X
Aby nas słuchać lub oglądać potrzebujesz najnowszego Adobe Flash Player | Pobierz Flash
POLSKIE RADIO - HISTORIE DOBRZE OPOWIADANE OD 90 LAT
Wiadomości

Tusk: będziemy działać na granicy prawa

03.10.2010
0 0 0
Premier powiedział, że prawie wszystkie punktu sprzedaży dopalaczy zostały zamknięte.
Posłuchaj
00'26 Donald Tusk
Łódź. Marsz przeciwko dopalaczom
Łódź. Marsz przeciwko dopalaczom

Premier powiedział, że prawie wszystkie punktu sprzedaży dopalaczy zostały zamknięte. Dodał, że prowadzona przeciwko nim akcja objęła ponad tysiąc sklepów.

Donald Tusk ma nadzieję, że do końca tygodnia zlikwidowane zostaną wszystkie tego typu placówki. Premier powiedział, że w nielicznych przypadkach doszło do prób stawiania oporu, w sześciu punktach znaleziono także twarde narkotyki.

Donald Tusk zapowiedział w Gdańsku, że rząd postanowił wykorzystać wszystkie możliwości prawne, które umożliwiają zamknięcie sklepów i likwidację produktów.

"Uznaliśmy, że wszystko co funkcjonuje w sklepach jako dopalacze, niezależnie od tego co właściciele nakleją na ten produkt będziemy traktowali jako produkt zakazany, jeżeli zagraża zdrowiu i życiu" - mówił premier. Dodał, że zarekwirowane substancje będę teraz badane. Premier powiedział, że rząd przygotowuje nowe prawo, które ma umożliwić skuteczną i permanentną walkę z handlem dopalaczami.

Nowe przepisy mają pozwolić reagować równie szybko, jak działają organizatorzy handlu dopalaczami. "Ma nadzieję to prawo przeprowadzić wspólnie z marszałkami obu izb i prezydentem w ciągu kilkunastu dni" - mówił premier. Donald Tusk poprosił wszystkie osoby, które zatruły się dopalaczami - jak powiedział według toksykologów było kilkaset takich przypadków - o informacje na temat skutków zachorowań. "Chcemy nie tylko wyeliminować legalną sprzedaż, ale pociągnąć do odpowiedzialności karnej jak największą liczbę osób zaangażowanych w ten proceder" - mówił Donald Tusk.

Premier dodał, że bez wsparcia obywateli państwo nie wygra tej wojny. Dodał, że spodziewa się teraz kontrataku ze strony grup organizujących handel. "Jeśli trzeba będziemy działać na granicy prawa - nie damy tym ludziom oddechu" - mówił premier.

to

0 0 0
Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Dopalacze niosą śmierć

W Bydgoszczy, Rudzie Śląskiej i Olkuszu władze miasta zażądały zlikwidowania sklepów z dopalaczami.
Posłuchaj
09'17 Radni żądają zamknięcia sklepów z dopalaczami

Sklepów z dopalaczami przybywa w całej Polsce jak grzybów po deszczu. W Bydgoszczy, Rudzie Śląskiej i Olkuszu władze miasta zażądały zlikwidowania sklepów z dopalaczami, czyli legalnymi substancjami zmieniającymi świadomość  jak narkotyki. Jeśli wojewodowie się zgodzą, uchwały wejdą w życie.

Miesiąc na zamknięcie działalności mają sklepy z dopalaczami w Rudzie Śląskiej – tak zadecydowali radni miasta.

Andrzej Stania, prezydent miasta, przyznaje, że na decyzję władz miasta wpływ mają informację o tragicznych wydarzeniach w całej Polsce.

W Rudzie Śląskie jest kilkanaście sklepów z dopalaczami. W 40-tysięcznym Olkuszu są już trzy sklepy z dopalaczami.

Tam ulicami miasta przeszła młodzież, która uważa, że dopalacze i legalne ich sprzedawanie jest szkodliwe.  

- Mówimy stanowcze „Nie! Dopalaczom”,  ponieważ jest to już powszechny problem wśród młodzieży – mówi Beata Szymczyk, pedagog I Liceum Ogólnokształcącego w Olkuszu.

Jedna z uczennic olkuskiego liceum mówi, że jej rówieśnicy masowo sięgają po dopalacze. – Do nielegalnych narkotyków jest trudniejszy dostęp, ale dopalacze są na wyciągnięcie ręki – mówi dziewczyna.

Łukasz Czyż z olkuskiej policji mówi, że sklepy te są monitorowane przez policję, ale tylko pod kątem tego, czy nie ma w nich narkotyków, których przetrzymywanie, sprzedawanie i produkowanie jest w Polsce przestępstwem.

Minister zdrowia Ewa Kopacz zapowiedziała na antenie Jedynki, że rząd przygotowuje ustawę, dzięki której po ustaleniu, że jest nowa substancja na rynku, będzie można ja wycofać na półtora roku ze sprzedaży i zlecić badania, czy i w jakim stopniu jest szkodliwa.

- Sprzedawcy dopalaczy są na tyle sprytni, że wycofując jedną substancję, wprowadzają na rynek inną, zmieniając ich skład o pieprz, sól czy cokolwiek innego. Chcemy to monitorować i wycofywać substancje ze sprzedaży – mówiła w Jedynce Ewa Kopacz.

 

Relacje przygotowali: Dorota Stabik z Rudy Śląskiej, Marek Mędela z Olkusza i Łukasz Bobek z Nowego Targu.

(im)

0 0 0

Czytaj także

Premier: ws. dopalaczy nie będzie litości

Premier Donald Tusk zapowiedział, że problem dopalaczy będzie rozstrzygnięty w sposób brutalny.
Posłuchaj
00'25 Donald Tusk o dopalaczach

Pierwsze decyzje już zapadły, nie będzie litości dla tych, którzy życie młodych, obiecujących ludzi chcą zamienić w piekło uzależnienia - oświadczył.

"Specjalny zespół rządowy z moim udziałem podjął stosowne decyzję i tę kwestię rozstrzygniemy w trybie błyskawicznym, w sposób zdecydowany, żeby nie powiedzieć brutalny. Nie będzie litości dla tych, którzy życie młodych obiecujących ludzi chcą zamienić w piekło uzależnienia" - powiedział premier w sobotę podczas inauguracji roku akademickiego w Akademii Sztuki w Szczecinie.

 

"Potraktujcie ten komunikat także jako swój komunikat, bo wasz wybór waszej drogi życiowej jest największym, najmocniejszym i najmądrzejszym uzasadnieniem takich decyzji, jakie my podejmujemy, kiedy trzeba walczyć ze złem" - podkreślił szef rządu zwracając się do studentów. "Dla takich ludzi jak wy, warto podejmować nawet najtrudniejsze decyzje" - powiedział szef rządu.

Musi powstać "szlachetny lobbing"

Premier Donald Tusk mówił w Szczecinie, że dla młodych ludzi kontakt ze sztuką i kulturą jest szansą na uniknięcie wielu zagrożeń współczesnego świata. Premier zaznaczył, że niezwykle ważne jest inwestowanie w młodych ludzi, ich edukację, tak, by Polska była państwem dającym obywatelom szansę na rozwój.

Szef rządu dodał, że mimo konieczności oszczędzania i rozważnego zarządzania budżetem nie należy skąpić środków na wykształcenie. Przypomniał, że w nowym budżecie resort nauki i szkolnictwa wyższego otrzyma o 200 milionów złotych więcej niż w mijającym roku. Powtórzył, że zgodnie z zapowiedziami, od 1 stycznia zwiększona zostanie ulga na studenckie przejazdy.

Premier dodał, że w Zachodniopomorskiem musi powstać "szlachetny lobbing", który pomoże tworzyć dalsze inicjatywy związane z kulturą i sztuką.

kh

0 0 0

Czytaj także

Kolejne miasta walczą z dopalaczami

Radni Skoczowa jednogłośnie uchwalili zakaz sprzedaży dopalaczy w mieście.

Taką informację przekazała burmistrz Skoczowa Janiny Żagan, która była pomysłodawczynią uchwały. "W Skoczowie nie ma żadnego sklepu, ale istnieje realne zagrożenie. Wiem od właścicielki jednego z wolnych lokali, że dwukrotnie już przyszli do niej ludzie z taką propozycją. Kiedy odmówiła, brzydko się do niej odezwali, a potem powiedzieli, że i tak w Skoczowie otworzą sklep" - powiedziała burmistrz.

Teraz uchwała powędruje do wojewody śląskiego, który oceni jej zgodność z prawem. "Nasz prawnik powiedział, że uchwała może zostać uchylona, ale zaznaczył, iż „może nie oznacza na pewno" - powiedziała.  

Skoczów to niespełna 15-tysięczne miasto na Śląsku Cieszyńskim. Rada Miejska liczy 21 radnych.W województwie śląskim po zażyciu dopalaczy zmarła najprawdopodobniej już jedna osoba. Cztery osoby poważnie się zatruły.

"Uprzykrzymy im życie"

Władze Siedlec będą uprzykrzać życie sklepom z tak zwanymi „dopalaczami”. Zapowiadają, że gazety z ich reklamami stracą prawo do rozprowadzania na terenie Urzędu Miasta. Znikną też reklamy ustawiane dotąd na parkingu między szpitalem a multipleksem.

Miasto odkupuje właśnie ten teren od ZOZ-u i jako nowy właściciel nie zamierza na nim tolerować tego rodzaju treści. W pobliżu samych sklepów pojawi się więcej patroli straży miejskiej. Ich obecność ma odstraszyć część najmłodszej klienteli.

Czym są dopalacze?

Dopalacze to substancje psychoaktywne, które mogą działać podobnie do narkotyków, można je legalne kupić w Polsce. Są sprzedawane między innymi jako przedmioty kolekcjonerskie lub nawozy do roślin.  

W 2009 r. Sejm znowelizował ustawę o przeciwdziałaniu narkomanii, uniemożliwiając handel 17 substancjami szkodliwymi dla zdrowia, w tym benzylopierazyną, która wchodziła w skład dopalaczy. Jednak na rynku wciąż pojawiają się nowe specyfiki. Ministerstwo Zdrowia przygotowało kolejny projekt nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, która ma ograniczyć handel dopalaczami i wprowadzić zakaz reklamowania środków spożywczych poprzez sugerowanie, że mają właściwości środków psychotropowych lub odurzających. Projekt półtora tygodnia temu został przekazany do konsultacji społecznych.  

Nowe przepisy pozwolą wycofać z rynku na okres od 12 do 18 miesięcy dopalacze zawierające podejrzane substancje psychoaktywne. W tym czasie zostaną przeprowadzone szczegółowe badania dotyczące ich szkodliwości dla zdrowia.

kh

0 0 0

Czytaj także

Sanepid w sklepach z dopalaczami

Kilkuset inspektorów sanitarnych przy wsparciu prawie trzech tysięcy policjantów kontroluje hurtownie i sklepy z dopalaczami w całym kraju.
Posłuchaj
00'23 Jan Bondar o akcji Sanepidu
00'18 Mariusz Sokołowski o dopalaczach

Kontrolę w prawie tysiącu punktów zarządził Główny Inspektor Sanitarny.

Rzecznik Głównego Inspektoratu Sanitarnego Jan Bondar powiedział IAR, że inspektorzy skontrolują wszystkie 854 sklepy, w których można kupić te substancje. Główny Inspektorat Sanitarny zakazał tez sprzedaży dopalacza Tajfun i takich substancji, na których opakowaniu nie zamieszczono ich składu chemicznego - dodał rzecznik. Jan Bondar powiedział, że inspektorzy sanitarni są w stałym kontakcie z policją, która może interweniować, gdyby podczas kontroli pojawiły się jakieś problemy. W następnych dniach inspektorzy sanitarni mogą też kontrolować miejsca, które nie są zarejestrowane jako sklepy z dopalaczami, ale w których można kupić te preparaty - na przykład z automatu - dodał rzecznik GIS.

Rzecznik Komendy Głównej Policji Mariusz Sokołowski wyjaśnił, że inspektorzy zabezpieczają specyfiki, ich próbki zostaną przekazane do badań laboratoryjnych. Rzecznik Komendy Stołecznej Policji wyjaśnił, że decyzja Głównego Inspektora Sanitarnego nakazuje zaprzestanie działalności w obiektach służących do produkcji i obrotu hurtowego oraz detalicznego tymi specyfikami.


Akcja potrwa kilka dni.

Główny Inspektorat Sanitarny zakazał tez sprzedaży dopalacza Tajfun i takich substancji, na których opakowaniu nie zamieszczono ich składu chemicznego. mogą one stanowić zagrożenie dla zdrowia i życia. Inspektorzy zabezpieczają specyfiki, ich próbki zostaną przekazane do badań laboratoryjnych. Na Podlasiu skontrolowano 25 sklepów, z czego 16 zamknięto, bo znaleziono tam substancje zakazane. Wszystkie skontrolowane przez inspektorów sanitarnych sklepy z dopalaczami na Warmii i Mazurach zostały zamknięte. Na 38 zidentyfikowanych punktów sprzedaży dopalaczy w regionie, inspektorzy odwiedzili dziś 25. Część właścicieli sklepów z dopalaczami na Warmii i Mazurach, sama zamknęła swoje sklepy- poinformował nas Janusz Dzisko, dyrektor warmińsko-mazurskiego sanepidu. W ten sposób uniknęły one kontroli podczas ogólnopolskiej akcji "Tajfun", jaką nakazał rozpocząć Główny Inspektor Sanitarny. Warminsko-mazurskim inspektorom udało sie jednak skontrolować większość sklepów. Wszystkie zostały zamknięte. Jak zapowiada Janusz Dzisko, do pozostałych zamkniętych dziś sklepów, inspektorzy w towarzystwie policji zawitają, gdy te wznowią sprzedaż niebezpiecznych specyfików. Kontrole jeszcze sie nie skończyły. . Bez większych problemów przeprowadzono kontrole sklepów z dopalaczami na Podkarpaciu. Inspektorzy sanitarni, wspierani przez 56 policjantów, wkroczyli po południu do 27 sklepów z dopalaczami działających w tym regionie. Na Śląsku działa 140 punktów sprzedaży tzw. produktów kolekcjonerskich.


W sobotę kolejne cztery osoby zatruły się dopalaczami. Cztery osoby z Zabrza trafiły do szpitala po zażyciu tzw. "produktów kolekcjonerskich". Lekarze ich stan określają jako ciężki, ale stabilny.

rr

0 0 0

Czytaj także

Pięć osób w szpitalach po dopalaczach

Dwaj chłopcy, 14 i 15-latek, z Kraśnika, 26-letni mężczyzna z Łukowa oraz dwie osoby z Podkarpacia trafili do szpitali po zatruciu tzw. dopalaczami.
Posłuchaj
01'08 Kontrole w sklepach z dopalaczami

Chłopcy stracili przytomność po zażyciu specyfiku zakupionego w sklepie z tzw. dopalaczami. Pogotowie zabrało ich w czwartek z ulicy w Kraśniku - poinformowała w niedzielę Renata Laszczka-Rusek z zespołu prasowego KWP w Lublinie.
14-latek trafił do kraśnickiego szpitala, a 15-latka odwieziono do szpitala w Lublinie. Dyżurny lekarz z Kraśnika powiadomił policję. "Jeden z chłopców przyznał w rozmowie z policjantami, że nie zdawał sobie sprawy z tego, jakie skutki może wywołać użycie dopalaczy" - dodała Laszczka-Rusek.

Policjanci przeszukali sklep, w którym chłopcy kupili "dopalacz". Okazało się, że sprzedano w nim ponad 100 opakowań tego specyfiku.

Z kolei w Łukowie do tamtejszego szpitala rodzice przywieźli 26-latka z objawami zatrucia po zażyciu "dopalacza". Mężczyzna pił też alkohol.

20-letnia dziewczyna i 19-letni chłopak trafili do podkarpackich szpitali po zażyciu dopalaczy. Ich życiu nie grozi niebezpieczeństwo - poinformował PAP rzecznik podkarpackiej policji podkom. Paweł Międlar.

Pierwsze zdarzenie miało miejsce w Tarnobrzegu. "Do miejscowego szpitala, z objawami zatrucia zgłosił się 19-letni uczeń. Młody mężczyzna powiedział policjantom, że w piątek kupił w sklepie z dopalaczami w Tarnobrzegu produkt, którego nazwy nie pamięta. Wypalił go w szklanej lufce, po czym źle się poczuł. Miał drgawki, wymiotował" - powiedział Międlar.

Policjanci ustalają, co zażył, pomoże w tym analiza moczu. Według lekarzy, chłopak jeszcze w niedzielę wyjdzie ze szpitala do domu.

Kolejny sygnał o zatruciu tzw. dopalaczem odebrała policja w Sanoku. Po wypaleniu zielono-brunatnych włókien przytomność straciła 20-letnia dziewczyna.

Jak zaznaczył Międlar, w sobotę po południu odwiedziła ona koleżankę w jednej z podsanockich miejscowości. "Dziewczyny na balkonie paliły specyfik o nazwie Hammer, w pewnej chwili jedna z nich poczuła się źle, traciła świadomość. Koleżanka wezwała pogotowie, 20-latka trafiła do szpitala" - dodał rzecznik.

Młodzi ludzie pozostają pod obserwacją lekarzy. Policja wszczęła postępowania w sprawie narażenia na niebezpieczeństwo ich zdrowia i życia. Grozi za to kara do trzech lat więzienia.

W sobotę inspektorzy sanitarni w asyście policji w ramach ogólnokrajowej akcji weszli do 20 sklepów z dopalaczami na Lubelszczyźnie. Wszystkie zostały zamknięte i zaplombowane, a specyfiki tam oferowane zabezpieczono. Ich próbki będą przekazane do badań laboratoryjnych.

"Jedynie w dwóch sklepach kontrola nie została przeprowadzona, ponieważ policjanci nie zastali w nich nikogo. Pozostają one zamknięte, będą skontrolowane w najbliższym czasie" - podała Laszczka-Rusek.

dp

0 0 0

Czytaj także

Łódź: kontrole i zatrzymania ws. dopalaczy

Łódzcy policjanci zatrzymali dwie osoby, które w niedzielę otworzyły w Łodzi sklep z "dopalaczami".

Łódzcy policjanci zatrzymali dwie osoby, które w niedzielę rano otworzyły w Łodzi jeden ze sklepów z "dopalaczami", zamknięty wcześniej po kontroli sanepidu. Grozi im kara do dwóch lat pozbawienia wolności.

Po decyzji Głównego Inspektora Sanitarnego dotyczącej wycofania z obrotu wyrobów o nazwie "Tajfun" i wszystkich podobnych do niego środków w Łódzkiem zamknięto dotąd 103 na 122 znane sklepy i hurtownie handlujące "dopalaczami".

Jak poinformowała PAP rzeczniczka łódzkiej policji podinsp. Magdalena Zielińska, rano policjanci otrzymali informację od mediów, że otwarty został sklep z dopalaczami na ul. 6 Sierpnia w centrum miasta. W sklepie były trzy osoby, które kupowały specyfiki. "Reakcja policji była szybka. Zatrzymano dwóch mężczyzn, którzy sprzedawali dopalacze i zamknięto sklep; trzej kupujący będą świadkami w tej sprawie" - dodała rzeczniczka.

Według niej zatrzymani prawdopodobnie odpowiedzą z jednego z artykułów ustawy o Państwowej Inspekcji Sanitarnej, który mówi, że "kto wbrew decyzji Państwowego Inspektora Sanitarnego produkuje, wprowadza do obrotu lub nie wycofa z rynku substancji, preparatu lub wyrobu podlega karze grzywny, ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności do dwóch lat".

Według policji, w nocy z soboty na niedzielę doszło na terenie województwa do kilku przypadków naruszenia lub zerwania plomb na sklepach z dopalaczami. "Policjanci będą wyjaśniać w każdym przypadku, czy to tylko chuligańskie zachowanie, czy też właściciele sklepów zrywali plomby i np. próbowali wynosić towar" - zaznaczyła Zielińska.

Handlowali w mercedesie

W nocy w okolicach ulicy Rzgowskiej w Łodzi zatrzymano dostawczego mercedesa, z którego dwóch mężczyzn handlowało dopalaczami. "Towar sprawdzono, Tajfuna nie znaleziono. Obaj mężczyźni zostali pouczeni o decyzji sanepidu i wylegitymowani" - wyjaśniła policjantka. W Łodzi w nocy zgłoszono także włamanie do zamkniętego sklepu z "dopalaczami" na ulicy Zgierskiej. Właścicielka oszacował, że skradziono z niego 450 produktów na kwotę ok. 4 tys. zł.

Z danych policji wynika, że w Łódzkiem istnieje 120 sklepów lub punktów oferujących tzw. dopalacze. Dotąd zamknięto i zaplombowano 103 obiekty; w 34 sklepach znaleziono produkt o nazwie "Tajfun". W dwóch przypadkach zaplombowano automat lub witrynę z dopalaczami, które znajdowały się w sklepach spożywczych.
W trzech przypadkach - według policji - inspektorzy stwierdzili, że nie ma środka o nazwie "Tajfun" i uznali, że nie ma także innych podobnie działających produktów. W pozostałych przypadkach sklepy z "dopalaczami" były zamknięte bądź nie udało się jeszcze dotrzeć z decyzją do ich właścicieli. Mają one być sukcesywnie kontrolowane przez sanepid i policję.

W sobotniej akcji w Łódzkiem brało udział prawie 350 policjantów. Inspektorzy sanitarni wręczali sprzedawcy lub właścicielowi sklepu decyzję zakazującą obrotu hurtowego i detalicznego tych produktów. Wszystkie specyfiki, które znajdowały się w sklepie, zostały zabezpieczone przez sanepid, pobierane były też próbki do badań laboratoryjnych.

Kontrola została przeprowadzona na polecenie minister zdrowia Ewy Kopacz, w związku z licznymi przypadkami zatruć dopalaczami. Kontrola pozwalała - jak powiedział Rzecznik Głównego Inspektora Sanitarnego Jan Bondar - na wycofanie artykułów zagrażających zdrowiu publicznemu oraz zamknięcie sklepów, które je oferują.

to

0 0 0

Czytaj także

Zmarł mężczyzna po zażyciu dopalacza

Zmarł 32-letni mężczyzna z Kępna (woj. wielkopolskie), który prawdopodobnie zażył dopalacze.
Posłuchaj
00'25 Mariusz Sokołowski

Policja podała, że mężczyzna poczuł się źle i poinformował ojca, że wcześniej zażywał dopalacze. Opakowania po nich znaleziono w ubraniu. 32-latek zamarł w szpitalu w niedzielę nad ranem. Bezpośrednią przyczynę zgonu wyjaśni sekcja zwłok.
W wyniku trwającej od soboty akcji na terenie całego skontrolowano ponad 1100 miejsc, w których sprzedawano lub produkowano dopalacze. Inspektorzy sanitarni w asyście policjantów zamknęli prawie 900 punktów sprzedających te specyfiki.

"Główne uderzenie rozpoczęło się w sobotę, ale działania nadal są prowadzone i będą kontynuowane w najbliższych dniach. Nie do wszystkich właścicieli udało się dotrzeć. Robimy to sukcesywnie. Niektóre sklepy były nieczynne" - powiedział PAP Sokołowski.

Dodał, że w 18 przypadkach, na terenie ośmiu województw, narkotestery wykazały, że w dopalaczach mogą znajdować się substancje narkotyczne. Obecnie prowadzone są badania w tym kierunku.

"Doszło także do kliku incydentów, próbowano ze sklepów zrywać plomby. Zdarzało się, że w przypadku punktów, które mają dwóch właścicieli, drugi z nich otwierał sklep, tłumacząc, że nic nie wie o nakazie zamknięcia. Jego złamanie grozi karą pozbawienia wolności do dwóch lat" - rzecznik KGP.

Kontole sanepidu

Rzecznik rządu Paweł Graś zapowiedział w niedzielę, że wszystkie sklepy z tzw. dopalaczami zostaną zamknięte.

W sobotniej akcji uczestniczyło kilkuset inspektorów sanitarnych, wspieranych przez ok. 3 tys. policjantów. Kontrola była przeprowadzana na polecenie minister zdrowia Ewy Kopacz, w związku z licznymi przypadkami zatruć dopalaczami.

Kontrola sanepidu pozwalała - jak powiedział rzecznik Głównego Inspektora Sanitarnego Jan Bondar - na wycofanie artykułów zagrażających zdrowiu publicznemu oraz zamknięcie sklepów, które je oferują. Zdecydowano o wycofaniu produktu o nazwie "Tajfun" i wszystkich podobnych do niego środków.

"Dopalacze" to substancje psychoaktywne, które mogą działać podobnie do narkotyków; można je legalnie kupować w Polsce. Są sprzedawane m.in. jako przedmioty kolekcjonerskie lub nawozy do roślin. Nie ma dokładnej statystki zatruć dopalaczami, w szpitalach kwalifikowane są one jako tzw. inne zatrucia.

to

0 0 0