Przyłębski o weryfikacji oświadczenia lustracyjnego: spodziewam się uniewinnienia

Ostatnia aktualizacja: 19.05.2017 19:36
Spodziewam się uniewinnienia - powiedział w piątek ambasador RP w Berlinie Andrzej Przyłębski odnosząc się do faktu, że w kwietniu IPN podjął czynności procesowe ws. weryfikacji jego oświadczenia lustracyjnego.
Andrzej Przyłębski
Andrzej Przyłębski Foto: pap

Przyłębski przyjechał do Warszawy w związku z wizytą w Polsce prezydenta Niemiec Franka-Waltera Steinmeiera. Zapytany przez dziennikarzy o toczące się w jego sprawie postępowanie IPN dotyczące weryfikacji jego oświadczenia lustracyjnego Przyłębski zaprzeczył, jakoby współpracował ze służbami PRL -u.
"Spodziewam się uniewinnienia, bo nie ma żadnych materiałów" - mówił Przyłębski.

Zapytany o teczkę personalną TW "Wolfgang", którą właśnie bada IPN powiedział:  - Czy jest tam chociaż jeden materiał podpisany przez TW Wolfgang? Nie ma nic. Jest jeden materiał podpisany moim nazwiskiem na temat mojego kuzyna i to jest wcześniejszy materiał i on absolutnie nie wchodzi w grę. To jest zeznanie z moim podpisem na temat człowieka, który trzy lata wcześniej wyemigrował do USA. Tyle. I myślę, że tutaj sprawa jest dość jasna, to nie jest związane z TW Wolfgang  - powiedział Przyłębski dodając, że zamierza przyjechać na przesłuchanie IPN-u.

Adrzej Przyłębski Spodziewam się uniewinnienia, bo nie ma żadnych materiałów

Przyłębski spodziewa się, że w śledztwie IPN nie będzie żadnych świadków "skoro nie ma żadnych materiałów" - jak mówił. Jeżeli chodzi o kuzyna, którego dotyczy podpisane przez niego zeznanie, to "jest on w Stanach Zjednoczonych i jeśli będzie miał ochotę, to przyjedzie, a jak nie będzie miał ochoty, to przyjedzie za kilka lat, na emeryturę. Ale to nie jest mój problem" - dodał Przyłębski.

Biuro Lustracyjne IPN wdrożyło procedurę weryfikacji oświadczenia lustracyjnego Przyłębskiego na początku marca, po ujawnieniu informacji o zachowanej w zbiorach Instytutu teczce personalnej TW "Wolfgang" dotyczącą Andrzeja Przyłębskiego. Z dokumentów z lat 1979-80 wynika, że TW "Wolfgang" "został pozyskany do współpracy 11 czerwca 1979 r." - jak podano - w celu "zapewnienia dopływu informacji operacyjnych dotyczących przejawów działalności antysocjalistycznej w środowisku studenckim w Poznaniu".

Sam Przyłębski mówił, że niewykluczone, iż szantażowany, pod groźbą nie tylko odmowy wydania paszportu, ale także relegacji ze studiów za kolportaż pism antykomunistycznych, mógł podpisać jakieś zobowiązanie.  - Ale związane z tym, że będę uważny i ostrożny w Anglii, by nie podejmować współpracy ze środowiskami antyrządowymi w Wielkiej Brytanii i że opowiem o swoim pobycie w Anglii - mówił Przyłębski.

W oświadczeniu MSZ w sprawie Przyłębskiego podkreślono, że resort nie ma informacji, by IPN podważył prawdziwość jego oświadczenia, w którym zaprzeczył on współpracy z SB. Resort zaznaczył, że Przyłębski kilkakrotnie przechodził procedurę sprawdzającą. W kwietniu Biuro Lustracyjne IPN podjęło czynności procesowe ws. weryfikacji oświadczenia lustracyjnego Przyłębskiego.

Co najmniej kilka miesięcy poczekamy na ostateczną odpowiedź, czy TW Wolfgang to ambasador Andrzej Przyłębski. Jak dowiedział się reporter RMF FM Mariusz Piekarski, najwcześniej jesienią Instytut Pamięci Narodowej zakończy badać sprawę rzekomej współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa obecnego ambasadora RP w Berlinie.

ksem/

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak