miała własną szajkę.

10 maja Prokuratura Krajowa poinformowała, że do Sądu Okręgowego w Warszawie trafił już akt oskarżenia przeciwko kobiecie.

Sorayę P. oskarżono o udział w zorganizowanej grupie przestępczej, której celem było wyłudzanie pieniędzy i innych cennych przedmiotów "poprzez pozorowanie stosunku pokrewieństwa lub bliskiej znajomości z ofiarami" oraz o wyłudzenie 5 tys. euro na szkodę obywatelki Niemiec i usiłowanie wyłudzenia kolejnych 45 tys. euro.

Kobieta, podając się za członka rodziny pokrzywdzonych lub bliską znajomą, miała zwracać się z prośbą o przekazanie pieniędzy. Następnie inni członkowie grupy zgłaszali się do pokrzywdzonych i odbierali pieniądze, które przewozili do Polski kurierzy.

Od końca sierpnia ubiegłego roku Soraya P. przebywa w areszcie śledczym. Grozi jej do 12 lat więzienia.

Ucieczka i list gończy

"Hoss" po raz pierwszy został zatrzymany na początku lutego tego roku na warszawskiej Woli.

Prokuratura chciała jego aresztowania, ale Sąd Rejonowy Warszawa-Mokotów uznał, że areszt w tej sprawie nie będzie konieczny i wyznaczył mu dozór policji, z którego mężczyzna się nie wywiązywał.

Sąd okręgowy rozpatrując zażalenie prokuratury zdecydował w połowie lutego o aresztowaniu "Hossa", mężczyzna jednak uciekł.

Wystawiono za nim list gończy, a w poszukiwania zaangażowali się policjanci z Zespołu Poszukiwań Celowych z Poznania, specjalnej grupy zwanej "łowcy cieni". 16 marca zatrzymali go na warszawskim Żoliborzu.

TVP

Mężczyzna ukrywał się w wynajmowanym mieszkaniu. Aby uniknąć zatrzymania zmienił wygląd - zgolił włosy i brodę, a także zaczął nosić okulary. Pomagał mu m.in. syn, który w przebraniu robotnika, donosił mu jedzenie.

Od czasu zatrzymania go przez policję, "Hoss" przebywa w warszawskim areszcie.

Poza sprawą w Poznaniu, przeciwko Arkadiuszowi Ł. prowadzone jest także śledztwo przez warszawską prokuraturę okręgową, w której "Hoss" jest podejrzany o cztery oszustwa na łączną kwotę ponad 1,4 mln zł dokonane m.in. w Niemczech, Austrii i Luksemburgu.

Członkowie jego grupy mają na swym koncie wielomilionowe wyłudzenia. Średnio, przy jednorazowych oszustwach, były to kwoty sięgające 40-50 tys. euro.

Sprawa przeciwko Arkadiuszowi Ł. prowadzona jest także w Austrii. Tamtejsi śledczy zarzucają mu wyłudzenie wraz z synem metodą "na wnuczka" ponad 1 miliarda euro w Austrii, Niemczech i Szwajcarii.

kk

Komentarze3
aby dodać komentarz
Sortuj: od najnowszegood najstarszego
Marcin_)2017-05-19 19:56 Zgłoś
Każda taka sytuacja mnie onieśmiela do racjonalnego życia społecznego i stwierdziłem że jednak zatrzymam swój rozwój intelektualny na poziomie swojej skromności .
Marcin_)2017-05-19 16:07 Zgłoś
Każda taka sytuacja mnie onieśmiela do racjonalnego życia społecznego i stwierdziłem że jednak zatrzymam swój rozwój intelektualny na poziomie swojej skromności .
Marcin_)2017-05-19 15:58 Zgłoś
Każda taka sytuacja mnie onieśmiela do racjonalnego życia społecznego i stwierdziłem że jednak zatrzymam swój rozwój intelektualny na poziomie swojej skromności .