"Szkatuła" znów przed sądem. Grozi mu dożywocie

IAR / PAP
Agnieszka Kamińska 06.02.2012
"Szkatuła" znów przed sądem. Grozi mu dożywocie
, foto: glowimages.com

"Szkatuła" nie przyznaje się do winy. W poniedziałek na sali sądowej zaznaczał, że nie znał "Komandosa", do którego zabójstwa miał podżegać.

Zamachu dokonano 31 maja 2002 r. w centrum handlowym Klif w Warszawie na oczach około 100 osób. Zginęło wtedy dwóch gangsterów, trzeci został ranny. "Komandos" uciekł, ale zastrzelono go kilka miesięcy później - w sierpniu 2002 r. na stacji benzynowej przy ul. Radzymińskiej.

Prawda czy szum medialny?

Według odczytanego przez prokurator Agnieszkę Goździk aktu oskarżenia, na przełomie kwietnia i maja 2002 r. Rafał S. razem z dwiema innymi osobami namawiał do zabójstwa "Komandosa", bliskiego współpracownika szefa gangu mokotowskiego Andrzeja H., pseud. Korek.

- Nie przyznaję się do winy. Nie chcę składać wyjaśnień, bo nie mam w tej sprawie nic do powiedzenia. Mogę odpowiadać na pytania - powiedział w poniedziałek przed sądem 38-letni Rafał S.

Oświadczył, że nie znał Tomasza S., pseud. Komandos. - Przypisuje mi się przestępstwo, z którym nie miałem nic wspólnego. Wokół mojej osoby powstał szum medialny. Powstał mit "Szkatuły" i jego grupy - powiedział S.

Ktoś tu kłamie

Jak dodał, akt oskarżenia opiera się na podstawie zeznań Piotra K., który - zdaniem Szkatuły - kłamie. - On miał interes w tym, żeby mnie pomówić. To był układ z policją polegający na tym, że jeśli mnie pomówi, to dostanie w swojej sprawie mniejszy wyrok - powiedział oskarżony.

Po rozprawie obrońca "Szkatuły" mec. Robert Rynkun-Werner ocenił w rozmowie z dziennikarzami, że materiał dowodowy obciążający jego klienta jest słaby.

- Mam nadzieję, że zgromadzony w tej sprawie materiał dowodowy zostanie rozpoznany uczciwie i sprawiedliwie i że prawda wyjdzie na jaw - powiedział Rynkun-Werner.

Za podżeganie do zabójstwa Rafałowi S. grozi kara nawet dożywotniego więzienia. Następna rozprawa - w marcu.

Numer jeden na policyjnej liście

To kolejny proces S. w ostatnim czasie. W październiku 2011 r. sąd skazał go na karę 5,5 roku więzienia za kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą "śródmiejsko-wolską". Gang specjalizował się w wymuszeniach, kradzieżach luksusowych samochodów i handlu heroiną. "Szkatuła" dobrowolnie poddał się karze, ale nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień.

"Szkatuła" był numerem jeden na policyjnej liście najbardziej poszukiwanych przestępców. Szukano go przez 10 lat; wystawiono za nim osiem listów gończych oraz dwa Europejskie Nakazy Aresztowania. Policja zatrzymała go w połowie maja 2011 r. w Lesznowoli pod Warszawą.

Według śledczych S. zaczynał od kradzieży samochodów dla gangu Piotra K., pseud. Bandziorek. Później trafił do tzw. grupy mokotowskiej, kierowanej przez Andrzeja H. - "Korka". Dzięki bezwzględności usamodzielnił się jednak, stworzył własny gang, który szybko zaczął przejmować wpływy nie tylko w Warszawie, ale też na Mazowszu. Grupa specjalizowała się w zabójstwach, wymuszeniach haraczy, uprowadzeniach i obrocie narkotykami. Gang został rozbity w lutym 2008 r., Rafał S. nie został jednak wówczas zatrzymany.

IAR, PAP, agk, mr

Zobacz galerię: DZIEŃ NA ZDJĘCIACH>>>

Czytaj także:

Pięć i pół roku więzienia dla Szkatuły

Taką karę orzekł wobec Rafała S. warszawski sąd okręgowy. Szkatuła poddał się karze dobrowolnie, choć nie przyznał się do zarzutów m.in. kierowania gangiem, rozbojów, handlem heroiną i kradzieży.

Komentarze:

Zaloguj się, nie będziesz musiał wpisywac kodu obrazkowego!
Skomentuj
0 komentarzy
    brak

Powiedzieli w Polskim Radiu