Hiszpański rząd przeprasza za użycie siły w Katalonii

Ostatnia aktualizacja: 06.10.2017 16:20
Przedstawiciel hiszpańskiego rządu w Katalonii Enric Millo przeprosił za użycie siły przez policję podczas niedzielnego, nielegalnego referendum niepodległościowego. W zajściach rannych zostało prawie 900 osób, w tym 12 policjantów. Enric Millo był gościem katalońskiej telewizji publicznej. 
Protest w Barcelonie
Protest w BarcelonieFoto: PAP/EPA/ENRIC FONTCUBERTA

Przedstawiciel madryckiej administracji zwrócił uwagę, że przyczyną niedzielnych zajść było złamanie prawa. Referendum niepodległościowe zostało zakazane przez Trybunał Konstytucyjny. Przyznał jednak, że zachowanie niektórych policjantów było dla niego zaskoczeniem. 

Rozmówca katalońskiej telewizji przyznał, że po obejrzeniu zdjęć z zajść i dowiedzeniu się, że wiele osób zostało pobitych a jedna z nich wciąż leży w szpitalu, żałuje tego, co się stało. "Pragnę przeprosić w imieniu policjantów za konsekwencje, jakie miało ich zachowanie" - powiedział Millo. 

Kataloński dziennik El Periodico publikuje list otwarty od policjantów, którzy uczestniczyli w niedzielnych wydarzeniach. Oni też przeprosili za nadużycie siły. I wyrazili opinię, że ich zachowanie było efektem decyzji podjętych przez osoby, które nie znają katalońskiej rzeczywistości. 

Hiszpański sąd oddalił zaś żądanie rozpoczęcia dochodzenia przeciwko uczestnikom aktów przemocy. W uzasadnieniu napisano, że zachowanie funkcjonariuszy było proporcjonalne i nie naruszyło porządku publiczn

Ponad 500 zgłoszeń o brutalnych interwencjach

Tymczasem w czwartek władze policji Katalonii - Mossos d'Esquadra - ujawniły , że otrzymały łącznie 533 zgłoszenia w sprawie brutalnych interwencji hiszpańskiej policji i Gwardii Cywilnej podczas niedzielnego referendum niepodległościowego w tym regionie.
 
Kierownictwo Mossos d'Esquadra wyjaśniło, że każde z doniesień na służby porządkowe wysłane przez Madryt w celu zablokowania plebiscytu, uznawanego za nielegalny przez rząd Mariano Rajoya, ma związek z przypadkami zranienia obywateli.
 
Służby medyczne Katalonii szacują, że w starciach ze służbami porządkowymi podczas referendum ucierpiało blisko 900 osób. Rząd centralny twierdzi tymczasem, że liczba poszkodowanych została znacznie zawyżona, a "funkcjonariusze stosowali siłę tylko w ostateczności".

Wielotysięczne protesty

Tymczasem od poniedziałkowego wieczora w kilku miejscowościach Katalonii trwają protesty lokalnych społeczności pod hotelami, w których zakwaterowani zostali funkcjonariusze przysłani przez rząd centralny do zablokowania referendum.

Do nocnego nękania hiszpańskich służb porządkowych doszło m.in. pod dwoma hotelami w Barcelonie, a także w pobliskich miejscowościach: Maresme, Pineda de Mar oraz w Calleli. W tej ostatniej konieczna była ewakuacja ponad 500 funkcjonariuszy z kilku hoteli. Protestujący pod placówkami turystycznymi wznosili wrogie okrzyki, żądając opuszczenia ich miejscowości przez hiszpańskie służby porządkowe.
 
We wtorek po południu premier Mariano Rajoy wezwał wysłanych przez Madryt funkcjonariuszy do pozostania w hotelach, a wicepremier Soraya Saenz de Santamaria zagroziła wyciągnięciem konsekwencji wobec autorów “mafijnych praktyk”.

10 tysięcy policjantów i gwardzistów

Z szacunków hiszpańskich mediów wynika, że łącznie do zablokowania referendum w Katalonii Madryt wysłał ponad 10 tys. funkcjonariuszy policji i Gwardii Cywilnej. Pochodzą oni niemal ze wszystkich regionów Hiszpanii. Część z nich została zakwaterowana na wypożyczonych przez rząd Rajoya trzech statkach wycieczkowcach cumujących w portach w Barcelonie i Tarragonie. Otrzymało w nich nocleg oraz posiłki ponad 4000 policjantów wchodzących w skład sił szybkiego reagowania.

Po protestach pod hotelami część funkcjonariuszy wysłanych przez rząd Rajoya zostało w środę i czwartek przyjętych także do prowizorycznych miejsc noclegowych w budynkach należących do przedstawicielstwa hiszpańskiej policji w Katalonii. Zostaną oni tam co najmniej do połowy października i mogą interweniować w przypadku planowanego przez rząd Carlesa Puigdemonta ogłoszenia niepodległości.
 
Dodatkowe siły zbrojne

W czwartek hiszpańskie media ujawniły, że rząd Mariano Rajoya skierował też do Katalonii dodatkowe siły zbrojne. Żołnierze mają wesprzeć logistycznie funkcjonariuszy policji i Gwardii Cywilnej wysłanych do tego regionu.

Dwa oddzielne konwoje liczące łącznie 20 ciężarówek zostały skierowane do Barcelony w środę wczesnym rankiem. Według źródła w madryckiej siedzibie ministerstwa obrony Hiszpanii ich zawartość stanowią m.in. łóżka, kuchnie polowe, żywność, ubrania oraz artykuły higieny osobistej.
 
dad
 
 

Zobacz więcej na temat: ŚWIAT katalonia Hiszpania
Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Hiszpania: księża katoliccy chcą być negocjatorami między Madrytem a Barceloną

Ostatnia aktualizacja: 05.10.2017 07:14
Hiszpański Kościół chce być negocjatorem w sprawie kryzysu, jaki wywołały niepodległościowe zakusy Katalonii. Premier Mariano Rajoy spotkał się z arcybiskupami Madrytu i Barcelony. Z duchownymi rozmawiali też katalońscy politycy. Wieczorem, w przemówieniu telewizyjnym lider katalońskiego rządu Carles Puigdemont oświadczył, że otwiera drzwi do mediacji. 
rozwiń zwiń

Czytaj także

Hiszpania: Trybunał Konstytucyjny zakazał poniedziałkowej sesji katalońskiego parlamentu

Ostatnia aktualizacja: 05.10.2017 17:12
Hiszpański Trybunał Konstytucyjny nakazał w czwartek tymczasowe zawieszenie zaplanowanej na poniedziałek sesji parlamentu Katalonii, podczas której może zostać proklamowana niepodległość regionu po niedzielnym referendum.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Rząd kataloński: parlament zbierze się w poniedziałek mimo zakazu

Ostatnia aktualizacja: 06.10.2017 11:30
- Kataloński parlament zbierze się w poniedziałek, wbrew orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego Hiszpanii zakazującemu sesji, na której może zostać proklamowana niepodległość regionu - poinformował w piątek członek autonomicznego rządu Katalonii Raul Romeva.
rozwiń zwiń