X
Aby nas słuchać lub oglądać potrzebujesz najnowszego Adobe Flash Player | Pobierz Flash
POLSKIE RADIO - HISTORIE DOBRZE OPOWIADANE OD 90 LAT
Wiadomości

Eksplozja rurociągu. Płomienie sięgały 15 metrów

27.09.2011
0 0 0
Eksplozja rurociągu. Płomienie sięgały 15 metrów
Foto: sxc.hu
Silny wybuch uszkodził egipski rurociąg na Półwyspie Synaj dostarczający gaz do Izraela i Jordanii.

Do eksplozji doszło na zachód od miasta Al-Arasz. Wybuchł pożar. Jedna osoba została ranna. Wybuch nastąpił na zachód od miasta al-Arisz (północne wybrzeże półwyspu Synaj). Według świadków płomienie, które go ogarnęły sięgały 15 metrów.

Zobacz galerię DZIEŃ NA ZDJĘCIACH >>>

Przyczyna wybuchu nie jest znana; nie wiadomo też jak rozległe jest uszkodzenie ani czy ktoś ucierpiał na skutek eksplozji. Firma Gasco, która jest operatorem rurociągu jest filią państwowej spółki energetycznej Egaz.

Według relacji świadków krótko przed eksplozją trzej mężczyźni ostrzelali z broni maszynowej jedną z przepompowni gazu. Wojskowi eksperci znaleźli i rozbroili kilka innych ładunków wybuchowych, podłożonych w różnych miejscach rurociągu. Rurociąg, po obaleniu reżimu Hosniego Mubaraka, był kilkakrotnie obiektem ataków ekstremistów będących przeciwnikami sprzedaży przez Egipt gazu do Izraela.

Reuters przypomina, że gazociąg był już wielokrotnie atakowany przez rebeliantów po upadku obalonego w lutym prezydenta Egiptu Hosniego Mubaraka. Są oni prawdopodobnie przeciwni sprzedawaniu gazu Izraelowi. W lipcu grupa zamaskowanych mężczyzn przed świtem wysadziła w powietrze terminal tego samego gazociągu na Synaju. Po atakach z 5 lutego i 27 kwietnia gazociąg był nieczynny przez kilka tygodni.

Egipskie dostawy są dla Izraela i Jordanii podstawowym źródłem zaopatrzenia w gaz ziemny. Dla Jordanii stanowią 80 procent ogólnego zapotrzebowania, zaś dla Izraela - 40 procent.

sm

0 0 0
Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

WikiLeaks podało listę celów dla terroru

BBC: jest to prawdopodobnie najbardziej kontrowersyjny dokument opublikowany dotychczas przez Wikileaks.

Portal Wikileaks, który w ubiegłym tygodniu ujawnił poufne depesze amerykańskich dyplomatów, opublikował listę instalacji na całym świecie, które Stany Zjednoczone uważają za kluczowe dla swojego bezpieczeństwa narodowego - pisze BBC.

W lutym 2009 roku amerykański departament stanu poprosił wszystkie swoje zagraniczne placówki dyplomatyczne, by wymieniły instalacje, których utrata mogłaby krytycznie wpłynąć na bezpieczeństwo narodowe USA. Na liście tej znalazły się m.in. rurociągi, węzły komunikacyjne, porty, podmorskie kable. Wymieniono m.in. ropociąg "Przyjaźń", który łączy Syberię z Europą Środkową. Jedna z jego nitek wiedzie przez Polskę do niemieckiego Lipska, druga prowadzi przez Ukrainę do Czech i Węgier.

Zdaniem BBC jest to prawdopodobnie najbardziej kontrowersyjny dokument opublikowany dotychczas przez Wikileaks, okazuje się bowiem, że definicja amerykańskiego bezpieczeństwa narodowego jest bardzo szeroka. Co więcej obok oczywistej infrastruktury takiej jak rurociągi na liście wymienia się również kopalnie kobaltu w Kongo oraz fabrykę surowicy na jady węży w Australii oraz fabrykę produkującą insulinę w Danii.

"Zasięg geograficzny dokumentu jest nadzwyczajny"

Pracownicy amerykańskich misji dyplomatycznych zostali poproszeni o wymienienie wszystkich instalacji, których utrata mogłaby krytycznie wpłynąć m.in. na opiekę zdrowotną czy bezpieczeństwo gospodarcze USA.

Jak podkreśla BBC zasięg geograficzny tego dokumentu jest "nadzwyczajny". Brytyjski nadawca zaznacza również, że "jeśli Stany Zjednoczone widzą siebie jako kraj prowadzący globalną wojnę z terrorem to lista ta jest globalnym katalogiem kluczowych instalacji i placówek, które uważane są za kluczowe dla Waszyngtonu" i dodaje, że "Time" opublikował artykuł na ten temat z nagłówkiem "Wikileaks wymienia listę celów dla terroru przeciwko USA".

BBC zastanawia się, "czy faktycznie jest to lista potencjalnych celów, którą mogliby wykorzystać terroryści?" Spis ten nie zawiera bowiem szczegółów dotyczących lokalizacji ani zabezpieczeń poszczególnych miejsc, chociaż może skłonić potencjalnych napastników do poszukania szerszego zakresu celów, zwłaszcza jeśli USA sklasyfikowały je jako ważne. Zdaniem BBC nie jest on "poważnym naruszeniem bezpieczeństwa" ale jego opublikowanie może niepokoić.

Portal WikiLeaks ponad tydzień temu rozpoczął publikację 250 tysięcy amerykańskich depesz dyplomatycznych.

kh

0 0 0

Czytaj także

Po wybuchu w Egipcie odcięto dostawy gazu do Izraela i Jordanii

Wybuch, do którego doszło w pobliżu rurociągu lub według innych źródeł w terminalu gazowym na Półwyspie Synaj w Egipcie, spowodował prewencyjne wstrzymanie dostaw gazu do Izraela i Jordanii.
Posłuchaj
00'27 Jaron Karol Becker: kto jest winny eksplozji?
00'19 Jaron Karol Becker, dziennikarz izraelski: na jaki rozwój sytuacji w Egipcie liczy Izrael?

Nie wiadomo, co spowodowało eksplozję. Izraelskie radio podało, że wybuch miał miejsce "w pobliżu" rurociągu, którym płynie gaz do Izraela. Według agencji AP, do eksplozji doszło w terminalu.

Przedstawiciel egipskiego przedsiębiorstwa gazowego, Magdy Tufik, poinformował w oświadczeniu, że "w rezultacie wycieku małej ilości gazu" w terminalu gazowym wybuchł pożar - pisze AP. Jak podaje agencja, według anonimowego przedstawiciela egipskich sił bezpieczeństwa, w terminalu eksplodował ładunek wybuchowy, a zdaniem gubernatora regionu, Abdela Wahaba Mabruka, doszło do aktu sabotażu.

Zamknięto dostawy gazu

Nie wiadomo, czy rurociąg, którym gaz płynie do Izraela, został uszkodzony - twierdzi biuro izraelskiego premiera Benjamina Netanjahu. Wcześniej izraelskie radio, powołując się na źródło w izraelskim konsorcjum zajmującym się importem gazu, poinformowało, że gazociąg zamknięto prewencyjnie. Według oświadczenia izraelskich władz, krajowi nie grozi niedobór gazu.

Prewencyjnie odcięto także dostawy gazu do Jordanii, która z egipskiego surowca uzyskuje 80 proc. energii elektrycznej. Jordańskie konsorcjum gazowe podało, że rezerwy oleju opałowego i oleju napędowego mogą generować energię w tym kraju przez około trzy tygodnie. Według jordańskich władz, naprawa gazociągu potrwa około tygodnia.

Zamach terrorystyczny?

Do wybuchu, który strona egipska określa jako zamach terrorystyczny, doszło w pobliżu egipskiego miasta El Arish, które leży 10 km od Strefy Gazy. Gazociąg był już w przeszłości celem ataku plemion beduińskich zamieszkujących północną część Półwyspu Synaj. W lipcu ubiegłego roku Beduini usiłowali go wysadzić w ramach protestu przeciw egipskiemu rządowi.

Egipt zaczął przesyłać gaz do Izraela w lutym 2008 r. w ramach kontraktu na dostawę 17 mld m sześć surowca rocznie przez 15 lat. Gaz z Egiptu zabezpiecza w 40 procentach potrzeby Izraela. Kair dostarcza gaz także do innych krajów regionu, m.in. do Jordanii.
Do sobotniego wybuchu na Synaju doszło prawie dwa tygodnie po tym, jak w Egipcie rozpoczęły się masowe protesty przeciw rządom prezydenta Hosniego Mubaraka. Demonstranci od kilkunastu dni domagają się jego ustąpienia.

sm

0 0 0

Czytaj także

Terroryści odcięli Jordanię od ropy

Jordania potwierdziła, że po uszkodzeniu egipskiego rurociągu nie otrzymuje już surowca z Egiptu, a elektrownie musiały przejść na zasilanie ropą.
Posłuchaj
00'52 Jordania potwierdziła, że po uszkodzeniu egipskiego rurociągu nie otrzymuje już surowca z Egiptu, a elektrownie musiały przejść na zasilanie ropą.

Uszkodzenie gazociągu na półwyspie Synaj może spowodować też poważne trudności energetyczne w Izraelu. Ponad 40 procent prądu w tym kraju wytwarzanych jest w oparciu o dostawy gazu z Egiptu.


Jordańskie ministerstwo energetyki oświadczyło, że kraj dysponuje rezerwami paliw wystarczającymi na dwa tygodnie. Przypuszczalnie elektrownie w Izraelu będą zmuszone przestawić się chwilowo na paliwa płynne i węgiel, które w dużo większym stopniu szkodliwe są dla środowiska.


W mediach izraelskich nie brak głosów ostrzegających, że współpraca ekonomiczna z Egiptem może zostać całkowicie zerwana. MSZ w Jerozolimie oznajmiło dziś, że trzeba będzie znacznie przyspieszyć budowę gazociągów do złóż pod dnem morskim, odkrytych niedawno na wysokości Hajfy.


Zakłócenia w dostawach grożą poważnym kryzysem Jordanii, która z egipskiego gazu wytwarza 80 procent energii dla przemysłu i ludności. Poprzednia przerwa w dostawach - po podobnym ataku w lutym - kosztowała Jordanię ponad 4 mln dolarów dziennie - informował jordański minister do spraw energii.


Policja egipska twierdzi, że ataku na gazociąg w rejonie portowego miasta Al-Arisz dokonał „gang złożony z uzbrojonych Beduinów”. Eksperci izraelscy oceniają jednak, że sprawcami byli raczej bojówkarze Hamasu lub al-Kaidy. Po obaleniu rządów prezydenta Hosni Mubaraka na półwyspie Synaj wzrosła anarchia i nasila się działalność terrorystyczna.


W rejonie gdzie znajduje się rurociąg dochodzi często do utarczek między policja a żyjącymi tam Beduinami. Oskarżają oni państwo o nadmierną eksploatację tych terenów. Stosunek egipskich władz do Beduinów był z kolei krytykowany przez organizacje praw człowieka. Podnosiły one, że grupy te były atakowane przez policję która czyniła je odpowiedzialnymi za ataki na kurorty turystyczne w latach 2004 - 2006 . Zginęło wtedy kilkadziesiąt osób .

ab

 



0 0 0