W sprawie śmierci Igora Stachowiaka byłym policjantom grozi do 5 lat więzienia. Nie przyznają się do winy

Ostatnia aktualizacja: 13.09.2017 14:01
Przekroczenie uprawnień oraz psychiczne i fizyczne znęcanie się nad zatrzymanym - takie zarzuty usłyszeli czterej byli policjanci, którzy w maju ubiegłego roku zatrzymali Igora Stachowiaka. Oskarżeni nie przyznają się do winy. 
Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjneFoto: Pixabay/succo

Śledczy z Prokuratury Okręgowej w Poznaniu, którzy prowadzą śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci Igora Stachowiaka postawili zarzuty wszystkikm czterem - byłym już - policjantom, którzy interweniowali na wrocławskim rynku 15 maja 2016 roku. Mężczyźni są oskarżani o przekroczenie ustawowych uprawnień oraz fizyczne i psychiczne znęcanie się nad zatrzymanym. 

Blisko 6 godzin trwało we wtorek przesłuchanie jednego z oskrażonych. Pozostali trzej odmówili składania wyjaśnień.  Byli funkcjonariusze Komendy Miejskiej Policji Wrocław-Stare Miasto nie przyznali się do winy. Prokuratorzy zastosowali wobec nich dozór policyjny, muszą informować o zmianie miejsca pobytu trwającego dłużej niż 7 dni i obowiązuje ich zakaz kontaktu z innymi oskarżonymi. 

Środki nieadekwatne do zagrożenia

- Zebrany materiał dowodowy pozwolił na ustalenie, że funkcjonariusze zastosowali do obezwładnienia Igora Stachowiaka środki nieadekwatne do zagrożenia, jakie stwarzał zatrzymany - podała we wtorek prok. Bialik. Dodała, że ich użycia nie uzasadniał w dostatecznym stopniu fakt, że Stachowiak był agresywny wobec policjantów już od momentu przewożenia go do komisariatu - kopał ich, jednemu zwichnął bark, zniszczył także elementy wyposażenia w komisariacie. 

- Naruszeniem zasad użycia środków przymusu bezpośredniego było zastosowanie wobec Igora Stachowiaka tzw. tasera, a więc paralizatora elektrycznego w sytuacji, gdy zatrzymany miał ręce skrępowane z przodu kajdankami, co potęgowało ból - poinformowała prok. Bialik. Według niej, funkcjonariusze szarpali go, popychali i przewrócili na podłogę; zwracali się do niego w sposób wulgarny i obelżywy, strasząc ponownym użyciem paralizatora. 

Nieuzasadnione postępowanie funkcjonariuszy

Według prokuratury, "takie postępowanie funkcjonariuszy naruszało godność, nietykalność cielesną i prawo Igora Stachowiaka do ludzkiego traktowania". Prok. Bialik podkreśliła, że materiał dowodowy potwierdził zasadność zatrzymania Igora Stachowiaka, który w okolicach wrocławskiego rynku zaczepiał przechodniów. Po jego wylegitymowaniu okazało się, że jest poszukiwany w związku z podejrzeniem dokonania oszustwa. Policjanci znaleźli przy nim niebezpieczne narzędzie w postaci pałki teleskopowej oraz telefon należący do innej osoby. W odzieży zatrzymanego ujawniono dopalacze - podała prokurator. 

- Podstawą postawienia zarzutów wobec funkcjonariuszy nie jest więc sam fakt podjęcia interwencji wobec Igora Stachowiaka, lecz jej przebieg, a w szczególności naruszenie zasad użycia środków przymusu bezpośredniego podczas przeszukania zatrzymanego w Komisariacie Policji Wrocław-Stare Miasto - zaznaczyła prok. Bialik.

Byłym policjantom grozi od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolmn

abi

 

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Sprawa Igora S. Policjanci mogą usłyszeć zarzuty

Ostatnia aktualizacja: 22.05.2017 21:09
Prokurator bierze pod uwagę możliwość zarzucenia policjantom znęcania się nad zatrzymanym Igorem S. - poinformował szef Prokuratury Regionalnej w Poznaniu, prokurator Rafał Maćkowiak. Dodał, że gdyby nie to, że prokuratura zamówiła opinię biegłych nie zobaczylibyśmy takiego filmu jaki ujawniły media.
rozwiń zwiń