Debata nt. książki "Resortowe togi". Jak reformować wymiar sprawiedliwości?

Ostatnia aktualizacja: 05.10.2017 22:36
W Domu Technika w Warszawie odbyła się debata wokół książki dziennikarza "Gazety Polskiej" Macieja Marosza pt. "Resortowe togi". Oprócz autora udział w niej wzięli dziennikarz Marcin Wolski, mec. Łukasz Andrzejewski, mec. Lech Obara, były opozycjonista Piotr Jegliński oraz publicysta Adrian Stankowski.  
Od lewej: Lech Obara, Marcin Wolski, Piotr Jegliński, Łukasz Andrzejewski i Adrian Stankowski
Od lewej: Lech Obara, Marcin Wolski, Piotr Jegliński, Łukasz Andrzejewski i Adrian StankowskiFoto: Daniel Czyżewski/PR

Maciej Marosz jest dziennikarzem "Gazety Polskiej". Przez lata był reporterem sądowym, nad książką "Resortowe togi" pracował od 2008 roku. Jest także współautorem pozycji "Resortowe dzieci. Służby" którą napisał z Dorotą Kanią i Jerzym Targalskim. Podobnie jak poprzednia książka, "Resortowe togi" próbują odpowiedzieć na pytanie jak duży wpływ na dzisiejsze środowisko sędziowskie ma establishment wymiaru sprawiedliwości PRL.

Reforma sądownictwa

Od wielu miesięcy w Polsce trwa debata nad reformą sądownictwa. W lipcu rządzące Prawo i Sprawiedliwość złożyło i przegłosowało w Sejmie trzy ustawy: o sądach powszechnych, o Krajowej Radzie Sądownictwa i Sądzie Najwyższym, które miały gruntownie zmienić wymiar sprawiedliwości.

Nieoczekiwanie 24 lipca prezydent Andrzej Duda zawetował dwie z nich - o KRS i SN jednocześnie zobowiązując się do przedstawienia własnych projektów. Prezydent stwierdził, że ustawy dają zbyt dużą władzę prokuratorowi generalnemu oraz budzą wątpliwości natury konstytucyjnej. Prawo o ustrojach sądów powszechnych prezydent podpisał.  25 września przedstawił swoje projekty, w których zaproponował szereg nowych rozwiązań, m.in. wybieranie KRS 3/5 głosów w parlamencie, powołanie Izby Skargi Specjalnej przy Sądzie Najwyższym oraz ustanowienie ławników tamże. Projekty te mają trafić pod obrady Sejmu.  

Marosz: zmiany ustrojowe muszą za sobą pociągnąć głębokie zmiany personalne

Marcin Wolski zaznaczył, że książka Marosza "należy do kategorii książek potrzebnych, a nawet najpotrzebniejszych". - Uchodzi uwadze przeciętnego czytelnika, badacza historycznego jedna rzecz - sieć powiązań - mówił Wolski.

- Przez lata byłem reporterem sądowym, uczestniczyłem w najważniejszych państwowych procesach, zwłaszcza tych, które dotyczyły rozliczeń z poprzednim systemem, prób zyskiwania zadośćuczynień przez ofiary reżimu oraz procesy lustracyjne, które były szczególnie bolesnym doświadczeniem dla mnie jako uczestnika, a co dopiero mówić o ofiarach - mówił autor książki.

Maciej Marosz stwierdził, że nigdy nie wyobrażał sobie tego, do jakich metod uciec się mogą mecenasi i sędziowie, aby zachować interesy konkretnych grup. - Z czasem zdałem sobie sprawę z tego, jak ważną grupą byli prawnicy dla postkomunistów, aby uzyskać swój cel - zachować wpływy a nawet je zwiększać. Uświadomiłem sobie, jak potężnym narzędziem w ich rękach byli prawnicy, którzy zostali ustanowieni w roli najważniejszego, ostatecznego bezpiecznika - tłumaczył.

Z widowni padło pytanie, co zrobić, aby gruntownie zreformować sądownictwo, zwłaszcza pod kątem personalnym. Pytający odwoływał się do zachowania m.in. I prezes Sądu Najwyższego w stosunku do organizatorów protestu, którzy rozłożyli przed SN miasteczko namiotowe. Udział w nim brali m.in. Adam Słomka i Zygmunt Miernik. Małgorzata Gersdorf stwierdziła, że rozjedzie samochodem miasteczko. - Zmiany muszą być realne, głębokie. Zmiany ustrojowe muszą za sobą pociągnąć głębokie zmiany personalne. Trzeba tworzyć nowe kadry. Jednak reforma nie może wiązać się wyłącznie z wyrzuceniem pewnych osób i na tym koniec. Jedyna sensowna reforma to taka, że głębokie zmiany ustrojowe wymuszą zmiany personalne i odejście tych prawników, którzy nie mają podstaw moralnych do pełnienia różnych funkcji - zaznaczył.  

Mecenas Lech Obara, który jest obrońcą byłego więźnia Auschwitz Karola Tendery, wskazywał, że w sprawie sporu z telewizją ZDF polskie sądy wykazywały złą wolę, np. nie wzywając przedstawiciela stacji do Polski na rozprawę, tylko 95-letniemu Tenderze kazali jechać do Niemiec. Dodał, że bardzo rzadko odbywały się rozprawy, zwracał uwagę sędziom, że w takim tempie Tendera nie doczeka końca procesu. 

Łukasz Andrzejewski: nadal żyjemy w świecie "homo sovieticus"

Były senator Łukasz Andrzejewski przytaczał wiele historii z czasów swojej młodości, w których opisywał mentalność sędziów PRL. Te środowiska miały wpływ na kształtowanie elit prawniczych w III RP.  - Każdy z nas może przez wiele godzin mówić o patologii, której doświadczył. Najpierw trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie – dlaczego zaczynamy od Trybunału, dlaczego zaczynamy od Sądu Najwyższego? Dlaczego zaczynamy od Krajowe Rady Sądownictwa? Chyba jest jasne. Bo tego nie da się przeprowadzić przy takim oporze tych, którzy pokazują, że będą blokować wszystko - tłumaczył.

W związku z tym, jeżeli ktoś państwu mówi, że "dlaczego oni się zabierają za składy personalne?" Dlatego, że mamy hamulcowych i tych, którzy będą się rzucać i blokować i szukać ulicy i zagranicy, mówiąc o nadużywaniu w Polsce demokracji, konstytucji, praw człowieka. A sami są autorytatywni. Są ulokowani w organach, które decydują o sposobie funkcjonowania władzy sądowniczej - podkreślił.

- Dlaczego ta książka jest tak bezcenna? My nadal żyjemy w świecie "homo sovieticus" i trzeba z tym skończyć - podsumował.

Zebrał Daniel Czyżewski

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

"Prezydent stara się udobruchać wszystkie środowiska, ale to nie będzie możliwe"

Ostatnia aktualizacja: 27.09.2017 18:16
Prezydent Andrzej Duda przedstawił opinii publicznej założenia swoich ustaw dotyczących reformy sądownictwa. We wtorek projekty ustaw o Krajowej Radzie Sądownictwa i Sądzie Najwyższym trafiły do Sejmu. O propozycjach Andrzeja Dudy w Debacie Dnia rozmawiali Anna Sarzyńska (wPolityce.pl) i Grzegorz Łaguna (Superstacja).
rozwiń zwiń