Steinmeier: migranci zarobkowi nie mają nieograniczonego prawa do pomocy

Ostatnia aktualizacja: 03.10.2017 19:57
Prezydent Niemiec Frank-Walter Steinmeier ostrzegł we wtorek przed podziałami w niemieckim społeczeństwie wskutek wyobcowania, rozczarowania i gniewu, będących skutkiem sporu o migrację; zastrzegł, że możliwości przyjmowania migrantów są ograniczone. 
Audio
  • Polityka migracyjna stworzyła niebezpieczne podziały społeczne - mówił podczas centralnych obchodów "Dnia Jedności" w Moguncji niemiecki prezydent Frank Walter Steinmeier. Relacja Waldemara Maszewskiego (IAR)
Frank-Walter Steinmeier
Frank-Walter SteinmeierFoto: PAP/EPA/ARMANDO BABANI

W przemówieniu wygłoszonym w Moguncji z okazji 27. rocznicy zjednoczenia Niemiec Steinmeier powiedział, że jedność kraju stała się "polityczną codziennością", a "wielki mur przedzielający nasz kraj znikł".

Zdaniem prezydenta wybory parlamentarne 24 września pokazały jednak, że w Niemczech powstały nowe mury - "mniej widoczne, pozbawione drutu kolczastego i strefy ostrzału, lecz stanowiące przeszkodę w budowaniu wspólnoty".

- Mam na myśli mury pomiędzy naszymi sposobami życia, pomiędzy miastem a wsią, ludźmi będącymi online a tymi, którzy są offline, biednymi a bogatymi, młodymi a starymi - wyjaśnił Steinmeier, wskazując na coraz ostrzejszy ton polemik i rosnącą przepaść między tymi światami. 

- Mury z wyobcowania, rozczarowania, gniewu, które stały się tak nieprzenikalne, że odbijają się od nich wszelkie argumenty. Za tymi murami sieje się głęboką nieufność wobec demokracji i jej przedstawicieli, tzw. establishmentu, do którego zaliczani są wszyscy, poza samozwańczymi bojownikami przeciwko systemowi - mówił prezydent. 

Stenmeier powiedział, że Niemcy są krajem pluralistycznym, w którym różnice zdań są oczywistością, jednak nie powinny one "przeradzać się we wrogość".

Spór o migrację powinien uwzględnić możliwości Niemiec

Steinmeier przyznał, że tematem, który "wstrząsnął" Niemcami, była dyskusja o migracji. - To, co dla jednych jest humanitarnym kategorycznym imperatywem, dla innych jest rzekomą zdradą własnego narodu - zauważył. Jego zdaniem spór o migrację nie powinien odbywać się na płaszczyźnie moralnej, lecz powinien uwzględniać konkretne możliwości Niemiec.

W tym kontekście Steinmeier podkreślił, że możliwości przyjmowania przez Niemcy migrantów są ograniczone. Jego zdaniem Niemcy będą w stanie pomóc osobom prześladowanym z powodów politycznych tylko wtedy, gdy "odzyskają zdolność odróżniania prześladowanych politycznie od osób uciekających przed biedą i niedostatkiem". - To nie to samo - zastrzegł dodając, że migranci zarobkowi nie mają nieograniczonego prawa do pomocy. 

Steinmeier ostrzega przed powrotem do nacjonalizmu

Wobec sukcesów wyborczych prawicowo-populistycznej Alternatywy dla Niemiec (AfD), która we wrześniowych wyborach parlamentarnych zdobyła 12,6 proc. głosów, Steinmeier ostrzegł przed powrotem do nacjonalizmu. Polityk SPD przypomniał, że Niemcy przebyły długą drogę - "od rozpasanego nacjonalizmu, poprzez wojnę i zniszczenie Europy, poprzez podział narodu podczas zimnej wojny do demokratycznego i silnego kraju w centrum Europy". 

Prezydent Niemiec podkreślił, że uznanie niemieckiej historii, która "nie oznacza co prawda osobistej winy, lecz trwającą odpowiedzialność", "nie podlega dyskusji". - Nauka płynąca z dwóch wojen światowych, z Holokaustu, odrzucenie ideologii nacjonalistycznej i rasistowskiej oraz antysemityzmu, a także odpowiedzialność za bezpieczeństwo państwa Izrael - to wszystko należy według mnie do niemieckości - powiedział Steinmeier. 

Obchody Dnia Jedności Niemiec organizuje co roku inny kraj związkowy. W tym roku rola ta przypadła Nadrenii-Palatynatowi. Stolicą tego landu jest Moguncja.

dad 

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Wybory w Niemczech. Co to oznacza dla Polski?

Ostatnia aktualizacja: 01.10.2017 13:34
- Wyniki wyborów w Niemczech to dobra wiadomość dla Polski - powiedział na antenie Jedynki Mateusz Baczyński z portalu onet.pl. Jacek Ożóg z Telewizji Republika stwierdził z kolei, że "nie należy się spodziewać przełomu w stosunkach polsko-niemieckich".
rozwiń zwiń