Wiadomości

Guenter Grass ma zakaz wjazdu do Izraela

08.04.2012 12:12
Szef izraelskiego MSW uznał niemieckiego pisarza, laureata Literackiej Nagrody Nobla Guntera Grassa za "persona non grata".
Gnter Grass
Günter GrassFoto: Michał Kobyliński/Wikimedia Commons/CC
Posłuchaj
00'41 Korespondencja z Izraela Eli Barbura (IAR)
więcej

Zakaz wjazdu Guentera Grassa do Izraela ogłosił szef tamtejszego MSW Eli Iszaj, dodając, że "powinien on raczej udać się do Teheranu".

Z czysto prawnego punktu widzenia, nie oznacza to jeszcze, ze Izrael uznaje pisarza za "persona non grata". Może to jednak oznaczać wstęp do takiej procedury, gdyż jego, jak uznano, antyizraelskie przesłanie zostało tam przyjęte z głębokim oburzeniem.

W wierszu opublikowanym na początku tego tygodnia w gazetach w kilku krajach Grass nazwał Izrael "zagrożeniem dla światowego pokoju" i wezwał do kontroli izraelskiego programu jądrowego. Odmówił też Izraelowi prawa do wyprzedzającego ataku na Iran.

Tekst wywołał w Niemczech i Izraelu burzę. Ostro zareagowały środowiska żydowskie, większość komentatorów oraz czołowi politycy. Głos w sprawie zabrał nawet premier Izraela Benjamin Netanjahu mówiąc o "haniebnym zrównaniu Izraela z reżimem w Iranie".

Guenter Grass odpiera zarzuty o antysemityzm ale podtrzymuje swoją negatywną opinię na temat bliskowschodniej polityki Izraela.

W wywiadzie wyemitowanym w czwartek wieczorem w niemieckiej telewizji ARD Grass przyznał, że poczuł się dotknięty krytyką, jaka spadła na niego po publikacji utworu. Jak tłumaczył, chciał wywołać debatę, ale zamiast tego ma miejsce medialna kampania przeciwko jego osobie.

Grass podtrzymał jednak swoją negatywną opinię na temat polityki bliskowschodniej Izraela stwierdzając jednocześnie, że oskarżanie go o antysemityzm jest absurdem.

Zobacz galerię - dzień na zdjęciach>>>

IAR/mch

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Izrael kontra irański program atomowy

12.03.2012 10:04
- Na poziomie konwencjonalnej wojny Izrael wygrałby z Iranem, ale argumentem Netanyahu jest to, że niezapobieżenie irańskiemu atakowi nuklearnemu może kosztować Izrael istnienie - mówił w Trójce Konstanty Gebert.
Prezydent USA Barack Obama i premier Israela Benjamin Netanyahu podczas spotkania w Waszyngtonie, USA, 5.03.2012
Prezydent USA Barack Obama i premier Israela Benjamin Netanyahu podczas spotkania w Waszyngtonie, USA, 5.03.2012Foto: fot. PAP/EPA/AMOS BEN GERSHOM
Posłuchaj
45'48 "Raport o stanie świata" - 10 marca 2012
więcej

Premier Izraela Banjamin Netanyahu twierdzi, że jego kraj może zostać unicestwiony przez Iran. Prezydent Obama obiecuje, że USA nigdy nie zawiodą Izraela, ale nie chce atakować Iranu.

- Obawy rządu izraelskiego są zasadne. Iran jest jedynym krajem członkowskim ONZ, który oficjalnie głosi zniszczenie innego państwa członkowskiego jako cel swojej polityki. Wysocy politycy Iranu włącznie z prezydentem wielokrotnie mówili, że Izrael nie ma prawa istnieć - wyjaśnił Konstanty Gebert, dyrektor warszawskiego biura Europejskiej Rady Spraw Zagranicznych.

Gość Dariusza Rosiaka uważa, że jeśli połączy się te deklaracje z nielegalnym - bo ukrywanym przed Międzynarodową Agencją Energii Atomowej - programem nuklearnym, to groźba zniszczenia nie jest tylko retoryką.

Gebert podkreślił, że dla świata nie są jasne motywy, dla których Iran chce unicestwienia Izraela. - Trzeba przyjąć do wiadomości, że istnieją różne racjonalności polityczne, być może z punktu widzenia przywódców Iranu istnienie Izraela jest takim złem absolutnym, że państwo szyickie powinno to zło zlikwidować - wyjaśnił w "Raporcie o stanie świata".

Dodał, że nie jest możliwe zlikwidowanie irańskiego programu atomowego za pomocą nalotów, gdyż jego bazy są ukryte pod ziemią i w górach. - Jedyne, co można zrobić, to w dużej mierze utrudnić i spowolnić ten program i co do tego panuje konsensus, natomiast rok wyborczy w Stanach Zjednoczonych sprzyja dramatycznej retoryce - powiedział.

- W tej sprawie żongluje się dwoma upiornymi hipotezami: ceny, jaką zapłacimy za atak na irańskie centra atomowe, i ceny, jaką zapłacimy za niezaatakowanie - dodał.

Jakie, jego zdaniem, scenariusze są możliwe? Czy Izrael zdecyduje się na atak bez wsparcia USA? Wysłuchaj całego "Raportu o stanie świat - 10 marca".

W dalszej części audycji:

- o procesie byłego islandzkiego premiera Geir Haarde, sądzonego za doprowadzenie kraju do bankructwa, mówił prof. Joachim Osiński, politolog;

- z Barbarą Gubernat z fundacji Panoptykon rozmawialiśmy o zmianach w polityce prywaności Google wprowadzonych 1 marca;

- korespondent Polskiego Radia w Moskwie Maciej Jastrzębski komentował antyputinowską manifestację w stolicy Rosji.

 

"Raport o stanie świata" na antenie Trójki w każdą sobotę tuż po 15.

(asz)

Czytaj także

"Izrael zaatakuje Iran w ciągu roku"

20.03.2012 18:22
Tajna symulacja działań wojennych w następstwie ewentualnego ataku Izraela na Iran każe przewidywać, że USA zostałyby wciągnięte do wojny i poniosły znaczne straty w ludziach - podał "New York Times".
Polskie F-16 zostaną dozbrojone
Polskie F-16 zostaną dozbrojoneFoto: sp.mil

Powołując się na anonimowe źródła rządowe, dziennik relacjonuje tzw. grę wojenną, nazwaną "Internal Look" (Spojrzenie od środka) i przeprowadzoną ostatnio w celu zorientowania się w prawdopodobnych konsekwencjach ataku Izraela na irańskie instalacje nuklearne. Waszyngton uważa taki atak za możliwy w ciągu najbliższego roku.

Zgodnie z symulacją łańcucha wydarzeń Iran uznałby siły USA w Zatoce Perskiej za wspólnika Izraela w tej akcji. W rezultacie zaatakowałby rakietami jeden z amerykańskich okrętów, zabijając około 200 marynarzy. W odwecie USA ostrzelałyby rakietami irańskie zakłady nuklearne.

"NYT" pisze, że "gra wojenna wzbudziła niepokój wśród głównych amerykańskich strategów, że nie będzie można zapobiec uwikłaniu USA w jakiekolwiek eskalujące starcie z Iranem".

Według symulacji początkowy atak Izraela na instalacje atomowe w Iranie opóźni realizację programu nuklearnego w tym kraju o około roku. Następujący potem atak amerykański spowolni ją o kolejne dwa lata.

Gdyby jednak prezydent Barack Obama zdecydował się na uderzenie odwetowe na pełną skalę, to - jak przewidują planiści w Pentagonie - amerykańskie bombowce dalekiego zasięgu, precyzyjne rakiety i inne rodzaje broni spowodują dużo znaczniejsze zniszczenia irańskich urządzeń atomowych.

Anonimowi przedstawiciele rządu USA zastrzegają się jednocześnie, że wspomniana symulacja nie była "próbą" przed prawdziwą akcją wojskową. Podkreślają też, że przewidywany wynik nie jest jedynym możliwym rezultatem ewentualnego konfliktu zbrojnego.

Zobacz galerię - dzień na zdjęciach>>>

PAP/mch

Czytaj także

"Byli hitlerowcy nie mają moralnego prawa krytykować Izraela"

05.04.2012 14:14
W taki sposób izraelski dziennik "Maariw" skomentował słowa Guentera Grassa, który uważa, że Izrael zagraża pokojowi światowemu i może doprowadzić do zagłady narodu irańskiego.
Gnter Grass
Günter GrassFoto: Michał Kobyliński/Wikimedia Commons/CC
Posłuchaj
00'43 Eli Barbur z Tel Awiwu (IAR)
więcej

Gazeta "Maariw" pisze, że skandaliczny atak niemieckiego noblisty literackiego na państwo żydowskie niekoniecznie musi być wyrazem antysemityzmu. "Jest to raczej odmowa przyznania się do ogólnoniemieckiej odpowiedzialności za Holokaust i wiele innych potwornych zbrodni popełnionych przez ten naród w czasie II wojny światowej" - podkreśla "Maariw".
Zobacz galerię: DZIEŃ NA ZDJĘCIACH>>>
Innego zdania jest były naczelny rabin Izraela - Israel Meir Lau, który w wywiadzie radiowym oskarżył Grassa o antysemityzm. Znany germanista profesor Mosze Zimmerman oznajmił, że Guenter Grass uprawia tzw. relatywizację Holokaustu. Natomiast lewicowa gazeta "Haarec" konkluduje, że wypowiedź niemieckiego noblisty nie była antysemicka, lecz po prostu żałosna.
W wierszu opublikowanym na łamach dziennika "Sueddeutsche Zeitung” Grass pisze, że ma dość hipokryzji Zachodu dlatego przerywa milczenie w sprawie polityki Izraela na Bliskim Wschodzie. Noblista odmawia Izraelowi prawa do wyprzedzającego ataku na Iran, mimo że kraj ten podejrzewany jest o budowę bomby atomowej.
Grass nazywa też Izrael zagrożeniem dla światowego pokoju zwracając uwagę, że nikt nie kontroluje izraelskiego potencjału nuklearnego. Zdaniem pisarza, wynika to obawy przed zarzutami o antysemityzm. Grass sprzeciwia się także sprzedaży Izraelowi niemieckich okrętów podwodnych, które mogą zostać wykorzystane do ataku na Iran.
IAR,kk

Czytaj także

Grass w ogniu krytyki. "Ja, antysemitą? To absurd"

06.04.2012 07:59
Guenter Grass odpiera zarzuty o antysemityzm i podtrzymuje swoją negatywną opinię na temat bliskowschodniej polityki Izraela.
Gnter Grass
Günter GrassFoto: Michał Kobyliński/Wikimedia Commons/CC
Posłuchaj
01'00 Relacja Wojciecha Szymańskiego (IAR)
więcej

Zobacz galerię DZIEŃ NA ZDJĘCIACH>>>

Pisarz udzielił telewizyjnego wywiadu, w którym odniósł się do wielu krytycznych głosów, jakie wywołała publikacja jego ostatniego wiersza.

W wywiadzie wyemitowanym w niemieckiej telewizji ARD Guenter Grass przyznał, że poczuł się dotknięty krytyką jaka spadła na niego po publikacji utworu. Jak tłumaczył, chciał wywołać debatę, ale zamiast tego ma miejsce medialna kampania przeciwko jego osobie. Grass podtrzymał jednak swoją negatywną opinię na temat polityki bliskowschodniej Izraela stwierdzając jednocześnie, że oskarżanie go o antysemityzm jest absurdem.

W wierszu opublikowanym w gazetach w kilku krajach Grass nazywa Izrael zagrożeniem dla światowego pokoju i wzywa do kontroli izraelskiego programu jądrowego. Odmawia także Izraelowi prawa do wyprzedzającego ataku na Iran. Tekst wywołał w Niemczech burzę. Ostro zareagowały środowiska żydowskie, większość komentatorów oraz czołowi politycy. Głos w sprawie zabrał nawet premier Izraela Benjamin Netanjahu mówiąc o haniebnym zrównaniu Izraela z reżimem w Iranie.

mr

Czytaj także

Utwór Grassa to "podłość" i "wstrętny wiersz"

08.04.2012 11:31
Niemiecki noblista Guenter Grass, autor krytycznego wiersza o Izraelu, pozostaje celem ostrych ataków.
Gnter Grass
Günter GrassFoto: Michał Kobyliński/Wikimedia Commons/CC

Przeciwnicy zarzucają mu antysemityzm i wytykają służbę w Waffen SS. Iran broni pisarza.
Utwór Grassa to "podłość" i "wstrętny wiersz" - ocenił niemiecki krytyk literacki Marcel Reich-Ranicki. Pisarz "stawia świat na głowie" - napisał Reich-Ranicki na łamach niedzielnego wydania dziennika "Frankfurter Allgemeine Sonntagszeitung".

Zobacz galerię - dzień na zdjęciach>>>

"Cios w państwi Izrael i wszystkich Żydów"

"To Iran chce wymazać Izrael z powierzchni ziemi, prezydent (Iranu Mahmud Ahmadineżad) zapowiada to raz po raz, a Guenter Grass pisze, że jest odwrotnie" - podkreśla krytyk, uważany od dziesięcioleci za wyrocznię w sprawach literatury. Jego zdaniem wiersz jest ciosem w państwo Izrael i we wszystkich Żydów. Reich-Ranicki przeżył Holokaust uciekając w roku 1942 z warszawskiego getta. Jego rodzice zginęli zamordowani przez niemieckich nazistów.
W opublikowanym w środę na łamach dziennika "Sueddeutsche Zeitung" wierszu Grass zakwestionował prawo Izraela i jego zachodnich sojuszników do prewencyjnego uderzenia na Iran, które może "wymazać z powierzchni irański naród". Zdaniem pisarza Izrael - jako mocarstwo atomowe, którego potencjał nuklearny nie podlega międzynarodowej kontroli - stanowi zagrożenie dla pokoju na świecie. Grass ostrzegł Niemcy przed dalszym dostarczaniem Izraelowi okrętów podwodnych, które mogą posłużyć do ataku na Iran.

"Pozostałeś...esesmanem"

Do chóru krytyków dołączył w sobotę pisarz Rolf Hochhuth. "Pozostałeś tym, kim stałeś się dobrowolnie: esesmanem, który przez 60 lat milczał (o swojej przeszłości)" - napisał Hochhuth w "Muenchner Merkur". Oświadczył, że "wstydzi się głupoty Grassa", który chciałby zablokować dostawy niemieckich łodzi podwodnych do "zagrożonego unicestwieniem" Izraela. Hochhuth jest autorem sztuki o śmierci generała Władysława Sikorskiego.
W Getyndze nieznani sprawcy napisali na ufundowanym przez Grassa pomniku: "SS! Guenni zamknij pysk".
Irański wiceminister kultury Dżawad Szamakdari pochwalił niemieckiego pisarza za "pisanie prawdy". W liście opublikowanym przez irańskie media wyraził nadzieję, że wiersz "obudzi uśpione sumienie Zachodu".

"Krytykuję politykę Izraela"
W wywiadzie dla sobotniego wydania "Sueddeutsche Zeitung" Grass podkreślił, że jego krytyka odnosiła się do polityki aktualnie urzędującego rządu izraelskiego premiera Benjamina Netanjahu, a nie całego państwa Izrael, ani izraelskiego społeczeństwa. "Krytykuję politykę, która kontynuuje wbrew rezolucjom ONZ politykę osadniczą. Krytykuję politykę, która tworzy wciąż nowych wrogów i prowadzi do izolacji Izraela" - wyjaśnił.
Pisarz zajął też stanowisko wobec zarzutów dotyczących jego służby w hitlerowskiej formacji Waffen SS. "Jestem przerażony tym, że 30-, 35- i 40- letni dziennikarze, którzy mieli szczęście dorastać w trwającym od dawna okresie pokoju, osądzają człowieka, który w wieku 17 lat powołany został do Waffen SS, a nie zgłosił się tam dobrowolnie" - powiedział Grass. Pisarz przyznał się do służby w hitlerowskich oddziałach dopiero 2006 r.
Pochodzący z Gdańska pisarz otrzymał w 1999 roku Nagrodę Nobla w dziedzinie literatury. Sławę międzynarodową przyniosła mu tzw. gdańska trylogia - powieści "Blaszany bębenek" (1959), "Kot i mysz" (1961) i "Psie lata" (1963).
Stany Zjednoczone i ich sojusznicy podejrzewają Iran o potajemne prowadzenie prac nad bronią atomową. Społeczność międzynarodowa sankcjami chce zmusić rząd w Teheranie do rezygnacji z programu, ale USA i Izrael nie wykluczają ataku na irańskie obiekty nuklearne.

PAP/mch