X
Aby nas słuchać lub oglądać potrzebujesz najnowszego Adobe Flash Player | Pobierz Flash
POLSKIE RADIO - HISTORIE DOBRZE OPOWIADANE OD 90 LAT
Wiadomości

"Nikt tak nie ograbił Polski jak Szwedzi"

12.08.2012
0 1 0
Król szwedzki Karol Gustaw
Król szwedzki Karol Gustaw
Szwedzka grabież, w czasach "potopu" pozbawiła nas najcenniejszych dóbr - uważa dyrektor Zamku Królewskiego w Warszawie prof. Andrzej Rottermund.

Z polskich pałaców, dworów i kościołów w czasie potopu szwedzkiego najeźdźcy wywieźli tysiące dzieł sztuki, ksiąg i kosztowności.

Wojna i okupacja prawie całego kraju przez wojska szwedzkie, spowodowały w Rzeczypospolitej ogromne zniszczenia materialne, wielkie straty dóbr kultury, zagrabionych przez okupanta, także znaczne straty ludnościowe na skutek działań wojennych i zarazy. Wojska szwedzkie maszerowały przez pola uprawne, niszczyły zbiory przyczyniając się do klęski głodu. Niezliczona ilość zabytków sztuki i kultury została zniszczona lub wywieziona z Rzeczypospolitej, np. relikwie Św. Stanisława.

Zdaniem wielu historyków zniszczenia i straty podczas "potopu" proporcjonalnie przewyższały te z II wojny światowej. Większość kościołów, zamków, pałaców i budowli miejskich na trasie przemarszów Szwedów, uległa zniszczeniu. Widać to doskonale w przewodnikach turystycznych. Przy większości polskich zabytków sięgających przed XVII wiek widnieje adnotacja - zniszczony przez wojska szwedzkie w czasie "potopu".

Z zagrabionych przez Szwedów dóbr do naszego kraju nie powróciło prawie nic - podkreśla dyrektor Zamku Królewskiego w Warszawie prof. Andrzej Rottermund.

Ograbili nas doszczętnie

Paradna zbroja króla Zygmunta Augusta; portret Jana Kazimierza pędzla Daniela Schultza; popiersia Jana Kazimierza i Ludwiki Marii dłuta Giovanniego Francesco Rossiego; chorągwie wojskowe; portret przyszłego Władysława IV z warsztatu Petera Paula Rubensa; miecz przypasany mu przez papieża Urbana VIII - to przykłady polskich obiektów utraconych podczas potopu szwedzkiego, które znajdują się w szwedzkich zbiorach królewskich i państwowych.

Z inwentarza Zamku Królewskiego w Sztokholmie, sporządzonego w 1656 r., wynika, że najeźdźcy zabrali z Warszawy ok. 200 obrazów, kilkadziesiąt dywanów i namiotów tureckich, instrumenty muzyczne, meble, brązy, marmury, chińską porcelanę, broń, tkaniny, książki i rękopisy.
Warszawa w czasie potopu szwedzkiego ucierpiała najbardziej. Najeźdźcy zdobyli i złupili miasto trzykrotnie, zabierając z jego zamków i pałaców wszystko, co miało jakąkolwiek wartość. Ich łupem padły nie tylko dobra kultury, ale podobno także wyrywane ze ścian framugi czy suknie pokojówek. Szwedzkie wojsko ogołociło też z całego wyposażenia zamek Lubomirskich w Wiśniczu, zdobycze wywożąc na 150 wozach. 

Prof. Andrzej Rottermund przypomniał o unikatowym fryzie przedstawiającym wjazd Konstancji Habsburżanki do Krakowa, który przekazał Polsce w formie daru premier Szwecji Olof Palme w 1974 r. Ten dekoracyjny pas długi na 15 m można oglądać obecnie na Zamku Królewskim w Warszawie. W szwedzkich zbiorach można znaleźć inne pamiątki po ślubie austriackiej księżniczki z Zygmuntem III w 1605 r., m.in. bogato zdobioną uprząż oraz chorągiew, przedstawioną zresztą na fryzie.

Czy można odzyskać skarby?
Prawnicy twierdzą, że niezgoda na kradzież dóbr kultury podczas wojen, choć niezapisana, obowiązywała już w doktrynie wojennej z XVII w. Według nich daje to Polsce prawo do domagania się zwrotu dóbr kultury zrabowanych przez Szwedów, zwłaszcza że klauzulę zobowiązującą do tego zawarto w traktacie pokojowym, podpisanym w Oliwie w 1660 r.
"Gdybyśmy chcieli tę doktrynę zastosować, to by Luwru nie było" - powiedział PAP prof. Rottermund. Według niego literalne traktowanie doktryn prawnych doprowadziłoby do zburzenia porządku w muzealnictwie na świecie. Restytucja byłaby też trudna do przeprowadzenia ze względu na opór instytucji.
Dyrektor Zamku Królewskiego nie przekreśla jednak szans na odzyskanie poloników ze szwedzkich zbiorów królewskich i państwowych. "Być może w pewnym momencie społeczeństwa dojdą do przekonania, że rzeczy kradzionych nie powinno się wystawiać we własnych muzeach" - podkreślił. W opinii profesora ogromną wagę do kwestii własności przywiązują muzea w Stanach Zjednoczonych, reszta może pójść za ich przykładem.
Prof. Rottermund podkreślił, że Szwedzi nie ukrywają proweniencji dzieł, które znajdują się w zbiorach królewskich i państwowych. Dokładna liczba łupów wojennych nie jest jednak znana. "Ziemią nieznaną są zbiory prywatne" - powiedział dyrektor zamku. W Szwecji wciąż żyje wiele rodów arystokratycznych, których rezydencje są skarbnicami o niezbadanych zasobach. "Tam mogą znajdować się łupy wojenne, bo gdy jakaś rodzina pozyskała dzieło w poł. XVII w., to prawdopodobnie do dziś je posiada" - wyjaśnia profesor.
W 2002 r. szwedzkie łupy wojenne można było oglądać na wystawie "Orzeł i Trzy Korony. Sąsiedztwo polsko-szwedzkie nad Bałtykiem w epoce nowożytnej" na Zamku Królewskim w Warszawie. Szwedzi wypożyczyli wówczas polonika, które mają w swoich zbiorach, potem obiekty powróciły na drugi brzeg Bałtyku.

Zobacz serwis - Historia>>>

mch/ PAP, wikipedia

0 1 0
Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Szwedzi w Warszawie

28 lipca 1656 roku rozpoczęła się bitwa o Warszawę. Było to, pod względem liczby walczących wojsk, największe starcie w historii wojen polsko - szwedzkich.

Bitwa rozegrała się w dniach od 28 do 30 lipca 1656 roku, w czasie Potopu szwedzkiego. Polską armią dowodził król Jan Kazimierz, szwedzką - król Karol Gustaw.
Wojska polsko-litewskie liczące 24 tysiące regularnych żołnierzy oraz 10 tysięcy pospolitego ruszenia i wspierane przez 2 tysiące Tatarów stoczyły trzydniową bitwę z armią szwedzko-brandenburską, liczącą około 19. tysięcy regularnych żołnierzy. Dużą rolę w pierwszej fazie bitwy odegrała polska husaria.
Bitwę wygrali Szwedzi i Brandenburczycy, jednak armia polsko-litewska nie została rozbita i zdołała w porę wycofać się na drugi brzeg Wisły, tracąc jedynie niewielką część swojej artylerii. Bitwa o Warszawę pokazała, jak niebezpieczny był dla Polski sojusz szwedzko-brandenburski, który odebrał nadzieje na szybkie zakończenie wojny. Zwycięstwo, poza zajęciem Warszawy i Radomia niewiele dało Karolowi Gustawowi, który pomimo sojuszu z Brandenburgią, nie był w stanie zapanować nad wzburzonym krajem. Potop szwedzki, czyli najazd na Polskę rozpoczęty w 1655 roku, zakończył pokój w Oliwie, zawarty w 1660 roku.

Zobacz więcej na temat: Polska Warszawa
0 0 0

Czytaj także

Skarby prosto z Wisły

12.02.2012
0 0 0
Małopolski Przełom Wisły w Kazimierzu Dolnym
Małopolski Przełom Wisły w Kazimierzu DolnymFoto: Wikimedia Commons/kkic
Projekt naukowy "Wisła 1655-1906-2009 – Interdyscyplinarne badania dna rzeki" nadawałby się na jeden z wątków przygodowego filmu historycznego. Jego członkowie odkryli bowiem na dnie królowej polskich rzek prawdziwe skarby.
Posłuchaj
26'19 Rozmowa z Marcinem Jankowskim i drem Humertem Kowalskim

Dzięki podwodnym badaniom zlokalizowano na dnie rzeki siedemnastowieczne zabytki i wydobyto je na powierzchnię. Okazuje się bowiem, że nawet nieuregulowany na stołecznym odcinku, potężny nurt Wisły nie przesunął niemałych artefaktów, leżących na jej dnie. Jest to zbiór kilkudziesięciu marmurowych elementów dekoracji rzeźbiarskiej i architektoniczne, który pozstał na naszych terenach po Szwedach. 

Jeden z odkrytych zabytków został wstępnie zidentyfikowany jako herb rodowy Wazów i jest datowany na ok. 1610 r. Prawdopodobnie był elementem wystroju Zamku Królewskiego lub Villa Regia.

Wisła, choć jest wdzięczną rzeką dla podwodnych archeologów, była mało łaskawa. Przeszkadza między innymi brak widoczności, prędkość rzeki i wszystko to, co jej wody ze sobą niosą. - Problemem jest także brak rzetelnej informacji historycznej - opowiada Marcin Jankowski, dzienikarz, fotograf, który brał udział w poszukiwaniach. - Wiedzieliśmy, czego chcemy szukać, ale zdobycie konkretnych danych wymagało bardzo długich poszukiwań w różnych archiwach.

Więcej o wyprawie w poszukiwaniu podwodnych skarbów w Wiśle i odkryciach, które poczyniono, a także o tym, co trzeba umieć, by prowadzić takie badania, i gdzie będzie można oglądać podwodne pamiątki dowiesz się, słuchając całej rozmowy z Marcinem Jankowskim i drem Hubertem Kowalskim z Instytu Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego.

(kd)

Zobacz więcej na temat: Czwórka Warszawa Wisła
0 0 0

Czytaj także

Wojna niszczy zabytki, jest jak w Iraku

06.08.2012
0 0 0
Wojenne zniszczenia w Syrii
Wojenne zniszczenia w Syrii Foto: PAP/EPA/SYRIAN NEWS AGENCY SANA
- Straszny konflikt na zawsze może pozbawić nas i naszych potomków cywilizacyjnego kontekstu – ostrzega Robert Fisk na łamach "Independent on Sunday" o niszczeniu dzieł kultury w Syrii. Dotąd cierpiały okazałe pałace, wieże, a mozaiki zrywane są buldożerami.

- Syria była krajem narodzin cywilizacji, a Damaszek i Aleppo należą do najstarszych miast świata. Kraj ten jest też miejscem narodzin rolnictwa, uprawy ziemi i wykształcenia się społeczeństwa rolniczego - przypomina Fisk, który na Bliskim Wschodzie spędził 30 lat.
Samo Aleppo, o które obecnie toczą się zacięte walki, położone było na skrzyżowaniu kilku szlaków handlowych w drugim tysiącleciu p.n.e. Zachowały się tam XIII-wieczna cytadela, Wielki Meczet z XII wieku i budynki wielu późniejszych madras (szkół muzułmańskich).

W jednym z najpiękniejszych zamków świata, Krak des Chevaliers, siły rządowe ostrzelały kaplicę krzyżowców. Wzniesiony w Aleppo przez muzułmanów, zdobyty przez krzyżowców zamek należał dzięki unowocześnieniom dokonanym pod koniec XIII wieku przez Mameluków do najpotężniejszych twierdz świata. Jest jednym z najlepiej zachowanych zamków krucjatowych.

W Tall Szajch Hamad, 70 km na północny wschód od miasta Dajr az-Zaur, zniszczono mury i wieżę cytadeli zamku al-Madik. W Tall Szajch Hamad znajduje się wielkie stanowisko archeologiczne w miejscu asyryjskiego miasta Dur Katlimmu.

W Apamei, której ruiny pochodzą z czasów hellenistycznych, rzymskich oraz bizantyjskich, łupem grabieżców padły wspaniałe rzymskie mozaiki. Wjechano po nie buldożerami.

Zdarza się, że syryjscy powstańcy chronią się przed ostrzałem sił rządowych za murami dawnych zamków i świątyń. Zacięte walki toczyły się m.in. na terenie tzw. Martwych Miast - grecko-rzymskich osiedli wokół Aleppo i w ruinach Bosry, gdzie znajduje się jeden z najlepiej zachowanych w świecie rzymskich amfiteatrów.

W wyniku bombardowań ucierpiała struktura bizantyjskich budowli w al-Bara, Deir Sunbel i Ain Larose w północnej Syrii. W klasztorze Sajdanaja, ufundowanym przez bizantyjskiego cesarza Justyniana, ostrzał z artylerii uszkodził najstarszą część budynku pochodzącą z 574 roku. W wyniku walk ucierpiał też meczet Ummajjadów w mieście Dara, jedna z najstarszych architektonicznych budowli muzułmańskich w Syrii.

Syryjska armia zajęła zamek Ibn Maana górujący nad słynną rzymską Palmyrą, rozmieszczając czołgi i transportery opancerzone w Dolinie Grobów na zachód od miasta. Na terenie rzymskich ruin wykopano głęboki rów obronny. Palmyra, która według słów brytyjskiego historyka Edwarda Gibbona "całe wieki dobrobytu poświęciła dla jednej chwili chwały", słynie z imponujących ruin miasta, będącego niegdyś jednym z ważniejszych centrów antycznego świata. Słynie też ze sztuki łączącej grecko-rzymskie techniki z lokalnymi tradycjami i wpływami perskimi.

Obecna sytuacja w Syrii pod wieloma względami przypomina niszczenie archeologicznych zabytków Iraku w następstwie amerykańskiego ataku na ten kraj w 2003 roku, gdy splądrowano bagdadzkie Muzeum Narodowe, bibliotekę koranistyczną i tereny, na których niegdyś mieszkali Sumerowie - zauważa Robert Fisk.

Zobacz galerię DZIEŃ NA ZDJĘCIACH

PAP, ei

0 0 0