Wiadomości

Macierewicz nie musi przepraszać ITI

Antoni Macierewicz nie musi przepraszać ITI za swe słowa z 2007 r. o związkach tej firmy z wojskowymi służbami specjalnymi PRL i finansowaniu jej ze środków FOZZ.
22.11.2010 08:31

Sąd Okręgowy oddalił powództwo ITI wobec byłego szefa komisji weryfikacyjnej WSI, dziś posła PiS Antoniego Macierewicza.

Sąd uznał, że pozwany korzystał z domniemania prawdziwości swoich informacji, bowiem powoływał się na urzędowy dokument, działał jako urzędnik państwowy i mówił o raporcie z weryfikacji WSI oraz powołał się na oficera służb wojska.

Mocą wyroku ITI ma zapłacić Macierewiczowi 7,9 tys. zł kosztów procesu. Koncern, właściciel TVN, zapowiada apelację.

Posła PiS nie było w Sądzie Okręgowym. Wcześniej mówił, że jest spokojny o wyrok.

Gdzie dowody?

W ujawnionym w lutym 2007 r. przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego raporcie napisano m.in., że wywiad wojskowy PRL "podejmował wysiłki powołania firmy telewizyjnej" w celu "ułatwienia plasowania agentury na Zachodzie".

Sygnowany przez Macierewicza raport podawał też, że związany z wywiadem wojskowym szef FOZZ Grzegorz Żemek miał pod koniec lat 80. podjąć na zlecenie wywiadu rozmowy w tej sprawie z firmą ITI i reprezentującymi ją Janem Wejchertem i Mariuszem Walterem.

Po ujawnieniu raportu Macierewicz w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej", pytany o dowody, że ITI powstał dzięki wojskowym służbom, zapewnił, że już je przedstawił i odesłał do zeznań Żemka. Żemek, skazany za aferę FOZZ, przyznał, że współpracował z wojskowymi służbami PRL.

Spytany "gdzie papiery" na poparcie zeznań Żemka, Macierewicz odparł: "Dlaczego zeznania Żemka złożone pod przysięgą przed komisją nie są dla pani wiarygodne? Przypominam: gdyby kłamał, groziłoby mu 8 lat więzienia. A on mówi wyraźnie: były dwie dziedziny wykorzystywane przez wywiad do lokowania agentury na Zachodzie - międzynarodowy obrót produktami rolnymi i media.

W związku z tym polecono mu znaleźć ludzi, z pomocą których można było stworzyć koncern medialny. Znał Wejcherta, zwrócił się do niego. Zapytał centralę, czy Wejchert może być. Powiedziano mu, że już z nimi współpracuje i jest dobry. Zaczęli tworzyć koncern medialny".

Pozew

Te słowa spowodowały pozwy ITI i założycieli polskiej filii tego koncernu - Wejcherta i Waltera. Żądano w nich od Macierewicza przeprosin i wpłaty po 100 tys. zł na cel charytatywny. Zarzucano mu nadszarpnięcie reputacji spółki przez podanie nieprawdziwych informacji o jej założycielach.

Sądy prawomocnie oddaliły już pozew Wejcherta (choć powód zmarł, sprawę mogą kontynuować spadkobiercy). Wciąż nie skończył się proces z pozwu Waltera, który mówił, że ITI nie była przez nikogo finansowana, a on nie był tajnym współpracownikiem służb PRL.

W 2008 r. Sąd Okręgowy oddalił powództwo ITI, uznając, że Macierewicz jako urzędnik państwowy mówił o urzędowym dokumencie, korzystającym z domniemania prawdziwości. ITI odwołała się, twierdząc, że Macierewicz w wywiadzie wykroczył poza raport i podał nieprawdę. W grudniu 2008 r. Sąd Apelacyjny w Warszawie prawomocnie utrzymał wyrok.

W lutym br. Sąd Najwyższy uznał jednak kasację ITI i nakazał powtórzenie procesu. Sąd Najwyższy uznał, że to na pozwanym spoczywa ciężar wykazania, że jego działanie nie było bezprawne.

Ponowny proces zakończył się oddaleniem pozwu. Jak uzasadniał sędzia Tomasz Gal, Macierewicz nie musiał dowodzić prawdziwości słów o związkach szefów ITI ze służbami, bo jego działanie nie było bezprawne. Sąd uznał, że jako szef komisji weryfikacyjnej miał prawo mówić o ustaleniach raportu, które "powielił w wywiadzie".

Sąd ocenił, że poseł PiS miał też prawo mówić o finansowaniu ITI ze środków FOZZ, bo tylko przypominał takie słowa oficera służb wojska płk. Jerzego Klemby, co - według sądu - nie narusza dóbr powoda.

W 2008 r. szef Ministerstwa Obrony Narodowej Bogdan Klich przeprosił Wejcherta, Waltera i ITI za raport. Był to wynik ugody w procesach wytoczonych przez nich MON. Klicha ostro wtedy skrytykował Macierewicz.

kk

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

ITI kontra J. Kaczyński. Sąd wyda wyrok

1 grudnia zapadnie wyrok w procesie cywilnym, który grupa ITI wytoczyła Jarosławowi Kaczyńskiemu za jego słowa o przeznaczeniu dla ITI przez władze Warszawy 460 mln zł na przebudowę stadionu stołecznej Legii.

W poniedziałek Sąd Okręgowy w Warszawie zakończył ten proces i wysłuchał mów końcowych adwokatów stron. Prezes PiS nie stawił się w sądzie; pozwany nie ma takiego obowiązku.

W pozwie o ochronę dóbr osobistych ITI żąda od niego przeprosin w głównych gazetach i wpłaty 100 tys. zł na cel charytatywny. Według adwokatów ITI mówiąc o faktach, J.Kaczyński podał nieprawdę naruszającą reputację ITI, a dziś nie może zasłaniać się immunitetem, bo "oszczerstwo nie jest nim chronione".

Strona pozwana wnosi o oddalenie pozwu (dowodząc, że słowa prezesa PiS były dopuszczalną krytyką partii rządzącej) lub o jego odrzucenie (bo J.Kaczyński wykonywał mandat poselski i chroni go immunitet, którego mu do tej sprawy nie uchylono). Pełnomocnicy pozwanego przyznają, że ITI nie otrzymała "bezpośredniego transferu gotówkowego", ale była "beneficjentem umowy z miastem".

"Niejasne powiązania ITI z PO"

- Zdumiewająca rzecz, że pan Donald Tusk nie skłania pani prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz, żeby odebrała te pół miliarda złotych, które ITI otrzymuje na stadion. Poza tym te dwa stadiony (Narodowy i Legii - PAP) są od siebie oddalone o 3,8 tys. metrów i ten drugi nie jest specjalnie Warszawie potrzebny - mówił J. Kaczyński wiosną 2009 r. Wspominał też o "niejasnych powiązaniach ITI z PO".

Wówczas grupa ITI (Legia należy do tego holdingu, który jest też m.in. właścicielem telewizji TVN), złożyła pozew przeciw Kaczyńskiemu "w związku z jego działaniami dyskredytującymi grupę ITI". "Skala i częstotliwość powtarzanych kłamstw oburza i dowodzi, że jest to efekt zamierzonych działań, prowadzonych przez polityków PiS" - uznał koncern.

Umowa z miastem

W poniedziałek prezes grupy ITI Wojciech Kostrzewa zeznał, że słowa Kaczyńskiego to nieprawda, która naruszała reputację ITI wobec banków i inwestorów oraz podważała wiarygodność TVN. Podkreślił, że żadna ze spółek grupy ITI nie dostała jakichkolwiek kwot z budżetu Warszawy na rozbudowę stadionu, który jest własnością miasta, wobec czego "nie istnieje żadna podstawa prawna do odebrania 500 mln zł". Dodał, że Legia podpisała z miastem umowę na dzierżawę obiektu. Zaprzeczył, by były jakieś powiązania ITI z PO.

Proces zaczął się w sierpniu 2009 r. PiS przyłączyło się do niego jako tzw. interwenient uboczny (to uczestnik przystępujący do jednej ze stron procesu, a mający "interes prawny" w tym, aby dana sprawa była rozstrzygnięta na jej korzyść). Pełnomocnik pozwanego mec. Piotr Sadownik przekonywał, że partia ma taki interes, bo Kaczyński nie wypowiadał się jako osoba prywatna, ale w ramach debaty publicznej jako prezes PiS, podczas konferencji w siedzibie partii. Pełnomocnik ITI mec. Jerzy Naumann replikował, że pozwanym jest Kaczyński jako osoba fizyczna, a nie jako prezes partii. "Nie wszystko, co mówi osoba zajmująca takie stanowisko, wypowiada w imieniu partii, na której czele stoi" - dodał adwokat.

Wcześniej członek rady dyrektorów ITI Paweł Kosmala zeznawał, iż jest nieprawdą, by ITI otrzymała pół miliarda zł w ramach "niejasnych powiązań" z urzędem miasta. Zaznaczył, iż klub korzysta ze stadionu na podstawie umowy dzierżawy obowiązującej do 2029 r., a rozbudowany obiekt jest własnością miasta. "Standardem jest, że stadiony budują samorządy, a dzierżawione są one przez kluby" - zaznaczył.

Z kolei wiceprezydent Warszawy Andrzej Jakubiak mówił, że umowa ratusza z Legią na dzierżawę jest rozwiązaniem modelowym. Klub ma płacić ok. 3,7 mln zł rocznie za dzierżawę oraz ma pokrywać koszty funkcjonowania stadionu. "Faktyczny koszt modernizacji stadionu warszawskiej Legii to 374 mln zł, bo władze Warszawy mogą odzyskać VAT od kwoty 460 mln zł" - zeznał zaś szef stołecznego ośrodka sportu i rekreacji Janusz Kopaniak. Dodał, że Legia wywiązuje się z zobowiązań wobec miasta; nieodpłatnie przekazała też miastu projekt modernizacji o wartości ok. 10 mln zł.

to