Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego: ktoś prowadzi z BBN wojnę hybrydową

Ostatnia aktualizacja: 03.10.2017 06:59
Szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego Paweł Soloch powiedział, że od pewnego czasu systematycznie zaczęły pojawiać się informacje różnego kalibru, mające na celu zdezawuowanie BBN - czytamy we wtorkowej "Rzeczpospolitej".
Paweł Soloch, szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego
Paweł Soloch, szef Biura Bezpieczeństwa NarodowegoFoto: bbn.gov.pl

Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Paweł Soloch w rozmowie z "Rzeczpospolitą" był pytany, kto i dlaczego, jego zdaniem, prowadzi wojnę hybrydową wobec BBN na tle polityki kadrowej. - Powiedziałem, że przypomina to wojnę hybrydową, ponieważ od pewnego czasu systematycznie zaczęły pojawiać się informacje różnego kalibru mające na celu zdezawuowanie BBN - wyjaśnił. Jednocześnie podkreślił, że na wszelkie informacje zagrażające bezpieczeństwu państwa, m.in. te dotyczące współpracy osób ze służbami PRL, BBN reaguje z całą stanowczością, tak, jak to było w przypadku sprawy płk. Czesława Juźwika.

Paweł Soloch powiedział, że dezawuowanie BBN jest dla niego niezrozumiałe. - Zwrócę uwagę, że jesteśmy w specyficznej chwili: jest deklaracja i wola prezydenta, by przeprowadzić reformę systemu kierowania i dowodzenia siłami zbrojnymi, mamy w perspektywie przyszłoroczny szczyt NATO, do którego już musimy się przygotować, niedawno zakończyły się ćwiczenia Zapad 2017, które wymagają pogłębionej analizy. Kontekst tych wydarzeń sprawia, że z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa działania skierowane wobec BBN są dla mnie co najmniej niezrozumiałe - podkreślił szef BBN.

Zapytany, czy służby powinny wcześniej sygnalizować swoje podejrzenia w stosunku do ludzi zatrudnionych w BBN, odpowiedział, że tak. - Oczywiście, jednak ja takich sygnałów w sprawie płk. Juźwika nie dostałem. Natomiast problem ludzi z przeszłością w służbach specjalnych PRL czy tych, którzy studiowali w Moskwie, to jest problem niejednej instytucji. Wiemy o wysiłkach Ministerstwa Spraw Zagranicznych w tej sprawie. Ta sytuacja dotyczy także i Ministerstwa Obrony Narodowej. Przypomnę chociażby podnoszoną w mediach kwestię moskiewskiej szkoły gen. Bogusława Samola pracującego w MON nad Strategicznym Przeglądem Obronnym - zaznaczył szef BBN i dodał: - Zgodnie z filozofią dobrej zmiany jest oczywiste, że jeżeli ktoś pracował w organach bezpieczeństwa lub studiował w Moskwie, to stanowi to okoliczność obciążającą i za tym powinny iść decyzje personalne. Obóz dobrej zmiany takie działania podejmuje. Ale to wymaga czasu, także i u nas – przyznał.

Paweł Soloch pokreślił, że od kiedy objął stanowisko szefa BBN, dokonał zmiany całego kierownictwa BBN oraz doradców. - Podjąłem też inne działania, chociaż nie mogę mówić o wszystkich. Z niektórymi instytucjami, m.in. w porozumieniu z ministrem koordynatorem służb specjalnych, wypracowujemy pewne ponadstandardowe procedury. Powołałem też wewnętrzny zespół, w którym jest m.in. mój zastępca minister Dariusz Gwizdała oraz doradca prof. Andrzej Zybertowicz. Ten zespół dokona ponadstandardowego przeglądu kadr we współpracy z innymi instytucjami. Mam nadzieję, że takie działania podejmą też inne urzędy. Dodatkowo zwróciliśmy się do ministra Macierewicza o informacje, które ułatwią nam przeprowadzenie weryfikacji byłych i obecnych żołnierzy pod kątem ich współpracy z organami bezpieczeństwa PRL - powiedział "Rzeczypospolitej" Paweł Soloch.

abi

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Paweł Soloch: prezydent powinien mieć wpływ na obsadę stanowiska szefa MON

Ostatnia aktualizacja: 14.09.2017 09:26
Prezydent powinien mieć wpływ na obsadę stanowiska szefa MON, jest bowiem zwierzchnikiem Sił Zbrojnych z największym mandatem społecznym, wybieranym w wyborach bezpośrednich - uważa szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Paweł Soloch.
rozwiń zwiń