Wiadomości

"Czarny czwartek. Janek Wiśniewski padł" przyjęty owacją na stojąco

22.02.2011 00:05
Film Antoniego Krauzego to pierwsza pełnometrażowa fabuła o wydarzeniach grudnia 1970.
Posłuchaj
00'33 Donald Tusk o wydarzeniach grudnia 1970
00'18 Tadeusz Mazowiecki o filmie "Czarny Czwartek"
00'30 Henryka Krzywonos o wydarzeniach grudnia 1970
00'12 Stefania Drywa o "Czarnym Czwartku"
00'25 Joanna Szczepkowska o "Czarnym Czwartku"
więcej

Obecny na warszawskiej premierze filmu w Teatrze Polskim Donald Tusk oddał cześć ofiarom Grudnia '70 oraz ich rodzinom.

- To wy jesteście i będziecie fundamentem wolnej, niepodległej Polski. Czuję to sam, państwo pewnie też to czujecie, że sprawiedliwość się do końca nie wypełniła, jeśli chodzi o zdarzenia grudnia roku 1970 - powiedział premier.

Tadeusz Mazowiecki powiedział po projekcji filmu, że produkcja nie zawiodła jego oczekiwań, ponieważ realistycznie oddaje panującą wtedy rzeczywistość.

- Myślę, że ten film powinno dużo ludzi młodych obejrzeć. Pokazuje wydarzenia od strony prywatnej, strony ludzi - podkreślił.

Podobnie uważa Henryka Krzywonos. Działaczka opozycyjna z Wybrzeża powiedziała, że ten film przypomniał jej wiele przykrych chwil z przeszłości.

- Przypomniały mi się lata, kiedy dostało mi się bicie, kiedy szłam do koleżanki w godzinie policyjnej. Film jest zrobiony fenomenalnie - dodała.



"Film zrobiony z sercem, wiedzą i duszą"

Najważniejszym widzem była Stefania Drywa, żona jednego z zabitych stoczniowców. Historia jej i jej męża stała się kanwą historii opowiadanej poprzez losy zwyczajnych ludzi. Pani Stefania oceniła film jako znakomity i wiernie odtwarzający jej przeżycia.

Film bardzo dobrze oceniła obecna na warszawskiej premierze Joanna Szczepkowska. Aktorka chwaliła znakomite aktorstwo. Była bardzo wzruszona po pokazie. - Film zrobiony z sercem, wiedzą, duszą... Będę go przeżywać bardzo długo - powiedziała.

- Ten film spowoduje pokutne poruszenie w narodzie. To film bardzo dotkliwy - stwierdził Piotr Fronczewski, który wcielił się w rolę członka biura politycznego KC PZPR Zenona Kliszko.

- Uważam, że jest to poważnie traktujący widza film o momentach tragicznych naszej historii - powiedział Wojciech Pszoniak, który zagrał I sekretarza KC PZPR Władysława Gomułkę.

"Czarny czwartek. Janek Wiśniewski padł" to przejmująca i wierna historycznym faktom opowieść o brutalnej pacyfikacji protestujących robotników przez oddziały wojska i milicji, do której doszło na ulicach Gdańska i Gdyni 17 grudnia 1970 r.

Robotniczy bunt wywołały wprowadzone pięć dni wcześniej drastyczne podwyżki cen na artykuły spożywcze. Widz poznaje te dramatyczne wydarzenia m.in. poprzez historię jednej z rodzin ofiar, gdyńskiego stoczniowca 34-letniego Brunona Drywy, który 17 grudnia zginął od strzału w plecy na przystanku Szybkiej Kolei Miejskiej Gdynia-Stocznia. Pozostawił żonę i trójkę dzieci.



"Grudzień 1970 tkwił w nas"

Film wyreżyserował Antoni Krauze. Wg reżysera, krwawe wydarzenia z grudnia 1970 r., w wyniku których zginęło 45 osób, a ponad 1160 zostało rannych, nigdy właściwie nie zostały opowiedziane.

- Polacy dowiedzieli się o nich tak naprawdę dopiero dziesięć lat później, na fali zwycięskiego strajku w sierpniu 1980 r. A potem przyszedł stan wojenny i znów Grudzień '70 stał się tematem tabu - mówił Krauze.

Twórcami scenariusza są Mirosław Piepka i Michał Pruski. Obaj jako kilkunastoletni chłopcy byli świadkami tragicznych wydarzeń w Gdańsku i Gdyni. - Grudzień 1970 r. tkwił w nas od tamtych pamiętnych dni - przyznają.

W głównych rolach wystąpili m.in. Michał Kowalski (Brunon Drywa) i debiutująca na ekranie Marta Honzatko (Stefania Drywa). W filmie zagrali także Piotr Fronczewski - jako członek biura politycznego KC PZPR Zenon Kliszko, oraz Wojciech Pszoniak jako I sekretarz KC PZPR Władysław Gomułka.

Większość zdjęć realizowano w plenerze, wykorzystując miejsca autentycznych wydarzeń z grudnia 1970 r. m.in. okolice stacji SKM Gdynia-Stocznia, dworzec PKP Gdynia Główna, Kościół NMP-Kolegiata Gdyńska, Urząd Miasta Gdyni, Cmentarz Komunalny na Witominie, Szpital Morski im. PCK, gmach Dowództwa Marynarki Wojennej, a także wnętrza byłego gmachu KC PZPR w Warszawie. W filmie wykorzystano także archiwalne nagrania filmowe i dźwiękowe, które urealniają fabułę Krauzego.

"Ballada o Janku Wiśniewskim"

Muzykę do filmu skomponował Michał Lorenc. Legendarną "Balladę o Janku Wiśniewskim" zaśpiewał Kazik Staszewski.

Pierwowzorem bohatera pieśni jest Zbyszek Godlewski - 18-letni pracownik Stoczni Gdyńskiej im. Komuny Paryskiej, zastrzelony 17 grudnia 1970 r. przez wojsko, które otworzyło ogień w kierunku zmierzających do pracy stoczniowców. W filmie widzimy, jak robotnicy podnoszą jego zwłoki, kładą na zdjętych z zawiasów drzwiach i maszerują z nimi ulicami Gdyni.

To wydarzenie zainspirowało w 1980 r. opozycyjnego działacza Krzysztofa Dowgiałłę do napisania piosenki do muzyki Mieczysława Cholewy. Ponieważ nie znał on nazwiska ofiary, zastąpił je Jankiem Wiśniewskim. Utwór szybko stał się popularny w kręgach Solidarności.



Film trafi na ekrany kin w piątek, 25 lutego.

kk

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Przeżyj "czarny czwartek" na własnej skórze. Znajdź pamiętnik studenta

Premierze kinowej superprodukcji "Czarny czwartek. Janek Wiśniewski padł" będzie towarzyszyła szeroka akcja edukacyjna.

Jej elementem będzie gra miejska która odbędzie się w Warszawie w najbliższą od 11 do 15. Grę organizuje Dom Spotkań z Historią.

Fabuła gry oparta jest na wydarzeniach Grudnia ’70, które miały miejsce na Pomorzu. Bezpośrednią przyczyną strajków i demonstracji była wprowadzona 12 grudnia podwyżka cen mięsa oraz innych artykułów spożywczych. Centrum Polski nie wiedziało, co się dzieje w Trójmieście, a jedyne źródło informacji stanowiło radio Wolna Europa. 

Uczestnicy gry znajdą wskazówki w poszukiwanych fragmentach pamiętnika studenta Uniwersytetu Warszawskiego, pochodzącego z Gdańska. Stopniowo odkryją szokującą prawdę o wydarzeniach na Wybrzeżu. Kolejne przystanki gry znajdą się w samym centrum stolicy i w miejscach często odwiedzanych przez warszawiaków.

Według organizatorów nie trzeba pasjonować się historią, by wziąć udział w grze. Mogą w niej uczestniczyć zespoły liczące do pięciu osób. Podczas finału zostaną rozlosowane atrakcyjne nagrody oraz niespodzianka filmowa dla wszystkich uczestników. Miejsce rozpoczęcia gry i szczegóły rejestracji na stronie: www.gra.dsh.waw.pl.

Film "Czarny czwartek" Antoniego Krauzego wchodzi na ekrany 25 lutego. Balladę o Janku Wiśniewski wykonuje w filmie Kazik Staszewski. 

Janek Wiśniewski, w rzeczywistości Zbigniew Godlewski, został zastrzelony 17 grudnia 1970. Stało się to nieopodal przystanku Szybkiej Kolei Miejskiej Gdynia Stocznia, po jego przyjeździe do pracy z Elbląga. W chwili śmierci miał 18 lat.

Po tym incydencie protestujący przemaszerowali z jego ciałem niesionym na drzwiach ulicami Gdyni. Jego ojciec stwierdził, że na oddanym mu pokrwawionym swetrze syna widniały 3 dziury prawdopodobnie po postrzale, 2 na części brzusznej i 1 na części piersiowej.

rk

Czytaj także

"Czarny Czwartek" uzupełnia białą plamę historii

"Czarny Czwartek. Janek Wiśniewski padł" Antoniego Krauze to pierwszy film fabularny opisujący gdyńskie wydarzenia Grudnia '70.
Posłuchaj
04'10 Czarny Czwartek na dużym ekranie
więcej

Paulina Waranka z Kino Świat przekonywała, że film w bardzo realistyczny sposób odtawrza tamte tragiczne wydarzenia. Twórcami scenariusza "Czarnego Czwartku" są Michał Pruski i Mirosław Piepka. Obaj jako kilkunastoletni chłopcy byli świadkami wydarzeń w Gdańsku i Gdyni. Autorem zdjęć jest Jacek Petrycki.

W filmie wystąpią m.in.: Wojciech Pszoniak jako Władysław Gomułka (I sekretarz KC PZPR), Piotr Fronczewski jako Zenon Kliszko (współpracownik Gomułki współodpowiedzialny za pacyfikację w Gdyni i Gdańsku), Witold Dębicki jako Mieczysław Moczar (członek biura politycznego KC PZPR), Piotr Garlicki jako Józef Cyrankiewicz (przewodniczący Rady Państwa).

Muzykę napisał Michał Lorenc, a motywem przewodnim jest nowa wersja słynnej ballady o Janku Wiśniewskim, tym razem zaśpiewana przez Kazika Staszewskiego.

- Serdecznie zapraszamy do obejrzenia tego filmu, bo według nas każdy powinien zapoznać się z tą historią - przekonywała Paulina Waranka.

"Czarny Czwartek" wejdzie do kin 25 lutego.

 

Gość Ryszarda Jaźwińskiego zachęcał również do obejrzenia następujących filmów:

- "Jak zostać królem", faworyta tegorocznych Oscarów,

- "Poznasz przystojnego bruneta", najnowszy film Woodego Allena (premiera 11 marca),

- "Między światami" z Nicole Kidman w roli głównej (w kinach od początku marca).

 

Aby wysłuchać całej audycji, wystarczy kliknąć w dźwięk w boksie "Posłuchaj" po prawej stronie.

Audycji "Fajny film wczoraj widziałem" można słuchać od poniedziałku do czwartku o 10.30.

(pg)

Czytaj także

"Czarny Czwartek" na ulicach Warszawy. Poznali realia PRL-u

Pisali listy miłosne, słuchali Radia Wolna Europa i sprawdzali, o ile zdrożały powidła w grudniu 1970 roku. Wszystko w ramach gry miejskiej "Czarny Czwartek" zorganizowanej w Warszawie przez Dom Spotkań z Historią.
Posłuchaj
00'18 Uczestnicy gry o zadaniach
więcej

Pisali listy miłosne, słuchali Radia Wolna Europa i sprawdzali, o ile zdrożały powidła w grudniu 1970 roku. Wszystko w ramach gry miejskiej "Czarny Czwartek" zorganizowanej w Warszawie przez Dom Spotkań z Historią.

Fabuła gry została oparta na opowieści warszawskiego studenta, który chce pojechać na Wybrzeże w grudniu 1970 roku. W poszczególnych fragmentach pamiętnika uczestnicy odnajdowali wskazówki prowadzące do następnych punktów i informacje o realiach lat 70-tych.

Kolejne zadania były umieszczone w różnych miejscach Warszawy. W Muzeum Techniki biorący udział w grze słuchali utworów Niemiena i Czerwonych Gitar oraz uczyli się słuchać Radia Wolna Europa. Nagrania były emitowane z dwóch odbiorników jednocześnie a uczestnicy gry mieli za zadanie wychwycić najważniejsze informacje. Na Dworcu Centralnym uczestnicy pisali przemówienie partyjne w oparciu o zestaw charakterystycznych dla nowomowy zwrotów. W Hali Mirowskiej trzeba było policzyć jak zmieniły się ceny po podwyżce w grudniu 1970.

Do piątku zarejestrowalo się 76 drużyn chcących wziąć udział w grze. Ostatecznie na metę dotarło 40 zespołów liczących maksymalnie 5 osób. Dla pierwszych 150 uczestników organizatorzy przygotowali zaproszenia na przedpremierowy pokaz filmu "Czarny Czwartek. Janek Wiśniewski padł", a dla pozostałych gadżety związane z filmem.

Premiera filmu "Czarny czwartek" odbędzie się 25 lutego.

IAR/to

Czytaj także

"Czarny Czwartek. Janek Wiśniewski padł" poruszy Polaków

Grudzień '70 to jedno z najważniejszych wydarzeń w powojennej historii Polski i jedna z najmroczniejszych kart PRL-u.
Posłuchaj
00'12 Antoni Krauze: chciałem zwrócić pamięć o tamtych czasach
00'11 Piotr Fronczewski: ten film wywoła pokutne poruszenie
00'11 Marta Honzatko o żonie głównego bohatera
00'18 Jerzy Eisler: chyba takich filmów nie uczono robić w łódzkiej filmówce tak naturalistycznie
więcej

Według grającego w nim Piotra Fronczewskiego, film "wywoła pokutne poruszenie w narodzie". - Ten film to spełnienie mojego zobowiązania, by opowiedzieć o jednym z najważniejszych epizodów w powojennych dziejach Polski - powiedział na spotkaniu z dziennikarzami reżyser filmu Antoni Krauze. W poniedziałek wieczorem w Teatrze Polskim w Warszawie odbędzie się premiera filmu. W piątek trafi on na ekrany kin.

Według reżysera, krwawe wydarzenia z grudnia 1970 r., w wyniku których zginęło 45 osób, a ponad 1160 zostało rannych, nigdy właściwie nie zostały opowiedziane. - Polacy dowiedzieli się o nich tak naprawdę dopiero dziesięć lat później, na fali zwycięskiego strajku w sierpniu 1980 r. Wtedy pojawiły się relacje świadków, uczestników zajść, rodzin zamordowanych. Postawiono wówczas pomnik ofiarom Grudnia przed bramą stoczni w Gdańsku. Temat ten był jednak przyćmiony zwycięskim, jak się wówczas wszystkim wydawało, zawarciem Porozumień Sierpniowych. A potem przyszedł stan wojenny i znów Grudzień '70 stał się tematem tabu - mówił Krauze.

"Czarny czwartek. Janek Wiśniewski padł" to przejmująca i wierna historycznym faktom opowieść o brutalnej pacyfikacji protestujących robotników przez oddziały wojska i milicji, do której doszło na ulicach Gdańska i Gdyni 17 grudnia 1970 r. Robotniczy bunt wywołały wprowadzone pięć dni wcześniej drastyczne podwyżki cen na artykuły spożywcze. Widz poznaje te dramatyczne wydarzenia m.in. poprzez historię jednej z rodzin ofiar, gdyńskiego stoczniowca 34-letniego Brunona Drywy, który 17 grudnia zginął od strzału w plecy na przystanku Szybkiej Kolei Miejskiej Gdynia-Stocznia. Pozostawił żonę i trójkę dzieci.



W głównych rolach wystąpili m.in. Michał Kowalski i debiutująca na ekranie Marta Honzatko. Oboje, w związku z pracą nad filmem, spotkali się z rodziną Drywów. W filmie zagrali także Piotr Fronczewski - jako członek biura politycznego KC PZPR Zenon Kliszko, oraz Wojciech Pszoniak jako I sekretarz KC PZPR Władysław Gomułka.

- To zawsze jest wielki kłopot, gdy przychodzi do przedstawiania kogoś, kto istniał naprawdę - mówił o swojej roli Fronczewski. Podkreślił także niezwykłą atmosferę na planie filmowym. - To wynika z tego, że Antoni jest niezwykłym człowiekiem, niezwykle delikatnym, czułym i wrażliwym, który stara się nie przeszkadzać na planie, a jedynie rozmawiać i nieśmiało coś sugerować. Wnosił bardzo dyskretne korekty, które wynikały przede wszystkim z rozmowy - mówił aktor.

- Ten film spowoduje pokutne poruszenie w narodzie. To film bardzo dotkliwy - podkreślił Fronczewski, który na spotkaniu z dziennikarzami widział go po raz pierwszy.
Twórcami scenariusza są Mirosław Piepka i Michał Pruski. Obaj jako kilkunastoletni chłopcy byli świadkami tragicznych wydarzeń w Gdańsku i Gdyni. - Grudzień 1970 r. tkwił w nas od tamtych pamiętnych dni. Gdy po latach los zetknął nas w zupełnie innych rolach i w trakcie pracy nad scenariuszem innego filmu - zaczęły się rozmowy o Grudniu - mówili autorzy scenariusza. Podobnie jak reżyser filmu uznali, że wiedza społeczna o konfrontacji robotników Wybrzeża z władzą PRL z 1970 r. jest niewielka i związana m.in. z brakiem filmów na ten temat.

Reżyser
Reżyser Antoni Krauze po przedpremierowym pokazie filmu "Czarny Tydzień. Janek Wiśniewski padł" (fot. PAP/Paweł Supernak)


- Czwartek 17 grudnia 1970 r. w Gdyni był na pewno najczarniejszym dniem w czasach PRL-u. Całe zło i okrucieństwo ówczesnej władzy, jej perfidia i nieliczenie się z obywatelami własnego kraju zogniskowały się w tym jednym dniu, kiedy niczego niespodziewających się ludzi zwabiono w pułapkę, by strzelać do nich jak do tarcz strzelniczych - zauważył Michał Pruski.

Najczarniejszy dzień PRL-u


Autorem zdjęć do filmu jest Jacek Petrycki, a muzykę skomponował Michał Lorenc. Legendarną "Balladę o Janku Wiśniewskim" zaśpiewał na końcu filmu Kazik Staszewski. Pierwowzorem bohatera pieśni jest Zbyszek Godlewski - 18-letni pracownik Stoczni Gdyńskiej im. Komuny Paryskiej, zastrzelony 17 grudnia 1970 r. przez wojsko, które otworzyło ogień w kierunku zmierzających do pracy stoczniowców. W filmie widzimy, jak robotnicy podnoszą jego zwłoki, kładą na zdjętych z zawiasów drzwiach i maszerują z nimi ulicami Gdyni. To wydarzenie zainspirowało w 1980 r. opozycyjnego działacza Krzysztofa Dowgiałłę do napisania piosenki do muzyki Mieczysława Cholewy. Ponieważ nie znał on nazwiska ofiary, zastąpił je Jankiem Wiśniewskim. Utwór szybko stał się popularny w kręgach Solidarności.

Na realizację "Czarnego czwartku" przewidziano 31 dni zdjęciowych. Większość z nich realizowano w plenerze, wykorzystując miejsca autentycznych wydarzeń z grudnia 1970 r. m.in. okolice stacji SKM Gdynia-Stocznia, dworzec PKP Gdynia Główna, Kościół NMP-Kolegiata Gdyńska, Urząd Miasta Gdyni, Cmentarz Komunalny na Witominie, Szpital Morski im. PCK, gmach Dowództwa Marynarki Wojennej, a także wnętrza byłego gmachu KC PZPR w Warszawie. W filmie wykorzystano także archiwalne nagrania filmowe i dźwiękowe, które urealniają fabułę Krauzego.

- To chyba pierwszy polski film, w którym twórcy od początku do końca zawierzyli historii. Nic nie poprawiali, nic nie dopisywali, nic nie dramatyzowali i nie włączali żadnych dodatkowych wątków. Każde zdanie, które pada z ekranu, ma swoje uzasadnienie w dokumentach bądź w relacjach - powiedział historyk prof. Jerzy Eisler, który był konsultantem historycznym w pracy nad filmem.

Produkcja "Czarnego czwartku" otrzymała dofinansowanie Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej. Film, jako "wielką opowieść o polskim losie czasów komunizmu", wsparł też Instytut Pamięci Narodowej. Honorowy patronat nad filmem objął prezydent Bronisław Komorowski.

sm