X
Aby nas słuchać lub oglądać potrzebujesz najnowszego Adobe Flash Player | Pobierz Flash
POLSKIE RADIO - HISTORIE DOBRZE OPOWIADANE OD 90 LAT
Wiadomości

Pomorskie: pociąg uderzył w samochód

12.10.2010
0 0 0
Towarowy pociąg uderzył w osobowe auto na niestrzeżonym przejeździe w miejscowości Trzemielewo.

Jadący samochodem 40-letni mężczyzna zginął ma miejscu, a 10-letni chłopiec został ranny. Linia kolejowa jest zablokowana.

Jak poinformował PAP rzecznik człuchowskiej komendy Państwowej Straży Pożarnej st. kap. Tomasz Marasz, do wypadku doszło we wtorek przed godz. 8.
W działaniach ratowniczych brało udział 20 strażaków z PSP i OSP. Ranny chłopiec jest w stanie ciężkim. Przetransportowano go do Gdańska śmigłowcem.

rk

Zobacz więcej na temat: Gdańsk wypadek
0 0 0
Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Niemcy: wypadek polskiego busa

Doszło do zderzenie z polską ciężarówką. Policja ustala tożsamość dwóch osób, które poniosły śmierć.
Posłuchaj
00'47 Wypadek busa w Niemczech: relacja Magdaleny Karpińskiej, korespondentki TVP, z Berlina

Dwie osoby zginęły, pięć zostało rannych w wypadku polskiego busa na autostradzie A2 w okolicach miejscowości Wollin niedaleko Poczdamu.

Według komunikatu policji w busie znajdowało się siedmioro obywateli Polski. Policja kryminalna w Brandenburgu pracuje nad ustaleniem ich tożsamości.

Do wypadku doszło o godz. 3.17 nad ranem na odcinku A2 pomiędzy Brandenburgiem i Wollinem. Z niewyjaśnionych przyczyn 31-letni kierowca busa marki Renault stracił kontrolę nad pojazdem, który przekoziołkował. Doszło do kolizji z polską ciężarówką, jednak policja nie ustaliła na razie, czy zderzenie nastąpiło zanim kierowca busa stracił nad nim panowanie, czy dopiero później.

Policja ustala tożsamość ofiar

Dwaj pasażerowie busa, którzy prawdopodobnie nie zapięli pasów bezpieczeństwa, wypadli z pojazdu. Doznali ciężkich obrażeń i zmarli jeszcze na miejscu wypadku. Jak poinformowała przed południem policja, nie ustalono jeszcze tożsamości obu ofiar śmiertelnych.

Czterej pasażerowie busa oraz kierowca zostali ciężko ranni i trafili do szpitali w regionach Brandenburgii oraz Saksonii-Anhalt.

Wrak busa został odholowany do zbadania przez ekspertów. Nad ranem przez pięć godzin autostrada A2 w kierunku Magdeburga była zablokowana.


Przed tygodniem w wypadku polskiego autokaru we wschodniej Brandenburgii zginęło 13 osób, a 29 zostało rannych.

agkm

0 0 0

Czytaj także

Dziennikarz oskarżony za wypadek

Prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia wobec Maciej Z. za nieumyślne spowodowanie wypadku drogowego ze skutkiem śmiertelnym.
Posłuchaj
00'13 Monika Lewandowska

Prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia wobec dziennikarza Maciej Z. za nieumyślne spowodowanie wypadku drogowego ze skutkiem śmiertelnym - powiedziała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Warszawie Monika Lewandowska.

Prokurator dodała, że akt oskarżenia został wysłany do Sądu Rejonowego Warszawa-Mokotów w środę.

W lutym 2008 r. prowadzone przez Macieja Z. ferrari rozbiło się o filar wiaduktu na warszawskim Mokotowie. Jadący z prędkością 150 km/h samochód rozpadł się i stanął w płomieniach. Na miejscu zginął dziennikarz motoryzacyjny "Super Expressu" Jarosław Zabiega.

Maciej Z. został ciężko ranny, długo był w stanie śpiączki. W lipcu 2008 r. prokuratura wydała postanowienie o postawieniu mu zarzutów, ale przez dwa lata biegli uznawali, że Z. nie może ze względu na stan zdrowia brać udziału w jakichkolwiek czynnościach. W związku z tym śledztwo w tej sprawie zostało zawieszone we wrześniu 2008 r. Wznowiono je dopiero w lipcu 2010 r., kiedy to biegli uznali, że stan zdrowia pozwala Maciejowi Z. na udział w przesłuchaniu.

Pod koniec września Z. został przesłuchany w obecności obrońcy i przedstawiono mu zarzut naruszenia zasad bezpieczeństwa ruchu przez niedostosowanie się do znaku drogowego (obowiązywało ograniczenie do 50 km/h). "Wyjaśnił, że nie pamięta okoliczności wypadku i odmówił dalszych wyjaśnień" - mówiła wtedy PAP Lewandowska.

Za nieumyślnie spowodowanie wypadku, którego następstwem jest śmierć innej osoby, grozi od 6 miesięcy do 8 lat więzienia.

to

0 0 0

Czytaj także

Wypadek na Mazowszu. 3 dni żałoby

Na terenie województwa mazowieckiego i łódzkiego ogłoszono trzydniową żałobę.
Posłuchaj
01'17 Mariusz Sokołowski o wypadku
00'28 17 osób nie żyje, jedna jest ranna: Rafał Jeżak, mazowiecka policja
02'03 Komentarz Komendy Wojewódzkiej w Radomiu dla Programu Pierwszego Polskiego Radia
02'03 Podinspektor Tadeusz Kaczmarek dla Polskiego Radia
00'15 Justyna Sochacka, rzeczniczka LPR
00'13 Ivetta Biały o żałobie na Mazowszu
Infolinia dla rodzin ofiar: 48 345 24 50


18 osób zginęło w wypadku na drodze wojewódzkiej 707 w okolicach Nowego Miasta nad Pilicą w powiecie Grójeckim. Zderzyły się tam czołowo Volkswagen Transporter z ciężarowym Volvo. Szef MSWiA Jerzy Miller oraz wojewoda mazowiecki Jacek Kozłowski są na miejscu wypadku.

Na terenie województwa mazowieckiego i łódzkiego wprowadzono 3-dniową żałobę.

Do wypadku doszło kilkanaście minut po 6 rano. Volkswagen z nieznanych przyczyn zjechał na lewy pas jezdni i zderzył się czołowo z ciężarówką. 

Ostatni z pasażerów Volkswagena zmarł w szpitalu. 19 osobą, która jest lekko ranna, jest kierowca samochodu ciężarowego. Podinspektor Tadeusz Kaczmarek przyznał, że Volkswagen został zmiażdżony przez samochód ciężarowy. Pasażerowie nie byli przypięci pasami. Pracownicy sezonowi jechali do sadu. – Ktoś najprawdopodobniej nie zachował zwykłego ludzkiego rozsądku – mówił podinspektor Kaczmarek.

/

Lotnicze pogotowie ratunkowe nie mogło uczestniczyć w akcji ze względu na gęstą mgłę utrzymujacą się na miejscu wypadku.

16 pasażerów Volkswagena zginęło na miejscu, zaś dwóch pozostałych zmarło w szpitalu.

Volkswagenem jechało 18 osób. Samochód nie był przystosowany do przewożenia takiej liczby pasażerów. Byli to prawdopodobnie pracownicy sezonowi, którzy jechali zbierać jabłka.

to, rk, sm

0 0 0

Czytaj także

Katastrofa na Ukrainie. 43 osoby nie żyją

Na Ukrainie w zderzeniu autobusu z lokomotywą zginęły 43 osoby, w tym troje dzieci.
Posłuchaj
00'14 Kostiantyn Jefymenko
00'57 Piotr Pogorzelski o wypadku na Ukrainie

Do wypadku doszło rano w obwodzie dniepropietrowskim we wschodniej części kraju. Wypełniony pasażerami autobus jechał z miejscowości Marganec do oddalonego o 20 kilometrów Nikopola.

/

Na stronie internetowej Ministerstwa ds. Sytuacji Nadzwyczajnych Ukrainy napisano, że 38 osób zginęło na miejscu, a pięć zmarło w szpitalach z odniesionych ran. Milicja podaje, że jest 40 ofiar śmiertelnych a 11 rannych, w tym osiem ciężko, znajduje się w szpitalach. Wśród ofiar śmiertelnych jest trójka dzieci - chłopcy w wieku lat 7, 13 i 15.

Rzecznik milicji drogowej Jewhen Krawec podkreśla, że do wypadku doszło z winy kierowcy autobusu, który - według wstępnych ustaleń - wjechał na tory mimo czerwonego światła. 36-letni mężczyzna prowadzący autobus był kierowcą z kilkunastoletnim stażem. Świadkowie twierdzą, że wjechał na przejazd, gdy lokomotyw znajdowała się 15-20 metrów od autobusu.

Natychmiast zareagował ukraiński rząd

Zgodnie z zapowiedzią szpital w mieście Marhaneć (Marganiec), do którego trafili ranni, odwiedził prezydent Ukrainy Wiktor Janukowycz. Prezydent uznał za konieczne wprowadzenie przepisów, które zwiększyłyby odpowiedzialność kierowców za łamanie przepisów ruchu drogowego.

Premier Mykoła Azarow zapowiedział, że stan przejazdów kolejowych zostanie sprawdzony, zaostrzone zostaną także kontrole kierowców autobusów. Ministrowie transportu i spraw wewnętrznych mają opracować program modernizacji przejść kolejowych, w tym wyposażenia w automatyczne szlabany. "Oszczędzać na życiu nie wolno" - podkreślił szef ukraińskiego rządu. Premier podjął także decyzję, że rodziny ofiar wypadku otrzymają po sto tysięcy hrywien, czyli po 30 tysięcy złotych.

Prezydent RP Bronisław Komorowski przekazał we wtorek prezydentowi Janukowyczowi kondolencje w związku z wypadkiem. W środę na Ukrainie będzie obowiązywała żałoba narodowa.

Zobacz miejsce, w którym doszło do tragedii:

/

sm, dp, kh

0 0 0