PE wzywa KE i rządy państw UE do przeciwstawienia się Nord Stream 2

Ostatnia aktualizacja: 14.09.2017 14:47
Najwyższy czas, żeby KE i rządy państw unijnych powiedziały stop projektowi Nord Stream 2 - wzywali w czwartek europosłowie zasiadający w głównych frakcjach w PE. W czasie dyskusji krytykowane były Niemcy za sprzeciw wobec mandatu do rozmów z Rosją dla KE.
(zdjęcie ilustracyjne)
(zdjęcie ilustracyjne)Foto: Nord Stream, materiały prasowe

Parlament Europejski nie po raz pierwszy debatuje na temat planów budowy Nord Stream 2, jednak tym razem deklaracje europosłów pojawiają w momencie, gdy państwa członkowskie pracują nad mandatem negocjacyjnym do rozmów Komisji Europejskiej z Rosją w sprawie systemu prawnego dla morskiej części tego gazociągu.

Unijny komisarz ds. energii Miguel Canete podkreślał podczas swojego wystąpienia w Strasburgu, że rurociąg znajduje się w specyficznej sytuacji prawnej, bo jego początek jest w kraju trzecim, wyjście na terytorium UE (w Niemczech), a całość ma biec przez Morze Bałtyckie. Z tego powodu KE uznała, że nie może zastosować restrykcyjnego, trzeciego pakietu energetycznego i chce od państw członkowskich ram do negocjacji w tej sprawie z Rosją.

Nie wszystkie stolice popierają jednak negocjacje. Kilka państw członkowskich sprzeciwia się przyjęciu mandatu w tej sprawie, m.in. Niemcy. Stanowisko Berlina było w czwartek krytykowane nawet przez będącego w tym samym ugrupowaniu co kanclerz Angela Merkel szefa frakcji Europejskiej Partii Ludowej w PE Manfreda Webera.

"To projekt czysto polityczny"

- Wiemy, że nie jest to projekt ekonomiczny, lecz polityczny. Najlepszym dowodem na to jest zaangażowanie (byłego kanclerza Niemiec) Gerharda Schroedera i wielu innych polityków w gremiach nadzorczych tego przedsięwzięcia. Schroedera nie zatrudniono z uwagi na jego doświadczenia ekonomiczne, lecz kontakty polityczne. Dlatego trzeba jasno stwierdzić, że jest to projekt czysto polityczny - mówił wpływowy niemiecki eurodeputowany.

Weber przypominał agresję Rosji na Ukrainę, Gruzję, a także krytykowane przez Zachód zaangażowanie w Syrii, wskazując, że UE powinna być bardziej powściągliwa wobec tego kraju. - Nie powinniśmy robić z Rosją dalszych interesów, lecz zająć jasne stanowisko: Niemcy, jako kraj najbardziej uwikłany w ten projekt, powinny teraz wysłać klarowny sygnał partnerstwa unijnego, czyli ten mandat, o którym mówił pan komisarz, musi być poparty przez Niemcy - apelował.

Krytycznie o Nord Stream 2 wypowiadali się także przedstawiciele socjalistów, drugiej po chadekach największej frakcji w PE.

- Ten gazociąg zwiększy nasze uzależnienie od niewiarygodnego dostawcy, zwiększy naszą zależność od paliw kopalnych, będziemy także podatni na presję ze strony partnerów zewnętrznych - wymieniał duński europoseł Jeppe Kofod. - Rosja będzie miała możliwości wywierania bezpośredniej i pośredniej presji na państwa członkowskie. Nie możemy się na to zgodzić. Czas najwyższy, by Komisja i Rada powiedziały jasno "nie" temu projektowi - podkreślił.

Komentarze polskich europosłów

Wypowiadający się w imieniu Europejskich Konserwatystów i Reformatorów Zdzisław Krasnodębski (PiS) przekonywał, że projekt Nord Stream 2 jest niezgodny z podstawowymi wartościami europejskimi, na które tak często powołuje się KE. Jego zdaniem realizacja tego przedsięwzięcia mimo wszelkich zastrzeżeń nie została zaniechana również z powodu poparcia politycznego, jakim się on cieszy.

- Komisja powinna wykazywać więcej śmiałości i zdecydowania wobec tych antyeuropejskich projektów, w których biorą udział przedsiębiorstwa najsilniejszych krajów członkowskich i które są popierane przez elity polityczne i gospodarcze - apelował europoseł.

Wtórował mu prezes Prawicy Rzeczypospolitej Marek Jurek, który powiedział, że Nord Stream 2 powinien być jak najszybciej objęty polityką sankcji. - Przecież Nord Stream 2 jest projektem podpisanym przez Niemcy, czyli państwo, które w imieniu Unii Europejskiej w jakimś sensie, bo z poparciem Komisji, zawierało porozumienia mińskie (dotyczące konfliktu na wschodzie Ukrainy - PAP) - wskazywał.

Szef komisji przemysłu, badań i energii PE Jerzy Buzek (PO) podkreślał, że dla europarlamentu wszystko byłoby jasne, gdyby projekt mandatu do negocjacji KE z Rosją mówił, że morska część gazociągu jest w całości objęta unijnym, trzecim pakietem energetycznym. Przypomniał, że już po zakończeniu negocjacji to PE będzie ostatecznie akceptował umowę w tej sprawie.

Krytyka pod adresem niemieckich władz

- Gdybyśmy mogli bezpośrednio zastosować prawo unijne, to dawno byśmy to zrobili - odpowiadał mu komisarz Canete, zapowiadając jednocześnie zmianę przepisów w tej sprawie. Przyznał, że z analiz KE wynika, iż Nord Stream 2 mógłby negatywnie wpływać na trasy przesyłowe wiodące z Rosji do UE przez Ukrainę. Zaznaczył, że rząd niemiecki powinien wspierać mandat dla KE, bo to również wsparcie dla Ukrainy.

Krytycznie o postawie władz w Berlinie wypowiadał się też niemiecki europoseł Zielonych Reinhard Buetikofer. - Pani kanclerz starała się zasłaniać argumentem, jakoby był to tylko i wyłącznie projekt gospodarczy, żeby nie pokazać politycznego wymiaru tego projektu. Niemcy powinny jasno opowiedzieć się za wartościami europejskimi, nie blokować tego mandatu - oświadczył deputowany.

Mandat, na podstawie którego KE chce wypracować z Rosją porozumienie w sprawie stosowania podstawowych zasad prawa UE do morskiej części gazociągu Nord Stream 2, został przedstawiony w czerwcu. Obecnie pracują nad nim przedstawiciele krajów UE.

mr

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Ameryka zablokuje budowę Nord Stream 2? Nowe sankcje

Ostatnia aktualizacja: 26.07.2017 19:55
Amerykańska Izba Reprezentantów przyjęła ustawę, która wprowadza nowe sankcje wobec Rosji i utrudnia prezydentowi Donaldowi Trumpowi zniesienie już obowiązujących. Uchwalone przepisy umożliwiają także nałożenie sankcji na firmy biorące udział w budowie gazociągu Nord Stream 2
rozwiń zwiń