X
Aby nas słuchać lub oglądać potrzebujesz najnowszego Adobe Flash Player | Pobierz Flash
POLSKIE RADIO - HISTORIE DOBRZE OPOWIADANE OD 90 LAT
Wiadomości

Problemy z litewską elektrownią atomową. KE grozi

15.06.2012
0 0 0
Budynek elektrowni w Ignalinie
Budynek elektrowni w IgnalinieFoto: Wikipedia/Julo
Komisja Europejska zagroziła Litwie, że wstrzyma finansowanie zamknięcia elektrowni jądrowej w Ignalinie.
Posłuchaj
00'52 Renata Widtmann z Wilna, IAR

Komisja Europejska postawiła litewskim władzom ultimatum, by do 15 lipca rozwiązała problem kontenerów do magazynowania paliwa jądrowego. Litwa od dłuższego czasu nie może się porozumieć się z dostawcami kontenerów do przechowywania zużytego paliwa jądrowego.

Dyrektor do spraw energii atomowej z Komisji Europejskiej, Peter Faross oświadczył, że skoro kierownictwo zamykanej siłowni nie potrafi porozumieć się w sprawie niecertyfikowanych kontenerów i charakterystyk technicznych dźwigu, to traci sens dalsze wdrażanie projektów dotyczących zamykania siłowni i budowy kompleksu przechowalni.

Tymczasem kierownictwo Ignalińskiej Elektrowni Atomowej twierdzi, że 150 kontenerów, z których cztery już trafiły do Ignaliny nie posiadają wymaganych certyfikatów i nie odpowiadają wymaganiom.

Ignalińska elektrownia jądrowa, która była identyczna jak elektrownia w Czarnobylu został zamknięta w 2009 roku. Było to warunkiem przystąpienia Litwy do Unii Europejskiej. W wyniku negocjacji Unia zgodziła się pokryć koszty zamknięcia elektrowni.

Zobacz galerię DZIEŃ NA ZDJĘCIACH >>>

(pp)

0 0 0
Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Szef MSZ Litwy o elektrowni na Białorusi: wielkie niebezpieczeństwo

01.05.2011
0 0 0
Audronius Ażubalis
Audronius AżubalisFoto: fot. OSCE/Jonathan Perfect
Litwa nie sprzeciwia się rozwijaniu energetyki jądrowej przez Białoruś i Rosję, ale nie zgadza się, by elektrownie atomowe powstawały w pobliżu gęsto zaludnionych terenów, bez zachowania norm bezpieczeństwa - powiedział szef litewskiego MSZ Audronius Ażubalis.

Minister udzielił wywiadu dla litewskiego portalu Delfi. Białoruś do 2016 roku zamierza wybudować siłownię w Ostrowcu (biał. Astrawiec), 23 km od granicy z Litwą, niedaleko Wilna. Również Rosja twierdzi, że do 2016 roku uruchomi swą elektrownię atomową w obwodzie kaliningradzkim, tuż przy granicy z Litwą.

- Białoruska elektrownia atomowa ma powstać 50 km od stolicy Litwy. (...) - Gdyby doszło do awarii, sparaliżowana mogłaby zostać cała Litwa - powiedział.

Według Ażubalisa, projekty białoruski i rosyjski, które zakładają budowę elektrowni w pobliżu "granic z Litwą, Unią Europejską i NATO (...) są realizowane z rażącym naruszeniem konwencji z Espoo i konwencji o bezpieczeństwie nuklearnym".

Ażubalisa niepokoi wykorzystywanie w tych elektrowniach reaktorów eksperymentalnych. - Nikt, żaden ekspert nie przekona mnie jako obywatela, że są to „bezpieczniejsze reaktory”. Dopóki nie zostaną przetestowane w praktyce, to jedynie teoria - wyjaśnił.

Według Ażubalisa, "miejsce budowy (elektrowni) w Ostrowcu nie zostało ocenione przez ekspertów z Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej (MAEA)".

- Gdy słyszę argumenty powtarzane wciąż przez Białoruś, że ich projekt rzekomo jest bezpieczny, stawiam podstawowe pytanie: skoro jest naprawdę bezpieczny, to dlaczego ukrywają przed nami informacje, odmawiają przyjęcia ekspertów i proponowanej pomocy? To podstawowy sygnał, że nie wszystko jest w porządku i że wszyscy jesteśmy w wielkim niebezpieczeństwie - mówił szef litewskiego MSZ.

Według niego, budowa rosyjskiej elektrowni w obwodzie kaliningradzkim nie jest ekonomicznie uzasadniona - jest tam nadmiar produkcji energii. Zdaniem Ażubalisa rosyjskie plany budowy elektrowni, tak jak białoruskie, "nie są przejrzyste i nie spełniają międzynarodowych norm”.

Na budowę elektrowni w Astrowcu Białoruś ma uzyskać kredyt od Rosji - 6 mld dolarów.

PAP, agkm

/
0 0 0

Czytaj także

Białoruś: ruszyły prace przy elektrowni jądrowej

03.06.2012
0 0 0
Elektrownia atomowa
Elektrownia atomowaFoto: Glow Images/East News
Na Białorusi rozpoczęto wykopy pod fundamenty przyszłej elektrowni atomowej.

Informacja o rozpoczęciu prac ziemnych pojawiła się po czwartkowej wizycie na Białorusi prezydenta Władimira Putina. Wtedy ogłoszono oficjalnie, że Rosja rozpocznie finansowanie pierwszego etapu budowy białoruskiej elektrowni. Chodzi o kwotę ponad 200 milionów dolarów. Cała elektrownia ma kosztować 10 miliardów dolarów. Pieniądze na budowę pochodzić będą głównie z rosyjskiego kredytu.

"Plac pod budowę elektrowni atomowej zajmuje 2 ha. Połowa tego terenu jest przeznaczona pod infrastrukturę. Wszystkie prace są prowadzone zgodnie z grafikiem. Dźwigi wznoszą budynki biurowe, magazyny, a nawet małą fabrykę betonu. A na drugiej części placu jednocześnie pracują koparki" - informuje ONT. Jak podkreśla telewizja, koparki przygotowują wykop pod fundamenty elektrowni. "Jego głębokość wyniesie ok. 13 metrów" – informuje ONT. Według ONT w tym roku na prace budowlane przy wnoszeniu elektrowni przeznaczono około 300 mln dol., a na opracowanie projektów - 200 mln dol.

Telewizja ONT zwraca uwagę, że we współczesnej historii Białorusi i Rosji budowa elektrowni atomowej będzie największym wspólnym projektem. Białoruska siłownia budowana według rosyjskiego projektu ma powstać w pobliżu miasteczka Astrawiec (Ostrowiec) blisko litewskiej granicy. Wilno od lat sprzeciwia się tej inwestycji. Białoruscy i rosyjscy urzędnicy zapewniają, że to ma być bezpieczna elektrownia, która wytrzyma na przykład silne trzęsienia ziemi. Telewizja ONT zapewnia o przestrzeganiu wszelkich możliwych środków bezpieczeństwa. "W korporacji Rosatom przeprowadzono niedawno test obciążeniowy (stress test) dla projektu białoruskiej elektrowni. W badaniu wykorzystano model wydarzeń w japońskiej elektrowni atomowej Fukushima. Projekt wykazał wytrzymałość przy mocnych wstrząsach podziemnych i przy tsunami, a kopuła bloku energetycznego zniosła uderzenie samolotu" - zapewniła telewizja.

Białoruś i Rosja w październiku 2011 r. podpisały kontrakt na budowę elektrowni składającej się z dwóch bloków energetycznych o łącznej mocy do 2400 MW. W czwartek podczas wizyty prezydenta Rosji Władimira Putina w Mińsku szef państwowej korporacji zarządzającej energetyką atomową w Rosji, Rosatom, Siergiej Kirijenko powiadomił, że podjęto decyzję o przekazaniu na budowę elektrowni pierwszych pieniędzy w kwocie 204 mln dolarów.

PAP/IAR/agkm

Informacje o Białorusi: Raport Białoruś

0 0 0