Kolejna próba balistyczna Korei Płn. Pocisk przeleciał nad Japonią

Ostatnia aktualizacja: 29.08.2017 06:33
Korea Płn. wystrzeliła we wtorek o godz. 5:58 czasu miejscowego (godz. 22:58 w poniedziałek w Polsce) pocisk rakietowy, który o godz. 6:06 przeleciał nad drugą co do wielkości japońską wyspą Hokkaido, po czym rozpadł się na części i wpadł do Oceanu Spokojnego.
Korea Północna przeprowadziła kolejną próbę balistyczną
Korea Północna przeprowadziła kolejną próbę balistycznąFoto: PAP/EPA/KCNA

Jak poinformował rzecznik rządu Japonii, Yoshihide Suga pocisk rakietowy wpadł do wód Oceanu Spokojnego w odległości 1180 km od przylądka Erimo położonego w południowo-wschodniej części wyspy Hokkaido. Suga zaznaczył, że żadna z trzech części wystrzelonego pocisku nie spadła po rozpadzie na terytorium Japonii.

- Wystrzeliwując pocisk w kierunku Japonii, KRLD stworzyła niezwykle poważne, niemające precedensu zagrożenie dla bezpieczeństwa Japonii - ocenił Suga.

Jak informuje agencja Kyodo, powołując się na źródła wojskowe, Japonia nie podjęła próby "przechwycenia koreańskiej rakiety".

Kolegium Połączonych Szefów Sztabów Korei Południowej twierdzi z kolei, że północnokoreański pocisk rakietowy przeleciał 2700 km, osiągając wysokość 550 km, zanim wpadł do Oceanu Spokojnego. Jak zaznaczono w komunikacie, analiza okoliczności wystrzelenia rakiety jest prowadzona w ścisłej współpracy z wojskowymi USA.

Pentagon potwierdził fakt wystrzelenia rakiety "w ciągu ostatnich 90 min.". Rzecznik Pentagonu Pułkownik Robert Manning powiedział zarazem dziennikarzom, że armia znajduje się "na etapie gromadzenia i wstępnej analizy danych".

USA i Kanada nie były zagrożone

Dowództwo Obrony Północnoamerykańskiej Przestrzeni Powietrznej i Kosmicznej NORAD, obejmującej dwa kraje: USA i Kanadę, zaznaczyło w wydanym przez siebie komunikacie, że wystrzelenie pocisku rakietowego przez Koreę Płn. "nie niosło w sobie żadnego zagrożenia dla krajów Ameryki Północnej".

Kolejna próba balistyczna KRLD – poprzednia miała miejsce 26 lipca – wywołała ogromne zaniepokojenie w Japonii i w Korei Południowej. - Zrobimy wszystko, co tylko w naszej mocy, by chronić życie obywateli – oświadczył premier Japonii Shinzo Abe bezpośrednio przed nadzwyczajnym posiedzeniem gabinetu, które zostało zwołane po otrzymaniu informacji o wystrzeleniu przez KRLD pocisku w stronę Japonii.

Rzecznik rządu w Tokio Yoshihide Suga zapowiedział "podjęcie nieodzownych kroków" we współpracy z USA i Koreą Południową.

Nadzwyczajne posiedzenia rządu w Japonii i Korei Płd.

Podobnie jak w Tokio, w stolicy Korei Płd. Seulu odbywa się nadzwyczajne posiedzenie gabinetu ministrów zwołane w związku z zaistniałą sytuacją.

Informacja o wystrzeleniu rakiety została podana przez władze Japonii. Początkowo rząd w Tokio podawał, że pocisk został skierowany w stronę północnej Japonii. Ostrzeżenie o jego skutkach zostało wysłane z wykorzystaniem systemu wczesnego ostrzegania "J-Alert"

Największa stacja telewizyjna Japonii NHK zweryfikowała następnie tę informację, podając, że pocisk przeleciał "ponad Japonią", mijając jej terytorium.

Wywiad wojskowy Korei Płd. twierdzi, że pocisk, którego typ nie został jeszcze ustalony, został wystrzelony z poligonu w pobliżu stolicy kraju Pjongjangu w kierunku wschodnim tj. w stronę Morza Japońskiego.

Zdaniem NHK pocisk rozpadł się na trzy części; jedna z nich wpadła do morza w pobliżu drugiej co do wielkości japońskiej wyspy Hokkaido. Telewizja ta nie wykluczyła, że Korea Płn. mogła dokonać wystrzelenia kilku pocisków, ale nie zostało to na razie potwierdzone.

PAP/polskieradio.pl/pg

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Korea Północna wystrzeliła trzy rakiety krótkiego zasięgu

Ostatnia aktualizacja: 26.08.2017 09:54
Rakiety krótkiego zasięgu były skierowane w stronę Morza Japońskiego z poligonu w prowincji Kangwon na wschodnim wybrzeżu. Jak podało dowództwo Floty Pacyfiku USA, pierwsza i trzecia z rakiet eksplodowały na morzu, a druga przy starcie.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Piekło życia w Korei Płn. Wstrząsająca relacja uciekinierki

Ostatnia aktualizacja: 27.08.2017 21:50
- Korea Północna to niewyobrażalny kraj. Nie możemy śpiewać, mówić, ubierać się i myśleć tak, jak chcemy. Nie mamy Internetu, a za wykonanie telefonu za granicę grozi kara śmierci – mówi przez łzy dwudziestoletnia Park Yeon-mi, aktywistka na rzecz praw człowieka, która w 2007 roku uciekła z Korei Północnej.
rozwiń zwiń