X
Aby nas słuchać lub oglądać potrzebujesz najnowszego Adobe Flash Player | Pobierz Flash
POLSKIE RADIO - HISTORIE DOBRZE OPOWIADANE OD 90 LAT
Wiadomości

Jarosław Kaczyński straci immunitet? Proces o "zbieranie haków"

17.03.2011
Komisja regulaminowa rekomenduje posłom uchylenie immunitetu Jarosławowi Kaczyńskiemu, o co wnioskował b. wicepremier i b. lider LPR Roman Giertych.
Posłuchaj
00'24 Roman Giertych
00'16 Jerzy Budnik, PO
00'21 Barbara Bartuś, PiS

O decyzji komisji poinformował jej szef Jerzy Budnik (PO). Sprawa dotyczy wywiadu Giertycha dla "Rzeczpospolitej" z 2010 roku, w którym stwierdził on, że za rządów PiS Kaczyński zbierał "haki" na politycznych rywali.

Prezes PiS złożył wtedy pozew, zarzucając Giertychowi kłamstwo. Ten z kolei oskarżył Kaczyńskiego o zniesławienie. Założył sprawę cywilną i wniósł również o sprawę karną. Ta jednak jest zawieszona ze względu na immunitet Kaczyńskiego.

Wzajemne procesy

Jarosław Kaczyński od razu zapowiedział, że nie zrezygnuje z immunitetu bo musiałby "udowadniać, że nie jest więlbładem". Według Romana Giertycha, Jarosław Kaczyński boi się, by sąd nie uzyskał dostępu do dokumentów, które wykażą prawdę. Zdaniem byłego szefa LPR, nieuchylenie immunitetu szefa PiS oznaczałoby nierówność wobec prawa. - Jeżeli Jarosław Kaczyński mnie oskarża i kieruje sprawę do sądu, to dlaczego ja miałbym być pozbawiony możliwości obrony? - pyta Giertych.

Głosowanie komisji

Według przewodniczącego komisji Jerzego Budnika z Platformy Obywatelskiej, sprawa jest bardzo ważna dla przyszłości polskiej demokracji i stąd decyzja komisji. Sprawy dotyczące wykorzystywania organów państwa do walki politycznej są naganne, powinny być napiętnowane i "właściwie ocenione" przez sądy.

Posłowie PiS w komisji regulaminowej byli przeciwko uchyleniu immunitetu Jarosławowi Kaczyńskiemu, ale zostali przegłosowani. Posłanka Barbara Bartuś uważa, że komisja podjęła czysto polityczną decyzję. Jak tłumaczyła, od trzech lat działa komisja do zbadania nacisków i nie wykazała ona, że naciski były. Jej zdaniem, również Roman Giertych nie ma na to dowodów, tylko każe udowodnić Jarosławowi Kaczyńskiemu, że ich nie było.

Poseł Jerzy Budnik nie zgadza się z tym zarzutem i twierdzi, że były lider LPR będzie sam chciał udowodnić, że do nacisków dochodziło. Roman Giertych miał zapewniać komisję, że ma świadków i chce dostarczenia dokumentów ze spraw toczących się przed różnymi prokuraturami. Roman Giertych potwierdził swoje wypowiedzi na temat zbierania haków przez Jarosława Kaczyńskiego zeznając jako świadek, pod przysięga, przed komisją naciskową. Według byłego wicepremiera, informacje na temat polityków opozycji i ich rodzin miały być wykorzystane w czasie kampanii wyborczej.

agkm

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Dorn nie był świadkiem zbierania przez PiS "haków"

Były wicepremier Ludwik Dorn zapewnia, że nigdy nie był świadkiem zbierania przez PiS "haków" na opozycję. Członek rządu Kazimierza Marcinkiewicza i Jarosława Kaczyńskiego odniósł się w radiowej Trójce do słów Romana Giertycha, który mówił, że lider Prawa i Sprawiedliwości kompletował komprominujące informacje na temat polityków opozycji.

Ludwik Dorn zwrócił uwagę, że były szef LPR dopiero po latach przypomniał sobie o rzekomych "hakach".

 

 

Dorn powiedział, że nawet gdyby były zbierane informacje na politycznych przeciwników, to Roman Giertych z pewnością by o tym nie wiedział. Jak zaznacza Dorn, Jarosław Kaczyński wiedział, że Giertych nie żywi do niego żadnego sentymentu, więc głupotą byłoby mówienie mu o popełnianiu nadużyć.

 

 

Wcześniej także były członek PiS, a obecnie przewodniczący Prawicy Rzeczypospolitej Marek Jurek zapewnił, że nic nie wie o tym, by członkowie Prawa i Sprawiedliwości zbierali "haki" na swoich przeciwników politycznych.

Nepotyzm i "kolesiostwo" w każdej partii

Ludwik Dorn uważa, że dotychczasowe ustalenia komisji hazardowej dowodzą, iż za rządów PO w niektórych resortach dochodziło do poważnych nieprawidłowości. Były polityk PiS ocenił w radiowej Trójce, że komisja co prawda nie odkrywa niczego nowego, ale jej prace są - przy wszystkich śmiesznościach - pożyteczne. Pozwalają zobaczyć i usłyszeć te wszystkie rzeczy, które mniej więcej wiadomo z dokumentów - uważa Ludwik Dorn.

 

 

Ludwik Dorn przyznał, że patologiczne zjawiska nepotyzmu i "kolesiostwa" występują w każdej partii, która dochodzi do władzy. Jednak jego zdaniem w przypadku rządu PO jest to szczególnie nasilone.

 

 

pm, Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)

Czytaj także

Pozew za pozew: Giertych przeciw Kaczyńskiemu

Jarosław Kaczyński pozywa do sądu Romana Giertycha, a ten w odpowiedzi składa pozew przeciwko liderowi PiS.
Posłuchaj
00'23

Sprawa dotyczy zbierania tak zwanych haków na opozycję za rządów koalicji PiS, LPR i Samoobrony.

Roman Giertych mówił w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej", że Jarosław Kaczyński miał teczki na polityków opozycji. Kaczyński powiedział , że to kłamstwo i pozwał Giertycha do sądu.
Roman Giertych pozwał natomiast prezesa PiS za nazwanie go kłamcą.

Roman Giertych zaznaczył, że dwa procesy w tej sprawie pomogą lepiej ustalić prawdę.

Wcześniej Jarosław Kaczyński zapowiedział pozwanie Romana Giertycha do sądu za pomówienia, dotyczące zbierania materiałów na opozycyjnych polityków w czasach rządów PiS. Jarosław Kaczyński stwierdził, że od dłuższego czasu Roman Giertych "gra" z Platformą Obywatelską, co pomogło mu w przejęciu na jakiś czas władzy w publicznej telewizji za pomocą ministra skarbu. Szef PiS podkreślił, że za jego rządów nie było żadnych poleceń do służb dotyczących zbierania materiałów na kogokolwiek.

W rozmowie z IAR Roman Giertych zapewnił natomiast, że ma dowody na to, iż Jarosław Kaczyński zbierał teczki z informacjami o politykach PO. Dodał, że również wiele innych osób o tym wie.

W wywiadzie dla internetowego wydania "Rzeczpospolitej" były lider LPR i były wicepremier powiedział, że Jarosław Kaczyński zbierał materiały na Donalda Tuska, Sławomira Nowaka, Grzegorza Schetynę i Bronisława Komorowskiego. Według Romana Giertycha, chodziło też o informacje z odległej przeszłości, czasem również obyczajowe.

Jarosław Kaczyński nazwał 100-procentowym kłamstwem wypowiedzi Romana Giertycha o tym, że prezes PiS zbierał teczki na wszystkich polityków Platformy Obywatelskiej. Dodał, że cała sprawa dotycząca jego domniemanych słów o hakach na Radosława Sikorskiego została wymyślona. Powtórzył, że w wywiadzie dla "Newsweeka", na który powoływały się media i politycy innych partii, mówił o znanych sprawach sprzed dwóch lat.

Jarosław Kaczyński powiedział, że kłamstwa Romana Giertycha wpisują się w wojnę, którą po wybuchu afery hazardowej wypowiedział PiS-owi Donald Tusk. "Nie było żadnych teczek, nie było żadnych akcji ad personam wobec kogokolwiek" - zapewnił prezes PiS dziennikarzy w Sejmie. Jego zdaniem, Roman Giertych prowadzi twardą grę propagandową w interesie Platformy Obywatelskiej, która w ocenie prezesa PiS znajduje się w coraz trudniejszej sytuacji. Zdaniem prezesa PiS, kompromitacja PO pogłębia się w wyniku prac komisji hazardowej, która powoli, ale jednak robi postępy.

Pytany, po co Roman Giertych miałby rzucać bezpodstawne oskarżenia, Jarosław Kaczyński powiedział, że wspólna gra z PO pozwoliła mu swego czasu na uzyskanie wielkich wpływów w publicznej telewizji. U podłoża takiej postawy byłego lidera Ligi Polskich Rodzin leży, zdaniem Jarosława Kaczyńskiego, "niebywały cynizm".

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)

Czytaj także

Giertych chce odebrać Kaczyńskiemu immunitet

Do Sejmu wpłynął wniosek byłego wicepremiera Romana Giertycha o uchylenie immunitetu Jarosława Kaczyńskiego – dowiedział się portal tvp.info. Giertych czuje się pomówiony przez prezesa PiS.

– W ubiegłym tygodniu pan prezes Kaczyński został poinformowany przez marszałka Sejmu Grzegorza Schetynę o możliwości zrzeczenia się immunitetu – informuje Jerzy Budnik, szef Sejmowej Komisji Regulaminowej i Spraw Poselskich. – Jeśli prezes PiS sam nie zrezygnuje z immunitetu, komisja zajmie się sprawą po wakacjach – dodaje.

Roman Giertych chce uchylenia immunitetu, bo uważa, że został przez Jarosława Kaczyńskiego „pomówiony za pomocą środków masowego komunikowania”, co miało go „narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności”. Jarosławowi Kaczyńskiemu teoretycznie grozi za to kara dwóch lat więzienia.

Sprawa zaczęła się w lutym od wywiadu Giertycha dla „Rzeczpospolitej”. Oskarżył Kaczyńskiego, że za rządów PiS ówczesny premier zbierał haki na przeciwników politycznych. W odpowiedzi Jarosław Kaczyński zarzucił Giertychowi kłamstwo. Tą wypowiedzią poczuł się kolei urażony były wicepremier i zdecydował się wytoczyć prezesowi PiS proces karny. Zdaniem Giertycha, mogliby w nim zeznawać były premier Kazimierz Marcinkiewicz i krakowski prokurator Marek Wełna. Zdaniem mediów, ten ostatni miał zeznać, że za czasów PiS politycy naciskali na prokuratorów.

By proces ruszył, niezbędne jest jednak uchylenie immunitetu Kaczyńskiemu. Jeśli prezes PiS się go nie zrzeknie, po wakacjach Komisja Regulaminowa przedstawi swoją opinię w tej sprawie. Nad immunitetem zagłosuje następnie Sejm. – Uważam, że z uchyleniem immunitetu nie będzie problemu. Sejmowa większość wie, że ten, kto kłamie, łamie prawo – mówi portalowi tvp.info Roman Giertych.

Roman Giertych i Jarosław Kaczyński w tej samej sprawie wytoczyli też sobie nawzajem procesy cywilne. Obaj żądają przeprosin.

mch

Czytaj także

Giertych chce wariografu dla Kaczyńskiego

Uchylenia immunitetu prezesa PiS domaga się Roman Giertych, który pozwał go za kłamstwo - ujawnia "Rzeczpospolita".

Sejmowa Komisja Regulaminowa prawdopodobnie po Nowym Roku rozważy wniosek byłego wicepremiera.

Sprawa dotyczy wywiadu Romana Giertycha, w którym stwierdził, że za rządów PiS Jarosław Kaczyński zbierał tzw. haki na politycznych rywali. Prezes PiS złożył pozew, zarzucając Giertychowi wierutne kłamstwo.

Ten nie pozostał dłużny i oskarżył Kaczyńskiego o zniesławienie. Oprócz procesu cywilnego, wniósł również sprawę karną. Ta jednak jest zawieszona ze względu na immunitet Jarosława Kaczyńskiego.

Roman Giertych chce powołania kilku świadków. Są wśród nich m.in. Andrzej Lepper i Janusz Kaczmarek. Ponadto powód twierdzi, że część jego rozmów z ówczesnym premierem odbywała się w cztery oczy. Dlatego złożył również wniosek o przebadanie pozwanego wariografem. Jednocześnie sam wyraził gotowość do poddania się takiemu testowi.

Politycy PiS twierdzą, że komisja ds. nacisków już zajmowała się tą sprawą i nie stwierdziła żadnych uchybień. Zaś komisja regulaminowa chce najpierw wysłuchać obu stron, przed wydaniem opinii dla Sejmu, który w głosowaniu zdecyduje o immunitecie Jarosława Kaczyńskiego.

Gdyby mnie premier Kaczyński publicznie przeprosił, to rozważyłbym wycofanie sprawy - powiedział Roman Giertych "Rzeczpospolitej".

dp