"Przypnijmy kotyliony 11 listopada"

IAR
Tomasz Owsiński 08.11.2010
"Przypnijmy kotyliony 11 listopada"
Para prezydencka, razem z dziećmi robiła kotyliony z okazji zbliżającego się Narodowego Święta Niepodległości, foto: (fot. PAP/Jacek Turczyk)

Święto Niepodległości Polacy powinni uczcić przez przypięcie w tym dniu biało-czerwonych kotylionów - apeluje Bronisław Komorowski.

Prezydent kilka dni temu w liście przesłanym do nauczycieli wyraził pragnienie, by również dzieci aktywnie włączyły się w obchody Święta Niepodległości, przygotowując na zajęciach szkolnych i przedszkolnych biało-czerwone kotyliony.

Według Bronisława Komorowskiego, wpięte 11 listopada w klapy płaszczy i kurtek - zarówno dzieci jak i ich rodziców - kotyliony będą doskonałym znakiem radości z wielkiego sukcesu Polaków. „Chciałbym, aby tak jak w 1918 roku towarzyszyła Polakom nie tylko podniosła atmosfera, lecz przede wszystkim radość i duma z sukcesu będącego ukoronowaniem 123 lat wysiłków i starań kilku kolejnych pokoleń” - napisał prezydent.

W poniedziałek para prezydencka odwiedziła jedną z warszawskich podstawówek i przygotowywała kotyliony z najmłodszymi uczniami.

Bronisław Komorowski pytany ostatnio przez dziennikarzy skąd ta plastyczna aktywność prezydenta odpowiadał, że wierzy iż w ten sposób uda się dotrzeć do młodego pokolenia. Obecna na spotkaniu z parą prezydencką minister edukacji narodowej Katarzyna Hall mówiła dziennikarzom, że przygotowywanie kotylionów nie będzie obowiązkową częścią zajęć plastyki.

Według instrukcji zamieszczonej na stronie internetowej prezydenta, by stworzyć kotylion niezbędne są: dwa paski papieru koloru białego i czerwonego, po jednej wstążce koloru białego i czerwonego, nożyczki oraz klej.

to

Komentarze:

sortuj
liczba komentarzy: 0
    Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!

Bądź z nami w kontakcie:

Powiedzieli w Polskim Radiu

Michał Szułdrzyński: arcybiskup Hoser popełnił błąd

- Nie lubię pouczać biskupów, ale mam wrażenie, że arcybiskup Henryk Hoser popełnił błąd rok temu. Ugiął się pod krytyką mediów i podjął w sprawie księdza Lemańskiego decyzję łagodniejszą niż powinien. To jest przyczyna dzisiejszych kłopotów - mówi gość audycji "Komentatorzy" w Trójce.