Wiadomości

Kolejny atak na biuro PiS. W Legnicy

08.12.2010 05:30
Zatrzymano mężczyznę, który groził pobiciem posłowi PiS Adamowi Lipińskiemu.

66-letni mężczyzna trafił do aresztu po tym jak wywołał awanturę w legnickim biurze wiceprezesa PiS. Krzysztof Ślufcik, dyrektor biura twierdzi, że najbardziej obawiał się gróźb, jakie mężczyzna kierował pod adresem Adama Lipińskiego.

- Groził, że ja i pan Adam Lipiński wyjedziemy z biura na wózkach inwalidzkich - powiedział Ślufcik.

W chwili zatrzymania mężczyzna miał przy sobie kamień i żyletkę. W tej chwili podejrzany składa zeznania w legnickiej komendzie. Prawdopodobnie trafi do aresztu.

kh, Radio Wrocław

 

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Sprawca ataku na biuro PiS aresztowany

Łódzki sąd aresztował na 3 miesiące Ryszarda C., sprawcę ataku na tamtejsze biuro Prawa i Sprawiedliwości.
Posłuchaj
00'18 sędzia Jarosław Papis
więcej

Ryszard C. zastrzelił asystenta eurodeputowanego Janusza Wojciechowskiego i zranił nożem asystenta posła PiS Jarosława Jagiełły. Sąd przychylił się do wniosku prokuratury o aresztowanie podejrzanego na 3 miesiące. Wniosek uzasadniono między innymi grożącą podejrzanemu surową karą, możliwością matactwa, obawą, że może próbować się ukryć przed organami ścigania, a także realnie zachodzącą obawą, że ponownie może popełnić ciężkie przestępstwo przeciwko życiu i zdrowiu. Prokuratura przedstawiła Ryszardowi C. zarzuty zabójstwa i usiłowania zabójstwa z użyciem broni palnej. Według śledczych, w obu przypadkach zastosowanie przez niego przemocy było motywowane politycznie. W sprawie zgromadzono bogaty materiał dowodowy, a podejrzany przyznał się do stawianych mu zarzutów. Przedwczoraj około 11, 62-letni Ryszard C. wtargnął do biura Prawa i Sprawiedliwości w Łodzi. Otworzył ogień z pistoletu do 62-letniego asystenta eurodeputowanego Janusza Wojciechowskiego, Marka Rosiaka, zabijając go na miejscu. Następnie zaatakował nożem asystenta posła Jarosława Jagiełły, 39-letniego Pawła Kowalskiego, ciężko go raniąc. Morderca został obezwładniony przez wezwanych strażników miejskich i zatrzymany przez policjantów. Krzyczał, że chciał zabić prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego.

 

dp

Czytaj także

Badają groźby pod adresem posłanki PiS

Małopolska policja bada sprawę gróźb, zawartych w mailu nadesłanym na pocztę internetową posłanki PiS Beaty Szydło.

Mail został nadany w dniu zabójstwa w biurze poselskim PiS w Łodzi i mówił o zabijaniu - poinformowała w czwartek PAP posłanka.

"List przyszedł przedwczoraj na mój adres poselski i wydawało się, że to jeden z takich listów, których wiele otrzymują wszyscy posłowie: z pogróżkami, inwektywami itp. Jego treść zaniepokoiła jednak moją asystentkę i razem z dyrektor biura zawiadomiły o tym wczoraj policję" - powiedziała PAP posłanka Beata Szydło.

Jak wyjaśniła, "w liście, oprócz obelg, znajdowały się zdania: zaczęli was zabijać, mam nadzieję, że was wszystkich wybiją i ty się przestań pokazywać w mediach, bo możesz przez przypadek też trafić na celownik".

"To było niepokojące, że(mail - PAP) został nadany w dniu zabójstwa w Łodzi i nawiązywał do tego" - podkreśliła posłanka. Powołała się na opinię policji, że list wyczerpuje znamiona przestępstwa dotyczącego "gróźb karalnych".

Informacje posłanki potwierdza małopolska policja. "Wczoraj zostaliśmy powiadomieni przez biuro poselskie posłanki, że na adres tego biura wpłynęła korespondencja, w której są treści mogące być określone jako groźby karalne. W związku z tym prowadzimy czynności, szukamy nadawcy" - powiedziała PAP w czwartek Katarzyna Cisło z zespołu prasowego małopolskiej policji. Jak dodała, nadawcy listu grozi kara do 3 lat pozbawienia wolności.

"Jestem wdzięczna policji, że szybko zajęła się sprawą. Mam nadzieję, że sprawa zostanie wyjaśniona, a pracownicy mojego biura w Jawiszowicach koło Oświęcimia poczują się bezpiecznie" - powiedziała Beata Szydło. Podkreśliła, że biuro objęte jest monitoringiem.

We wtorek przed południem do łódzkiej siedziby PiS wszedł Ryszard C. i zaatakował znajdujące się tam osoby: zastrzelił Marka Rosiaka, asystenta europosła PiS Janusz Wojciechowskiego i ciężko ranił nożem 39-letniego asystenta posła Jarosława Jagiełły - Pawła Kowalskiego. Ranny trafił do jednego z łódzkich szpitali, przeszedł operację, jego stan określany jest jako stabilny. 62-letniemu mężczyźnie postawiono zarzuty zabójstwa i usiłowania zabójstwa.

to

Czytaj także

Groził politykom PiS, grożą mu dwa lata

Mężczyźnie, który został zatrzymany za najście na biuro senatora PiS Krzysztofa Zaremby w Szczecinie grożą dwa lata pozbawienia wolności.

Policja zatrzymała 65-letniego mężczyznę na 48 godzin. Funkcjonariusze czekają na wniosek o ściganie, który muszą złożyć senator Krzysztof Zaremba i poseł Joachim Brudziński. To tym osobom groził słownie zatrzymany. Jeśli nie będzie wniosku, mężczyzna opuści areszt.

Groził politykom

Do najścia doszło we wtorek. - Mężczyzna skierował groźby karalne wobec osoby, która nie przebywała w biurze, ale słyszeli je pracownicy biura - relacjonuje Przemysław Kimon z Komendy Wojewódzkiej Policji w Szczecinie. Jak ustaliło Radio Szczecin, chodzi o polityka PiS Joachima Brudzińskiego.

Gdy wyszedł z biura, odnaleźli i zatrzymali go policjanci. Podczas zatrzymania mężczyzna był trzeźwy. Został wstępnie przebadany przez lekarza. Za groźby wymierzone w polityków grozi mu do dwóch lat więzienia.

Znany bywalec

65-latek jest znany w szczecińskich urzędach, często do nich przychodzi. Uczestniczy też w wydarzeniach politycznych, które odbywają się w Szczecinie. Dotychczas nigdy nie zachowywał się agresywnie.
 
kk

Zobacz więcej na temat: Joachim Brudziński Szczecin

Czytaj także

Kaczyński nie chce ścigania autora anonimu

Jarosław Kaczyński nie chce ścigania autora anonimowego listu, w którym grożono mu zamachem.
Posłuchaj
00'22 Dariusz Ślepokura z Prokuratury Okręgowej w Warszawie
więcej

Lider PiS, który we wtorek stawił się w tej sprawie w warszawskiej prokuraturze, nie złożył wniosku o ściganie sprawcy; oznacza to, że postępowanie zostanie umorzone.

Prokurator Dariusz Ślepokura z warszawskiej prokuratury okręgowej powiedział, że Kaczyński stawił się we wtorek w Prokuraturze Rejonowej Warszawa-Ochota, gdzie został przesłuchany jako świadek. - W trakcie tych zeznań nie złożył wniosku o ściganie sprawcy gróźb karalnych kierowanych wobec niego, które były zawarte w liście skierowanym do biura jednego z posłów - powiedział Ślepokura.

Jak wyjaśnił prokurator, przestępstwo gróźb karalnych jest ścigane na wniosek pokrzywdzonego. Brak takiego wniosku skutkuje umorzeniem postępowania. - Taką decyzję podejmować będzie Prokuratura Rejonowa w Będzinie - zaznaczył Ślepokura.

Prokuratura w Będzinie prowadzi czynności sprawdzające w tej sprawie, nie mogła jednak wszcząć śledztwa bez wniosku pokrzywdzonego. Śledczy zwrócili się o pomoc prawną do warszawskiej prokuratury, a ta zaprosiła Kaczyńskiego, by stawił się i oświadczył, czy chce ścigania autora listu.

List, którego autor (lub autorzy) grożą Kaczyńskiemu śmiercią, jeśli pojawi się w woj. śląskim, został kilka tygodni temu przesłany do będzińskiego biura posła PiS Waldemara Andzela. Był napisany odręcznie i podpisany pseudonimem.

Zgodnie z Kodeksem karnym, autorowi groźby karalnej może grozić kara grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do dwóch lat.

kh