X
Aby nas słuchać lub oglądać potrzebujesz najnowszego Adobe Flash Player | Pobierz Flash
POLSKIE RADIO - HISTORIE DOBRZE OPOWIADANE OD 90 LAT
Wiadomości

Wykopano niemiecki czołg z II wojny światowej. Teraz trafi do muzeum

20.04.2011
Na terenie lotniska Kluczewo pod Stargardem znaleziono wrak czołgu Panzer IV. Niemiecki czołg z czasów II wojny światowej był zakopany na głębokości 7 metrów.
Posłuchaj
00'48 Na terenie lotniska Kluczewo pod Stargardem znaleziono wrak czołgu Panzer IV - relacja Rafała Molendy

W środę rano, po kilkunastogodzinnej akcji wydobycia, wrak trafił do Rogowa. Tam po oczyszczeniu zostanie zrekonstruowany. Zachowała się większość elementów czołgu.

Odkrywcą wraku jest Jarosław Żejmo. Kilka dni temu mężczyzna zauważył w skupie złomu fragmenty pojazdu wojskowego. Po rozmowach z miejscowymi zbieraczami złomu trafił on na miejsce, gdzie leżał zakopany czołg. W akcji wydobycia uczestniczyło Muzeum Oręża Polskiego w Kołobrzegu, gdzie ostatecznie trafi znalezisko.

Czołg Wehrmachtu i Waffen SS

Panzerkampfwagen IV z armatą 75 mm był podstawowym czołgiem dywizji pancernych Wehrmachtu i Waffen SS we wszystkich operacjach II wojny swiatowej. Według Iana Baxtera, autora książki "Wojska pancerne Hitlera", Niemcy zbudowali łącznie 8 472 egzemplarze PzKpfw.IV. Pojazd był budowany w kilku wersjach, które różniły się uzbrojeniem oraz opancerzeniem.

Pierwsze wersje czołgu Ausf A. wyposażano w krótkolufowe działa kalibru 75 mm KwK L/24. Natomiast od wersji F. pojazdy uzbrajano w długolufowe 75-milimetrowe armaty KwK 40 L/43 i KwK 40 L/48.

Ze wstępnych oględzin znalezionego w Kluczewie czołgu wynika, że jest to KzKpfw. IV Ausf. J. Był to ostatni wariant tego pojazdu. Wozy te wprowadzono do jednostek Panzerwaffen w marcu 1944 r. Według Iana Baxtera na front wysłano 2 292 takie pojazdy.

Ochrona granic

Po II wojnie światowej PzKpfw.IV służyły w liniowych jednostkach wojskowych m.in. Hiszpanii, Turcji, Bułgarii, gdzie były nieruchomymi punktami ogniowymi mającymi chronić granice tych krajów.

(źr.
(źr. muzeum.kolobrzeg.pl)

Ostatni raz bojowo PzKpfw. IV zostały użyte w 1967 r. podczas "wojny sześciodniowej". Wojska syryjskie wykorzystały je do obrony Wzgórz Golan przed atakiem Izraelczyków.
W muzeach broni pancernej na świecie znajduje się obecnie kilkadziesiąt egzemplarzy PzKpfw.IV.

Na razie nie wiadomo, z której niemieckiej jednostki pochodził czołg znaleziony w Kluczewie. W lutym 1945 r. znajdowało się tutaj stanowisko dowodzenia 10. Dywizji Pancernej Waffen SS Frundsberg. Jednostka ta miała na wyposażeniu czołgi PzKpfw.IV.

IAR, to, sm

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Nowy dokument z pierwszych minut II wojny światowej

Niepublikowany dotąd meldunek sytuacyjny z 1 września 1939 r. z godz. 4.49 informuje o niemieckich bombowcach lecących w kierunku Wielunia.

Ten pierwszy polski dokument II wojny światowej udostępniło PAP Centralne Archiwum Wojskowe.


"Nad nami w tej chwili widzę samoloty bombowce lecą straszną szybkością straż graniczna melduje, że Niemcy atakują na dwie strony samolotami Rudniki Radoszczów" - napisał 1 września 1939 r. o godz. 4.49. kapral Wilkosz, operator stacji juzowej (rodzaj ówczesnego dalekopisu - PAP) Muchawiec w okolicach Wielunia.


"Meldunek sytuacyjny jest pierwszym chronologicznie zachowanym polskim dokumentem II wojny światowej" - podkreślił w rozmowie z PAP dr Czesław Andrzej Żak, dyrektor Centralnego Archiwum Wojskowego. Dodał, że dokument dotąd nie był publikowany i jest bardzo mało znany.


Stacja juzowa, z której nadany został meldunek sytuacyjny, obsługiwała zgrupowanie płk. Jerzego Grobickiego, złożone z wieluńskich batalionów Obrony Narodowej oraz 1. pułku kawalerii Korpusu Ochrony Pogranicza, należący do Armii "Łódź". Oddziały te 30 sierpnia 1939 r. opuściły Wieluń, a w chwili wybuchu wojny dowództwo zgrupowania znajdowało się w Walichnowach.


Meldunek sytuacyjny powstawał na gorąco w trakcie ataku niemieckiego lotnictwa. Pisany zaczął być o godzinie 4.49, ale zawiera też odniesienia do sytuacji z 4.55. "Meldować, że kryptonim Ignac melduje, że w kierunku Wielunia jechało 20 m (maszyn - PAP) bombowców nieprzyjacielskich o godz. 04 e 55 k krążyły nad Ignacem i odleciały nad Wieluń...".
Wieluń został zaatakowany przez jednostki Luftwaffe podlegające dowódcy lotnictwa do zadań specjalnych gen. Wolframowi von Richthofenowi. Wśród nich był m.in. I dywizjon 76 pułku bombowców nurkujących, pod dowództwem kapitana Waltera Siegela. W jego składzie byli lotnicy z Legionu Kondor, którzy zbombardowali w 1937 r. Guernikę.


W wyniku terrorystycznego ataku niemieckiego lotnictwa na Wieluń, który trwał do godziny 14, zginęło ponad 1200 osób. Niektóre źródła podają nawet liczbę 2000 ofiar śmiertelnych. Bomby zrzucone na Wieluń przez "stukasy" (Junkersy Ju 87) zniszczyły w 75 proc. miasto. Straty w samym centrum były jeszcze większe i sięgały 90 proc.


Zniszczeniu uległy m.in. Szpital Wszystkich Świętych i najstarszy wieluński kościół parafialny, pw. św. Michała Archanioła, zbudowany na początku XIV. Po bombardowaniach na starym rynku ocalało jedynie kolegium pijarów.


Wieluń był niewielkim 16-tysięcznym miasteczkiem położonym 21 km od granicy III Rzeszy. W chwili ataku niemieckiego nie stacjonowały w nim żadne jednostki Wojska Polskiego, nie było tam również stanowisk obrony przeciwlotniczej. Nie tylko z punktu widzenia militarnego, ale również gospodarczego nie stanowiło ono żadnego istotnego celu dla Luftwaffe. Nie było w nim bowiem zakładów przemysłowych, nie przebiegały przez nie ważne linie komunikacyjne.


W kampanii wrześniowej 1939 r. niemieckie siły zbrojne po raz pierwszy wykorzystały lotnictwo w skali masowej do walki z bezbronną ludnością. Wojna totalna podjęta przez niemieckie dowództwo miała przerazić społeczeństwo polskie i sparaliżować jego wolę oporu. Szymon Datner, w opracowaniu dotyczącym zbrodni niemieckich dokonanych w czasie kampanii wrześniowej, ustalił, że co najmniej 158 miast i osiedli otwartych na terenie Polski stało się w tym okresie ofiarami barbarzyńskich nalotów Luftwaffe.


Centralne Archiwum Wojskowe zapowiada, że prezentowany dokument wraz z wieloma innymi znajdzie się w publikacji poświęconej bezpośrednim przygotowaniom Polski do obrony przed 1 września 1939 r.


Fotokopie meldunku sytuacyjnego z 1 września 1939 r. godz. 4.49 będą dostępne od godz. 15 na portalu historycznym dzieje.pl, prowadzonym wspólnie przez Polską Agencję Prasową i Muzeum Historii Polski.

rr

Czytaj także

Nieznane fotografie żony Hitlera

Ewa Braun miała zwyczaje, których Hitler nie aprobował: malowała się, paliła papierosy i opalała się nago.

W Narodowych Archiwach USA odkryto nieznane dotychczas zdjęcia kochanki i żony Adolfa Hitlera - Ewy Braun (1912-45). Pochodzą ze skonfiskowanego przez Amerykanów w 1945 roku jej prywatnego albumu. Publikuje je w swoim serwisie agencja fotograficzna Getty Images, a przedrukował brytyjski tabloid "Daily Mail".

Zdjęcia odnalazł kolekcjoner i muzealnik Reinhard Schultz poszukujący materiałów o oficjalnym fotografie partii NSDAP i Hitlera, Heinrichu Hoffmanie, który miał w Monachium swoje fotograficzne studio. Hoffman towarzyszył fuehrerowi III Rzeszy m.in. w wyjazdach do okupowanej Polski, fotografował go na Westerplatte, w Warszawie i nad Bugiem, będącym granicą tzw. czwartego rozbioru Polski. Jego fotografie były wydawane w albumach i jako pocztówki.

Hitler poznał 17-letnią Ewę Braun w pracowni Hoffmana, gdzie pracowała jako modelka i asystentka. 56-letni Hitler ożenił się z 33-letnią Braun w 1945 roku - na 40 godzin przed śmiercią. Oboje popełnili samobójstwo w bunkrze w podziemiach kancelarii III Rzeszy w Berlinie.

Hitler i Braun stali się parą z początkiem lat 30. Jej rodzina nie aprobowała związku. Kilka lat później Braun stała się nieodłącznym elementem domu i towarzyskiego kręgu Hitlera w Berghof w pobliżu Berchtesgaden w Alpach. Od 1936 roku Braun uważana była za towarzyski filar najbliższego otoczenia Hitlera. Na oficjalnych spotkaniach z Hitlerem zaczęła się pokazywać jednak dopiero w 1944 roku po tym, gdy jej młodsza siostra Gretl wyszła za mąż za oficera łącznikowego SS pracującego dla Hitlera.

Odnalezione fotografie stanowią kronikę dzieciństwa, młodości i pobytu w Berghof Ewy Braun. Widać ją m.in. w wieku 9 lat w szkole zakonnej w Beilngries 70 km na północ od Monachium, skąd pochodziła jej rodzina. Na zdjęciach są też jej obie siostry, z których starsza, Ilse, była blisko związana z żydowskim chirurgiem dr. Martinem Levy Marxem, zanim nie wyemigrował do USA w 1938 roku.

Ze zdjęć wyłania się postać młodej kobiety, która lubiła pozować do fotografii w komicznych przebraniach, np. czarnego amerykańskiego jazzmana Al Jolsona, i dobrze się bawiła na monachijskim Faschingu (karnawale). Fotografowała też sama i miała własną ciemnię.

Ewa
Ewa Braun przebrana za Ala Jolsona

Braun miała zwyczaje, których Hitler nie aprobował, jak makijaż (fuehrer był wegetarianinem, a kosmetyki produkowano częściowo z produktów zwierzęcych), palenie i opalanie się nago, ale przez dłuższy czas mieszkając sama w Berghof, nie musiała się z nimi kryć. Na jednym ze zdjęć jej nagość skrywa tylko przeciwsłoneczna parasolka.

Braun była też wysportowana. Gustowała w wioślarstwie i uprawiała gimnastykę. Miała usposobienie kontestatorskie. Była oczytana i przywiązana do swoich psów - rasowych szkockich terierów.

Odnalezione zdjęcia dokumentują jej związki z Hitlerem i stopniową akceptację przez generalicję i aparatczyków III Rzeszy.

(pd)