Wiadomości

"Chopin. New Romantic" idzie na przemiał

MSZ zatrzyma dystrybucję kontrowersyjnego komiksu o Chopinie, a nakład zniszczy. Odpowiedzialni za publikację wylądują na dywaniku.
22.02.2011 17:19
MSZ zatrzyma dystrybucję kontrowersyjnego komiksu o Chopinie, a nakład zniszczy. Odpowiedzialni za publikację wylądują na dywaniku.
Posłuchaj
00'27 Wiceminister spraw zagranicznych Jan Borkowski o komiksie
więcej

Wiceminister Spraw Zagranicznych Jan Borkowski podkreślił, że bedą wyciągnięte konsekwencje służbowe wobec odpowiedzialnych za publikację.

Jak dodał, "pod godłem polskiego państwa, ze wsparciem ministerstwa spraw zagranicznych tego typu publikacje jak ten komiks nie mogą się ukazywać".

Komiks o Fryderyku Chopinie, sfinansowany przez polską ambasadę w Niemczech, zawiera wiele wulgaryzmów. Zwrócili na nie uwagę pracownicy polskiego konsulatu, przeglądający publikację.

"Na ch..j on tam stoi"

"Je...y cweloholokaust", "ta ci..a, co tu siedziała", "na ch..j on tam stoi", efekt koniowalenia" - takie zwroty wykorzystał autor jednego z komiksowych opowiadań, które wchodzi w skład antologii pt. "Chopin. New Romantic", opracowanej przez wydawnictwo Kultura Gniewu.

Komiks ukazał się w grudniu 2010 r. Z informacji PAP wynika, że ze względu na kontrowersyjne fragmenty, przeznaczone dla dojrzałych odbiorców, na razie nie został rozpowszechniony w celach promocyjnych.

Publikacja napisana jest zarówno w języku polskim, jak i niemieckim, a jej autorzy to - jak zapewnia wydawca - uznani twórcy komiksów z Niemiec i Polski: Jakub Rebelka, Marcus "Mawil" Witzel, Jacek Frąś, Sascha Hommer, Krzysztof Ostrowski, Agata "Endo" Nowicka, Andreas Michale, Patryk Mogilnicki, Jan-Frederik Bandel, Monika Powalisz, Grzegorz Janusz. Wulgarne zwroty pojawiają się w jednym z opowiadań autorstwa Krzysztofa Ostrowskiego. Akcja rozgrywa się w więzieniu, w którym ma się odbyć koncert artysty, przypominającego wyglądem Fryderyka Chopina.

"Nieortodoksyjne podejście do Chopina"

"To nieortodoksyjne, a czasami idące wręcz pod prąd i prowokacyjne podejście do postaci Fryderyka Chopina kreuje nie tylko zupełnie inny obraz słynnego Polaka, ale pokazuje także swobodę i siłę komiksowego medium. Wychodząc od Chopina, ale idąc za głosem serca, wyobraźni i artystycznej wrażliwości młodzi twórcy stworzyli oryginalny, niebanalny album, będący doskonałym akcentem na zakończenie Roku Chopinowskiego" - w ten sposób antologię opisuje Kultura Gniewu na swoich stronach internetowych.

Darmową publikację wydano w 2 tysiącach egzemplarzy, kosztem 27 tysięcy euro. Na okładce widnieje znak godła polskiego wraz z informacją, że wydawcą jest ambasada polska w Berlinie.

Komiks miał się wpisywać w program promocji polskiej kultury w Roku Chopinowskim, zakładający wykorzystanie różnych form wyrazu artystycznego, tak by przekazać nieco inny od tradycyjnego obraz Polski za granicą.

Komiks zamiast do uczniów, trafił do magazynu.

Projekt, związany z Rokiem Chopinowskim, kosztował 30 tysięcy euro.

IAR/mch

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Rok Chopinowski z kilkoma zakończeniami

Bogdan Zdrojewski (minister kultury): Rok Chopinowski to był dobry rok. Dziś rozpoczynamy procedurę muzycznego zakończenia roku.
Posłuchaj
11'30 Dobry Rok Chopinowski
więcej

Rok Chopinowski dobiega końca. Minister kultury i dziedzictwa narodowego Bogdan Zdrojewski mówi w "Sygnałach Dnia", że będzie kilka znaczących imprez na zakończenie cyklu rocznych imprez.  - Czekają nas jeszcze różne wydarzenia w pierwszy dzień urodzin kompozytora i w drugi - 1 marca(*) - mówi minister.

Definitywnym zakończeniem Roku Chopinowskiego będzie w Cannes premiera filmu "Latająca maszyna" poświęconego muzyce Fryderyka Chopina. W lutym film będzie miał prapremierę w Chinach.

Dziś w Filharmonii Narodowej w Warszawie odbędzie się odbędzie się prawykonanie nowego utworu Krzysztofa Pendereckiego na trzy głosy solowe, chór i orkiestrę. Utwór "Powiało na mnie morze snów... " powstał na zamówienie Narodowego Instytutu Fryderyka Chopina z okazji Roku Chopinowskiego.

- Bardzo się cieszę, że kompozytor przyjął zamówienie - mówi minister Zdrojewski Krzysztofowi Grzesiowskiemu. Ujawnia, że w założeniach miał być to kameralny utwór, ale się rozrósł. - To będzie bardzo interesujące wydarzenie - podkreśla szef resortu kultury mówiąc o dzisiejszym koncercie.

Minister kultury zapowiedział, że rozpoczynający się Rok Czesława Miłosza będzie miał na celu wzmocnienie czytelnictwa w kraju. Dodatkowo, według Bogdana Zdrojewskiego, 100-lecie urodzin słynnego pisarza będzie wykorzystane do promocji naszych dzieł poza granicami kraju.

Bogdan Zdrojewski zapowiedział również, że podczas polskiej prezydencji w Unii Europejskiej nasz rząd będzie zajmować się wieloma kwestiami związanymi z kulturą. Bogdan Zdrojewski powiedział, że jedną z nich będzie uregulowanie statusu dzieł sztuki, których własność stanowi punkt sporny. Szef resortu kultury dodał, że będziemy zajmować się również tematem obecności kultury w społecznej świadomości i internecie. Bogdan Zdrojewski podkreślił również, że naszej prezydencji będzie również towarzyszyć wiele imprez kulturalnych, które będą niejako wizytówką naszego kraju.

Dzisiejszy koncert dzieła Pendereckiego w Filharmonii Narodowej w Warszawie rozpocznie się o godzinie 20.00 i będzie transmitowany na antenie Programu 2 Polskiego Radia. 19.30 będzie można posłuchać na antenie Dwójki rozmowy z kompozytorem.

Skomponowanej przez Krzysztofa Pendereckiego muzyce towarzyszy 21 wierszy polskich poetów. Są to przede wszystkim teksty przyjaciół Chopina z jego "paryskiego" okresu, jak Cyprian Kamil Norwid czy Adam Mickiewicz, ale skorzystał także z wierszy Aleksandra Wata, Tadeusza Mycińskiego, Kazimierza Wierzyńskiego czy Kazimierza Przerwy-Tetmajera.

(*) Istnieją spory o datę urodzin Fryderyka Chopina. Jedne źródła podają 22 lutego, zaś inne 1 marca 1810 roku.

(ag)

Aby wysłuchać całej rozmowy, wystarczy kliknąć "Dobry Rok Chopinowski" w boksie "Posłuchaj" w ramce po prawej stronie.
"Sygnałów Dnia" można słuchać w dni powszednie od godz. 6:00.

*****

Krzysztof Grzesiowski: Nasz gość: minister kultury i dziedzictwa narodowego Bogdan Zdrojewski. Dzień dobry, panie ministrze,  witamy w Sygnałach.

Bogdan Zdrojewski: Dzień dobry państwu, dzień dobry panom.

K.G.: Dziś istotna data z punktu widzenia właśnie zakończonego już Roku Chopinowskiego, bo takie definitywne zakończenie – Filharmonia Narodowa, dziś prawykonanie dzieła Krzysztofa Pendereckiego Powiało na mnie morze snów, Pieśń zadumy i nostalgii. Zresztą nawet cytowaliśmy fragment z wywiadu dziś dla Wyborczej z Krzysztofem Pendereckim, który mówi, że za swoich młodych lat, kiedy uczył się, nie znosił Chopina, bo dookoła był tylko Chopin i muzyka ludowa, ale teraz znowu się zakochał w muzyce Chopina.

B.Z.: Bardzo się cieszę z tego dzisiejszego dnia i z tego wykonania i z tego, że pan Krzysztof Penderecki przyjął zamówienie dwa lata temu, to było prawie dwa lata temu, na rzeczywiście przygotowanie takiego dzieła, które miało być krótką formą, a rozrosło się, z czego też się cieszymy, wiemy, jak to dzieło się zapowiada – zapowiada się niezwykle interesująco, to dla mnie jest bardzo ważne. Ale od razu dodam, że tak jak zaczynaliśmy Rok Chopinowski kilkoma wejściami, tak też będziemy go kończyć kilkoma zakończeniami. Rozpoczynamy dzisiaj tę rzeczywiście piękną muzyczną procedurę kończenia Roku Chopinowskiego, będziemy dziękować jeszcze wielu, wielu osobom, które przyczyniły się do tego, że to był rok naprawdę nadzwyczajny. Natomiast czekają nas jeszcze wydarzenia w ten pierwszy dzień urodzin Fryderyka Chopina i w ten drugi, czyli 1 marca, a także wszystko wskazuje na to, że film Latająca maszyna, który będzie miał takie premierowe wykonanie w Pekinie w lutym, będzie miał jeszcze swoją dużą premierę wszystko wskazuje na to, że w Cannes. Jest poświęcony oczywiście Fryderykowi Chopinowi i muzyce i to będzie już definitywne zamknięcie Roku Chopinowskiego.

K.G.: To będzie zamknięcie, ale z drugiej strony otwarcie, rok 2011, czyli Rok Czesława Miłosza.

B.Z.: Tak, i to jest też patron polskiej prezydencji, to jest właśnie ta osoba, która wydawała nam się taka bardzo właściwa dla budowania takich mostów pomiędzy Europą a Wschodem. Czesław Miłosz jest oczywiście inną postacią, jest też innym reprezentantem kultury, bardziej niszowy. Ale przy tej okazji od razu powiem, że bardzo nam pasuje do budowania tej „republiki książki”, do budowania tych pozytywnych elementów, które składają się na propagowanie czytelnictwa. I też mam nadzieję, że wszystko to, co wiąże się z Rokiem Chopinowskim, będzie miało swój też wymiar zwłaszcza w tych programach edukacyjnych. To dla mnie jest bardzo istotne.

K.G.: Czy przy okazji Roku Miłosza to najważniejsze wydarzenie to Międzynarodowy Festiwal Literacki Czesława Miłosza krakowski w maju? Rodzinna Europa – takie ma być hasło.

B.Z.: Tak. Też... W ogóle Kraków będzie w jakimś sensie stolicą obchodów ze względu na zgromadzenie tam największej ilości wydarzeń i też takich form organizacyjnych, ale oczywiście z Czesławem Miłoszem, z jego twórczością jest tak, że bez względu na to, gdzie będzie ten ośrodek decyzyjny, ten ośrodek propagowania, ten ośrodek wspomagania wszystkich elementów, on będzie miał miejsce w wielu miastach i także w wielu państwach. Przypomnę, że wybraliśmy do takiego szczególnego prezentowania polskiej kultury na rok 2011 dziesięć stolic, to są różne stolice, bo to jest i Pekin, i Delhi, i Tokio, ale też Moskwa, Paryż, Londyn, Berlin, Bruksela oczywiście, i bardzo nam zależy na tym, żeby w tych właśnie stolicach Chopin był szczególnie widoczny. I rzeczywiście taki program otrzymaliśmy, taki program będzie realizowany, łącznie nawet z nowymi przedsięwzięciami filmowymi.

K.G.: Filharmonia w Warszawie dziś, w maju Kraków Czesława Miłosza, ale najbliższe panu miasto, czyli Wrocław, też będzie miało wielkie wydarzenie przy okazji naszego przewodnictwa w Unii Europejskiej – Europejski Kongres Kultury od 8 do 11 września. Czy już dziś można powiedzieć, że dokładnie wiemy, jak to będzie wyglądało? No bo teoretycznie wiemy, kto przyjedzie, między innymi i Orhan Pamuk, i V.S. Naipaul, i Michael Haneke, i Umberto Eco i tak dalej, jeszcze kilka nazwisk można dołożyć. Ale czy to jest pewne?

B.Z.: To jest pewne prawie na sto procent, bo oczywiście takie nazwiska mają swoje prawa i mogą w każdej chwili odwołać przyjazd z powodów innych obowiązków, które na nich w danym momencie spadły. W wielu wypadkach są to też starsze osoby, więc wiąże się to także ze stanem zdrowia. To, co jest ważne, jeśli chodzi o ten Europejski Kongres, to oczywiście pewne dokumenty, które są przygotowywane właśnie na ten czas, a które będą się mieściły już w ramach polskiej prezydencji. Przypomnę, że jednym z najważniejszych zadań, które wówczas powinno znaleźć swój finał, to są sprawy związane z działami osieroconymi, to są rzeczy związane z ochroną praw autorskich, to są także pierwsze uzgodnienia dotyczące takiej, a nie innej ochrony też własności intelektualnej. Będą na ten temat debatowali także eksperci, ale będzie też spotkanie ministrów kultury państw Unii Europejskiej.

Do tego dojdą oczywiście także wydarzenia artystyczne, dojdą panele, które będą budowane zupełnie inaczej niż na tych kongresach, które odbywały się do tej pory. Będziemy zajmować się Internetem, będziemy zajmować się innymi mediami, będzie się zajmować technologią funkcjonująca w obszarze nowych sztuk wizualnych. W każdym bądź razie będzie tych tematów dość dużo, kilkanaście. Wszystkie według mojej oceny nabierają takiego kształtu dość interesującego nie tylko z punktu widzenia tych, którzy są uczestnikami, ale odbiorców.

Ale bardzo mi zależy na tym, aby ten kongres przyniósł też efekt, aby skutkiem tego kongresu było rozstrzygnięcie kilku kwestii, które są w chwili obecnej wielkimi problemami praktycznie we wszystkich państwach Unii Europejskiej.

K.G.: To wszystko będzie się odbywało w wyremontowanej Hali Stulecia. Oby tylko ten remont się nie przeciągnął.

B.Z.: Wszystko wskazuje na to, że...

K.G.: Że się uda?

B.Z.: Że się uda i że będziemy przygotowani do tego, zwłaszcza że część hali jest już gotowa. Natomiast ja będę musiał przesunąć tylko jedną czynność czy jedną inwestycję niezwykle ważną z punktu widzenia Wrocławia – remont Pawilonu Czterech Kopuł, który będzie przekształcany powoli na Muzeum Sztuk Współczesnych. Wrocław takiego muzeum nie ma. Hala właśnie w tej części jest bardzo, bardzo zaniedbana.

Natomiast przypomnę o jeszcze jednych staraniach, tym razem Wrocławia, o to, aby dwa lata później, trzy lata później Wrocław był miejscem spotkania menadżerów z obszaru kultury. W tej chwili Rafał Dutkiewicz wracający ze Stanów Zjednoczonych przynosi tę informację, że Wrocław staje się faworytem. Ja dodam, że wszystko na to wskazuje, że będzie jedynym miastem, które będzie zabiegało o to, aby być gospodarzem tego dużego spotkania – bardzo, niezwykle prestiżowego. Więc Wrocław może stać się takim miejscem rzeczywiście ważnych debat o kulturze.

K.G.: Skoro pan już użył tego słowa „muzeum”, panie ministrze,  czy wie pan, ile jest muzeów w naszym kraju?

B.Z.: Muzeów w naszym kraju jest ponad 1100, w tym rejestrowanych 732. Do tego można dodać, że nie wszystkie spełniają warunki...

K.G.: To są oficjalne dane, panie ministrze.

B.Z.: To są oficjalne dane, oczywiście mogę podawać także nieoficjalne...

K.G.: Ale jak próbowałem sprawdzać, to miałem 605, 916, 720, 1025, 896. Pan mówi, że ponad 1100.

B.Z.: Ponad 1100, jeżeli chodzi o te, które używają nazwę „muzeum”. I jest ona w miarę adekwatna, bo oczywiście mieliśmy jeszcze takie muzea, jak na przykład Hansa Klossa, ono zniknęło, mieliśmy Muzeum też Koziołka Matołka, ono jest notabene rejestrowane i bardzo polecam wszystkim tym, którzy się interesują nie Koziołkiem Matołkiem, ale także właśnie takimi bardzo dobrze skrojonymi, zrealizowanymi przedsięwzięciami o charakterze muzealnym, bo to jest rzeczywiście muzeum. Są tak nobliwe oczywiście, jak Wawel czy Zamek Królewski, w każdym bądź razie mamy muzea też prywatne. I w zależności oczywiście od tego, jak się liczy te muzea, to od czasu do czasu te cyfry nieco się zmieniają, ale...

K.G.: A ile z tych muzeów jest na garnuszku Ministerstwa Kultury?

B.Z.: Na garnuszku Ministerstwa Kultury jest właściwie 14, licząc bardzo dokładnie razem z Muzeum na przykład Fryderyka Chopina.

K.G.: Z samych muzeów, które mają przymiotnik „narodowy”, jest 9?

B.Z.: Tak, tak, ale trzeba pamiętać, że wśród tych dziewięciu niewspółprowadzonych jest też na przykład takie muzeum tego smutnego dziedzictwa, dramatycznego dziedzictwa, jak Muzeum Auschwitz-Birkenau.

K.G.: Ale rozumiem, że poza tymi, które finansowane są z Ministerstwa Kultury, z resortu kultury, z budżetu państwa de facto, są również takie, które chciałyby uzyskać jakąś pomoc ze strony resortu. Pomóc im nie można, a w ogóle czy należy?

B.Z.: Należy i my pomagamy. W roku 2010 ponad 30 instytucji muzealnych uzyskało od nas różnego rodzaju pomoc. Były do działania związane na przykład z pomocą w zakupie dzieł sztuki, które są związane z polskim dziedzictwem, były to także działania zmierzające do pomocy infrastrukturalnej, czyli wtedy, kiedy muzealnicy występowali o poprawę stanu technicznego niektórych zbiorów, były tez działania zmierzające do rozpoczęcia procesów digitalizacyjnych. Notabene jeszcze z tymi działaniami w zakresie zwłaszcza zabytków ruchomych mamy spore kłopoty i spore zaniedbania, które trzeba nadrabiać. Ale były także wsparcia konkretnych wystaw.

K.G.: Ale tych pieniędzy nie wystarczy, prawda?

B.Z.: Pieniędzy, jeżeli chodzi o instytucje muzealne, jest rzeczywiście za mało, ale po to, żeby rzeczywiście tych pieniędzy było więcej, sama oferta instytucji muzealnych musi być poprawiana. Z tego też powodu podjąłem decyzję, iż w roku 2011 powstanie Instytut Muzealnictwa. Będzie on związany z przekształceniem jednej jednostki, która już istnieje, a która w jakiejś części zajmuje się ochroną zbiorów, zwłaszcza tych ruchomych, ale wydaje mi się, że taki ośrodek koordynacyjny w tej materii musi powstać, aby wnioski o wsparcia dla instytucji muzealnych były, krótko mówiąc, lepiej uzasadnione i uzyskiwały społeczną akceptację.

K.G.: Skoro pan minister polecał różne atrakcyjne muzea, to może my ze swojej strony polecimy Muzeum Wody. Wie pan, gdzie jest Muzeum Wody, panie ministrze?

B.Z.: Nie.

K.G.: W Koszalinie. Czyli to nie jest woda morska jednak.

B.Z.: Nie, to nie jest woda morska, to nie jest muzeum ani ministerialne, ani też współprowadzone...

K.G.: Czyli to dobrze, że są ludzie, którzy mają pasję, którzy mają hobby, którzy coś chcą pokazać. Muzeum Ubezpieczeń w Krakowie jest na przykład. No i Muzeum Rowerów także mamy.

B.Z.: Tak jest, tak jest.

Wiesław Molak: No i Kargula i Pawlaka jeszcze.

K.G.: Właśnie. Panie ministrze,  dziękujemy ogromnie za rozmowę, za spotkanie.

B.Z.: Dziękuję serdecznie, pozdrawiam.

K.G.: Bogdan Zdrojewski, minister kultury i dziedzictwa narodowego, który to minister jest zadowolony z faktu, że jest właśnie szefem tego, a nie innego resortu. Dobrze myślę?

B.Z.: Dziękuję bardzo.

K.G.: To tak przy okazji tego, co dzieje się ostatnio.

B.Z.: Każdy powinien zajmować się tym, na co został skierowany. Rzeczywiście można być dumnym z tego, iż właśnie ten resort jest szczególnym przedmiotem troski, dlatego że jest to resort, nie ulega wątpliwości, najlepszej polskiej marki, a tą polską marką jest właśnie kultura.

K.G.: Jeszcze raz dziękujemy.

(J.M.)

Czytaj także

Chylę głowę przed Polskim Radiem

Waldemar Dąbrowski (dyrektor TW): Programy są jedynymi partnerami tej kultury, którą reprezentuję.
Posłuchaj
38'57 Opera dla ludzi
więcej

Waldemar Dąbrowski, dyrektor Teatru Wielkiego Opery Narodowej, przyznaje, że programy Polskiego Radia, szczególnie Jedynka i Dwójka są jedynymi partnerami w realizacji tych projektów, które on reprezentuje. - Inne media uprawiają rodzaj pewnego dyktatu - ocenia dyrektor w magazynie "W samo południe".

Magazyn w całości był poświęcony kulturze. Waldemar Dąbrowski mówi o planach repertuarowych Opery Narodowej, gdzie szefuje do spółki z Mariuszem Trelińskim, jako dyrektorem artystycznym.

Marzeniem dyrektora jest, aby w operze każdy dzień, nie tylko premiera, był świętem. Dlatego Teatr Wielki utrzymuje ceny biletów na stosunkowo niskim poziomie. - Nie wiem, czy polskiego studenta byłoby stać na zapłacenie 130 euro za bilet, tak jak to jest na zachodzie.

W rozmowie z Janem Ordyńskim Waldemar Dąbrowski podsumowuje zakończony niedawno Rok Chopinowski. W sferze materialnej udało się odbudować zarówno pałacyk w Żelazowej Woli, jak również kościół w Brochowie.

Bardzo mocno odcisnęliśmy swoją obecność w Chinach, w Japonii i Korei Południowej. Na świecie powstało 39 komitetów honorowych, w których skład weszli wielcy artyści m.in. Placido Domingo. W sumie na całym świecie odbyło się 4 i pól tysiąca wydarzeń.

(ag)

Aby wysłuchać całej rozmowy, wystarczy kliknąć "Opera dla ludzi" w boksie "Posłuchaj" w ramce po prawej stronie.
Magazynu "W samo południe" można słuchać w niedziele po godz. 12:05.

Czytaj także

Niemieccy uczniowie mieli uczyć się o Chopinie z wulgarnego komiksu

"Na ch...j tam stoi? Ściągnijcie go ze sceny", "Jeb...ny cweloholokaust", "Przecież to ta ci...a, co tu kiedyś siedziała" - tak wypowiadają się bohaterowie komiksu, który w założeniu miał przybliżyć sylwetkę wielkiego kompozytora młodzieży.
Antologia "Chopin New Romantic" składa się z kilku komiksów w dwóch wersjach językowych: polskiej i niemieckiej. Autorami poszczególnych części są znani polscy graficy, m.in. Jakub Rebelka, Jacek Frąś czy Agata "Endo" Nowicka - informuje TVN Warszawa.

Kontrowersje wzbudza komiks narysowany przez Krzysztofa Ostrowskiego. Jego bohaterem jest postać podobna z wyglądu do polskiego kompozytora, która wraz ze swoim znajomym, wulgarnym skinheadem, przyjeżdża do więzienia by dać koncert.
 
Pracownicy konsulatu, przeglądający wydawnictwo, zwrócili uwagę na wulgarne dialogi. Komiks zamiast do dzieci, trafił do magazynu.

Stworzenie komiksu o Fryderyku Chopinie kosztowało 30 tys. euro. Pieniądze wyłożyły Ambasada Polski w Berlinie oraz Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Antologia miała być zwieńczeniem Roku Chopinowskiego.

Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski pytany w TVN o publikację odpowiedział "Nie będę komentował". Dziennikarze stacji taką samą odpowiedź uzyskali od przedstawicieli Muzeum Fryderka Chopina i biura promocji miasta Warszawy.

kk/TVN Warszawa