X
Aby nas słuchać lub oglądać potrzebujesz najnowszego Adobe Flash Player | Pobierz Flash
POLSKIE RADIO - HISTORIE DOBRZE OPOWIADANE OD 90 LAT
Wiadomości

Tomasz Nałęcz rezygnuje ze startu w wyborach

20.04.2010
Tomasz Nałęcz, kandydat na prezydenta SdPl i Partii Demokratycznej, rezygnuje ze startu w wyborach prezydenckich. W środę odbędzie się konferencja prasowa Nałęcza, podczas której ma wyjaśnić motywy swojej decyzji.

W zaproszeniu na środową konferencję prasową Nałęcza czytamy, że podczas niej "ogłosi rezygnację ze startu w nadchodzących wyborach prezydenckich oraz wyjaśni motywy tej decyzji".

Można jednak spodziewać się, że decyzja ta to pokłosie katastrofy prezydenckiego samolotu pod Smoleńskiem, w której zginał prezydent Lech Kaczyński, co m.in. spowodowało konieczność przeprowadzenia wcześniejszych wyborów prezydenckich.

Już we wtorek szef SdPl Wojciech Filemonowicz wystosował list do członków zarządów swojej partii oraz SLD, w którym zaproponował spotkanie. "Jest oczywiste, że nieuchronnie zbliżająca się kampania prezydencka będzie dla lewicy, znajdującej się od kilku lat w głębokiej defensywie, niezwykle trudnym wyzwaniem. Sądzę, że jest też oczywiste, iż tylko połączenie wszystkich lewicowych i centrolewicowych środowisk wokół wspólnego kandydata daje nam szansę na nawiązanie wyborczej rywalizacji" - argumentował.

"Nie zamierzamy prowadzić partyjnych dyskusji"

W odpowiedzi rzecznik SLD Tomasz Kalita wydał oświadczenie, w którym napisał, że Sojuszowi nic nie wiadomo o inicjatywie spotkania zarządów obu partii. "Zajmujemy się pochówkiem naszych przyjaciół i nie zamierzamy prowadzić partyjnych dyskusji" - napisał Kalita.

Sam Nałęcz, od grudnia, kiedy zdecydował się startować w wyborach prezydenckich, był zwolennikiem wystawienia wspólnego centrolewicowego kandydata. Opowiadał się za wyłonieniem go w prawyborach.

Termin przyspieszonych wyborów prezydenckich ma w środę ogłosić marszałek Sejmu Bronisław Komorowski, który przejął obowiązki prezydenta RP. Wszystko wskazuje na to, że wybory odbędą się 20 czerwca, a to oznacza, że najpóźniej do 26 kwietnia (poniedziałek) trzeba w Państwowej Komisji Wyborczej złożyć zawiadomienie o powstaniu komitetu wyborczego. Do tego zawiadomienia musi być dołączona zgoda kandydata i co najmniej 1000 podpisów z poparciem dla niego.

Do tego czasu SLD musi zdecydować, kogo wyznaczy do startu w wyborach, bowiem kandydat Sojuszu Jerzy Szmajdziński również zginął w katastrofie pod Smoleńskiem.

kg,PAP

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Rada Polityczna PiS udzieli poparcia Kaczyńskiemu

Po południu zbierze sie Rada Polityczna PiS, która ma udzielić poparcia szefowi partii Jarosławowi Kaczyńskiemu w wyborach prezydenckich. Przed posiedzeniem Rady - w jednym z warszawskich centrów konferencyjnych - odbędzie sie wyjazdowe posiedzenie klubu PiS.

Według polityków PiS podczas posiedzenia Rady nie zostanie uzupełniony skład prezydium partii. Także klub nie podejmie decyzji personalnych - nie będzie wyborów kandydata PiS na wicemarszałka ani przewodniczącego klubu.

Sekretarz Rady Politycznej Maks Kraczkowski spodziewa sie dyskusji politycznej i być może jakichś decyzji organizacyjnych dotyczących partii.

W katastrofie samolotu pod Smoleńskiem zginęło siedmioro parlamentarzystów PiS: posłowie Grażyna Gęsicka, Przemysław Gosiewski, Aleksandra Natalli-Świat, Zbigniew Wassermann, senatorowie Janina Fetlińska i Stanisław Zając

Rada Polityczna zgodnie ze statutem powinna też wskazać kandydata PiS na prezydenta jednak w związku z pogrzebami ofiar katastrofy jej posiedzenie zostało odwołane. Kalendarz wyborczy podyktował termin zgłoszenia kandydata i został nim prezes Jarosław Kaczyński.

Rzecznik klubu Mariusz Błaszczak powiedział, że na posiedzeniu klubu parlamentarnego omawiany będzie porządek rozpoczynającego sie posiedzenia Sejmu. Na podejmowanie decyzji personalnych jest zdaniem Mariusza Błaszczaka jeszcze za wcześnie.

ag, Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)

Czytaj także

Wybory 2010. Sondaże po decyzji szefa PiS

Gdyby wybory prezydenckie odbywały się w najbliższą niedzielę Bronisław Komorowski mógłby liczyć na 46,2 proc. głosów, zaś Jarosław Kaczyński - 31,7 proc. - wynika z opublikowanego w poniedziałek sondażu Homo Homini dla Polsatu News i "Dziennika Gazety Prawnej".

Na dalszych miejscach znaleźli się: Andrzej Olechowski (6,9 proc.), Waldemar Pawlak (3,8 proc.), Grzegorz Napieralski (3,0 proc.), Marek Jurek (2,8 proc.) i Andrzej Lepper (0,9 proc.).

Żadnego z powyższych kandydatów nie wskazał co dwudziesty pytany (4,6 proc.).

Udział w wyborach zadeklarowało 69,7 proc. pytanych. Głosować nie ma zamiaru 20,6 proc. uczestników badania, zaś 9,7 proc. jeszcze nie wie, czy pójdzie do urn.

Instytut Homo Homini przeprowadził sondaż metodą telefoniczną w poniedziałek, 26 kwietnia, na ogólnopolskiej reprezentatywnej próbie 1085 dorosłych osób. O wskazanie kandydata na prezydenta poproszono 756 osób, które zdeklarowały udział w wyborach.

Sondaż dla TVN24. Komorowski wygrywa

Bronisław Komorowski w pierwszej turze wyborów prezydenckich może liczyć na poparcie 47 proc. wyborców, zaś Jarosław Kaczyński - na 27 proc.; w drugiej turze Komorowski pokonałby Kaczyńskiego w stosunku 57 do 35 - wynika z sondażu SMG/KRC dla TVN24.

Według badania, w pierwszej turze wyborów prezydenckich daleko za Komorowskim i Kaczyńskim znaleźliby się: Grzegorz Napieralski (poparcie 5 proc.), Waldemar Pawlak (4 proc.), Andrzej Olechowski (3 proc.), Andrzej Lepper (2 proc.) i Marek Jurek (1 proc.).

Chęć głosowania na innego kandydata niż wyżej wymienieni zadeklarowało 2 proc. pytanych. Z kolei 7 proc. nie wie jeszcze, kogo poprze.

Gdyby w ewentualnej drugiej turze wyborów doszło do rywalizacji Bronisława Komorowskiego i Jarosława Kaczyńskiego, marszałek Sejmu dostałby 57 proc. głosów, zaś prezes PiS - 35 proc.

W razie gdyby do drugiej tury dostali się Komorowski i Olechowski, pierwszy dostałby 63 proc. głosów, drugi - 20 proc.

Z kolei w razie pojedynku Kaczyński-Olechowski, prezes PiS wygrałby z przewagą jednego proc. głosów (43 proc. poparcia dla Kaczyńskiego wobec 42 proc. dla Olechowskiego).

Wyniki sondażu dla drugiej tury wyborów nie sumują się do stu, ponieważ w każdym z trzech rozpatrywanych przypadków część wyborców, którzy głosowaliby w pierwszej turze, zadeklarowała, że nie zagłosuje dwa tygodnie później lub jeszcze nie wie, na kogo w drugiej turze oddałaby swój głos.

Gdyby pierwsza tura wyborów prezydenckich odbywała się w najbliższą niedzielę, w głosowaniu wzięłoby udział 77 proc. uczestników badania. Do urn nie zamierza iść 11 proc. pytanych, zaś o jeden pkt proc. więcej badanych jeszcze nie wie, czy to zrobi.

SMG/KRC przeprowadził sondaż metodą telefoniczną w poniedziałek, 26 kwietnia, na ogólnopolskiej reprezentatywnej próbie 1001 dorosłych osób. O wskazanie kandydata na prezydenta poproszono 893 osoby, które zdeklarowały udział w wyborach bądź jeszcze nie wiedzą, czy będą głosować.

to, PAP

Czytaj także

Prof. Markowski: SLD nie miało innego wyjścia

Prof. Radosław Markowski uważa, że wyznaczenie Grzegorza Napieralskiego na kandydata SLD w wyborach prezydenckich było jedynym wyjściem dla tej partii. W jego ocenie, wynik Napieralskiego paradoksalnie zależeć będzie od tego, kto zostanie kandydatem PiS.

Decyzję o tym, że Napieralski będzie kandydował w wyborach prezydenckich podjął w czwartek zarząd krajowy SLD.

Markowski podkreślił, że katastrofa lotnicza pod Smoleńskiem, w którym zginął m.in. kandydat SLD na prezydenta Jerzy Szmajdziński, postawiła Sojusz w "niełatwej sytuacji". "Mówiło się przecież nie tylko o tym, że kandydować może Jerzy Szmajdziński, ale i Jolanta Szymanek-Deresz (która również zginęła w tej katastrofie)" - zwrócił uwagę prof. Radosław Markowski z Instytutu Studiów Politologicznych PAN.

Jego zdaniem, SLD "nie miało innego wyjścia" niż wystawienie Napieralskiego, ale - w opinii komentatora - nie ma on szans na wygranie wyborów prezydenckich.

To, czy Napieralski uzyska lepszy czy gorszy wynik w wyborach jest uzależnione, w opinii Markowskiego, "paradoksalnie od wyniku kandydata PiS", zwłaszcza, jeśli będzie nim szef partii Jarosław Kaczyński.

"Jeśli kandydat PiS-u będzie groźny dla Komorowskiego, to bardzo źle wróży Napieralskiemu, bo elektorat SLD wesprze wówczas Komorowskiego, żeby uniknąć wygranej Kaczyńskiego" - uważa politolog.

Jeśli natomiast - ocenił Markowski - kandydat PiS będzie na tyle słaby, że nie będzie zagrożeniem dla kandydata PO marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego, to Napieralski jest w stanie uzyskać dobry wynik w wyborach.

to, PAP

Czytaj także

Coraz mniej kandydatów na prezydenta

Państwowa Komisja Wyborcza zarejestrowała 13 komitetów w wyborach prezydenckich. Ponadto komisja wezwała cztery komitety do uzupełnienia dokumentów i odmówiła rejestracji sześciu komitetów.

Do poniedziałku, kiedy to upływał termin zawiadamiania PKW o utworzeniu komitetu wyborczego, do Komisji zgłosiły się 22 komitety. We wtorek drogę pocztową nadeszło zgłoszenie jeszcze jednego.

We wtorek PKW zarejestrowała komitety: Janusza Korwin-Mikkego, Krzysztofa Mazurskiego, Gabriela Janowskiego. W poniedziałek podjęła uchwały o rejestracji komitetów: Waldemara Pawlaka, Kornela Morawieckiego, Andrzeja Leppera, Marka Jurka, Bogusława Ziętka, Bronisława Komorowskiego, Romana Sklepowicza, Grzegorza Napieralskiego, Zdzisława Podkańskiego i Jarosława Kaczyńskiego.

Komisja zwróciła się do czterech komitetów o uzupełnienie dokumentów wymaganych do rejestracji; chodzi o komitety: Andrzeja Olechowskiego, Bogdana Szpryngiela, Ludwika Wasiaka i Józefa Wójcika. Pełnomocnicy komitetów wyborczych mają trzy dni na usunięcie wskazanej przez PKW wady zgłoszenia.

Zgłoszenia sześciu komitetów wyborczych zostały przez PKW odrzucone: Bartłomieja Kurzeji, Dariusza Kosiura, Pawła Soroki, Zdzisława Jankowskiego, Waldemara Urbanowskiego i Pawła Pietrzyka, który nadesłał zgłoszenie we wtorek drogą pocztową.

mch, PAP

Czytaj także

Marek Jurek i Andrzej Lepper zgłosili komitety

Do Państwowej Komisji Wyborczej wpłynęły zawiadomienia od komitetów wyborczych czterech kandydatów na prezydenta - Waldemara Pawlaka, Kornela Morawieckiego, Andrzeja Leppera i Marka Jurka.

To pierwszy krok na drodze do rejestracji kandydata w wyborach prezydenckich, które odbędą się 20 czerwca. Komitety wyborcze mają czas na zawiadomienie PKW o swoim powstaniu do poniedziałku do godz. 16.15.

W sobotę zgłosiły się komitety Leppera i Jurka; wcześniej w piątek - Pawlaka i Morawieckiego.

Piętnaście osób i tysiąc podpisów

Komitet może utworzyć minimum 15 osób, mających uprawnienia do głosowania. Do zawiadomienia o powstaniu komitetu, składanym w PKW, trzeba dołączyć - obok tysiąca podpisów z poparciem - zgodę kandydata na powołanie komitetu, zgodę na kandydowanie, a także oświadczenie lustracyjne kandydata - a jeśli już je złożył - informację, kiedy i gdzie to zrobił.

Jeżeli wszystkie dokumenty niezbędne do rejestracji komitetu wyborczego będą prawidłowe, PKW w ciągu trzech dni podejmie uchwałę o jego rejestracji.

6 maja: sto tysięcy podpisów

Do 6 maja do północy, czyli na 45 dni przed dniem głosowania, powinni z kolei zarejestrować się kandydaci na prezydenta. Do rejestracji kandydata niezbędne jest zebranie 100 tys. podpisów. Obywatel, który chce udzielić swojego poparcia konkretnemu kandydatowi, powinien podać swoje imię i nazwisko, adres zamieszkania, numer PESEL i złożyć podpis. Podpisy będą weryfikowane i liczone przez specjalnych rachmistrzów.

O chęci startu w wyborach prezydenckich Lepper mówił kilka tygodni temu. Lider Samoobrony negatywnie oceniał wtedy zmiany w ustawie o wyborze prezydenta mówiące o tym, że także kandydat na prezydenta składałby oświadczenie o posiadaniu "prawa do wybieralności", które w Krajowym Rejestrze Karnym weryfikowałaby Państwowa Komisja Wyborcza. "Dlaczego w przededniu wyborów zmieniają prawo pod Andrzeja Leppera. Andrzej Lepper na dzisiaj prawomocnie, z oskarżenia publicznego nie jest skazany" - mówił Lepper. W lutym za "żądanie i przyjmowanie korzyści o charakterze seksualnym" Lepper został skazany na karę 2 lat i 3 miesięcy więzienia; wyrok ten jest nieprawomocny.

Gotowość do startu w wyborach prezydenckich Marek Jurek - lider Prawicy Rzeczypospolitej ogłosił w styczniu, choć mówił wówczas, że decyzja w tej sprawie jeszcze nie zapadła. Obradująca wtedy w Krakowie Rada Naczelna Prawicy Rzeczypospolitej wystosowała apel "do wszystkich środowisk społecznych i osób pragnących naprawy polskiego życia publicznego i odbudowy ideowej prawicy" o poparcie kandydatury Marka Jurka w nadchodzących wyborach prezydenckich.

ag, kg, PAP

 

Czytaj także

Mamy już 8 kandydatów na prezydenta

Do Państwowej Komisji Wyborczej w niedzielę wpłynęły zawiadomienia od komitetów wyborczych czterech kolejnych kandydatów na prezydenta - Bronisława Komorowskiego, Janusza Korwin-Mikkego, Bogdana Szpryngiela i Bogusława Ziętka. W sumie dotychczas do PKW zgłosiło się osiem komitetów.

W sobotę zgłosiły się komitety Andrzeja Leppera i Marka Jurka; wcześniej w piątek - Waldemara Pawlaka i Kornela Morawieckiego.

Zgłoszenie komitetu to pierwszy krok na drodze do rejestracji kandydata w wyborach prezydenckich, które odbędą się 20 czerwca.

Komitety wyborcze mają czas na zawiadomienie PKW o swoim powstaniu do poniedziałku do godz. 16.15.

Komitet może utworzyć minimum 15 osób, mających uprawnienia do głosowania. Do zawiadomienia o powstaniu komitetu, składanym w PKW, trzeba dołączyć - obok tysiąca podpisów z poparciem - zgodę kandydata na powołanie komitetu, zgodę na kandydowanie, a także oświadczenie lustracyjne kandydata - a jeśli już je złożył - informację, kiedy i gdzie to zrobił.

Jeżeli wszystkie dokumenty niezbędne do rejestracji komitetu wyborczego będą prawidłowe, PKW w ciągu trzech dni podejmie uchwałę o jego rejestracji.

Do 6 maja do północy, czyli na 45 dni przed dniem głosowania, powinni z kolei zarejestrować się kandydaci na prezydenta. Do rejestracji kandydata niezbędne jest zebranie 100 tys. podpisów. Obywatel, który chce udzielić swojego poparcia konkretnemu kandydatowi, powinien podać swoje imię i nazwisko, adres zamieszkania, numer PESEL i złożyć podpis. Podpisy będą weryfikowane i liczone przez specjalnych rachmistrzów.

mch, PAP